Być sobą, ale dla innych.

Być sobą, ale dla innych.

Być sobą, ale dla innych. Relacje w naturalny sposób otwierają nas na inne osoby. Nie można stworzyć prawdziwej ralcji, myśląc tylko o sobie.. Czyli relacja to – „stan – kiedy jestem darem dla drugiej osoby”? Każdy z nas poprzez różne życiowe doświadczenia, odkrywa i realizuje różnego rodzaju relacje. Każdy ma zupełnie inne doświadczenia, dlatego też dla każdego z nas relacje mają zupełnie inne znaczenie. Kiedy słucham różnych osób, mam możliwość zaobserwować jak różne relacje oni tworzą i jak różne zaangażowanie im towarzyszy. Zbudowane przez nas relacje łączą ludzi w różnych, wspólnie przeżytych doświadczeniach. Chwile, sytuacje które ludzie wspólnie przeżywają, ukazują jak wiele mają wspólnych spraw, jak ogromnym darem są dla siebie nawzajem. Przykazanie miłości, wspomina, że mamy „kochać bliźniego swego jak siebie samego”. Stąd ogromnym zadaniem w miłości innych, jest kochanie siebie. Relacja uwzględnia istnienie przynajmniej dwóch osób. Znając wartość mojego życia, znam i rozumiem jak wiele cennych rzeczy jest we mnie, które mogę też ofiarować innym – drugiej osobie. Tylko wtedy, gdy znam swoją wartość, wiem jak wiele mogę ofiarować innym. Jeśli jestem sobą, jeśli odkrywam prawdziwe swoje wnętrze, tylko wtedy mam świadomość tego, co mogę ofiarowywać innym. Każdy człowiek reprezentuje sobą jakieś bogactwo – fizyczne, duchowe, którym może ubogacić otaczający go świat, w tym również osoby, które są wokół. Każdy z nas jest indywidualnym przykładem istniejącego dobra, które może ubogacać i przemieniać innych. Jesteśmy istotną częścią tego świata i nie można nas zastąpić byle czym. Nasza obecność jest wyjątkowa, dlatego powinniśmy się nawzajem doceniać i szanować. Obecność każdego człowieka ubogaca i przede wszystkim przemienia ten świat. Jeśli każdy z nas ma świadomość tego, co może dać, może...
„Fejm”, czy relacje.

„Fejm”, czy relacje.

„Fejm”, czy relacje. Dziś w czasach nowoczesnych środków komunikacji, możemy w jeszcze łatwiejszy sposób budować relacje z innymi. Zastanawiam się jednak, cze te środki, które posiadamy rzeczywiście wykorzystujemy we właściwy sposób?  Wiek, w którym przyszło nam żyć, wnosi w naszą codzienność wiele ciekawych rozwiązań myśli informatycznych, które skupiają się na tworzeniu różnych społeczności. Wśród wielu proponowanych nam aplikacji, wiele z nich zbudowanych jest w oparciu o społeczność i relację. Często używane przez FB, Instagram, Twitter, Snapchat, czy wiele innych, opierają się o zbudowanie wokół swojej osoby jakiejś grupy: znajomych, kolegów/koleżanek, przyjaciół, czy rodziny. Wyszukujemy ludzi o których pamiętamy, albo których spotkaliśmy przy jakiejś okazji, aby ich „dodać” do swojego konta i w ten sposób rozszerzyć grono swoich znajomych. Popularność niektórych aplikacji sprawiła, że odchodzimy od naturalnej segregacji osób, które włączamy do grona swoich znajomych, ponieważ bardziej chodzi nam o ilość niż o fakt – czy ktoś realnie jest moim znajomym, czy też nie. Bardziej niektórym zależy na docieraniu z jakimiś informacjami do szerszego grona, dlatego pula osób nam się powiększa, a niektórym właśnie tylko o to chodzi. Czy tysiące osób na FB realnie oznacza, że mamy tylu znajomych? Czy możemy faktycznie budować z nimi jakieś relacje? Fakt, że poprzez środowiska portali społecznościowych możemy dotrzeć do znacznie szerszego gremium ludzi niż w normalnych, realnych warunkach, pozwala na przekazywanie ważnych treści, z którymi się osobiście identyfikujemy. Czy przez to przekazywanie różnych treści, budujemy relacje? W wielu sytuacjach prowokujemy tymi treściami do jakiejś reakcji; raz po raz wywoływane są dyskusje, które przypominają rozmowę, wyrażają jakieś emocje i pobudzają do wzajemnego dzielenia się swoimi doświadczeniami. Jeśli zależy nam na takich „reakcjach” wówczas możemy...
Niedziela – 31.01.2016 – Łk 4,21-30

