Maryja

Maryja

J 19, 25-27 Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Każdy z nas, ma swoje historie, które łączą go z jakimiś wydarzeniami, bądź też osobami. Przeplatające się wydarzenia z udziałem naszej osoby, są często doświadczeniami, pewnego rodzaju początkami nowych historii. kiedy więc Jezus ujrzał… Spojrzenie Jezusa należy do tych szczególnych, z którego każdorazowo wypływa coś ważnego. Powołujące spojrzenie – tak bym to określił. W przypadku Maryi ma się podobnie. Najpierw spojrzenie, później szczególne zadanie. Myślę, że wielu z nas kojarzy moment, w któym coś ujrzał i z tego spojrzenia wyłoniło się jakieś szczególne zadanie, jakaś sytuacja. Spojrzenie Jezusa po męczarni biczowania, drogi, a teraz wiszenia na krzyżu, staje się bardziej wymowne niż kiedykolwiek. Jego spojrzenie wyraża nieograniczoną miłość do każdego z nas. Z tego spojrzenia Maryja zabiera Miłość, której nas uczy. Pamiętam, jak mając dziewię lat, pierwszy raz poszedłem pieszo do Częstochowy. Dziesięc dni trudu, to dla takiej jak wówczas ja, było jednak nie lada wyzwanie. Kolejne dni wędrówki, gdzieś głęboko w głowie zrodziło przeczucie, że na końcu tej drogi czeka mnie coś szczególnego. Gdy dotarliśmy do Częstochowy i stanęliśmy grupą w kaplicy Cudownego obrazu, pojawiło się najpierw takie przyziemne, ludzkie rozgoryczenie. Mało dostrzegalny punkt – obraz w oddali, wydawał mi się czymś innym, niż to sobie wyobrażałem i oczekiwałem. Jednak pozostał niedosyt… W ciągu dnia, udało mi się jeszcze zbliżyć do tego obrazu i...
świadectwo wiary – ewangelizacja

świadectwo wiary – ewangelizacja

(różaniec, który wręczano osobom, które zapragnęły rozmowy z ewangelizatorami) ewangelizacja   Kościół pełen inicjatyw, w taki sposób można ostatnimi czasy, szczególnie określi jego działanie. Wzmożona ilość różnych inicjatyw odbywa się często, gdy na horyzoncie istnieje jakiś szczególny moment, element. Ostatnie wydarzenia,kanonizacja JPII i JXXIII, stały się okazją do zorganizowania festynu, który miał miejsce również w Inowrocławiu, a przygotowany przez parafię Zwiastowania i tamtejszą młodzież. Nie było mi dane w tym uczestniczyć w kwestiach organizacyjnych, ale przyglądałem się efektom i sam byłem ciekaw podejścia różnych osób, szczególnie młodzieży, której zadaniem było ewangelizowanie różnych osób, które spotkały, gdy krążyły po terenie, gdzie odbywał się ów festyn.   Zbawną, aczkolwiek, dla mnie ciekawą sytuacją był moment, kiedy takie osoby podeszły do mnie, wiedząc oczywiście, że jestem księdzem, żartując trochę próbowały coś przekazać. Wiem, ewangelizowanie, czy reewangelizowanie księdza, może być trudnym zadaniem. I pewnie te osoby podeszły do mnie trochę na zasadzie żartu, nie sądząc, że mogę to traktować poważnie i również w formie żartów, zbijać ich pewne argumenty, które niekiedy już przestają przekonywać innych. Dyskusja pt. „no ksiądz wie, przecież ksiądz to rozumie… itp.” wskazuje, że często pojawiają się nieuzasadnione obawy porozmawiania z księdzem na temat wiary. Był to moment – szansa… Niekiedy księża przyzwyczajają się do tego, że to oni wciąż ewangelizują w różny sposób, ale nikt nie myśli o tym, aby z „młodzieńczym zapałem, entuzjazmem wiary” podejść do księdza i podzielić się tą radością wiary. Była to okazja… niestety przez młode osoby niewykorzystana. Nie poddaję się i liczę, że po przeczytaniu tej mojej krótkiej refleksji i ich świadectw, również oni zauważą, jak ważne jest to, aby dzielić się swoją wiarą,...
lekcje Jana Pawła II w moim życiu

