Niedziela – Wniebowstąpienie Jezusa – Mk 16,15-20

Niedziela – Wniebowstąpienie Jezusa – Mk 16,15-20

VII Niedziela wielkanocna – Mk 16, 15-20 Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. 1. Zwróć uwagę na: zlecone każdemu z nas konkretne zadanie, które mamy wypełniać swoim życiem. 2. Odniesienie do… mojego uczestniczenia w „pójścia w świat i głoszeniu Jezusa” 3. Co wynika z tego fragmentu Pożegnanie i zadanie. Takie ma się wrażenie po odczytaniu fragmentu Ewangelii. Skierowane przez Jezusa słowa, mają charakter posłania – misji: „idźcie”, która oznacza dynamiczne powstanie z obecnej sytuacji. To posłanie, ma prowadzić do wszystkich, bez wyjątku. Dynamizm świadczy, że mają być nieustannie w drodze, by przekazywać orędzie Dobrej Nowiny. Ich misja zostaje sprecyzowana jako głoszenie Ewangelii wszelkiemu stworzeniu. Głoszenie (gr. kerysso) oznacza uroczyste obwieszczanie czegoś w imieniu kogoś, kto cieszy się autorytetem. W tym kontekście jawią się oni jako głosiciele Dobrej Nowiny o zbawieniu dla całego świata. Innymi słowy są oni narzędziem Jezusa, który pragnie przez nich zbawić każdego człowieka. Głoszenie ma do czegoś prowadzić, a w przekonaniu Apostołów jest to fakt nawrócenia serc tych, do których dotrą. Najwyraźniejszym znakiem tego nawrócenia jest wiara i chrzest. Oczywiście zbawienie może...
lekcja pokory i „uważności”

lekcja pokory i „uważności”

W związku z odbywającą się w naszej diecezji „Parafiadą”, przypadł mi obowiązek troski o dwie grupy młodych osób. Jedną była grupa ponadgimnazjalnych piłkarzy, a drugą – to w sumie jedna osoba, tenis stołowy. „Uważność” – temat, który w tym miesiącu podejmuje na mojej stronie, przyczynia się do bardziej świadomego odkrywania tego tematu, w moim życiu, wśród wydarzeń, tworzących się w mojej codzienności. Może właśnie dlatego – ta historia i taka obserwacja. W mentalności człowieka jest coś takiego, że chce zawsze zwyciężać. Dotyczy to bardzo wielu i różnych dziedzin naszego życia. Wręcz uzależniamy swoje szczęście i zadowolenie od sukcesów. W przeciwnym razie, nie potrafimy już dostrzegać pozytywów w tym, co się dzieje. Ta tendencja niestety ma bardzo silny i katastroficzny wpływ na wydarzenia, w których bierzemy udział. Zarówno piłkarze, jak i tenisista, wraz z kolejnymi przegranymi meczami, stawali się coraz bardziej nerwowi, skrępowani i chaotyczni, co powodowało, że kolejne mecze rozgrywane były w coraz to gorszej atmosferze i stylu. Kwestia braku radości i zadowolenia, sprawiły, że była w nich coraz większa rezygnacja. Porażki wcale nie muszą przesądzać o całej sytuacji. Można właśnie w tym położeniu, znaleźć silniejsze motywacje do rozbudzenia w sobie pragnienia, by dołożyć więcej sił, starań, by kolejny mecz odbył się w zupełnie innej atmosferze – z innym nastawieniem. Każda sytuacja, ćwiczy w nas różne postawy i cechy. Przegrana, często dopinguje nas do pokory. Przegrana wymaga uznania wyższości innych w konkretnej sytuacji. Przegrana nie powinna prowadzić do poddania się – rezygnacji, lecz powinna wzbudzić w nas chęć zdobywania nowych umiejętności. Przegrywając powinienem wytężyć swoje umiejętności, aby w przypadku kolejnych sytuacji lepiej wykorzystywać swój potencjał – możliwości, umiejętności, samozaparcie...
osobista pobożność maryjna – pkt 11

