Gdzie się narodzić?

Gdzie się narodzić?

Chrystus powołuje nas w taki sposób, w jaki sobie nawet byśmy niekiedy nie wyobrażali. Oczekujemy Go w wielkich sprawach, a On przychodzi w potocznej codzienności. Liczę, że przyłączy się do mojej ciszy, a On przeszywa ją głośnym krzykiem jakiejś sprawy.   Rozmowa Nikodema z Jezusem jest jak warkocz. Splatają się ze sobą zarówno myśli o fizycznym, doczesnym życiu, jak i też wymiar głębszy, duchowy, przenikający całą osobę na wskroś, jak również całą jego codzienność. To wzajemne przenikanie się różnych spraw również w naszym życiu, często prowokuje do stawiania pytań i podejmowania takich działań, które są może zupełnie nowe, ale to właśnie one mogą w nas coś zrodzić. Spotkanie Chrystusa z Nikodemem jest tak powolny proces odsłaniania i prowadzenie do tajemnicy. Nie od razu Nikodem wie, o co chodzi i nie od razu zadaje właściwe pytania. Niezwykła cierpliwość Chrystusa. Przeprowadza Nikodema przez jego ciemność, wątpliwości, przez niezrozumienie, ale nie daje jednak gotowej odpowiedzi, lecz wciąż podprowadza. My chyba oczkujemy wyraźnych i gotowych odpowiedzi, jakbyśmy chcieli dostać powody, gotowe rozwiązania i już ustalone kierunki. Nawet gdy otrzymamy cokolwiek, to wydaje mi się, że i tak nie będzie w nas satysfakcji i właściwej otwartości. Jeśli liczysz na to, że od Boga otrzymasz gotową odpowiedź i że będzie ona ci pasowała, to myślę, że wiele razy się zdziwisz, albo nawet będziesz rozgoryczony. Zgoda na Boga to zgoda na podróż nową drogą, która nas zaskoczy, może wyprowadzi nas w zupełnie nową przestrzeń, przez co wyrwie nas z takiego „gotowego świata”, który sobie przygotowaliśmy jak ciepłe gniazdko. Wyrwani, możemy czuć początkowo opór, nawet niechęć, ale nigdy droga zaproponowana mi przez Chrystusa, nie wyprowadziła mnie w...
Wynurzeni z ciemności…