lekcje Jana Pawła II w moim życiu

  Można powiedzieć, że na horyzoncie mojego życia, w dużej mierze przede wszystkim był Jan Paweł II. Urodziłem się w 1978, więc mój początek, był w zasadzie rocznikowo związany również z wyborem Karola Wojtyły na Papieża. Człowiek od najmłodszych lat był przywyczajony, że Papieżem jest Polak, a Jego słowa zawsze zapadały mocno w serce i stawały się w różnych momentach mojego życia, pewnego rodzaju drogowskazem.    20 czerwca 1983 Poznań. Przywołując tę datę, już się uśmiecham, bo zawsze powtarzam, że w tym dniu byłem bardzo zły na rodziców. Nie wiem jak to się stało, że tak bardzo pamiętam ten dzień, jako pięciolatek. Rodzice, wraz z moim starszym bratem wybrali się do Poznania, na spotkanie z Papieżem, podczas Mszy miała miejsce beatyfikacja Urszuli Ledóchowskiej, która założyła i większość swego życia, spędziła w mojej rodzinnej miejscowości, Pniewy. Moi rodzice, zostawili mnie u przyszywanych dziadków i tam spędzałem cały dzień, gdy moi rodzicie byli na spotkaniu z Papieżem. Nieustannie nie dawałem spokoju moim dziadkom, wciąż stawiając jedno i to samo pytanie: „Dlaczego rodzicie nie zabrali mnie na spotkanie z Papieżem?” Dziadkowie próbowali mi wyjaśnić, że jestem zbyt mały, że byłoby mi ciężko itd. Ale ja, nadal nie przekonany, wciąż powtarzałem swoje pytanie. Ciekawość… Sam w późniejszych latach miałem okazję być na spotkaniu z Papieżem w Poznaniu i na Światowych dniach młodzieży, które odbywały się w Częstochowie. Postać Jana Pawła II, zawsze widziana gdzieś z oddali, fascynowała, ale wciąż będąc młodym, raczej spotkania te traktowałem, jako okazję do bycia z innymi, a przy okazji spotkania z Papieżem, uchwycenie kilku Jego słów, jako ciekawostki. Z czasem jednak, będąc już starszym będąc również w seminarium...
3dni – Wielka Noc

3dni – Wielka Noc

znaki – Triduum Paschalne   Wielka Sobota… Wielka Noc.   Najważniejszym momentem jest liturgia sprawowana po zachodzie słońca. Dziś szczególnie podkreśla się element czuwania, gdyż dla wierzących ta noc jawi się jako dzień. Jezus jest Światłem – a to jest już przedsmakiem Niebieskiego Jeruzalem. Czuwanie… Pierwsi chrześcijanie na pamiątkę Zmartwychwstania Pana czuwali w każdą noc z soboty na niedzielę. Ta noc pełna jest misterium – tajemnicy. Dziś szczególnie podkreśl się wymiar towarzyszących nam znaków, które musimy poznać i zrozumieć.   ciemność i światło…   wszystko rozpoczyna się w ciemności… Początek liturgii ma miejsce na zewnątrz kościoła, gdzie przy rozpalonym ognisku widać, jak wyraźny jest kontrast pomiędzy ciemnością, a światłem. Ciemność jest tłem dla liturgii, wówczas wyraźniej przemawia do nas Światło – Jezus. Kapłan z zapalonym paschałem, wchodzi do kościoła i śpiewa: „światło Chrystusa….” a przy kolejny stacjach (a jest ich 3) rozpala się cały kościół, począwszy od świec, z którymi przychodzimy na liturgię, poprzez światło aż po rozpalenie naszych serc i dusz. Chrześcijanin to człowiek oświecony – bo przyjął chrzest. W tę noc dzięki znakom ciemności i światła, odkrywamy tym mocniej, że jeśli nie idziemy za Jezusem, pozostajemy w ciemnościach.   — osobiście —  To rozplanie się Kościoła od jednej, szczególnej świecy. Jak fale na wodzie, rozchodzi się Światło i dociera do każdej osoby w kościele. Wszyscy złączeni w jednym Świetle, w Chrystusie, które jest naszym Zjednoczeniem. Ten moment rozjaśniania kościoła, symbolizuje również to, co zachodzi w naszym wnętrzu, gdy wprowadzamy tam Jezusa.   Słowo…   Bardzo rozbudowana jest liturgia Słowa. Przedstawiana historia, ma nam przypomnieć znaczenie tej szczególnej nocy. Czytania ukazują nam wymiar Boga, który wkracza w ciemność...
3dni – Wielki Piątek