osobista pobożność maryjna – pkt 11

Rozważając różne sceny, w poszczególnych miesiącach tego roku, szukałem bardziej konkretnego – praktycznego przeżywania scen związanych z osobą Maryi, tak by nabrać pełną piersią tego powietrza – stylu maryjnego. Wśród różnych sytuacji – dobrych i trudnych, jest Ona moją nieustanną Pomocą. Dziś, z upływem czasu, z konkretnego dystansu, obserwuje swoje życie duchowe i widzę, jak bardzo jest Ona w nim obecna i jak bardzo Jej potrzebuję. W przeciągu kolejnego miesiąca, starałem się pogłębić swoją osobistą więź – pobożność maryjną. Zwracałem szczególną uwagę na obecność różańca, w moim życiu. Oprócz sumienności i systematyczności w tym względzie, starałem się odkrywać możliwą „współpracę” z Maryją. Jak zwykle zresztą skupiłem się na trzech konkretnych sprawach, które w naturalny sposób pojawiły się w mojej codzienności.  Osobiste nabożeństwo. W osobistej modlitwie, podkreślam przede wszystkim istotne miejsce modlitwy różańcowej. To ciekawe, że choć jest to dla mnie modlitwa dość wymagające i trudna, to jednak ta modlitwa jest codziennym „narzędziem”, którym posługuję się w odniesieniu do wszystkich spraw – zarówno osobistych, jak i tych, które mnie otaczają. Za pośrednictwem tej modlitwy, staram się, zarówno prosić w różnych intencjach, jak i też próbuję wielu spraw się nauczyć i też zrozumieć. Maryja – jeśli mogę tak to określić jest dla mnie „bardzo konkretna”, przez co naśladowanie Jej postawy, jak i też samo zwracanie się prze Jej wstawiennictwo do Boga, wydaje mi się dość proste i dla mnie najpożyteczniejsze. Maryja, jak prawdziwa Matka, wysłuchuje, radzi, prowadzi i wskazuje, dlatego jest mi tak szczególnie bliska i ukochana.  Ta szczególna bliskość pogłębia się wraz z częstym spoglądaniem na Nią, zarówno fizycznie – na Jej obraz wiszący nad moim biurkiem, jak i duchowo...
VI Niedziela Wielkanocna – J 15,9-17

VI Niedziela Wielkanocna – J 15,9-17

VI Niedziela wielkanocna – J 15, 9-17  Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali». 1. Zwróć uwagę na: nowość, którą przynosi prawo Jezusa.  2. Odniesienie do… mojej codzienności, która realizując prawo – miłości wzajemnej, staje się bardziej chrześcijańska 3. Co wynika z tego fragmentu O różnych miłościach wiemy i zdajemy sobie sprawę, że istnieje pomiędzy nimi ogromna różnica. Słowo agape, występuję tutaj bardzo często. Wyraża ona sposób miłowania. Jest to rodzaj najwyższej i prawdziwie doskonałej miłości, bowiem jej źródłem i istotą jest sam Bóg. Dar miłości nie jest jednak rzeczą, ale dynamiczną relacją, dlatego domaga się zaangażowania. Stąd słowo Mistrza skierowane do swoich uczniów, wyrażone w trybie rozkazującym: „Trwajcie w miłości mojej”. Miłości nie da się narzucić, dlatego tak rozumiane przykazanie jest warunkowe:...
w obliczu wielu spraw

