Różaniec – modlitwa obrazami

Różaniec – modlitwa obrazami

Różaniec – modlitwa obrazami „W tej modlitwie powtarzamy po wielokroć słowa, które Dziewica Maryja usłyszała od Archanioła i od swej kuzynki, Elżbiety. Na tle słów: „Zdrowaś Maryja” dusza uzmysławia sobie zasadnicze wydarzenia (Tajemnice) z życia Jezusa Chrystusa… Modlitwa tak prosta i tak bogata. Z głębi mojego serca zachęcam wszystkich do jej odmawiania.” (Castel Gandolfo 1 X 1995, papież Jan Paweł II) Różaniec, może nauczyć nas: rozważania, wyobrażania i poznawania tajemnic z życia Jezusa. Często odmawiając różaniec, bardziej skupieni jesteśmy na samej modlitwie Ojcze nasz, Zdrować Mario, a nie na samych słowach, które te modlitwy wyrażają, a często zdarza się też to, że zapominamy, że modlitwy są refrenem wobec tajemnic, które powinniśmy szczególnie rozważyć, modląc się na różańcu. Cenniejsza jest niekiedy ilość, niż fakt rozważania jakiejś tajemnicy. Oczywiście, podobnie jak różaniec tak też inne okazje, są rzeczywistą szkołą modlitwy i nie należy przejmować się, że coś może nam nie wyjdzie, że czegoś nie potrafimy. Modlitwa, to również kwestia zaufania Bogu, Któremu powinniśmy pozwolić się prowadzić. Dla mnie modlitwa różańcowa, jest lekcją „ewangelicznej wyobraźni”. Rozważając poszczególne tajemnicę, przede wszystkim staram się najpierw w wyobraźni namalować obraz tej sceny, którą rozważam. Oglądając ją z różnych stron, staram się sobie wyobrazić: gdzie w niej jestem, co robię, co mówię, gdzie patrzę itd. Po takim krótkim wyobrażeniu sceny, wzbudzam w sobie intencję mojej modlitwy i odmawiam „dziesiątkę”.  Chciałbym również was, zaprosić do stworzenia może nowej okazji do modlitwy, tym razem modlitwy obrazami. Poniżej umieszczam różne piękne obrazy, przedstawiające poszczególne tajemnice różańca. Może warto właśnie, spróbować oglądając poszczególne zdjęcia, zwrócić uwagę na to, jak autor tego obrazu, wyobraża sobie poszczególne sceny. Może, dzięki temu, rozważanie...
spotkanie z Symeonem -pkt 4

spotkanie z Symeonem -pkt 4

pkt 4 wobec duchowych wyzwań, prób i cierpienia – spotkanie z Symeonem. Scena ofiarowania Jezusa w świątyni i spotkanie z Symeonem i prorokinią Anną, jest wydarzeniem, dzięki któremu mogłem na nowo odkryć, że życie niesie również ze sobą styczność z trudnymi doświadczeniami. Droga powołania polega na obejmowaniu krzyża i naśladowaniu Chrystusa, który wszystko czyni z miłością, włączenie to, że przyjmuje cierpienie i krzyż.  Trudne, wymagające doświadczenia, są momentem, w którym powinienem ponawiać swoją decyzję pójścia za Jezusem. Jest to chwila, w której słowo: „TAK” nabiera innego, ale jakże ważnego znaczenia. Słowo: „TAK” wyraża zgodę – przyzwolenie, aby działanie Boga mogło odnaleźć w moim sercu, myślach, codzienności, swoje miejsce i rzeczywiste odniesienie. Powiedzieć Bogu TAK wobec każdego doświadczenia, które mi ofiarowuje, niezależnie czy oceniam je jako dobre, czy trudne dla mnie.  Po raz kolejny powiedzieć Bogu „TAK”… – jest to zgoda na przyjęcie krzyża i gotowość na pełnienie tylko Jego woli : «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Historia naszych doświadczeń pokazuje, że w każdym momencie mogą nadejść kolejne różne duchowe próby, cierpienia, różnego rodzaju doświadczenia. Nie jesteśmy wstanie ich przewidzieć, ani się całkowicie na nie przygotować. W słowie: „TAK”, zawarte jest głębokie poczucie zaufania do Boga, który wie co i w jaki sposób jestem wstanie przeżyć. Zaufanie nie wiążę się tylko z przyjęciem danego doświadczenia, ale też z tym, w jaki sposób będę współpracował z Bogiem, przy rozwijaniu tego konkretnego wydarzenia.  Upływający miesiąc pod hasłem: „wobec duchowych wyzwań, prób i cierpienia – spotkanie z Symeonem”, znów pokazał mi bardzo ciekawą rzecz. Z...
odłączyć kotwicę