3dni – Wielki Piątek

Znaki Triduum Paschalne. Wielki Piątek…    Dziś, liturgia zatrzymuje nas czterokrotnie, w punktach bardzo istotnych pomagających nam w przypomnieniu sobie cierpienia, ukrzyżowania i śmierci Zbawiciela. Przez okres wielkiego Postu wpatrywaliśmy się w Jego umęczone ciało, jak realizował się plan zbaawienia… Dziś naszą postawą dajemy znak, że „Wierzymy…”   męka Jezusa…   Liturgia Słowa odsłania przed nami zakryty krzyż. Ukazuje sens i znaczenie męki Chrystusa, który cierpi dla zbawienia wsystkich ludzi. W Wielki Piątek zawsze odczytuje się fragment Ewangelii Jana. On nie odtwarza tylko wydarzeń, lecz patrzy na mękę Chrystusa z perspektywy zwycięstwa.   — osobiste —Spoglądając na zasłonięty krzyż, każdy wie co się tam skrywa, ale tajemniczość tego znaku zachęca do wyrażenia żalu, bo każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest winny Jego śmierci. Pragniem odkrywać mękę Jezusa, poprzez liturgię Słowa , jako zwycięstwo, a nie tylko męczeństwo. Rodzi się w nas pragnienie zwyciężania również w naszej codzienności, z każdym grzechem, każdą złą tendencją i nawykiem…   adoracja Krzyża…   Zasłanianie jest starochrześcijańską tradycją, albowiem krzyż w pierwszych wiekach, do średniowiecza był znakiem zwycięstwa, a nie śmierci i bólu. Chrystus na krzyży ubrany w szaty królewskie czy kapłańskie,  był żywy. W dniu przeżywania śmierci Jezusa, załaniano go. Odsłaniany był dopiero w momencie odniesienia zwycięstwa przez Chrystusa. Dziś postać Jezusa bywa raczej ukrzyżowana na krzyżu, dlatego zakrywanie krzyża z cierpiącym Jezusem ma ukazać cierpienie Chrystusa i Jego śmierć jako tajemnicę.   — osobiste —Kiedy spoglądałem za zasłonięty krzyż i gdy go powoli odsłaniałem śpiewając: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata…” rosłow w sercu pocieszenie, że znów będę mógł na niego spojrzeć i odkryć do czego mnie wzywa....
3dni – Wielki Czwartek

3dni – Wielki Czwartek

znaki – Triduum Paschalne.   Wielki Czwartek – początek świętowania, trwającego przez trzy bardzo ważne dni. Wielki Czwartek wprowadza nas przez perspektywę Eucharystii i kapłaństwa, w misterium (tajemnicę) Bożej Miłości, która ofiarowuje się człowiekowi bezinteresownie. Poprzez te dwa wielkie dary, można odkryć jak ważny jest człowiek w planie Boga.  Wszystko, co Bóg daje człowiekowi, służy temu, aby jeszcze mocniej zespolić siebie, swoje plany, codzienność, z Nim, który całym sobą pragnie dla nas, jedynie naszego dobra.   Eucharystia…   Sprawowana dziś Eucharystia jest modelem, wzorem dla wszystkich Eucharystii w ciągu roku.  Dziś szczególnie nie powinno sprawować się Mszy, bez udziału ludzi, by jeszcze mocniej podkreślić, że nie jest ona sprawą prywatną żadnego księdza, lecz sprawowana dla ludu, co pokazuje jej niezwykłą integralność kapłana z wiernymi, jak i wszystkich wiernych.    — osobiście —  Dzisiejszy dzień jest dla mnie szczególnym świętem – nie tylko ze względu na to, że jestem księdzem, ale ze względu na dar, w którym mogę uczestniczyć jako narzędzie w ręku Jezusa. Dzisiejsza Eucharystia, jak każdy dzień Triduum, jest przeze mnie zawsze bardzo poważnie przeżywany (zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie) Powaga sytuacja, skupia mnie na Jezusie, który ofiarowuje siebie w postaciach chleba i wina, który uczy mnie w tych znakach i słowach, nieustannego ofiarowywania siebie, jak On, wszystkim do których zostałem posłany.   obmycie nóg…   Niestety w wielu kościołach nie zachowuje się w ciągu liturgii tego znaku (nie wiem dlaczego), ale jest on w swej niezwykłej prostocie bardzo wymowny. Kapłan umywający nogi 12 osobom, ma odkrywać wzór postępowania – jest sługą i tak właśnie ma sprawować swoją posługę… Kapłan jest sługą dla wszystkich i jego zadaniem jesst...
Przemienienie codzienności

Przemienienie codzienności

„Przemienienie” – codzienności To, co dzieje się w liturgii motywuje nas po raz kolejny do zastanowienia się nad rzeczywistością życia, a przede wszystkim nad naszą codziennością. Często mamy nieodpartą ochotę coś uczynić z życiem, ale ogarnia nas niepokój, gdy zastanawiamy się, co mamy faktycznie uczynić z życiem. Codzienność jest wyzwaniem, z którym codziennie musimy się zmierzać, które codziennie musimy podejmować. Mk 9,5 – „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy…” – niech ten fragment stanie się myślą przewodnią naszych rozważań i myślą do poszukiwań odpowiedzi na pytanie, co mam czynić z codziennością. Scena Przemienienie Pańskiego (Mt 17,1-9; Mk 9,1-8; Łk 9,28-36) sugeruje nam opisem scenę, w której wszystko się to odbywało. Góra Tabor miejsce niecodziennego cudu, za sprawą którego człowiek powołany jest z jednej strony do odkrywania Boga takim jakim On jest faktycznie (to wyobrażenie sięga dalej niż tylko, to co my myślimy), a z drugiej strony odniesienie tej sceny do naszej codzienności proponuje nam wejście na górę i zejście z góry razem z Jezusem. Pierwsze co powinniśmy uczynić, to odnieść naszą codzienność do Boga, przez modlitwę, rozważane Słowo Boże i sakramenty. Życie odniesione w tych trzech kontekstach pozwoli nam zaobserwować, to często umyka nam, czego często nie możemy sobie wyobrazić, do czego nie sięga nasze serce. Modlitwa – stwarza okazję do przemilczenia… W ciszy człowiek wyostrza zmysły, przez co również życie staje się wyraźniejsze. Człowiek spogląda w nie i czyni ocenę, co jest nieużyteczne, a co wymaga podkreślenia. Słowo Boże – rozważanie słowa Bożego, pozwala człowiekowi dostrzec możliwości, które daje nasze życie, a które tak często gubimy właśnie z tego względu, że nim nie czynimy woli Bożej. Słowo Boże jest...
środa popielcowa