Wynurzeni z ciemności…

Ciemność ma symbolicznie negatywne znaczenie. My jednak jesteśmy ludźmi światła, a nie ciemności. Czy jako chrześcijanin, mam szczególną moc, która umożliwia mi pokonywanie ciemności?   Historia Nikodema, którą wciąż, z różnych perspektyw rozważamy, ma ciekawą scenerię. W życiu każdego z nas są takie momenty, w których mierzymy się z różnymi wątpliwościami, pytaniami i dylematami. Jeśli nie odnajdujemy odpowiedzi, nie rozwiązujemy spraw, dopada nas stan ciemności, która niekiedy roztacza się nad naszymi myślami, a niekiedy obejmuje również nasz serce. Jesteś błądzącym w ciemności, czy jest w tobie światło? Nie jest to takie proste do ocenienia? Może nam się wydawać, że mamy rozwiązanie, że odpowiedź, którą mamy, jest wystarczająca, ale sytuacje w życiu codziennym szybko to zweryfikują i być może one same pomogą nam odnaleźć właściwe światło, które nas poprowadzi do nowych doświadczeń. Jezus przyszedł w świat Nikodema. Sprowokował go do wyjścia nocą na spotkanie, rozmowę. Jest coś w Nikodemie, co prowokuje go do tego, aby spotkać się z Jezusem i postawić Mu konkretne pytanie. Dobrze, że Nikodem dał się sprowokować, gorzej, gdyby pozostał głuchy i obojętny wobec działania Jezusa. Trudno ustalić, co tak naprawdę powodowało Nikodemem, że wyszedł ze swojego świata — może jakaś nadzieja… Odpowiedź Jezusa w tym kontekście nabiera innego, ciekawego znaczenia. Jezus mówić, że ma się „powtórnie narodzić”, jakby wskazywał Nikodemowi nową drogę; ofiarował mu wskazówkę, by nie wracał do go, co było, ale „rodząc się na nowo”, wybrał drogę innych rozwiązań. Pomyślmy, jak wiele razy ciemność, która nas jakoś ogarnęła, nie przemijała, bo wciąż do niej wracaliśmy, nie widząc właściwego dla siebie rozwiązania, nie mogąc sobie niekiedy nawet wyobrazić tego, jak inaczej można by było postąpić....
Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Lubię nietypowe pomysły, które rodzą niekiedy bardzo ciekawe wnioski i ważne refleksje. Poprosiłem uczniów, by napisali mi, co by zrobili, gdyby cofnęli się w czasie, do dnia swoich urodzin i mogli urodzić się jeszcze raz.   Zadania typu: „co by było, gdyby?” mogą uchodzić za bezsensowne i nic niewnoszące. Może nam się tak wydawać, chyba że chcemy czegoś się dowiedzieć, a przy okazji, może i też czymś zainspirować. Taki był właśnie cel zadania, które postawiłem przed moimi uczniami. Miło mnie oczywiści zaskoczyło ich wykonanie tego zadania. Bez jakiegoś mocnego nakierowywania, poleciłem uczniom, by w wyobraźni cofnęli się do momentu narodzin i zastanowili się na tym, co zrobiliby, gdyby mogli się na nowo narodzić. Oczywiście nie sposób podzielić się wszystkimi pomysłami młodych ludzi, ale przytoczę ten, na które moim zdaniem, warto, abyśmy zwrócili uwagę. #Chciałbym być innym człowiekiemzmieniłbym swoje zachowanie wobec rodziny i przyjaciółnie byłabym taka wstydliwazmieniłabym swoje postępowaniezmieniłabym swoją odwagę — byłabym bardziej odważnabyłabym bardziej zdecydowana, co mam w życiu robićchciałabym mieć swój cel i dążyć do niegochciałabym być niezależna od innychspędzałabym więcej czasu z osobami, których teraz już nie manie zaczęłabym palićbyłabym bardziej stanowcza — gdybym nie okazywała swojej słabości, ludzie traktowaliby mnie inaczej.Teraz już rozumiem, że nie ma co słuchać innych, tylko żyć po swojemubyłbym bardziej oszczędnynie zaufałabym niektórym osobomrealizowałabym swoje marzeniastałbym się bardziej odważna i odporna   Przy okazji podzielę się z wami, swoimi wrażeniami. Oczywiście pragnienie tego, aby cofnąć się w czasie, na razie jest, jeszcze mało realne, ale może kiedyś… Dlatego słowa Jezusa: „Powtórnie narodzić”, powinniśmy realnie odnieść do możliwości naszego życia, czyli do realnego dziś, w którym możemy i powinniśmy dokonywać zmian. Wiele...
Zmiana zaczyna się w…