Niedziela – 31.01.2016 – Łk 4,21-30

4 niedziela zwykła (C) – Łk 4, 21-30 W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czyż nie jest to syn Józefa?». Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie”; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». I dodał: «Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się 1. Zwróć uwagę na: Od samego początku Jezus ma swoich wrogów, zamkniętych na Jego naukę. 2. Odniesienie do… Czy i ty nie nosisz w sobie różnych oporów? 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus jak zawsze demaskuje zamiary tych, którzy Go otaczają. Chcą tym razem, by udowodnił swoje mesjańskie posłannistwo jakimś znakiem. Choć nie mówią tego wprost, to stawiają warunek, który musi spełnić Jezus, by zechcieli Go słuchać. Jest to niestety często spotykana postawa. Jezus wie jednak, że żadne...
Miej wyobraźnię.

Miej wyobraźnię.

Sytuacje wymakają się spod kontroli? To twoja częsta przypadłość, czy nie? Ile razy przytrafiło ci się, że chciałeś dobrze, a wyszło źle? Albo ile razy nie miałeś zamiaru zrobić niczego złego, a wyszło właśnie w ten sposób? O jeden krok za daleko. O ile mniej byłoby sytuacji niewłaściwych, gdyby ludzie uruchomili wyobraźnię i bardziej się jej trzymali. Dzięki wielu doświadczeniom, w których braliśmy udział, albo o nich słyszeliśmy, potrafimy przewidywać rozwój pewnych sytuacji. Jeśli we właściwy sposób będziemy rozwijać te umiejętności, pomoże nam to zmierzyć się też z trudniejszymi sytuacjami, nawet nieznanymi. Jednak doświadczenie nie jest wystarczającym źródłem wiedzy, bo nie o wszystkich sprawach musimy wiedzieć, bo jednak życie dostarcza coraz to nowych sytuacji, wobec których trudno z wyprzedzeniem nagromadzić odpowiednią wiedzę i przygotować się na ewentualne następstwa. Wiedza to jedna sprawa, ale potrzebujemy pamiętać też o innych, np. o wrażliwości na drugiego człowieka; o wyobraźni, która mobilizuje do myślenia. Wrażliwość utrzymuje w ryzach nasze działanie, bo zmusza do tego, aby poczuć wagę swoich słów, pójść za swoim działaniem. Bez wrażliwości, zarówno działanie jak i słowa rzucane są bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie czujemy tego, co robimy względem innych, bo jesteśmy jakby poza tą sprawą. Zupełnie inaczej przeżywamy różnego rodzaju sprawy, gdy nas bezpośrednio one tyczą. Im bardziej angażujemy się w daną sprawę, tym mocniej jesteśmy wrażliwi zarówno na osoby, jak i też na sytuacje. Wrażliwość to umiejętność współodczuwania tego, co dzieje się w drugiej osobie. Chrystus nazywa to w bardzo konkretny sposób: „co chcecie, aby wam ludzie czynili, podobnie wy im czyńcie…” Od razu nasuwa się wniosek – jeśli czegoś nie pragnę, sam również nie powinienem tego czynić względem...
Niedziela – 24.01.2016 – Łk 1,1-4;4,14-21

Niedziela – 24.01.2016 – Łk 1,1-4;4,14-21

3 niedziela zwykła (C) – Łk 1, 1-4; 4, 14-21 Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie: Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę natrafił na miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana». Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 1. Zwróć uwagę na: miejsca i sposób postępowania Jezusa 2. Odniesienie do… Kim On dla mnie jest? 3. Co wynika z tego fragmentu Poprzez umieszczenie Prologu na początku Ewangelii św. Łukasz pragnie usytuować swe dzieło w szerszym kontekście starożytnych dzieł retorycznych i biografii grecko-rzymskich, które rozpoczynały się zawsze Prologiem. Pierwsze słowa Ewangelii ukazują nam jej autora jako historyka, który w swym dziele pragnie opowiedzieć o wydarzeniach z życia Jezusa. Dzięki świadectwu naocznych świadków słowa i czyny Jezusa zostają przekazane dla przyszłych pokoleń. Ich świadectwo staje się służbą wobec Słowa...
gdzie jesteś realnie?

gdzie jesteś realnie?