środa popielcowa

„Wielki Post to czas ogołocenia: dobrze nami zrobi, jeśli się zastanowimy, czego możemy się pozbawić, aby pomóc innym i wzbogacić ich naszym ubóstwem. Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli: ogołocenie byłoby bezwartościowe, gdyby nie miało wymiaru pokutnego. Budzi moją nieufność jałmużna, która nie boli.” (Orędzie na Wielki Post, Papież Franciszek,...
recepta

recepta

Wielu z nas poszukuje jakiś form rozwiązania pewnych spraw. Niekiedy źródłem naszych poszukiwań są zasłyszane rozwiązania od innych, niekiedy jakaś myśl uchwycona z książki, albo filmu. Są i takie osoby, które rozwiązań poszukują w Słowie...
TALENT – a wiara?

TALENT – a wiara?

      Tak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do różnych spraw, że musi się wydarzyć coś niezwykłego, aby wyrwać nas z tego letargu. Niekiedy wydajemy się być osobami, którzy działają na automacie. Niewzruszeni otaczającym nas światem, znudzeni i obciążeni obowiązkami przywiązujemy uwagę do spraw bieżących, które ważne są dla naszego egzystowania. Od czasu do czasu spotykamy, ludzi, którzy wyraźnie postępują inaczej niż my – albo pędzą, gdy my idziemy wolno; albo są powolni, gdy my się dokądś spieszymy. Już na pierwszy rzut oka, coś intrygującego jest w tych osobach, ale nie potrafimy dokładnie określić, co to takiego. Z jednego, bardzo prostego powodu, lubię oglądać niektóre urywki pewnego programu, który przedstawia przeróżnych ludzi, którzy pragną pokazać innym, swój niezwykły talent. Z ogromnym podziwem oglądam szczególnie te fragmenty, które ukazują osoby, na pozór bardzo skromne, wręcz tajemnicze, które już w pierwszych sekundach swojego występu potrafią pozytywnie tak zszokować, że wszystkim „opadają szczęki”. Dlaczego tak ekscytujące, a nawet wzruszające są te występy? Otóż zaskoczenie tkwi w tym, że na scenę wychodzi niepozorna osoba, po której można spodziewać się zupełnie czegoś innego. Na scenę wychodzi mała 9 letnia dziewczynka, po której w zasadzie można było by się spodziewać miłej pioseneczki, czystego wykonania jakiejś znanej piosenki, ale nagle okazuje się, że ta dziewczynka rozpoczyna śpiew przepięknego fragmentu opery i wszyscy wbijają się w fotele, zadziwieni zainteresowaniem i formą wykonania. Sami najpierw oceńcie.   [jwplayer player=”1″ mediaid=”1606″]   (9letnia Amira) Pewnie i wielu z was zadaje sobie pytanie: „gdzie skrywa się ta szczególna zdolność tej dziewczynki?” Każdy z nas, pod zewnętrzną powłoką, skrywa coś na tyle niezwykłego, że ukazanie tego na zewnątrz, sprawia, że jesteśmy niezmiernie...
Relacje a potem działanie

