wybór drogi

wybór drogi

Dziś może mniej przykuwamy uwagę do tego, jaką drogą podróżujemy, bo zdajemy się na różnego rodzaju nawigacje, którym niekiedy ufamy bezgranicznie, przez co droga staje się raczej podporządkowaniem się, płynącym z małego głośniczka głosu, podpowiadającego, w którą stronę mamy się kierować. Bierność przebywania drogi sprawia, że nie angażujemy naszego umysłu do zapamiętywania pojedynczej trasy. Zdajemy się na nawigacje, klnąc niekiedy, gdy wjeżdżamy w drogę, która kończy się gdzieś, w punkcie bliżej nam nie znanym i wówczas, zaczynamy, niecierpliwiąc się, myśleć.  Niestety nawigacja, wykonuje za nas podstawowe czynności, które powinny nam być znane, uświadomione. To właśnie nawigacja, ustala nasze obecne położenie; to ona ustala trasę, które przebędziemy, jeśli oczywiście odpowiednio ją uprzednio ustawiliśmy. To ona oznajmia nam spokojnym głosem: „dotarłeś do celu”. Przecież to ja człowiek, istota duchowa, myśląca, powinienem mieć świadomość gdzie jestem, dokąd zmierzam, którędy chce podróżować i to przede wszystkim moja decyzja, stwierdzenie, że dotarłem do celu. Trochę to śmieszne, gdy „maszyna” ma większą świadomość ode mnie, decyduje za mnie, wie gdzie jestem, dokąd zmierzam i kiedy osiągam cel, a człowiek tylko słucha i posłusznie wykonuje polecenia. Droga, to nieco podróż sentymentalna, szczególnie dla mnie, gdyż uwieczniam w wielu miejscach, różne drogi, które fascynują mnie swoim kształtem, ciekawym usytuowaniem, lub kierunkiem w którym prowadzą. Tak na przestrzeni lat, mam w swoich zbiorach wiele zdjęć, przeróżnych dróg. Trudno by było wstawić wszystkie zdjęcia i opisywać po części ich historie. Niektóre zdjęcia poszły już dawno w niepamięć. Inne są żywym symbolem doświadczeń życia, które miały miejsce na przestrzeni życia i czasu mojego fotografowania. Może kiedyś wymyślę cykl pt.: „Droga” i będę umieszczał kolejne zdjęcia i kolejne opisy. W sumie, nawet ciekawy byłby to pomysł,...
3 punkty drogi

3 punkty drogi

Pada niekiedy pytanie: „jaki masz cel w swoim życiu?”, na które próbujemy w różny sposób odpowiedzieć. Odpowiedź wiąże się z tym, że każdy odpowiadający na to pytanie, może myśleć o innym czasie. Dla jednych najważniejsze jest to, co ma nastąpić za chwilę; dla innych, patrzących szerzej, może to być pytanie dotyczące jakiegoś dłuższego czasu, albo nawet całego życia. Oczywiście każdy ma rację, gdyż nie powinniśmy mieć tylko jednego celu, bo jest on w rzeczywistości jakimś punktem na osi naszego życia. Na osiągnięciu celu, nie kończy się życie. Celem może być coś tymczasowego, ale równie dobrze może to być coś, co będzie nam przyświecało przez całe życie. Na przykład celem może być dobre przeżycie jakiegoś weekendu i staramy się by tak zorganizować ten czas, aby rzeczywiście osiągnąć cel, ale może być celem to, aby wszystkie weekendy dobrze wykorzystywać i przeżyć, i wówczas rodzi się w nas cel długoterminowy. Istotne jest to, aby mieć jakieś cele, bo w przeciwnym razie, trudno nam będzie w jakikolwiek sposób się zmotywować do rozpoczęcia drogi. Jeśli podzielimy drogę na trzy, ogólnie rzecz ujmując etapy, to warto abyśmy podkreślili te punkty, które są newralgiczne: początek, trasa, oraz punkt do którego pragniemy dotrzeć – meta. Częstym błędem, na tym etapie, który towarzyszy wielu osobom jest nieskupienie uwagi na celu tego etapu – początku, tylko skupienie się na tym tylko, co chcemy osiągnąć. Chodź wyróżniłem trzy punkty, to musimy zdawać sobie sprawę, że jest ich znacznie więcej, a przede wszystkim warto przekonać się o tym, że wszystkie one są ze sobą tak bardzo złączone, że najczęściej stają się linią – drogą, którą mamy właśnie przebyć. Początek Jeśli pragniemy osiągnąć jakiś cel i wiemy dokładnie jaki on...
na Golgocie – pkt 9