początkiem tego artykułu była śmieszna sytuacja – ktoś dowiedział się o mojej chorobie z internetu, choć w sumie spotykamy się praktycznie codziennie. Gdzie dziś można spotkać człowieka? Okazuje się, że o wiele łatwiej spotkać człowieka w sieci, niż na żywo. Zastanawiałem się ostatnio nad stworzeniem wirtualnych zajęć, skoro wszyscy nie mają czasu na to, by się fizycznie spotkać w jednym miejscu, o tym samym czasie. Czy by to przeszło? Myślę, że tak, potrzebna by była jedynie profesjonalna forma przekazu i narzędzia, które by w odpowiedni sposób zachęciły zainteresowaną grupę do tego rodzaju spotkań. Czy świat oszalał, czy idziemy we właściwym kierunku? Wszystkie narzędzie są właściwe, dopóki we właściwy sposób się nimi zarządza i wykorzystuje. Odpowiedź jest prosta – jeśli nie stracimy właściwej sobie inteligencji, narzędzia w sieci, mogą stać się przyczyną naszego rozwoju. Oczywiście odezwą się archaiczne głosy – że nic nie zastąpi realnego spotkania. Ale mam pytanie do takich osób: co jest dziś realne? Czy spotkanie w kawiarence przy kawie, czy spotkanie w sieci? dwa światy Stworzyły się dwa światy. Niekiedy są one od siebie zupełnie niezależne. Świat fizyczny, to świat naszych zajęć: szkoła, studia, praca, obowiązki domowe… A wirtualny świat? Powoli przejmuje to wszystko, co odpowiada za część naszych emocji, pasji. Czy uciekamy z świata? Chyba jednak nie, choć można niekiedy odnieść takie wrażenie. Świat wirtualny proponuje nam wiele udogodnień, które sprawiają, że życie staje się prostsze i wygodniejsze. Zamiast tłoczyć się w kolejkach, lub w korkach na ulicy, możemy ściągnąć potrzebną nam rzecz, w atrakcyjnej cenie z sieci. To jedna z wielu pozytywnych stron, działania w sieci. Człowiek, w wirtualnym świecie, od lat gromadzi różne informacje....
co zdumiewa w ludzkiej twarzy?

co zdumiewa w ludzkiej twarzy?

Spotykamy przeróżnych ludzi. Jednych zapamiętujemy, a innych nie; jedni budzą w nas sympatię, a inni nie. Co w takim razie jest urzekającego w tej „wyjątkowej twarzy”? Rozmowa rozpoczęła się od prostych tematów. Twarz tego pana wzbudzała zaufanie i nie trzeba było długo czekać, gdy tematy zaczęły stawać się coraz bardziej poważne, a odpowiedzi coraz bardziej szczere. Wśród różnych temtów, pojawił się jeden, o którym myślę już sporo czasu. Mówiliśmy o filmowaniu ludzi i ich twarzy. Pamiętam tą jedną, szczególną, techniczną uwagę: „filmuj jak najwięcej uśmiechniętych twarzy, bo one rzeczywiście przekonują”.  Jaki element twarzy zdumiewa najbardziej? Uśmiech! To zadziwiające jak kilka mięśni twarzy, może stworzyć coś, co oddaje często znacznie lepiej to, co dzieje się we wnętrzu człowieka, niż tysiące słów. Tak prosty gest – uśmiech, może promieniując zmienić bardzo wiele. Uśmiech nie tylko oddaje stan wnętrza, ale mimo wszystko staje się prawdziwym zewnętrznym świadectwem dobra, które albo się dzieje wokół nas, albo którego doświadcza jakaś osoba. Pejzaż naszych ulic sprowadza się często do widoku ludzi wciąż gdzieś biegnących, ścigających się nie tylko z czasem, ale i też z natłokiem zajęć. Jeśli już można spotkać uśmiechniętych ludzi, to mimo wszystko najczęstszą grupą jest młodzież, lub zakochani. Zastanawia mnie, co dzieje się w takim razie z ludźmi, w przedziale od młodości do dojrzałości, że w jakimś momencie zanika uśmiech, albo przestaje być on w ogóle obecny i spotykany na twarzach ludzi. Czy masz świadomość z jakiego powodu uśmiech znika i coraz rzadziej pojawia się na twarzach ludzi? Myślę, że można by poświęcić temu jakieś osobne badanie naukowe, a rezultaty – odkrycia, byłyby na pewno bardzo odkrywcze. Może uśmiechamy się coraz rzadziej,...
Czy to wstyd, wierzyć?

Czy to wstyd, wierzyć?