w obliczu wielu spraw

Życie niekiedy można oceniać przez pryzmat własnego mieszkania. Nagromadzone przedmioty stanowią świadectwo przeróżnych historii, momentów. Odkładamy je w przeróżne miejsca, upiększając nasz dom, swoimi historiami. Z czasem, kiedy robimy porządku, dopiero wówczas uświadamiamy sobie jak wiele zgromadziliśmy doświadczeń, jak wiele miejsca zajmują, zarówno dosłownie fizycznie, jak i też duchowo, w formie myśli. Trudno jest nam cokolwiek wyrzucić. Wszystkie przedmioty mają sentymentalną wartość, dlatego tak trudno nam o radykalny sposób postępowania. Właśnie w tym względzie, nasze życie podobne jest do tego, co dzieje się  rzeczywistości mieszkania. Każdy dzień, to kolejne przewijające się przed nami doświadczenia, w których trudno nam jest ocenić, co rzeczywiście jest dla nas ważne, a o co nie powinniśmy się w sumie martwić. Podobnie z przedmiotami, które gromadziliśmy w domu, trudno nam jest zdecydować co zostaje, a co możemy wyrzucić. Przedmioty te, mogą stwarzać pozór nieporządku w domu, przez co trudno nam jest we właściwy sposób wykorzystać nasze doświadczenia. Potrzebujemy wielu cech, które pomogą nam we właściwy sposób wykorzystać życie, tworzące się w nim doświadczenia. Pragnę tym razem pochylić się nad tematem: „być uważnym”, gdyż uważam, że to właśnie ta cecha, może nas wielokrotnie uratować, w obliczu wielu spraw. W gąszczu sytuacji dnia codziennego, niekiedy, nie sposób dokonać właściwego wyboru. Trudność tkwi w tym, że zbyt bardzo jesteśmy rozproszeni, zainteresowani zbyt wieloma sprawami i przez to, nie potrafimy właściwie dokończyć żadnej sprawy. Jesteśmy wstanie lepiej się zaangażować w pojedyncze sytuacje. Może właśnie dlatego, potrafimy znacznie lepiej wykorzystywać te sytuacje, względem których jesteśmy bardziej uważni. Jeśli otacza nas wiele sytuacji, potrzebujemy „uważności” (neologizm na potrzeby tego tematu), która pomoże nam skoncentrować się na tym, co najistotniejsze. Koncentracja sprawia, że jesteśmy bardziej...
Źródło „uważności”

Źródło „uważności”

Być uważnym to takie przeciętne i powszednie. Przecież życie, w naturalny sposób tego wymaga. W każdej sytuacji, przecież, doświadczamy wszechobecnej ostrożności. Przejście dla pieszych, potoczne czynności w domu: gotowanie, krojenie; jazda samochodem lub rowerem i wiele innych przykładów sytuacji, w których bycie uważnym jest jak najbardziej potrzebną i realizowaną przez nas cechą. Co zatem ważnego jest jeszcze w tym temacie, że mam się nad nim zatrzymać i zastanowić?  Bo wydawałoby się, że tak powszednie sytuacje, o których już wspominałem są przez nas już opanowane, to jednak zdarzają się sytuacje wypadkowe, w których nagle pojawia się coś nowego, bywamy zaskoczeni, zaszokowani, że tym razem nam coś nie poszło tak jak trzeba, że zawsze było inaczej.  Patrzę sobie przez okno i zastanawiam się ile z tych osób, które dziś widziałem wpadło w pułapkę codzienności i to, co wydawało im się opanowane i znane, nagle zmieniło się i ich pokonało. Jedni cieszą się, że im jakoś życie codzienne wychodzi, a tuż obok jest osoba, żyjąca w podobnej sytuacji, a jednak nie radzi sobie z tym, z czym ma do czynienia każdego dnia. Co ich wyróżnia? Czy jest, coś szczególnego, charakteryzującego poszczególne osoby, co sprawia, że jednym się jakoś powodzi, a innym nie? Patrzymy niekiedy na tą samą sytuacje, lub jakąś osobę, a jednak każdy z nas dostrzega coś zupełnie innego. Czy z nami, czy z innymi jest w takim razie coś nie tak, że w opisie tego samego zdarzenia, bywają tak skrajnie różne opinie? Właśnie tutaj wkraczamy w inny rodzaj „bycia uważnym”, co bardziej dotyka naszego duchowego wnętrza i sprawia, że choć jesteśmy tak bardzo do siebie podobnie, to jednak bywamy inni....
Ćwiczyć w sobie „uważność”

Ćwiczyć w sobie „uważność”