na Golgocie – pkt 9

Maryja towarzyszy Jezusowi, na drodze Jego publicznej działalności. Odkrywamy Ją w szczególnych momentach, które są początkiem niejako nowych zadań. W tym ostatnim czasie, starałem się wraz z Maryją stawać na Golgocie i Jej towarzyszyć, wsłuchując się w słowa Jezusa. 1. odkrywać Kościół i wspólnotę… Pierwsze, co mnie uderza w tej scenie, to spotkanie Maryi i Jezusa. Ból fizyczny dotykający Jezusa, przeszywa zapewne również Maryję, zresztą zgodnie z proroctwem Symeona. Widać jednak, że ból, który Jej towarzyszy nie ma możliwością Nią zawładnąć. Zrzeka się swojego macierzyństwa, aby otworzyć się na nowe macierzyństwo, obejmujące całą ludzkość, którą pod krzyżem reprezentuje Jan. Maryja przeżywa utratę swojego Syna, nie tylko dlatego, że umierał, ale również dlatego, że ktoś inny miał zająć Jego miejsce – to chyba najstraszniejsze cierpienie dla serca matki.  Maryja staje się Matką nas wszystkich. Maryja pod krzyżem, w osamotnieniu i opuszczeniu jest wzorem heroicznych cnót: pokory i cierpliwości i wytrwałości, prostoty i milczenia. Maryja uczy nas w jaki sposób przeżywać wewnętrzne oschłości i ciemności, jak naśladować Jezusa. Doświadczenie: Akurat to rozważanie i doświadczenie przypadło w dużej mierze na czas, mojego kolędowania. W kolejnych domach, mogłem odkrywać Kościół – ludzi będących członkami tej wspólnoty. Poznawanie ich, jednoczenie się w ich bólach i radościach, stawało się żywym doświadczeniem budowania Kościoła. Tym milej i łatwiej jest być wspólnotą, kiedy znamy się lepiej, rozpoznajemy swoje twarze, wymieniamy pomiędzy sobą gesty pamięci, zrozumienia. Maryja – Matka Kościoła, wspólnoty – była i jest obrazem, który należy tworzyć i pielęgnować coraz mocniej w swoim przeżywaniu codzienności. 2. nie ja, ale Chrystus we mnie. Być z Jezusem ukrzyżowanym, towarzyszyć Mu do końca, nie było łatwym zadaniem dla Jego...
wejść na górę?

wejść na górę?

II Niedziela Wielkiego Postu (2015) Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. (Mk 9,2) Z pustyni i jej surowości, zostajemy wyprowadzeni i stawia się nas przed kolejnym wysiłkiem. Dziś Chrystus zaprasza nas do wspinaczki na górę. Może stwierdzisz, że znów coś ciężkiego i trudnego stoi przed tobą. Jeśli ktoś wspinał się na jakąś górę, to wie ile trudu to kosztuje ile niekiedy przygotowań trzeba poczynić. Jednak mało kto, po wejściu już na sam szczyt, myśli o trud zie, wobec widoku, który się tam na szczycie rozciąga. Widok zwyczajnie zapycha dech i człowiek wobec wrażeń, które odbiera wszelkimi zmysłami, wpada w zachwyt.  Z codziennej rutyny, szarpaniny z zajęciami i burzy myśli jaka toczy się w naszej głowie, Jezus chce nas dziś wydobyć i postawić na górze. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Bo życiu ludzkiemu nie ma i nie musi wciąż towarzyszyć tylko trud, praca, wymagania. Człowiek ma też cieszyć się z przebywania z Bogiem; cieszyć się z własnych osiągnięć; cieszyć się z życia i tego kim jest. Dlatego Jezus wciąga nas na górę, byśmy umieli na życie spojrzeć też z innej strony.  Góra Przemienienia w swej symbolice ukazuje i przypomina o trzech ważnych rzeczach.  I Przemienienie objawia prawdę o Chrystusie, ale nie tylko. Odsłania też prawdę o człowieku, o tym, że został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże” tzn., że w każdym z nas jest Bóg, który jak na Górze Przemienia bije blaskiem: czyli dobrocią, pięknem, prawdą. My również nosimy w sobie to, co ukazało się przez Jezusa na górze. Bóg przez to wydarzenie jakby chciał podnieść naszą głowę, którą wciąż mamy pochyloną i wbitą w ziemię przez...
na pustynię? A po co?

na pustynię? A po co?

I Niedziela Wielkiego Postu (2015) „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.” (Mk 1, 12.13) Czas Wielkiego Postu w szczególny sposób nawołuje nas do nawrócenia i wiary. Człowiek zastanawia się nad tym, jakie towarzyszą mu doświadczenia; po co one mają miejsce w jego życiu i do czego tak naprawdę mają go one prowadzić. Na jedne sytuacje znajdziemy wytłumaczenie, na inne, nie odnajdziemy tak łatwo uzasadnienia i odpowiedzi.   Symbolika Wielkiego Postu – 40 dni, nawiązuje przede wszystkim do wyjścia Jezusa na pustynię, ale to nie jedyne źródło tego czasu. Jest to dla mnie bardzo intrygujący temat. Pustynia, jako miejsce szczególnego procesu, duchowego ćwiczenia, wydaje się ciekawym doświadczeniem, ale od razu pojawia się też zaduma co do tego, jakim człowiek wyjdzie z tego miejsca.   40 – jest cyfrą, której symbolikę, w tym przypadku, dobrze jest poznać, bo pomaga to nam lepiej zdecydowanie przeżyć czas Wielkiego Postu, jako szansę dla nas.   „Oznacza ona próbę, ale także koniec próby; wskazuje na wypełnienie; jest liczbą oczekiwania i przygotowania, także liczbą kary. 40 dni i nocy trwała ulewa w czasie potopu. 40 lat Żydzi szli do Ziemi Obiecanej. 40 dni Mojżesz przebywał w obłoku na górze, spisując 10 przykazań. 40 dni Eliasz szedł do Bożej góry Horeb mocą świętego posiłku. Na 40 lat wydał Pan Izraela w ręce Filistynów w czasach Sędziów. 40 uderzeń było miarą chłosty. 40 tysięcy zbrojnych pustoszyło ziemię judzką za czasów Machabeuszy. 40 dni dał Jonasz Niniwie na nawrócenie. Wreszcie 40 dni i nocy Jezus pościł na pustyni. Oblicza się też, że nauczał 40 miesięcy, przyjmuje się również,...
LUTY – w centrum miłości