czy będąc chrześcijaninem, rzeczywiście mam powód, by się wstydzić? Czy bycie chrześcijaninem nie brzmi właśnie dumnie? Spróbuj poprzez ten artykuł znaleźć właściwą odpowiedź. Obawiam się, że wszyscy ci, którzy stwierdzają, że wiara to archiwum, a bycie chrześcijaninem to obciach, zwyczajnie nie dotknęli sedna tego to, co kryje się za pojęciami: wiara i chrześcijaństwo. Wiele osób stawia raczej mur obronny, odgradzający ich od możliwości poznania i zrozumienia czegokolwiek w tym sensie. Trudno im pokazać cokolwiek, przekonać, bo ich nastawienie jest po prostu na „NIE”. Czy wobec takiej ignorancji, ja mam powody do tego, aby się wycofać, chować i wstydzić tego, że wierzę, że jestem chrześcijaninem. Wydaje się to być absurdalne. Argumentów dla tych, którzy boją się być „normalni” i przyznać do tego kim są i w co wierzę, może być bardzo wiele. Oczywiście pomocą mogą być argumenty, które przytoczę ja, czy inne osoby. Jednak – dużo większą siłę będą mieć te argumenty, które każdy z nas odkryje sam; do których będzie szczerze przekonany i którymi faktycznie będzie żył. To właśnie one sprawią, że nie będziemy jak żółw, który w chwili niebezpieczeństwa chowa się w skorupie; nie będziemy też walczącą inkwizycją, ale znajdziemy właściwe rozwiązanie dla kwestii – jak dziś być chrześcijaninem. Może zanim przejdę do moich argumentów, zastanowię się najpierw nad tym, dlaczego w ogóle pojawia się ta sytuacja, że wstydzimy się wiary i bycia chrześcijanami. WSTYD pojawia się w związku z sytuacjami, kiedy np. poruszane są mało popularne kwestie, takie jak np. in vitro, współżycie przed ślubem, gender, polityka, pieniądze księży i ich samochody, pedofilia itp. Można zauważyć, że w wielu rozmowach to są poniekąd notorycznie poruszane zagadnienia, które...
Chrześcijańskie zasady, ułatwiają życie.

Chrześcijańskie zasady, ułatwiają życie.

Jak rzeka opuszcza swoje koryto, zaczyna siać zniszczenie. Jeśli życie opuszcza swoje właściwe koryto, to co się dzieje? Czy posiadanie zasad ułatwia życie, czy nie? Pamiętam, jak po wielkiej powodzi, która przeszła przez Polskę w 1997 roku, miałem okazję, autobusem wybrać się na pielgrzymkę w południową część naszego kraju. Obrazy oglądane w wiadomościach telewizyjnych były odległe, przez co nie mogłem poczuć faktycznej tragedii. Jadąc autobusem widziałem szokujące obrazy: ogromne wyrwy w ziemi; niesamowicie poszerzonych koryt rzecznych; budowanych na szybko mostów; ton śmieci i mułu ciągniętego kilometrami przez wodę. To wówczas uświadomiłem sobie jak to, co w jednym momencie jest tak pożyteczne, potrzebne, może przerodzić się w siłę niszczącą wszystko na swoje drodze. Woda – tak wydawałoby się mocno złączona z wachlarzem ludzkich potrzeb, może chwilę później stać się powodem największych ludzkich tragedii. To właśnie uzmysławia mi jeszcze inną rzecz. Jeśli nie będziesz miał zasad, to ty sam jako człowiek, dobro które w sobie masz, cały twój potencjał, w innej chwili, kiedy nie będzie zasad – granic, możesz przemienić w zło, krzywdę, którą możesz wyrządzić innym.  Zasady, jak koryto rzeczne utrzymują w ryzach żywioł, który tylko pozornie może wyglądać łagodnie i być dobrym. Okazuje się, że wszystko musi mieć swoje zasady, zdrowe granice, by nawet dobro, nie przestało być dobre. Często chcemy żyć bez zasad, bo sądzimy, że nas ograniczają, że nas czegoś pozbawiają. Wszystko może wydawać nam się słuszne i dobre, dopóki właśnie nie nastąpi jakaś sytuacja, w której jak rzeka podczas powodzi, nie nabierze prędkości, siły i takie wzrostu, że zacznie wszystko niszczyć. Zastanawiałeś się nad tym, jakie zasady są dla ciebie rzeczywiście ważne? W przestrzeni naszej codzienności...
Co nas wyróżnia…