Relacje a potem działanie

Nasza codzienność wciąga nas w różne wiry zajęć, obowiązków. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważna jest nasza codzienność, jak wiele dzięki niej możemy zdobyć, osiągnąć. Czujemy jednak, że wśród możliwości, drzemią również różne zagrożenia, które nie tyle tylko stanowią przeszkodę na naszej drodze, ale są pułapkami, poprzez które, możemy utracić nawet to, co dla nas tak cenne i niezastąpione.   Codzienność jest naszą przestrzenią, w której możemy się uświęcić, ale również, poprzez niewłaściwe jej wykorzystanie, możemy równie dobrze, w niej upaść. Codzienność to labolatorium, w którym możemy stworzyć rzeczy niebywałe, ale niekiedy, podejmując nawet nieskończoną ilość prób, coś możemy zepsuć i nieodwracalnie utracić.  Niekiedy irytuje nas monotoniczność naszej codzienności, w której nic nie możemy zmienić, a wykonywane czynności, doprowadzają nas do mechaniczności. Wydaje nam się, że nie uczestniczymy z częścią naszego życia w niczym wielkim, projekcie, który może zadziwić. Wydaje nam się, że nasza codzienność, ograniczona do jakiegoś miejsca i czasu, nikomu nie służy, nie daje zadowolenia, ani nie przynosi żadnych efektów. Wydaje nam się, że tylko w przypadku, gdy zmienimy naszą codzienność, wówczas będziemy mogli osiągnąć szczęście i zamierzone efekty. Taka ocena, wydaje się być mało obiektywna i nieprawdziwa. Każdy z nas otrzymał przestrzeń, w której może się spełniać, odkrywać własne powołanie, realizować umiejętności. Czy nasza codzienność nas uświęca, czy nas przybliża do innych osób? Wartość zdarzeń, które mają miejsce w naszej codzienności wypływa nie z samych zdarzeń, ale z naszych celów, pragnień, nastawienia, wartości którymi się kierujemy. Dlatego, gdy spojrzymy na nasze działanie, na nasze życie, to właśnie tych elementów powinniśmy najpierw poszukiwać. Ich obecność zależy od nas, zależy od „kontekstu sytuacji”, a nade wszystko zależy od...
C+M+B 2014

C+M+B 2014

Trzej królowie – inna logika życia… Kiedy spoglądamy na różnego rodzaju wydarzenia religijne, uzmysławiamy sobie, jakże często jesteśmy dalecy od zamysłu Bożego. Pewnego rodzaju propozycje nie mogą się zaadoptować w naszym życiu, z racji tylko naszej mentalności, a nie faktu, że coś może się rzeczywiście zrealizować, czy też nie. Obraz „Trzech króli” ukazuje nam dwie zasadnicze sprawy, na które ciężko jest człowiekowi się zgodzić. Pierwsza rzecz, Królowie pozostawiają swoją codzienność, królestwa i wyruszają za gwiazdą, by osiągnąć cel drogi – Betlejem, miejsce tajemniczego narodzenia, zapowiedzianego Mesjasza. Trudno jest nam pozostawić swoją dotychczasową codzienność, zajęcia, odpowiedzialność i pójść za Jezusem, choćby na chwilę – by pójść do kościoła na mszę, by chwilę poświęcić na modlitwę… Druga sprawa to gest, który towarzyszy królom, kiedy przybyli na miejsce – oddali hołd. W dzisiejszym świecie uległość, uniżenie, pokora, służba to są niemodne, wręcz niestosowne wobec tego, co wymaga świat – bycie twardym, zawsze najlepszym i najsilniejszym.  Niemożność realizacji tego gestu, wynika z nieświadomości, co on rzeczywiście ma oznaczać i wnosić ich życie. Człowiek wyobraża sobie, że gest ten bardziej oznacza zniesławienie, utratę wartości i godności, aniżeli zyskanie czegoś, stanięcie bardziej dobrym. Można powiedzieć, że poganie (których symbolizują królowie), jako pierwsi odpowiadają na wielkie dzieło Boga. To oni wyruszyli ze swoich krain i porwani wiedzą, która oznajmiła im nadejście Mesjasza, dotarli nie tylko do Betlejem, co bardziej do centrum zamysłu Boga. Odkryli w małym dziecięciu kogoś znacznie większego, niż to można wyobrazić sobie w ludzkim ujęciu. Biorąc przykład z trzech mędrców, najpierw musimy ruszyć się i pragnąć, podobnie, jak oni, osiągnąć rzeczywisty cel. Nie możemy krzewić w sobie złości, że to ja mam komuś...
noworoczne postanowienia

noworoczne postanowienia

      Ilu z nas, wraz z rozpoczynającym się nowym rokiem, snuje plany, pomysły, zamiary? Pewnie wielu z nas, podchodzi do tego w sposób dość luźny, ale mimowolnie gdzieś wewnętrznie myślimy o tym, co spotka nas w nadchodzącym nowym roku. Ostatnio kilka razy, od różnych osób usłyszałem, dość tendencyjne życzenia: „oby ten nowy rok, nie był gorszy od starego…” Czy cokolwiek możemy zrobić, aby wpłynąć na to, co było i na to, co ewentualnie będzie. Czy możemy dziś, snuć jakiekolwiek plany, dotyczące naszej przyszłości? Czy ma to w ogóle jakiś sens?     Sylwestrowa noc – przełom i przejście z jednego roku, do drugiego, nie jest momentem jakimś niebywałym, czy magicznym, ale każda okazja jest dobra ku temu, aby się zastanowić, rozważyć i może właśnie też przemyśleć: co warto by było uczynić z tym nowym rokiem.       Myśląc o nowym roku, myślę o kolejnych, nowych wyzwaniach, które postawi przede mną życie, ale również myślę o tym, co ja sam postawię sobie za cel do osiągnięcia. Co bym mógłbym zrobić, w jakiej kwestii – sferze swojego życia. Z takim myśleniem, przejdźmy dalej, chcąc dobrze wykorzystać tę chwilę, okazję.               Jk 4,14                         „wy,                      którzy nie wiecie nawet,                      co jutro będzie.”  dzień – dar zadany       Każdy dzień, jest okazją, by uczynić go początkiem czegoś nowego. Wielokrotnie zastanawiając się nad swoimi postanowieniami, możemy dojść do refleksji, że ostatecznie powinniśmy coś zmienić w...
Chwila obecna