LUTY – w centrum miłości

zaproszeni, by miłować… Gdy pomyślisz o miłości, jaki fragment biblijny od razu ci się przypomina, albo jaka myśl – sentencja przywołuje ci się na pamięć. Tak wiele zostało napisane o miłości, tak wiele poematów zostało jej poświęconych; tak wiele filmów obrazuje historie miłosne… A i tak wszystkiego, nikt jeszcze nie napisał, nie powiedział o niej. Miłość jest tematem niewyczerpanym. Ilekroć się go podejmiesz, zawsze odkryjesz coś nowego, zaskakującego. Dlaczego tak jest? Jeśli wierzysz, o wiele łatwiej jest ci na to pytanie odpowiedzieć. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4,16) Skoro Bóg jest źródłem miłości, nie można jest tak jak Jego sprowadzić do prostych definicji, reguł, norm i praw. Miłość, jak i Bóg jest ponad tym wszystkim.  Pewnie i tobie wydaje się, że nie da się nic więcej o miłości wymyślić, powiedzieć lub napisać. Próbuje sobie przypomnieć co już pisałem, o czym myślałem, ale to i tak nie wpłynie na to, gdy pochylając się nad tym tematem po raz kolejny, spróbuje odnaleźć różne doświadczenia, które dał mi Bóg w moim życiu Miłość podstawowa opcja życia… miłość główną zasadą Nasłuchałem się o tym miejscu bardzo wiele różnych świadectw. Jedni wspominali to miejsce bardzo pozytywnie, inni z nutą przerażenia. Każdy, kto spędził tam trochę czasu, miał okazję przeżyć niezwykłą szkołę. Miasteczko, stworzone z myślą o pewnym ruchu, gdzie ludzie z całego świata, różnych narodowości, a nawet religii, pragną wcielać w życie nowe przykazanie Jezusa: „abyście się wzajemnie miłowali”.  Miasteczko, a w zasadzie mała wioseczka, usytuowana wśród małych wzgórków i dolinek, w malowniczej scenerii, rok rocznie gromadzi w sobie mniej więcej dziewięćset osób. Znajdują się tam różne domy, w których mieszkają...
wiara i miłość

wiara i miłość

Wiara i miłość… Tak często uświadamiam sobie, że błądzimy i grzęźniemy w potoku pojęć, definicji i wyobrażeń. Oczywiście brak odpowiedniego rozumienia pojęć, może nas odciągnąć od zasadniczej kwestii związanych z zagadnieniami, o których myślimy. Właśnie złe rozumienie miłości, może odciągnąć nas od właściwego rozumienia i życia tą wartością. Błędne rozumienie wiary, może odciągnąć nas od prawdziwego jej znaczenia – spotkania z Bogiem i wciągnąć w rozumienie jej jako obowiązku, zadania do spełnienia. Dlatego, ważne jest abyśmy zdobywali wiedzę, rozumienie tych pojęć, które jednak są dla nas ważne i oczywiste. Chcąc żyć właściwie pojęciami, musimy zdobyć żywe doświadczenie tych pojęć i ich przełożenie na życie i konkretne sytuacje w naszej codzienności. Istnieje ścisły związek między wiarą i miłością. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam (1 J 4,16) – owa myśl, uświadamia nam, że u początku bycia chrześcijaninem jest spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym ukierunkowanie. Miłość nie jest tylko przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi.  Poznając Boga, człowiek odkrywa miłość, a jego osobista zgoda względem planu Boga, ogarnia wszystko aktem miłości. W wierze, w działaniu, w całym życiu codziennym wszystko dotyka bardzo konkretna zmiana. Tą zmianą jest miłość, która przemienia każde działanie. Czy jestem świadom tego, że wiara i miłość, mogą przemienić moje życie, ożywić moją relację z Bogiem i z innymi osobami?  Przełomem dla każdej wierzącej osoby, jest przekonanie się i dotknięcie tej szczególnej prawdy, że „Bóg – Miłość, kocha każdego z nas w sposób nieskończony”. Ilu z nas na swojej drodze spotyka się z tą prawdą? Na różne sposoby dociera do nas wiadomość o...
rozjaśnić życie motywem miłość