Tak wiele okazji wykorzystujemy, ale ile jest tych nie wykorzystanych? W pewnym sensie nie warto zastanawiać się nad tym, co się już utraciło i czego nie da się nadrobić, ale warto przygotować się wobec przyszłości, która niesie ze sobą jeszcze wiele szans.  Pierwsze skojarzenie jakie pojawiło się z tematem „bądź uważny”, to dość popularna gra o dość dziwnej nazwie: „JENGA”. Gra ta, widoczna na tytułowym zdjęciu, polega na przekładaniu klocków. Można brać i wyciągać klocki położone w różnych miejscach i przekładać je na samą górę. To trochę tak, jakbyśmy chcieli nieustannie podnosić tę wieżę. Gra się kończy w momencie, kiedy jeden z graczy, dotykając klocków, przewróci wieżę. Gra nie wydaje się być skomplikowaną, ale gdy w nią zagrasz zobaczysz, że nie jest to takie proste, a zadowolenie i radość, wraz z kolejnymi przełożonymi klockami, oczywiście przybywa. Życie podobne jest do tej wieży z klocków. Możemy długi czas misternie układać, aż w jakimś momencie nieodpowiedni ruch, zburzy wszystko. Budowanie może sprawiać wiele zadowolenia, przez co człowiek z coraz większym zaangażowaniem i zaciekawieniem, będzie starał się o właściwe klocki, konstruując wieżę – życie. Każdy ruch może symbolizować nasze codzienne decyzje i wybory. Ich trudność, sprawia, że konstruujemy właściwie swoje życie, ale poważne błędy rzutować będą na chwiejność naszej konstrukcji, albo jej zburzeniu. Dzięki częstym decyzjom, które podejmujemy w naszej codzienności, możemy przy okazji ćwiczyć swoją „wewnętrzną uważność” na to wszystko, co dzieje się w naszym życiu, wokół tych wszystkich wyborów i decyzji. Przy podejmowaniu różnych decyzji, powinna towarzyszyć nam roztropność, ostrożność. Sposób naszego myślenia i działania powinien zawierać w sobie konkretną ocenę warunków panujących w danej sytuacji. Podobnie jak w grze, oprócz ostrożności i...
V Niedziela wielkanocna – J 15,1-8

V Niedziela wielkanocna – J 15,1-8

V Niedziela wielkanocna – J 15, 1-8 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami». 1. Zwróć uwagę na: Kim jest Jezus dla ciebie 2. Odniesienie do… mojego stanu życia wiarą 3. Co wynika z tego fragmentu W Ewangelii św. Jana, Jezus kilka razy rozpoczyna wyjaśnianie kim jest od słów „Ja jestem” (chlebem żywym, światłością świata, bramą, dobrym pasterzem, zmartwychwstaniem i życie, drogą i prawdą i życiem) Winnicę uprawia Ojciec. Wycina on latorośle, które nie przynoszą owocu oraz oczyszcza tych, którzy je przynoszą. Istnieje tutaj gra słów: „usuwać, wycinać”, drugie znaczenie „oczyszczać, przycinać”. Jezus wyraźnie odnosi symbolikę latorośli do swoich uczniów zapewniając ich o czystości dzięki Jego słowu wypowiadanemu do nich. Słowo Jezusa połączone z akcją...
Niedziela – 26.04.2015 – J 10,11-18

Niedziela – 26.04.2015 – J 10,11-18

IV Niedziela wielkanocna – J 10, 11-18 Jezus powiedział: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca». 1. Zwróć uwagę na: niezwykłą więź, która ma być obecna między Bogiem, a człowiekiem. 2. Odniesienie do… Jak rozumiem i rozwijam więź z Jezusem, czy jest On moim Pasterzem. 3. Co wynika z tego fragmentu Pasterz, Brama – to metafory, których użył Jan na ukazanie pełniejszego obrazu relacji, jakie istnieją między Jezusem a wierzącymi. Ukazując siebie jako Pasterze, Jezus podkreśla swoje boskie posłannictwo, bo dla żydów Bóg jest Pasterzem swego ludu. Określenie dobry oznacza: szlachetny, doskonały, prawdziwy, autentyczny, a więc sens tego słowa jest o wiele bogatsze niż nasze skromne tłumaczenie. Jezus przedstawia siebie w kontraście do przywódców ludu, którzy winni być pasterzami, ale faktycznie są rozbójnikami i złodziejami, którzy szukają własnych korzyści. W późniejszym fragmencie mowa również o relacji Pasterz –...
III Niedziela Wielkanocna – Łk 24,35-48