Chwila obecna

Projekt – chwila obecna Na samym dole tego tekstu są poszczególne zadania, które można realizować w trakcie, lub w dalszym etapie już po rozważeniu wszystkiego. W ramach wstępu     Każdy z nas miał, albo kiedyś doświadczy, w swoim życiu, „ściany”. Jest to moment, który wydaje nam się końcem wszystkiego. Wydaje nam się, że ów „ściana” to symbol granicy, którą osiągamy i której nie możemy, bądź też, nie potrafimy pokonać. Wydaje nam się, że jest to „granica granic”, że za nią, nie ma już niczego więcej: ani szans, ani możliwości, żadnej konkretnej opcji. Uświadamiamy sobie własną bezsilność, ograniczenia, nicość. Sądzimy, że wszystko przegraliśmy, utraciliśmy całe swoje życie, bo nie ma już sensu, celu. Wszystko się zburzyło, życie staje się łamigłówką bez jakiegokolwiek rozwiązania. Kompletna beznadzieja – brak jakiegokolwiek światła – brak jakiegokolwiek wyobrażenia własnej przyszłości. Ludzie doświadczając takiego stanu, popadają w skrajności: albo ulegają zniechęceniu; albo jeszcze bardziej niszczą swoje życie; albo poszukują w sobie, poza sobą, właściwych rozwiązań, dla własnej sytuacji. Trzy skrajnie, różne metody działania, prowadzące, w trzech różnych kierunkach. Ważne w takich sytuacjach jest to, by się jednak nie poddać, nie zrezygnować, ale mimo wszystko trwać przy życiu, nawet, gdy kosztuje to bardzo wiele samozaparcia, determinacji.     Pokonać samych siebie, własne braki – ograniczenia, które uniemożliwiają mi odkrywanie sensu własnego istnienia. „Ściana” jest efektem mojego działania, albo jego braku. Życie stworzyło tylko miejsce, czas, okoliczności, dla moich decyzji, które stworzyły we mnie ów ścianę. Choć trudnością jest, w sytuacji beznadziei, otworzyć się na inne osoby, powinniśmy jednak, zanim wydamy na siebie jakikolwiek wyrok, wykorzystać wszystkie, właściwe sposoby do zrozumienia siebie, tego co przeżywamy. Być może odkryjemy w...
Spowolnij

Spowolnij

Wszystkim się on udziela. Chcąc czy nie chcąc nie możemy niekiedy go uniknąć… Uczestniczy w każdym momencie naszego życia… Przez niego wiele rzeczy nam umyka i traci sens. Nie potrafimy dostrzec prawdy o naszym życiu, szczęścia które nas spotyka, miłości której doświadczamy, szans które posiadamy, okazji które możemy wykorzystać. Wszystkiemu winny jest – pośpiech… Słucham audycji radiowej. W pośpiechu, zdążam do mojej parafii… Późny wieczór, a jeszcze wiele zajęć przede mną. W głowie kotłuje się od tego wszystkiego, co jeszcze trzeba dziś zrobić, a za chwilę dziś odejdzie w niepamięć i przyjdzie nowy dzień. Jeszcze trochę kilometrów i będę na miejscu. Noc owija mnie ze wszystkich stron, od czasu do czas noc przeszywa mocny strumień światła, pochodzące od nadjeżdżającego z naprzeciwka samochodu. Przymrużenie oczu… Chwila niewygody i za chwile znów ciemność. Migocące słupki wzdłuż jezdni, umykają coraz szybciej, czas biegnie nieubłaganie. Skończył się kolejny dzień, docieram do celu, jeszcze wiele spraw, a zmęczenie nieubłaganie przypomina się… Nagle wyrasta przede mną, jak grzyby po deszczu, znak: „zwolnij…” Zmieniam kanał radia i w tle słyszę – „spowolnij…” swoje życie! Uśmiecham się do siebie… Ściągam noge z gazu… Przede mną znów wyrasta – nie wiadomo skąd wóz policyjny – moja myśl: o tej porze co oni jeszcze robią. Na szczęście nie zatrzymali. W końcu brama się otwiera, chowam samochód, wchodzę po schodach do domu. Otwieram drzwi. Jestem u siebie. Jednak w mojej myśli pozostaje to szczególne słowo: „SPOWOLNIJ” wyścig z czasem To nie kwestia świąt, czy zajęć sprawia, że wciąż ścigamy się z czasem. Obserwujemy zegarek, jak wskazówka sekundnika nieubłaganie śpieszy, jakby chciała dogonić kogoś niewidocznego na tarczy zegara. Co się dzieje...
Bożonarodzeniowa eksplozja