Co nas wyróżnia…

CO NAS WYRÓŻNIA – co powinno rzeczywiście czynić nas chrześcijanami. Czy chrześcijaństwo jest dziś na tyle wyraźne, by widzieć co je charakteryzuje? Chciałbym zobaczyć chrześcijaństwo takim, jakim powinno być, może właśnie wtedy, mielibyśmy pewność, co powinno nas wyróżniać i tworzyć naszą tożsamość. Wyróżnianie się na jakimś tle, można traktować w różny sposób: pozytywny – gdy ma ktoś coś rzeczywiście dobrego przez swoją postawę do zaproponowania, jak i też negatywny, gdy niestety chodzi tylko o pielęgnowanie swojej indywidualności. Współczesność wyłapuje inność – wyjątkowe osobowości, zachowania, zdarzenia. Jak sami możecie się pewnie przekonać, nie jest to zawsze pozytywne i godne naśladowania. Łatwiej jednak sprzedaj się to, co się wyróżnia, niż promować to, co jest powszednie, często reprezentowane. Czy chrześcijaństwo potrzebuje takiego właśnie wyróżnienia? Może wobec dzisiejszych czasów, istniałaby taka potrzeba, by promować „bożych szaleńców”, którzy swoim postępowaniem zadziwiliby innych i być może w ten sposób zmobilizowali do działania. Nie wiem tak naprawdę co sądzić o takiej ewentualności. Powstające wspólnoty, rodzący się Kościół, w pierwszych wiekach miał bardzo silny „argument w rękach”. Inni patrząc na sposób postępowania chrześcijan mówili o nich: „zobaczcie jak oni się miłują”. Gdy przesuniemy slajd historii do współczesności, często zastanawiam się, co dziś ci sami ludzie, powiedzieliby o nas chrześcijanach. Dziś patrzy się na Kościół przez pryzmat jednostek i wielu jednak wykrzykuje raczej różne wyzwiska niż pochwały. Dla tych, którzy chcą widzieć, albo rozumieją znaki, które widzą, wyrażają się raczej w sposób bardziej pozytywny, widząc znów w różnych jednostkach szanse, możliwości, nadzieję żywego Kościoła. Chrześcijaństwo ma coś do zaproponowania, współczesnemu człowiekowi i pewnie każdy z nas powinien głębiej zastanowić się nad tym, co tak naprawdę mamy do zaproponowania....
Niedziela 21.06.2015 – Mk 4,35-41

Niedziela 21.06.2015 – Mk 4,35-41

XII Niedziela zwykła – Mk 4, 35-41  Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?» Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» 1. Zwróć uwagę na: Czy Jezus jest rzeczywiście w centrum mojego życia – czy jest najważniejszy/ 2. Odniesienie do… jak wygląda moje zaufanie Bogu. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus wybiera czas i miejsce, aby objawić swoją Boską moc, stąd dziwna pora na przeprawienie się na drugi brzeg. Towarzystwo innych łodzi, mimo wszystko nie jest najważniejsze, choć uwypukla istotę tej jednej, w której obecny jest Jezus. To obraz wskazujący na Jezusa, który jest w centrum historii i całej rzeczywistości. Wydarzenie na Jeziorze Galilejskim może nie jest rzeczą niebywałą, ale rzadko realizowaną. Rzadko kto przeprawiał się na drugi brzeg, gdyż jezioro mogło w każdej chwili zaskoczyć. Rybacy łowili raczej blisko brzegu i rzadko oddalali się na większą odległość. Ciemność, mocny wiatr i burza, oprócz rzadkiego czynu jakim jest przeprawienie się na drugi brzeg, wyzwalają we wszystkich dramatyzm. To właśnie te zewnętrzne warunki, stają się obrazami...
XI Niedziela zwykła – Mk 4,26-34

XI Niedziela zwykła – Mk 4,26-34

XI Niedziela zwykła – Mk 4, 26-34  Jezus powiedział do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy sieje wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom. 1. Zwróć uwagę na: kim jestem i jaką częścią wspólnoty Kościoła? 2. Odniesienie do… odnieś Królestwo Boże do swojego życia codziennego 3. Co wynika z tego fragmentu Hasło „Królestwo Boże” może wydawać się enigmatyczne, dlatego Jezus wyjaśnia dość dokładnie jak rozumieć to stwierdzenie. Jezus daje do zrozumienia, że nadejście Królestwa Niebieskiego, to moment, w którym widoczne będzie panowanie Boga na ziemi. Przychodzi ono w sposób bardzo niepozorny, w postaci słowa Bożego, które jak ziarno jest wsiewane w ludzkie serca przez Jezusa i wąskie grono jego uczniów (por. 4,14). Wydaje się, że ich wysiłek apostolski nie jest w stanie wpłynąć w istotny sposób na losy ludzi w Palestynie i na całym świecie. Przypomina ziarno, które obumiera w ziemi i pozornie nic się nie dzieje. W...
osobiste ofiarowanie się Maryi – pkt 12