Zmiana zaczyna się w…

W jaki sposób ma dokonać się przekształcenie naszej osoby, naszego działania? Gdzie szukać źródła, które pomoże nam, narodzić się powtórnie? Czy w Maryi znajdziemy odpowiedzi, na powyższe pytania?   Nie często pojawiają się w naszym życiu takie sytuacje, w których „rodzimy się na nowo”, może dlatego, że są to momenty bardzo ważne, wyjątkowe, dlatego nie stanowią codziennego krajobrazu naszej codzienności. A może to tylko nasze wyobrażenie o tym temacie, nasze podejście sprawia, że czekamy na nadzwyczajne wydarzenia, nie doceniając tych sytuacji, które już mają miejsce w naszej codzienności? Tym szczególniej powinniśmy zapamiętać taki sytuacje, które z jakiegoś powodu zapisały się właśnie w naszej pamięci, które przeżyliśmy i czujemy odpowiedzialność za to, co już miało miejsce w naszym życiu. Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób interpretujemy fakt „narodzić się powtórnie”. Jeśli rozumiemy to jako wydarzenia całkowicie odmieniające nasze życie, to takich wydarzeń faktycznie może być nie wiele w naszym życiu. Lecz jeśli rozumiemy to stwierdzenie jako zmiany zachodzące w różnych dziedzinach naszego życia, to ich występowanie, znacznie wzrośnie w naszej codzienności. W tym kontekście zastanawia mnie to, w jakim stopniu znajdziemy w sobie odwagę, aby pozwolić zaistnieć w naszym życiu obu interpretacjom stwierdzenia: „powtórnie się narodzić”. Im częściej zwracam uwagę na toczące się wydarzenia w moim życiu, tym częściej odkrywam w nich, różne zaproszenia — również zaproszenie do tego, aby się „powtórnie narodzić”, ale również zaproszenia do wprowadzania zmian, wprowadzania nowych rzeczy do swojej codzienności. To dla mnie ciekawa przygoda, gdy codziennie odkrywam jakieś zaproszenie. Chociażby ta cegła…   Idąc drogą do kościoła, do szkoły wiele razy na środku chodnika leży połówka lub jakaś część cegły z muru (ostatnio...
„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

Sytuacje, które mają miejsce w naszym życiu, powodują niekiedy nasz wycofanie, rezygnację z jakichś spraw. Trudno jest nam niekiedy do czegoś wrócić albo ogólnie zacząć coś nowego. Powinniśmy się starać i podejmować „nowe początki” nie jeden raz w naszej codzienności?   Jeśli coś nie przeciśnie się przez głowę i nie dotrze do twojego serca, nie rozpali twojego działania. Dlatego pomyśl, co jest w twoich myślach, co warto by było umieścić w sercu i dać temu początek w twoim życiu? Problem wielu osób to posiadanie bardzo wielu super pomysłów, ale tylko w swojej głowie. Nie mają one często siły przebicia, by dotrzeć o serca i tam wzrastać. Była Msza. Zgromadziło się na niej wiele osób w związku z pewnym wydarzeniem i spotkaniem, które miało się również odbyć po Mszy. Byli na Mszy, ale udział tych wszystkich osób, w zewnętrznej formie, wydawał mi się bardzo nikły. Trudno go ocenić tak naprawdę po maskach na twarzach, ale gdy były momenty odpowiedzi ludzi, słyszalny był w zasadzie delikatny pomruk, które nie świadczył o takiej ilości osób w kościele. Cała sytuacja i inne również, przyczyniły się do pojawienia refleksji — co w takim razie z tymi osobami się dzieje, co z ich wiarą, czy nie powinni w jakiś sposób narodzić się na nowo do czegoś? Pewnie w wielu z nas coś przestało istnieć, funkcjonować. Przestało nas coś interesować i w jakiejś prawie pewnie przestaliśmy już zupełnie, w jakikolwiek sposób działać. Są sprawy, które jeszcze muszą być obecne w naszym życiu, dlatego może właśnie one przetrwały. Co jednak by się stało, gdyby znikły wszelkie konieczności, czy w coś bylibyśmy zaangażowani? O coś byśmy zabiegali? Na...
Narodzić się na nowo – X/20

Narodzić się na nowo – X/20

Nikodem usłyszał od Jezusa słowa: „Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie…” Te słowa motywują mnie do zastanowienia się nad takim działaniem, które da „nowy początek” różnym sprawom, ważnym kwestiom w naszym życiu, albo odmieni, odświeży we mnie to, co już stare. Jakim sprawom powinieneś dać w swoim życiu zielone światło i z nimi wystartować w swoim życiu? Nad tą kwestią i wieloma innymi, postaram się was zatrzymać i poprowadzić moimi refleksjami w tym miesiącu. artykuły Narodzić się powtórnie – czyli nowy początek, nowy start. Zmiana zaczyna się w… Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie. Gdzie się narodzić?     projekt: ⇒ realizowany na Instagram, oraz w relacji na FB moim fanapage w formie zdjęć z komplementami.  ...