Bożonarodzeniowa eksplozja

Trochę realizmu i wątpliwości… Kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, w otaczającym nas świecie dzieje się coś niezwykłego. W znakach które nas otaczają, przypominamy sobie nieustannie o zbliżających się wydarzeniach. W ich tle jednak dokonuje się znacznie więcej pozytywnych wydarzeń, niż niekiedy w trakcie ich trwania. Czy to tylko klimat, atmosfera wokół świąt wywołuje w ludziach takie pozytywne nastawienie? Trwający przez kilka tygodni nastrój wywołany przez stale słyszane kolędy i mikołajki w prawie każdej wystawie, udziela się każdemu, nawet tym udającym twardzieli bez serca. Dotyka nas tylko atmosfera, czy raczej zawarte w tej atmosferze tajemnica Boga, który stał się człowiekiem? Sam fakt tego, co się z nami dzieje, już jest dla nas tajemnicą, która z jednej strony zachwyca, z drugiej strony zastanawia.  Czy jesteśmy tacy sami, czy jednak inni pod wpływem świąt? Krzątanina wśród świątecznych przygotowań, skierowana jest na stworzenie czasu, w którym wspólnie spędzimy czas i cieszyć się będziemy z tego, że jesteśmy razem. Przebywamy wiele kilometrów, aby wraz z pozostałymi członkami rodziny, choć chwile spędzić razem. Poświęcenie, ofiarność, zorganizowany czas – wszystko to pokazuje, że jednak stać nas na akty dobroci i miłości. Przeraża mnie to, że niekiedy jest to faktycznie jedyna taka okazja do obudzenia się z letargu codziennych zajęć, prac. Wchodzimy na wyżyny swoich możliwości, a niektórzy może nawet na szczyt tego, co są wstanie uczynić dla drugiego człowieka. Może właśnie z tego względu, że jest to okazja wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju i nie powtarzająca się wielokrotnie, sprawia, że umiemy od siebie wymóc taką postawę miłości i dobroci. Są zwycięstwa i porażki. Pewnie nie jeden raz, wśród przygotowań pojawia się złość, niezrozumienie i brak...
Ksiądz – „wilk, czy pasterz”?

Ksiądz – „wilk, czy pasterz”?

Jakie opinie krążą na temat osób duchownych? Pozytywne, czy negatywne? Co wywołuje we współczesnym człowieku hasło – ksiądz? Wrzucając hasło: „ksiądz” w przeglądarkę internetową, muszę najpierw przedrzeć się przez kilka stron opinii bardzo negatywnych: że mają dzieci, że są pedofilami, że związani są ze skandalami finansowymi i etc. Po kilku stronach docieram do jakiegoś tekstu, w końcu pozytywnego, ale dostrzegam, że to jest strona katolicka… jest to artykuł o tytule: „ksiądz hobbysta” (link)  Czy w mentalności współczesnego człowieka jest przekonanie, że ksiądz, to nic dobrego?  Na kilku lekcjach, w różnych klasach ponadgimnazjalnych, zadałem pytanie – co dzieje się w waszej parafii? Jakie duszpasterstwa działają? Potem przeszliśmy do konkretniejszy spraw – co pomaga i co przeszkadza w chodzeniu do kościoła, w wyznawaniu wiary itd.? Zatrwożyło mnie to, jak wielu młodych ludzi nie ma kompletnego związku ze swoją parafią, a u większości, argumentem za tym, aby nie chodzić do kościoła, elementem – co przeszkadza w wyznawaniu wiary – stanął mocno postawiony akcent na księdza! Ten temat lekcji, mocno wpłynął na kolejne myśli, które podjąłem w osobistym rozważaniu – dając pod rozważenie kwestię – jakim ja jestem księdzem? Jak ja funkcjonuję na parafii, wobec różnych osób, duszpasterstw itd.? Jak widzą mnie: proboszcz, inni księża,  przyjaciele, parafianie, młodzież, dzieci, dorośli? Kim jestem w ich oczach? Istnieje wiele pytań, wątpliwości, obaw, ale czy muszę uciekać i wstydzić się tego, że jestem księdzem? Problemy obecne, toczące się wokół księży, w negatywny sposób wpływają na tych, którzy są dobrzy, którzy rzeczywiście się starają, którzy oddają całe swoje życie – umiejętności, wiarę, ducha…, aby niczego samemu nie zawładnąć, ale po to, by służyć innym, by pomagać w...
Śmierć – dwa dramaty