osobiste ofiarowanie się Maryi – pkt 12

W tym ostatnim punkcie tego roku, poświęconego Maryi, chcę rozważyć ważny moment, jakim jest osobiste ofiarowanie się.  W życiu wielu osób Maryja odgrywa istotną rolę. Do Niej, albo raczej przez Jej wstawiennictwo, najczęściej zwracamy się do Boga. W Niej szukamy prawdziwego ratunku, nie tylko wobec naszych spraw. W niej przede wszystkim szukamy sposobu zbliżenia się do Boga. Często ograniczeni, albo nawet onieśmieleni bezpośrednim zwracaniem się do Boga, szukamy właściwych ścieżek dla naszego życia w zjednoczeniu z Bogiem. Maryja, jako pierwsza, tak mocno ufająca Bogu, staje się dla mnie wzorem zawierzenia, oddania i w pełni wypełnienia woli Bożej w swoim życiu. Łatwiej utożsamiać się człowiekowi z tymi Wzorami, które rozumie nasze serce. Zbyt odległe wzorce, mogą w naszej wyobraźni wzbudzić niewłaściwą postawę niegodności, strachu. Maryja, tak naturalnie „wpisuje się” w nasze życie, chyba przede wszystkim przez to, że jest naszą Matką. Łatwiej przez nią „szturmować niebo”.  Wybór Maryi w naszym osobistym życiu, ma pomóc nam przez Jej przykład życia, budować drogę, która poprowadzi nas do żywej wiary w Boga. Więź z Maryją, uczy jak realizować tą szczególną więź z Jezusem.  Czas tego miesiąca, starałem się wykorzystać dzięki nabożeństwom, ale nade wszystko poprzez osobiste zawierzanie Maryi, swoich ważnych spraw, dotyczących mojej codzienności. Sumienność i systematyczność w tym względzie, pomogła mi bardziej poprzez modlitwę ogarnąć różne momenty w mojej codzienności, oraz szukać w Jej postępowaniu, właściwych rozwiązań. Dzięki temu maryjnemu klimatowi dnia, modlitwy i rozmyślania, dążyłem do osobistego zawierzenia się Maryi. Osobiste zawierzenie, powinno być dojrzałym momentem naszego wnętrza. Świadome ofiarowanie się Maryi, ma służyć nie tylko jakiemuś duchowemu, czy fizycznemu pożytkowi, ale nade wszystkim osobistemu przylgnięciu do Maryi, a przez Nią...
X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35

X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35

X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35 Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». Odpowiedział im:«Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących wokoło Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». 1. Zwróć uwagę na: Twoją opinię na temat wiary, Kościoła, nauki Jezusa 2. Odniesienie do… czy nie marnujesz okazji pójścia bardziej za Jezusem 3. Co wynika z tego fragmentu...
mieć uważne serce

mieć uważne serce

Zdjęcie tematu tego miesiąca jest w zasadzie, symbolicznym wyjaśnieniem kwestii „uważnego serca”.  Serce, jest naczyniem, które gromadzi w sobie bardzo wiele spraw i to przeróżnych. Przechowujesz tam zapewne różne doświadczenia, uczucia, sentymentalne wspomnienia, utajnione wiadomości… i wiele, wiele innych spraw. Czy to źle? Nie odpowiem tak od razu.  Jeśli napełnimy swój żołądek, czymś pysznym, to dobrze by było, gdyby nasz żołądek jednak mimo wszystko to strawił. W przeciwnym razie będziemy ociężali i raczej nie będzie nam komfortowo. Naturalną koleją rzeczy jest, że to, co jemy zostaje trawione i wykorzystywane do tego, abyśmy byli silniejsi, by było nam miło. Dlaczego zatem mam gromadzić coś w swoim sercu, nie trawiąc tego i nie wykorzystując tego, by być silniejszym, by było mi np. milej?  Pełne naczynie nie jest wstanie pomieścić nic ponad to, niż to umożliwia pojemność tego naczynia. Bo inaczej, albo się przeleje, albo zwyczajnie zniszczeje to, co jest wewnątrz tego naczynia.  Obraz serca jako naczynia, jest dla mnie szczególnie wyraźne i ważne, w momentach kiedy rozmawiam z innymi osobami, kiedy z nimi pracuję, przebywam… Wówczas to ja, albo oni, są naczyniem i ja albo oni, są tą zawartością. Jeśli ja pragnę coś powiedzieć drugiej osobie, to przelewam niejako z mojego naczynia – serca to wszystko do serca, naczynia drugiej osoby. Ale co się dzieje, gdy się naczynie wypełni po brzegi, a my chcemy jeszcze więcej wlać? Wiesz jaka jest odpowiedź – przeleje się i wszystko, co będzie poza naczyniem, zwyczajnie się zmarnuje.  Serce jest naczyniem, które gromadzi w sobie wiele rzeczy. Jednak nie wszystko powinno w nim „zamieszkać”. Dobro powinno mieć tymczasowy meldunek. Po jakimś czasie, powinno zmienić swoje miejsce...
moje 3 serca