rozjaśnić życie motywem miłość

Każdy ma jakieś myśli, które towarzyszą mu w życiu. Dla jednych jest to sentencja, zdobyta w jakichś okolicznościach życia, dla innych może to być myśl zrodzona z doświadczeń, a jeszcze dla innych, myśl – postawiony cel, dopingujący do codziennego działania, by go osiągnąć. Po co nam taka myśl? Może właśnie dlatego, że każdy z nas potrzebuje czegoś, co go będzie inspirowało, co nada kształt jego codziennemu działaniu, poszukujemy tej jedynej naszej myśli, która nas poprowadzi. Zastanawiam się ilu faktycznie, ma taką osobistą „złotą zasadę, regułę”, która wyznacza kierunek życia. Nie wiem czy się zgodzicie, ale wyobrażam sobie, że obraz lub zdjęcie to rzeczywistość trzech płaszczyzn, które je tworzą: tło; drugi plan, który ma wiele warstw; pierwszy plan, na którym uwypukla się istotę, na którą pragniemy zwrócić uwagę. Malując obraz życia, człowiek uwiecznia w nim, różne doświadczenia w odpowiednim miejscu – jednym z tych trzech. Kolorystyka naszego obrazu życia, zależy od doświadczeń – od naszego zaangażowania w różne sytuacje. Niekiedy słuchając historii osób, które spotykam na swojej drodze, mam wrażenie, że przyzwyczajeni są do tego, że w ich obrazie życia, najwięcej jest szarości. Powszedniość nieco przeraża, a gdy spotka się kilka osób o podobnych doświadczeniach, można zacząć wątpić w to, czy może być inaczej. Miłość dotyka wszystkich, choć w różny sposób. Przeżywamy ją każdego dnia, w różnych obszarach naszej codzienności. Wiemy jak ważna jest dla nas i jak konieczne jest to, by była obecna w naszym życiu. Jednak, czy wyobrażenia o miłości które mamy, są wystarczające, czy mogą dać właściwą podstawę do budowania żywego doświadczenia? Może to kwestia braku wyobraźni, może ograniczenie, a może małe ambicje, aby podjąć się życia prawdziwą miłością. Oczywiście, znacznie łatwiej byłoby gdybyśmy...
życie publiczne – pkt 8

życie publiczne – pkt 8

1. Towarzyszenie. To, co jest przez nas najbardziej znane, rozpoznawane i pielęgnowane, to wiedza o publicznej działalności Jezusa. Jego działalność skupia się na głoszeniu Dobrej Nowiny. W tym trzyletnim okresie, Maryja towarzyszy Mu dyskretnie i wiernie, sercem i obecnością. To towarzyszenie,  obejmuje momenty wzniosłe – triumfu, jak i też chwile cierpienia np. krzyż. Towarzyszenie jako obecność, jako wsłuchiwanie się w głos szczególnego przesłania, dawał Jej okazję wewnętrznego umocnienia. Towarzyszenie Jezusowi, było wyrazem miłości, jak i też wiary, ale nade wszystko pragnieniem bliskości. Dla Maryi na pewno był to czas szczególnych doświadczeń – widząc co dzieje się z Synem, rozważając to wszystko w swoim sercu, pewnie nie jeden raz widząc to wszystko, powracała do proroctwa Symeona. Maryja w tym towarzyszeniu wskazuje szczególnie na postawę spoglądania i wsłuchiwania się. Dla nas jest to wzór, dla tworzenia przestrzeni własnych doświadczeń w towarzyszeniu Jezusowi. DOŚWIADCZENIE: Tworzenie codziennych doświadczeń wraz z innymi osobami, było to dla mnie zadaniem trudnym, wymagającym, z racji fizycznego zmęczenia kolędą, jak i też świadomego przeżywania codzienności w taki sposób, by móc podzielić się rzeczywistym doświadczeniem życia jakimś konkretnym hasłem. Fakt, możliwość towarzyszenie innym, był jednak najważniejszy, dlatego codziennie spisywałam doświadczenia i rozsyłałem do innych osób, abyśmy w ten sposób sobie wzajemnie towarzyszyli. Dzięki temu tworzyłem szereg doświadczeń, jak i też tworzyłem to jedno szczególne odpowiadające zadaniu tego roku, tego miesiąca. Udawało mi się prawie codziennie, z małymi wyjątkami, tworzyć te doświadczenia, a nie jeden raz też wzmacniać innych na drodze ich przeżyć. 2. Jezus we mnie i poprzez mnie. Każdy z nas, staje również wobec momentu „wejście w życie publiczne”. Wówczas gdy pozostają nam powierzone różne zadania w służbie Kościołowi i ludziom,...
niezrozumiałe komunikaty

niezrozumiałe komunikaty

Im bardziej nowoczesny samochód, tym więcej elektroniki i skomplikowanych funkcji. Dla niektórych najważniejsze jest to, że samochód w ogóle funkcjonuje, ale niektórzy chcą czegoś więcej… Poznawanie funkcjonowania mechanizmów, dla wielu jest po prostu magią – niczego nie rozumieją. Stąd początek mojej historii.. Od jakiegoś czasu w moim samochodzie włączyły się różne kontrolki, które informują mnie o czymś ważnym – interesujące – ale o czym mnie informują? Właśnie kontrolki w moim samochodzie, stały się początkiem inspiracji dla tego rozważania, które oczywiście odnoszę nie tylko do samochodu, ale do rzeczy też bardziej konkretnych i związanych z naszą codziennością. Kontynuacja tematu, jakby niespodziewanie, nadeszła wraz z informacją o geście Papieża Franciszka i kard. Tagle, który pojawił się podczas spotkania z rodzinami kiedy Franciszek wysłuchał trzech świadectw. Jedno z nich mówiła rodzina Cruz, która cała (małżonkowie wraz z piątką dzieci) są niesłyszący. Z kontekstu całego spotkania wynika jasno, że to język migowy, którym posłużyli się w tym przypadku. A w języku niesłyszących jest to znak miłości. I tutaj jeszcze bardziej widać, jak kontekst niektórych sytuacji, nieopatrznie zrozumiany, może wywołać lawinę niezrozumienia z powodu gestu, znaku, który każdy może interpretować na swój sposób i przez to, nie zrozumieć go we właściwy sposób. co z tego, że docierają do mnie jakieś komunikaty jeśli i tak są dla mnie niezrozumiałe Podobnie jak w przypadku samochodu, czy np. Papieża, sprawą trudną w zrozumieniu jest poznanie symboliki gestów, symboli – znaków, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia. Świat nas otaczający pełen jest symboli, które mogą wprowadzić nas w pełniejsze rozumienie czegoś, ale równie dobrze, mogą nam utrudnić zrozumienie jakiejś sprawy. Znaki, symbole, muszą mieć właściwy klucz do interpretacji, w przeciwnym razie...
4 – strach/lęk