III Niedziela Wielkanocna – Łk 24,35-48

III Niedziela wielkanocna – Łk 24, 35-48 Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego». 1. Zwróć uwagę na: Spotkania z Jezusem wyjaśniają to, co obecne jest w sercach uczniów. 2. Odniesienie do… moje spotkania z Jezusem – modlitwa, lektura Słowa, sakramenty… 3. Co wynika z tego fragmentu Wobec wydarzeń, Uczniowie odbywają wiele lekcji. Wydawałoby się, że wszystko się już dokonało, ale Zmartwychwstały „systematyzuje” to, co Uczniowie wiedzą, czują. Widząc Jezusa, Jego uwielbione ciało, przenika w nich wątpliwości i zmieszanie. Nie wiedzą, co mają sądzić,...
Niedziela Miłosierdzia – J 20,19-31

Niedziela Miłosierdzia – J 20,19-31

Niedziela Miłosierdzia Bożego – J 20, 19-31 Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. 1. Zwróć uwagę na: spotkanie ze Zmartwychwstałym 2. Odniesienie do… jak ja przyjmuję obecność Jezusa Zmartwychwstałego. 3. Co wynika z...
w Wieczerniku – pkt 10

w Wieczerniku – pkt 10

w Wieczerniku Zbliżający się czas Triduum Paschalnego, kierował mnie myślą do Wieczernika i różnych doświadczeń związanych z tym miejscem. Maryja wraz z Apostołami trwają „jednomyślnie na modlitwie (Dz 1,14). Wydarzenie wieczernika i Zielonych Świąt ukazuje Kościół zjednoczony wokół Maryi, ożywiony wylaniem Ducha Świętego, gotowy do misji ewangelizacyjnej. Trwać na modlitwie. Wspólnota z Wieczernika jest najpiękniejszym przykładem modlitwy wspólnotowej. Takie doświadczenie jest ogromnym darem. Budowanie wspólnoty poprzez modlitwę było moim głównym zadaniem tego miesiąca. Codzienna modlitwa za tych, z którymi w różnych miejscach mam okazję czynić tę wspólnotę. Modlitwa ta unosiła nie jeden dzień, dzięki czemu mogłem być również bardziej odpowiedzialnym za dar modlitwy i dar wspólnoty. Rozszerzać Kościół Wieczernik jest dla mnie „eksplozją światła”. Doświadczenie ostatniej wieczerzy, jak i oczekiwanie na Zesłanie Ducha Świętego, ukazują fundamentalne treści, dla mojej wiary. Ostatnio prowadziłem spotkanie dla starszych kandydatów do Bierzmowania, wyjaśniałem pene rzeczy na podstawie tego, co dary czynią we mnie. Była to okazja, aby moje doświadczenie rozszerzyć na innych, ofiarować swoje życie jako dar dla innych. Byłą to też okazja do wdzięczności za to wszystko, co otrzymałem. ewangelizować Ostatni miesiąc był owocny pod tym względem. Miałem okazję głosić dwie tury rekolekcji. Ewangelizowanie – ująłem jako dawanie. Świadectwo własnego życia, konkretne przykłady życia wiarą, pomogły również i mi „obudzić” w sobie wiarę i miłość do Boga. Tworzenie nowych, codziennych rozważań w Wielkim Poście było też okazją do wprowadzania różnych zmian w swoim życiu. Wspólnota w Wieczerniku zapoczątkowała konkretnie, działanie Kościoła, a ja poprzez swoje działanie pragnąłem i siebie, i innych zaprosić do tworzenie dziś tego...
Wielka Sobota – 4.04.2015 – Mk 16,1-8