moje 3 serca

Każdy ma jakieś „rzeczy” wokół siebie, w które się bardziej angażuje, którym poświęca więcej czasu, zainteresowania. Czy nie są to te sprawy, w które angażujesz swoje serce? To nie jest ani naiwne, ani głupie, że realizujesz coś z sercem. Może spotykasz ludzi, którzy postępują w sposób wyrachowany, materialistyczny i to oni będą cię przekonywać, że serce w niczym im nie pomaga. Ale, czy nie można osiągnąć czegoś szczególnego, przeżyć coś, postępując w ten sposób, że w to, co robisz, wkładasz swoje serce? Ja mam „wiele serc”, to znaczy jest wiele spraw, w które angażuje swoje serce. Wachlarz tych spraw jest bardzo szeroki, dlatego z całą pewnością nie zauważam, by moje serce było rozdarte, by mnie ograniczało, powodowało nudę z powodu jednostronnych zainteresowań.  Nie możemy zbyt krytycznie oceniać człowieka, za jego serce, a już na pewno nie mamy prawa narzucać innym, czym to serce ma być wypełnione. Jest jednak możliwość wpływania na czyjeś serce, a mianowicie świadectwem funkcjonowania własnego serca. Powinniśmy dążyć, swoim postępowaniem, do ukazania sensu „Bożego serca”, jako całego wnętrza człowieka, jego władz, zdolności serca, które powinno stać się miejscem zamieszkania Boga. Biblia widzi serce jako istotę osoby, przestrzeń, gdzie zapadają duchowe decyzje w stosunku do Boga, wiary, zbawienia. Nasze działanie nie powinno ograniczać działania Boga, ale umożliwić Jemu działanie, by dał nam czyste serce (Ps 51,12) po to, by było nosicielem nowej miłości. Chciałbym wspomnieć o trzech moich sercach, które są dla mnie, mojego życia najbardziej charakterystyczne” Jezus Ukrzyżowany – „przebite serce”; Eucharystia – „W górę serca”; miłość bliźniego, miłość wzajemna – „dawać serce”. To tylko wybrane, z bardzo wielu spraw, w które rzeczywiście wkładam serce. Odkrywam...
odkryć serce

odkryć serce

Czym jest dla Ciebie serce? Od takiego pytania rozpocząłem niedawno kilka lekcji w mojej szkole. Ciekaw byłem odpowiedzi… a raczej tego, czym mogą mnie te odpowiedzi zainspirować. Dominującą odpowiedzią było to, że jest ono organem, mięśniem pompującym krew, dzięki któremu człowiek funkcjonuje i w ogóle żyje. Bez wątpliwości, wiele osób uważało serce, za najważniejszy organ w ciele ludzkim, ale serce utożsamiało też z miejscem. I tutaj zaczyna się wiele ciekawy odpowiedzi: – jest miejscem, w którym mam wszystkich tyc, którzy na to zasłużyli i których kocham – źródłem uczuć, miłości – dzięki niemu odczuwam miłość, szczęście – poczuciem szczęścia, miłości, oddania – odpowiednik naszych uczuć – kierunkiem intuicji  – miejsce Jezusa, który jest w nas – kierujemy się nim w swoim życiu – można przez nie pokazać jakimi ludźmi jesteśmy – głosem, który podpowiada w niektórych sytuacjach jak mam żyć – możemy okazać komuś serce – motorem do działania – boską cząstką – lustrem ukazującym nasze uczucia – wizytówką każdego człowieka – zegarem życia – organem, który bije szybciej gdy „kogoś” zobaczę – służy mi do wyboru dobra – jest wskazówką życia – często kieruje się nim, nie rozumem Serce ma bardzo symboliczne znacznie. Symbol ten kojarzy się z wieloma sprawami, o czym świadczą chociażby powyższe myśli – skojarzenia młodych ludzi. Choć serce jest tak szerokim symbolem, to ta niejednoznaczność nie wywołuje jakiś nieporozumień. Każdy ma przeróżne doświadczenia, które pozwalają mu uznać serce za symbol czegoś bardzo indywidualnego. Biblia pod określeniem: „Serce” też urywa wiele symboli. Ukazuje je jako ośrodek życia uczuciowego, centrum wrażeń i odruchów emocjonalnych; utożsamiane jest z sumieniem człowieka; w znaczeniu przenośnym jest synonimem „środka” (centrum),...