4 – strach/lęk

strach – lęk Muszę się zmienić? Czy muszę cokolwiek? Zmiany, które dokonują się w naszym życiu, w których uczestniczymy, albo które sami wprowadzamy wywoływane są różnymi zewnętrznymi powodami. Niekiedy to duch czasu, czy realność pracy, codziennych obowiązków sprawiają, że muszę w sobie coś zmienić. Z jednej strony pojawia się pragnienie bycia aktualnym, dostosowanym do jakiejś rzeczywistości, a z drugiej strony obawy przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian. Otóż właśnie to jest to zagadnienie o którym dzisiaj wypadałoby się zastanowić. Strach blokuje. Każda zmiana wymaga jakiegoś działania. Już na samym starcie mamy więcej pytań i wątpliwości, niż odpowiedzi i celów. Niestety mamy taką naturę, że najpierw próbujemy wiele rzeczy podważyć, sami się do nich zniechęcić, a później dziwimy się, ze nam coś nie wyszło, że czegoś się nie podjęliśmy. Lęk przed prowadzeniem zmian, wynika z wielu i to bardzo różnych powodów. – boimy się zagrożeń. Zmiany, wymagają od nas często tego, abyśmy odeszli od ogólnie przyjętego przez nas schematu. Czyli obawa przed czymś nowym, przed czymś co jest przez nas nie kontrolowane. – boimy się odpowiedzialności. Im bardziej czegoś chcemy, im bardziej na czymś nam zależy, tym większy lęk przed zaangażowaniem. Jeszcze czegoś nie mamy, a już boimy się, że to utracimy. Stworzenie czegoś nowego, wymaga od nas dbania o to, co wiąże się z dodatkowym działaniem, pomysłowością i nieprzewidzianymi sytuacjami. Coś, czego nie potrafimy kontrolować, wydaje nam się nie uja-rz-mione. – boimy się nowych rzeczywistości. Brakuje nam pewności przez co nowe wydarzenia wydają nam się niemożliwe do osiągnięcia. Wątpimy w nasze zdolności, siłę, wytrwałość itp. przez co dopóki nie przewidzimy wszystkich ewentualności, staramy się odroczyć w czasie wprowadzenie jakichkolwiek zmian. –...
II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1, 35-42 Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?». Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr. 1. Zwróć uwagę na: pragnienia i sposób zachowania uczniów Jana 2. Odniesienie do… powołania i realizacji woli Bożej w naszym życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Spotykamy się z tym określeniem podczas każdej Eucharystii: Oto BARANEK BOŻY. To określenie występuje w Nowym Testamencie tylko dwa razy (J 1,29.36), a samo słowo Baranek w odniesieniu do Jezusa pojawia się jeszcze dwukrotnie (Dz 8,32; 1P 1,19). To określenie odnosi się do izajaszowej pieśni (Iz 53,7.11) i proroctwa Jeremiasza (11,19). Już od pierwszy zdań swego dzieła Jan ukazuje sens misji Jezusa – jest On ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Jan jest świadkiem – głosem, który wskazuje na Jezusa, aby za Nim pójść. Iść za Jezusem oznacza stać się Jego uczniem, porzucając dotychczasowe zajęcia, swoją rodzinę, wszystko podporządkowuje się Jezusowi; człowiek wyrzeka się wszystkiego na rzecz Jezusa.  Każdy, kto idzie za Nim...
życie w Nazarecie – pkt 7

życie w Nazarecie – pkt 7

pkt 7 – ŻYCIE W NAZARECIE 1. Realizacja kolejnego punktu, mojego roku, przypadła akurat na piękny czas, jakim był adwent i okres Bożego Narodzenia. Jezus stojący w centrum, każdej życiowej nitki która snuje życie. Właśnie ten czas, dał mi możliwość odkrywania większej zażyłości z Jezusem, jak podobnym było doświadczenie Maryi i Józefa, w Nazarecie, kiedy doświadczali tak konkretnie stojącego w centrum ich życia, Jezusa. Dzięki perspektywie adwentu i przygotowań do Bożego Narodzenia, wiele razy miałem okazję odkrywać Jezusa i inne płaszczyzny życia, które mnie do Niego zbliżały. Czas modlitwy, osobistej pracy, przyczyniał się do głębszego pragnienia bycia blisko Jezusa. DOŚWIADCZENIE: Historyjki adwentowe – które stworzyłem na cały adwent, dały mi okazję powrotu do wielu momentów mojego życia, gdzie konkretnie stanęli różni ludzie, różne sytuacje, gdzie konkretnie odczuwałem Jezusa, obecnego pomiędzy nami. Historyjki ludzi, a przede wszystkim obecnego w nich Jezusa, pomogły mi z większą siłą, ćwiczyć swoją zażyłość z Jezusem, Którego tak często mogę odkrywać na swoje drodze, Którego tak mocno mogę odkrywać obecnego w moim życiu. Pomimo prób, które wiążą się z kontynuacją poprzednich punktów tego roku, ciemnych nocy, miałem możliwość jednak umocnić się w przekonaniu, że to, co robię, jak podpowiada mi duchowość, nie jest moją złą, czy słabą stroną, ale potrzebuję jeszcze bardziej widzieć Jezusa, w tym wszystkim czego doświadczam w mojej codzienności. 2. Nazaret – to nie tylko miejscowość, ale nade wszystko to symbol – Rodzina, dom. Jakże mocna jest nasza ciekawość, sięgająca właśnie w to miejsce – w życie Świętej Rodziny w Nazarecie. Pomimo jednak skąpych informacji w Ewangeliach o tym etapie z życia Maryi, Józefa i Jezusa, rodzą się jednak bardziej duchowe wyobrażenia, które...
Postanowienia (archiwalny)