Wielka Sobota – 4.04.2015 – Mk 16,1-8

Wigilia Paschalna – Wielka Sobota – Mk 16, 1-8 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się. Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: „Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział”». One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. 1. Zwróć uwagę na: konkretne wiadomości, umożliwiające „lokalizację” w czasie i przestrzeni faktu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa 2. Co wynika z tego fragmentu Pusty grób, jest znakiem pozwalającym rozgłaszać, że Jezus zmartwychwstał. Dzięki temu, Apostołowie mogą dawać nadzieję innym, którzy podobnie jak Jezus, za wiarę doświadczali kary krzyżowej.  Sceneria dzisiejszej Ewangelii, zbudowana jest wokół faktu pustego grobu. Szczegóły tego fragmentu dają nam wiele znaków, które mają umocnić świadomość śmierci Chrystusa, a później Jego Zmartwychwstania. Kobiety, wczesnym rankiem, więc około 5:30 wyruszają do grobu. Wiemy, że jest to pierwszy dzień tygodnia – czyli Niedziela. O tej porze mniej więcej normalnie rozpoczynano dzień i pojawiali się kupcy, którzy sprzedawali przeróżne rzeczy. Kobiety idąc do grobu, mogły zakupić odpowiednie rzeczy, potrzebne do dokończenia pochówku. Z racji piątku i późnej pory, Jezus został...
trudna wyprawa

trudna wyprawa

VI Niedziela Wielkiego Postu (2015) Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. Mk 15,39 „trudna wyprawa…” Co chwilę słychać o dokonaniach ludzi, którzy zdobywają się na odwagę pokonywania różnych tras, w celu nie tylko osiągnięcia jakiegoś celu, ale odbycia też szczególnej „duchowej podróży”. Ostatnio śledzę też podróż pana Marka Kamińskiego, który wyruszył z Kaliningradu do Santiago de Compostela, najstarszą drogą – tzw. „camino”, by połączyć dwa bieguny – rozum i wiarę. Ma on do pokonania 4000km, co wiąże się oczywiście z trudem pielgrzymowania, ale najistotniejsze w tej drodze jest zdobycie „trzeciego bieguna” – doświadczeń związanych z historiami spotkanych ludzi, myślami zrodzonymi w trakcie drogi.  Myślę, że wielu z nas, w jakiś sposób pielgrzymowało i potrafi wyobrazić sobie nie tylko trud samej drogi, ale i też niezwykły pożytek duchowy, który w trakcie drogi, ale i też po jej zakończeniu, towarzyszy człowiekowi. Bogactwo, które zdobywa się w trakcie pielgrzymowania, przenika naszą codzienność i niekiedy trwa tak długo, jak to tylko możliwe, dając siły wobec codziennych życiowych zmagań. Droga kojarzy nam się z trudem, ale nie wiem, czy aż tak wielkim, jaki musiał pokonać Jezus w czasie „pielgrzymki na Golgotę”.  Rozważany dziś w kościele fragment Ewangelii Marka, który w swej krótszej wersji, ukazuje drogę Jezusa na Golgotę, przekazuje nam opis trudnych doświadczeń, które towarzyszą Jezusowi w trakcie odbycia tej drogi. Ewangelista wspomina o skazaniu przez Piłata, o odrzuceniu przez swój naród, o wyśmianiu, opisuje ukrzyżowanie i wyszydzenie, podkreśla najokrutniejszy moment tej drogi – śmierć. Pokonywanie swojej drogi, codziennych wydarzeń  – trosk, zadań, obowiązków, jest dla nas niekiedy trudnym procesem zmagania się przede wszystkim z samym sobą. Nasza życiowa droga, ukazuje często jak jesteśmy słabi...
Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