Śmierć – dwa dramaty

J 11, 32-45 Wskrzeszenie Łazarza  Gdy Maria siostra Łazarza, przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»  Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz». Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: «Oto jak go kochał!» Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»  A Jezus ponownie okazując głębokie wzruszenie przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: «Usuńcie kamień». Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Gdy uważnie rozważymy powyższy fragment, możemy dostrzec bardzo wiele ważnych kwestii, ale tym razem rozważając ten fragment, zwróciłem uwagę na połączenie słów Marii i zachowania Jezusa. Maria powiedziała: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł», a ewangelista Jan, jako narrator,...
lekcja różańca

lekcja różańca

Pamiętam, jak niełatwą rzeczą było dla mnie wytrwać na różańcu. Jako bardzo młody chłopak, służąc jako ministrant bardzo często stawałem wobec dylematu, czy iść na różaniec, czy na nim zostać, czy może zaraz po Mszy Świętej uciec do zakrystii i pójść do domu. Wiele razy byłem przeszczęśliwy, gdy starsi koledzy pozwalali mi pójść z kadzidłem, bo to zawsze było jakieś zajęcie, które umożliwiało trochę „opuścić różaniec” (czy po to, by iść rozpalić kadzidło, czy pod koniec piątej dziesiątki wyjść do zakrystii, by przygotować znów kadzidło do okadzenia). Męczące było dla mnie, jako młodego człowieka przeklęczeć pięć dziesiątek i wytrwać do końca bez kręcenia się i znudzenia. Po jakimś czasie odkryłem, że im mniej się ruszam, tym mniej mnie bolą kolana. Więc to już było jakimś dla mnie sukcesem, że w czasie różańca przynajmniej nie towarzyszył mi ból, który często do tej pory bardzo zniechęcał mnie do uczestniczenia w tym nabożeństwie. Ale to nie był jedyny problem. Niekończące się odmawianie zdrowasiek nużyło mnie i często nie mogąc skupić myśli, rozglądałam się dookoła siebie, albo myślami byłem bardzo daleki. Było mi trochę głupio, że przez moją służbę ministrancką jestem tak często na różańcu, a tak słabo wykorzystuję szansę tej modlitwy. Okazuje się, że na wszystko przychodzi odpowiedni czas i miejsce, nawet na naukę różańca… Otóż nie pamiętam dokładnie co i jak to się stało, ale dzisiaj widzę jak rzeczywiście modlę się tą modlitwą.  Po dziesiątce do końca… Pamiętam jak kiedyś ktoś podkreślał, że w modlitwie nie chodzi o jej odmówienie do końca, zaliczenie, ale o staranne wypowiadanie słów tak, aby być ich bardziej świadomym. Później wielokrotnie bardziej skupiałem się na znaczeniu...
Harmonia w życiu codziennym

Harmonia w życiu codziennym

Wchodzę do swojego pokoju i zastanawiam się – jest w nim harmonia? Czy jest ten pokój, na tyle funkcjonalny, by inni widzieli w nim, to co rzeczywiście jest najważniejsze; żeby nie było zbędnych przedmiotów, które zagracają, które nie komponują się z pozostałymi? Czy harmonia, w moim pokoju, prowadzi do tego, że mogę powiedzieć, że jest tutaj normalnie, ale jednak wyjątkowo przytulnie i pięknie? Niekiedy może istnieć tylko jeden element, który burzy harmonię i wpływa na całą ocenę pokoju, domu, czy śmiało możemy powiedzieć też – życia. Rzeczywistość naszej codzienności, składa się z wielu elementów, które właściwie połączone, mogę stanowić pewną harmonię, która przekładać się będzie na funkcjonalność naszego życia, na owocność, na konkretność i praktyczność. Jak wiele jest potrzebnych, a jak wiele jest też niepotrzebnych, wręcz nieużytecznych elementów w mojej codzienności, które rozwijają i budują, albo burzą, które powodują spowolnienie, czy nawet zniszczenie jakiś spraw. Człowiek, istota duchowo – cielesna, odkrywa, że istnieje w niej próg, który musi przekroczyć, aby odkryć w jaki sposób, realizować swoje człowieczeństwo, by nie powstał dualizm, by nasza codzienność, nie akcentowała z przesadą jakiś rzeczywistości, przy okazji, wykluczając inne. Jak scalać nasze życie, by istniejące elementy, stanowiące nasze życie, były zjednoczone, harmonijne?  „Dobrze przeżyte życie, to coś więcej niż takie życie, w którym czujesz powierzchowne zadowolenie. Dobre życie najlepiej pojmować jako złożoną strukturę, w której współistnieją szczęście, sporadyczne chwile smutku, poczucie celu, radość i psychiczna elastyczność, a także niezależność, biegłość w jakiejś dziedzinie i poczucie przynależności.” Współistnienie, to niejako słowo klucz, tego momentu naszego życia, w którym odkrywamy to szczególne pragnienie, by czynić życie bardziej w harmonii. Wszystkie elementy naszego życia, by stanowiły jedność,...