Postanowienia (archiwalny)

(archiwum) Postanowienia  Ilu z nas, wraz z rozpoczynającym się nowym rokiem, snuje plany, pomysły, zamiary? Pewnie wielu z nas, podchodzi do tego w sposób dość luźny, ale mimowolnie gdzieś wewnętrznie myślimy o tym, co spotka nas w nadchodzącym nowym roku. Ostatnio kilka razy, od różnych osób usłyszałem, dość tendencyjne życzenia: „oby ten nowy rok, nie był gorszy od starego…” Czy cokolwiek możemy zrobić, aby wpłynąć na to, co było i na to, co ewentualnie będzie. Czy możemy dziś, snuć jakiekolwiek plany, dotyczące naszej przyszłości? Czy ma to w ogóle jakiś sens? Sylwestrowa noc – przełom i przejście z jednego roku, do drugiego, nie jest momentem jakimś niebywałym, czy magicznym, ale każda okazja jest dobra ku temu, aby się zastanowić, rozważyć i może właśnie też przemyśleć: co warto by było uczynić z tym nowym rokiem.  Myśląc o nowym roku, myślę o kolejnych, nowych wyzwaniach, które postawi przede mną życie, ale również myślę o tym, co ja sam postawię sobie za cel do osiągnięcia. Co bym mógłbym zrobić, w jakiej kwestii – sferze swojego życia. Z takim myśleniem, przejdźmy dalej, chcąc dobrze wykorzystać tę chwilę, okazję. Jk 4,14 – „wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie”. dzień – dar zadany  Każdy dzień, jest okazją, by uczynić go początkiem czegoś nowego. Wielokrotnie zastanawiając się nad swoimi postanowieniami, możemy dojść do refleksji, że ostatecznie powinniśmy coś zmienić w swoim życiu. Ja jednak pomyślałem, że kolejny rok, jest okazją do uczynienia czegoś zupełnie nowego, czegoś czego może dotąd nie robiłem, nad czym się kompletnie nie zastanawiałem. Kilka dni temu, w jednym z domów (w ramach wizyty duszpasterskiej – zwanej potocznie kolędą) usłyszałem bardzo konkretne...
filozofia „oczywistości”

filozofia „oczywistości”

Otaczamy się zarówno ludźmi, jak i sprawami, które są dla nas ważne. Ale w świecie, którym istniejemy i działamy, często wpadamy w różnego rodzaju pułapki, których do końca nie jesteśmy zawsze świadomi. Zagrożenie jest tym większe, że to, co dla jednych jest wyraźnie widoczne, dla innych już takie nie musi być. Często wpadamy w dziurę, stworzoną poprzez skrajności. Dwa przeciwległe bieguny, niestety się nie przyciągają, lecz odpychają. Problem tkwi w tym, że niekiedy jedną rzecz, z tych dwóch biegunów, widzi się zupełnie inaczej, niekiedy skrajnie. Niekiedy dla jednej osoby, coś jest zupełnie oczywiste, a dla drugiej osoby może być ta sama sprawa, zupełnie niejasna.  W naszej codzienności, życiu, pojawiają się różnego rodzaju sytuacje, niekiedy dziwne, które są konsekwencją „dwóch biegunów”. W tym miejscu, chciałbym wam pokazać, dość spontaniczne odkrycie, które dla wielu jest niestety dość powszechne. Ja nazwałem to odkrycie: „filozofia oczywistości”.  Na początek podam konkretne przykłady, które już w zasadzie wyjaśnią cały problem, różnych sytuacji. Odpowiedz sobie na proste pytania: czy kochasz swoją rodzinę? czy uważasz, że faktycznie jesteś wierzący? czy zależy ci na czymś w życiu? Pewnie jakieś konkretne odpowiedzi udzieliliście, ale spójrzmy dalej na te sprawy. Co przemawia za tym, co konkretnie w życiu codziennym pokazuje, że: kochasz swoją rodzinę, że wierzysz, że na czymś ci zależy. I jeśli znajdziesz, lub nie, te konkretne rzeczy, które przemawiają, bądź ich brak, powoduje, że twoje stwierdzenie jest puste. Dlatego warto, abyśmy poszli jeszcze dalej. Czy to, co ty uważasz za konkretny gest potwierdzający twoją miłość, wiarę itd. jest widoczne też w życiu codziennym, dla innych?  Tutaj najczęściej pojawia się to, o czym pisałem wcześniej: „dwa bieguny”. Inni albo tego nie...
zarządzanie zadaniami