są różne fragmenty do wyboru – może usłyszycie inny. VI Niedziela Wielkiego Postu – Niedziela Palmowa – J 12, 12-16 Wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: «Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie» oraz: «Król izraelski!» A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: «Nie bój się, Córo Syjońska, oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu». Jego uczniowie początkowo tego nie rozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili. 1. Odniesienie do… co rozumiesz przez znak palmy, z którą przychodzisz do kościoła w Niedzielę Palmową 2. Co wynika z tego fragmentu Sześć dni przed swoją śmiercią, Jezus udaje się do Jerozolimy. Tłumy wiwatując, gromadzą się licznie wzdłuż drogi i skandują niezwykłe rzeczy. Ma się wrażenie, że tłum w końcu zrozumiał kim jest Jezus. Palmy, gałązki oliwne – mają tutaj ogromne, symboliczne znaczenie, jakby z jeszcze większą mocą potwierdzały to co tłum skanduje. U starożytnych bowiem panował zwyczaj, aby zwycięzcom dawać palmy. Niektórzy jednak spośród tego tłumu ucinali gałęzie z drzew, szczególnie z oliwek, bo rzecz działa się na Górze Oliwnej, aby w razie potrzeby wygładzać drogę nadchodzącemu Panu.  Gałązki oliwne – oliwka, niosą w owocu ukojenie bólu i trudu, oznaczają uczynki miłosierdzia; także i słowo „miłosierdzie” po grecku brzmi „oleos”. Palma zaś, choć ma twardy pień, posiada na końcu niezwykłą koronę, czym pokazuje, że przez twardość życia mamy wznosić się ku życiu wiecznemu. Dawid wyśpiewywał w Psalmie 91,14: „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”. Chwytając palmy, gałązki oliwne, ukazuje moc miłosierdzia. Ukazujemy przez nie, że nie pragniemy ludzkiej nagrody za nasze dobre czyny, ale oczekujemy...
zobaczyć to, co niewidoczne

zobaczyć to, co niewidoczne

V Niedziela Wielkiego Postu (2015) «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.  J 12, 20-33 Zobaczyć to, co niewidoczne. Czas Wielkiego postu zbliża się powoli do wielkiego finału. Duchowe przygotowanie dotrze do najważniejszego święta – Zmartwychwstania. Pewnie wiele osób zastanawia się nad tym, jak ten czas przeżyć, mimo codziennego ferworu zajęć, pracy, przygotowań. Przecież to najważniejsze święta, więc nie powinienem ich zmarnować, ale nie mogę też zaniedbywać innych spraw. Pewnie nie jedna osoba, ma wewnętrzne rozdwojenie i już przejmuje się tym, jak ten czas właściwie wykorzysta. Dzisiejsze rozważanie chciałbym skupić na dwóch sprawach, na dwóch powyższych fragmentach, które zostały przytoczone z fragmentu Ewangelii na V Niedzielę Wielkiego Postu, w obecnym czasie. Mogą one w jakiś sposób przyczynić się, abyśmy te już prawie ostatnie dni we właściwy sposób przeżyli i mimo trudu codziennego, stawili czoła duchowym doświadczeniom tak, aby pomogły nam one, wejść w piękną i symboliczną przestrzeń świętego czasu, jakim jest Triduum Paschalne. ujrzeć Jezusa Często obowiązki, którymi paramy się każdego dnia, przysłaniają nam inne cele i zajęcia, które w naszym mniemaniu są mniej ważne, dlatego często odłożone na bok, na późniejszą porę, na czas kiedy będziemy mogli się nimi rzeczywiście zająć. Nasze osądy bywają różne, niekiedy nietrafne i istnieje obawa, że stając się wybiórczymi zrezygnujemy...
V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu J 12, 20-33 Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje». Wtem rozległ się głos z nieba: «I uwielbiłem i znowu uwielbię». Tłum stojący usłyszał to i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. 1. Zwróć uwagę na: Czas – ziarno – życie 2. Odniesienie do… wiary w Jezusa i naśladowania Go 3. Co wynika z tego fragmentu czas… Misja Jezusa właśnie się zaczyna spełniać. Stąd mowa o „nadeszła godzina’, która ma...
IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu J 3, 14-21 Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». 1. Zwróć uwagę na: Jezusa, który wyzwala człowieka z niewoli grzechu 2. Co wynika z tego fragmentu Scena opisywana w dzisiejszym fragmencie jest w dużej mierze nawiązaniem do wydarzeń opisanych w Księdze Liczb, do wędrówki Ludu Bożego przez pustynię. Zesłanie jadowitych węży jest wynikiem narzekania i szemrania przeciw Bogu i Mojżeszowi. Remedium na tę sytuację dla ludu, który w sytuacji zagrożenia odczuwa skruchę jest wąż miedziany sporządzony przez Mojżesza na polecenie Boga. Każdy człowiek ukąszony przez węża mógł pozostać przy życiu jeśli spojrzał na węża miedzianego (Lb 21,4-9): Zasadniczą treścią, wobec której powinniśmy się zatrzymać dłużej jest ujrzenie Miłości, jaką Bóg ma do człowieka. Obrazem tej miłości jest ofiarowanie swoje Syna, aby dzięki Niemu każdy...
III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2, 13-25  Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku. 1. Zwróć uwagę na: świątynia – jako miejsce mojej obecności 2. Odniesienie do… zastanówmy się nad swoim sercem, jaką ono jest świątynią dla Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Mamy przed sobą dość ciekawy opis wydarzenia w świątyni.  Cała historia „życia w cieniu świątyni” to nieustanne zmaganie się z powierzchownością kultu tam sprawowanego i brakiem przełożenia zasad wiary głoszonej w świątyni na codzienne życie. Świątynia...
droga – symbolem człowieka i wiary