Duch Święty i Jego dary

W parafiach, rokrocznie ma miejsce przyjęcie przez młodzież sakramentu Bierzmowania. Wielu z nas przy tej okazji, może zastanowić się nad tym, jak dziś go rozumie i realizuje. Mijają już lata od momentu, w którym przyjęliście ten sakrament (każdy wie ile) i można spokojnie dokonywać małej refleksji i oceny tego czasu pod kątem tego, jak udało nam się wykorzystać potencjał darów Ducha Świętego.  Zesłanie Ducha Świętego tym mocniej nas mobilizuje, aby co roku (i częściej) dokonywać weryfikacji naszego zaangażowania w realizację tych darów i jest powodem do wdzięczności za to wszystko, co dzięki nim, w jakimś stopniu w naszym życiu zaowocowały.  Sakrament Bierzmowania, potocznie zwany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, jednak myślę, że często rzeczywistość dotyczy tylko grupki osób, która podejmuje się odpowiedzialnie tego daru i zadania. Piękny, choć już rzadko spotykany gest w trakcie tego sakramentu – uderzenie w policzek przez biskupa, miał i ma symbolizować gotowość do dojrzałości. Człowiek rumieniący się, czerwieniejący symbolicznie oznaczał człowieka wstydliwego, młodego, niedojrzałego. Jeśli ten gest nie wywoływał zawstydzenia, wówczas można było mówić o dojrzałej postawie kandydata przystępującego do sakramentu Bierzmowania. „Mężne wyznawanie wiary… dawanie świadectwa…” to niektóre tylko z wielu zadań, wypływających z tego sakramentu.  Dojrzała postawa, uczy odpowiedzialności za powierzone dary, które w przypadku każdej osoby, mają swój osobisty, bardzo indywidualny wydźwięk. Dlatego, że zaangażowanie w realizację darów, ma być bardzo osobiste, stąd też można obserwować różnorodność owoców, rodzących się z współpracy z Duchem Świętym. Czasami człowiek potrzebuje cierpliwości, by dostrzec w sobie, w jego wnętrzu, działanie Ducha Świętego. W ramach naszej refleksji, warto, abyśmy dokonywali częstszej obserwacji różnych sytuacji, które mogą być obrazem obecnego, przyszłego, konkretnego daru w naszej codzienności. DAR MĄDROŚCI...
Niedziela Trójcy Świętej – Mt 28,16-20

Niedziela Trójcy Świętej – Mt 28,16-20

IX Niedziela zwykła – Trójcy Św. – Mt 28, 16-20 Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy Jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» 1. Zwróć uwagę na: On jest obecny po to, by nas umacniać w wypełnianiu zadań. 2. Odniesienie do… jak w moim życiu świadczę o Jezusie, jak wypełniam moją misję. 3. Co wynika z tego fragmentu Galilea – miejscem początku i spełnienia. To tam rozpoczął swoją misję Jezus i to tam udają się uczniowie. Ma to wymiar symboliczny. Jezus Zmartwychwstały powraca do ojczyzny, a to potwierdza identyczność Jezusa Zmartwychwstałego z Jezusem ziemskim. Gdy Go ujrzeli, uczynili dość szczególny gest – „oddali pokłon”. Można ten gest rozumieć w dwojaki sposób – jako pokłon przed skierowaniem do Niego prośby, co jest widoczne w przypadku trędowatego, zwierzchnika synagogi, kobiety kananejskiej. Ale można też rozumieć jako adorować – gest, który jest wyznaniem wiary. Jezus zbliżając się do nich, wychodzi im naprzeciw, również tym wątpliwościom, które rodzą się w niektórych sercach. To Oni powinni również ruszyć, zbliżyć się do Jezusa, próbując w wierze szukać prawdy. Jezus, stwierdza, że Jemu została dana, wszelka władza w niebie i na ziemi, to znaczy, że w Nim wypełniło się proroctwo. Dodanie do słowa „władza” innego wyrazu –  „wszelka” wskazuje, że ta władza wywyższonego Pana nie...
Niedziela Zesłanie Ducha Świętego – J 20,19-23

Niedziela Zesłanie Ducha Świętego – J 20,19-23

Niedziela Uroczystość Zesłania Ducha Świętego – J 20, 19-23 Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».  1. Zwróć uwagę na: dary i zadania, które otrzymują uczniowie. 2. Odniesienie do… jak ja przeżywam trudne momenty, oraz jak przyjmuję dar sakramentu pojednania  3. Co wynika z tego fragmentu Wieczór, przed zmartwychwstaniem jest dla uczniów momentem bardzo ważnym. Oni również przeżywają Paschę – przejście od lęku, zamknięcie, smutku do życia, radości, pokoju. Trwają razem, ale to wyraźny znak, że tylko są razem, czyli nie stanowią jeszcze żywej wspólnoty. Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych, ukazują, że dla Niego ani drzwi, ani kamień – zamknięcie grobu, nie stanowią rzeczywistej przeszkody. Staje On pośrodku, aby ukazać, że teraz są obrazem słów – gdzie dwaj, albo trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród ich (Mt 18,20). To Jego obecność przemienia sprawia, że się przemieniają. On obecny pośród uczniów napełnia ich lęk, cierpienie pokojem – pełnią swojego błogosławieństwa. Pokój przemienia się w radość, dodając ich sercom odwagi.   Pokazywanie ran było używane jako dowód w sądzie. Rzeczywiście to ta sama osoba, która była umęczona na krzyżu. W tym momencie Jezus spełnia swoje obietnice złożone uczniom w czasie Ostatniej Wieczerzy, że ujrzą Go i zostaną...