zarządzanie zadaniami

Jak co roku, przełom starego i nowego roku, jest okazją do refleksji nad życiem, swoim działaniem, osiągnięciami i ewentualnymi planami na przyszłość. Nie dosłownie, ale czas wokół tych dni, dla wielu z nas staje się na pewno czasem takiej refleksji. Po co jednak to robimy? Chyba każdy lubi zadowolenie i spełnienie. Dlatego spoglądając w przeszłość, dalszą lub bliższą dokonujemy różnych ocen naszego działania, by wyciągnąć wnioski, owoce. Pewnie wielu z nas wyobraża sobie już zajęcia, zadania, które czekają go w nowym roku i zastanawiacie się nad tym, jak to wszystko ogarnąć, jak się zdyscyplinować i zorganizować, by wszystkie zadania znalazły realne miejsce i czas swojej realizacji. Coraz bardziej modne i popularne stają się różnego rodzaju aplikacje, zarówno w telefonach, jak i też osobistych komputerach, czy tabletach, które pomagają zapanować nad naszym kalendarzem, listą spotkań, zajęć, obowiązków, listą zakupów, planów itp. Ich popularność złączona jest z ogólną łatwością, z którą przychodzi nam coraz bardziej korzystać z różnych nowinek technicznych. Motywy używania różnych aplikacji, każdy ma zapewne indywidualne. Dla jednych będzie to pomocne w zapamiętaniu kolejnych wydarzeń; dla innych wywoła systematyczność, pracowitość; dla jeszcze innych pomoże ogarnąć ilość i czas realizacji zadań. Dla mnie pomocne do organizacji pracy, są zasadniczo trzy aplikacje, które posiadają możliwość synchronizacji pomiędzy wszystkimi urządzeniami, które posiadam. To znaczne udogodnienie a zarazem łatwość dostępu w każdym momencie. Mobilność tych aplikacji sprawia, że w każdym momencie i miejscu, mogę zawsze sprawdzić i dokonać ewentualnych korekt swoich zajęć i planów. Aplikacje Kalendarz – kolory W kalendarzu umieszczam wszelkie wydarzenia, zaznaczając je odpowiednimi kolorami tak, bym szybko mógł rozeznać do jakich kategorii przypisane jest konkretne zadanie. Kolory odpowiadają dziedzinom i sferom, w których konkretne zadania występują....
nowy rok – 7postaw

nowy rok – 7postaw

„Jestem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was, zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.” (Jr 29, 11. 13) Jakie zamiary… jaka przyszłość… co nas czeka… czego szukam… Rozpoczynający się nowy rok, każdorazowo, rodzi w naszych myślach różne uczucia. Niektórzy ze strachem spoglądają w przyszłość, a inni widzą w perspektywie radość… Wszystko zależy, jak wygląda „dziś”. Bo przyszłość możemy wyobrazić sobie na podstawie tego, co już przeżyliśmy. Dlatego, być może wyda się wam trudne, czy nawet może nietypowe, ale warto wzbudzić w sobie siedem postaw. Ich wprowadzenie, nie będzie cudownym zmienieniem wszystkiego, ale początkiem wprowadzania do swojego życia poprzez zmiany, nowych propozycji.  nauczyć Każdy dzień, wraz ze swoimi doświadczeniami, staje się jedną ogromną lekcją. Byłoby niewłaściwym zachowaniem, gdybyśmy przeżywając jakieś sytuacje, nie wykorzystywali tego, co dobre do tworzenia kolejnych doświadczeń, a tego co trudne, czy nawet złe, jako przestrogi wobec czyhających zagrożeń. Życie wnosi w nasze doświadczenia wiele, różnych sytuacji, które za każdym razem, jeśli we właściwy sposób je wykorzystamy, staną się początkiem nowych możliwości. Życie jest sztuką, którą odgrywa się tylko jeden raz. Aby wykorzystać życie właściwie, warto się uczyć. Nie chodzi tylko o zdobywanie wiedzy, ani też zaliczanie sytuacji, ale o to, by każda chwila życia, coraz bardziej świadomie wprowadzała nas w kolejne chwile. To, czego nauczymy się w życiu, czyni nas bardziej odpowiedzialnymi i wrażliwymi. Miniony rok (2014), zapewne dla wielu z nas stał się źródłem nowych „lekcji” – mieliśmy okazji dotknąć wielu sytuacji, spotkać wielu ludzi, przeżyć wiele ciekawych przygód… Czy przechodzimy w kolejne rok, jako „bogatsi”? Czy miniony...
Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim – J 1,1-18 Na początku było Słowo,  a Słowo było u Boga,  i Bogiem było Słowo.  Ono było na początku u Boga.  Wszystko przez Nie się stało,  a bez Niego nic się nie stało,  co się stało.  W Nim było życie,  a życie było światłością ludzi,  a światłość w ciemności świeci  i ciemność jej nie ogarnęła.  Pojawił się człowiek posłany przez Boga,  Jan mu było na imię.  Przyszedł on na świadectwo,  aby zaświadczyć o Światłości,  by wszyscy uwierzyli przez niego.  Nie był on światłością,  lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.  Była Światłość prawdziwa,  która oświeca każdego człowieka,  gdy na świat przychodzi.  Na świecie było Słowo,  a świat stał się przez Nie,  lecz świat Go nie poznał.  Przyszło do swojej własności,  a swoi Go nie przyjęli.  Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,  dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,  tym, którzy wierzą w imię Jego,  którzy ani z krwi,  ani z żądzy ciała,  ani z woli męża,  ale z Boga się narodzili.  Słowo stało się ciałem  i zamieszkało miedzy nami.  I oglądaliśmy Jego chwałę,  chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,  pełen łaski i prawdy.  Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. 1. Zwróć uwagę na: często pojawiający się wyraz: „Słowo” 2. Odniesienie do… do „słowa” pisanego – Ewangelii, ale...
Boże Narodzenie