droga – symbolem człowieka i wiary

Życie stawia przed człowiekiem, różne zadania. Jednym z nich jest nieustanne dokonywanie wyborów. Poprzez własne decyzje i wybory, kształtujemy swoją codzienność, która w pewnym względzie podobna jest symbolicznie do drogi. Wpisane mamy w swoją naturę podróżowanie, wychodzenie ku czemuś, stawianie sobie celów i ich osiąganie. Często stajemy na „skrzyżowaniu”, w momencie życia, kiedy musimy podjąć decyzję: którędy iść. Niekiedy wybór opcji jest prosty, bo wynika to z niewielu możliwości, które mamy; innym razem może być to bardziej skomplikowane, kiedy możliwości wyboru jest znacznie więcej. Stajemy wówczas w tym miejscu z pytaniami i wątpliwościami, zastanawiając się nad podjęciem tej właściwej opcji.  Symbol drogi. Droga może symbolizować: powołanie, sposób rozwiązywania jakiś kwestii, codzienny rytm życia, duchową formację, dosłownie drogę, którą musimy przebyć do pracy, szkoły, do domu itp., może też symbolizować osobiste zmagania. Często symbol drogi wykorzystywany jest w filmach, w fabule książek, aby ukazać symboliczny proces, który odbywa człowiek przemierzając jakąś rzeczywistość. Wydaje mi się, że symbol drogi jest bardzo ciekawy i twórczy. Oglądając różne sceny filmu, zdjęcia, fascynują nas piękne widoki, niekończącego się horyzontu, do którego prowadzi jakaś kręta droga. Trudniej nam przyjąć taki obraz, w odniesieniu do tego, co musimy przeżyć, aby przejść jakiś „odcinek” naszej drogi życia.  Nasza droga wydaje się być bardziej labiryntem, z niekończącymi się korytarzami i opcjami wyboru. Wyobrażamy sobie falistość tej drogi, przypominając sobie o trudach, które pokonujemy zasadniczo każdego dnia. W wyobraźni maluje nam się droga, która w jakimś momencie kończy się i nie widzimy przyszłości dla siebie. Różne drogi, a więc różny sposób ich przemierzania. Szukamy właściwego sposobu przejścia przez kolejne odcinki naszego życia. Emocje, wartości, pragnienia – to wszystko towarzyszy nam w trakcie drogi,...