Boże Narodzenie

link do kazania na podstawie, którego powstał artykuł. Boże Narodzenie Kiedy rozejrzymy się dookoła siebie, przygotowując się do przeżycia Uroczystości Bożego Narodzenia, widzimy jak świat bardzo jest rozkrzyczany, jak wiele pozornego światła próbuje się wcisnąć przez różnego rodzaju reklamy i promocje, widzę jak wiele słów i obietnic pada, o których tak szybko się zapomina… Mimo jednak otoczenia, pragniemy pójść dziś do kościoła, stanąć najpierw w ciemności, by oczekiwać… Dlaczego? Nie jesteśmy naiwni. Zdajemy sobie sprawę, że wiele otaczających nas spraw to pozory. My nie chcemy być oszukiwani! Mimo naszych zachowań, decyzji i wyborów, które na co dzień nam towarzyszą, jest w nas jednak tęsknota, pragnienie… Potrzebujemy prawdziwej ciszy, prawdziwego światła, prawdziwych symboli, prawdziwych słów i propozycji… Potrzebujemy Prawdy! Zdaję sobie sprawę, że to nie pierwsze Boże Narodzenie, nie pierwsza okazja i szansa, położona przede mną, abym z niej skorzystał. Jak będzie w tym roku? Czy uda mi się czegoś doświadczyć, dotknąć swoją wiarą, zmienić coś w życiu, rozpocząć coś nowego?  Cieszy mnie to, że Kościół dziś, towarzyszy każdemu człowiekowi… Nikt nie pozostaje sam… Pamięcią i konkretnymi czynami, każdy człowiek jest dziś wyjątkowo przyjęty, otoczony troską, miłością, serdecznością. Dziś Kościół oprócz zwyczajnego, ludzkiego bycia przy każdym człowieku, zachęca każdego z nas, do odświeżenia swojego życia, do odnowienia swojej wiary, swoich postaw… Pragnie nam przypomnieć, że: „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” (J 3,16). Dziś również Bóg w kościele, pragnie nam przypomnieć o tej prawdzie: DAŁ NAM JEZUSA! Dlatego otrzymujemy: Jezusa – Światło Czas adwentu, rozpoczęcie Pasterki, wszystko rozpoczyna się od przenikającej nas ciemności. Wychodziliśmy i nadal wychodzimy z tej ciemności,...
sztuka świętowania

sztuka świętowania

sztuka świętowania Jak często świętujesz? Ile wydarzeń, w których uczestniczysz, ma tak długi okres przygotowania? Są święta i święta – proste stwierdzenie, ale wiemy, że skrywa się za nim coś znaczniej głębszego niż tylko zewnętrzna powłoka zabawy, radości i miłego nastroju. Są takie wydarzenia, które absorbują nas niesamowicie i jednocześnie nasze zaangażowanie zdradza, czym są dla nas te różnego rodzaju okazję. Wobec niektórych towarzyszy nam niecierpliwość i niezwykła radość, wobec innych zdenerwowanie lub obojętność. Święta są takie, w jaki sposób się do nich przygotujemy i w jaki sposób zaaranżujemy ich przebieg. Zastanówmy się ogólnie nad świętowaniem, nad sposobem przeżywania różnego rodzaju wydarzeń w naszym życiu, jednocześnie pomagając sobie w odpowiednim przygotowaniu do świętowania tego, co niebawem nastąpi. powaga sytuacji Każde święta niezależnie od tego, co świętujemy, mają charakter doniosły. Charakter świąt jest bardzo zróżnicowany, bo albo coś wspominamy, albo upamiętniamy, czcimy oddając hołd, albo przypominamy. Świętowanie za każdym razem jednak, mobilizuje do uroczystej atmosfery. Przygotowanie i przeżywanie święta otoczone jest szczególną manifestacją jakiś spraw. Bo przecież świętując, musimy wiedzieć co świętujemy. Święta dla wielu z nas są ważnym doświadczeniem. Dziwne byłoby świętować, ale nie wiedzieć po co i co świętujemy (aczkolwiek ten temat powoli nie zaczyna być tak oczywisty). Większe przeżycie jakiegoś święta jest wówczas, gdy jest ono bardziej osobiste, albo dotyczy nas samych, albo jesteśmy zorientowani co do szczegółów konkretnej okazji.  Święta chrześcijańskie, a szczególnie te ważne, poprzedza szczególny czas przygotowań: adwent przygotowuje do Bożego Narodzenia, a Wielki Post przygotowuje do przeżycia świąt Wielkiej Nocy. Czas wyprzedzający dane wydarzenie, szczególnie wpływa na nasze nastawienie. Uzmysłowienie sobie jakiś prawd, czy wartości jakiegoś wydarzenia, pozytywnie wpływa nie tylko na sposób...