odłączyć kotwicę

Odłączyć kotwicę… Chwila wieczornej zadumy… Jak często spotyka cię taka chwila, w której uciekasz w przeszłość, zatapiając się w różnych momentach: myślach, wydarzeniach. Chwila rozpłynięcia się w przeszłości, sprawia, że wielu z nas boi się powrócić do teraźniejszości i podjąć się kolejnych nowych zadań. Przeszłość staje się niekiedy dla nas bardziej teraźniejszością, niż ona sama. Wbijamy się w sentymentalizm i melancholię, niekiedy uciekając od tego, co obecnie się z nami dzieje, w czym możemy uczestniczyć. Miłe chwile, pomyślne rozwiązania – to z niewymierną siłą, wraca do naszego umysłu, nie pozwalając nam niekiedy dobrze przeżywać chwilę obecną. Pragnienie, by powróciło to co piękne i dobre, a co było w przeszłości, jest silniejsze od pragnienia wejścia w obecną sytuację naszego życia. Choć to takie dla nas przyjemne, to jednak z czasem okazuje się bardzo niebezpieczne. Nieustanne rozważanie o przeszłości, wyobrażanie sobie z niej scen, które dawno temu nam się przydarzyły, pociąga za sobą pewne konsekwencje: 1. chwila wspomnień – sentymentów, to mocne przywiązanie do przeszłości i do przeżywanych kiedyś doświadczeń. To może sprawić, że posługiwać się będziemy przeszłością jak szablonem. Z jednej strony, wszystkie podobne wydarzenia, które kojarzą nam się z negatywnymi momentami z przeszłości, będą według nas oceniane negatywnie. Sytuacje pozytywne, będą porównywane z sentymentalizmem z przeszłością i nie będziemy tworzyli niczego nowego. 2. zatrzymanie w przeszłości sprawia, że człowiek może nigdy nie ruszy w przyszłość Po to zarzuca się kotwicę, aby statek dryfował w miejscu. Podobnie ma się z „kotwicą”, którą może być nasza przeszłość. Nawet możemy sobie tego nie uświadamiać, że nasze życie nie ma żadnego tempa, ani rytmu, ponieważ my wciąż stoimy w miejscu, w którym rzuciliśmy...
Cud… pozyskać brata.

Cud… pozyskać brata.

POZYSKAĆ swego brata… Może kiedyś postawiłeś sobie pytanie: jak masz żyć Słowem? I wciąż poszukujesz sposobu, by Nim się autentycznie kierować i odnosić do swojej codzienności. Może bywają chwile zwątpienia, trudności, które poddają twoje pragnienie w wątpliwość. Pewnie też masz wiele sytuacji, w których tak bardzo konkretnie udało ci się żyć Słowem i otrzymać jakieś doświadczenie i owoce. W kontekście czytania, rozważania Słowa, wpadły mi przed nos tekst wywiady z abp Konradem Krajewskim, który w kontekście tej krótkiej mojej myśli o Papieżu Franciszku mówi tak: „To człowiek niezwykle mądry. Przeżył już swoje życie, nabrał doświadczenia, a co za tym idzie – wielkiej pokory. On nie tylko czyta Ewangelię, on żyje Ewangelią. „Nie czytaj książek o słowie Bożym. Czytaj słowo Boże!” – zwrócił mi kiedyś uwagę. Przyznał, że kiedy ma jakiś trudny problem do rozwiązania i nie wie, co robić, właśnie w Piśmie Świętym szuka odpowiedzi. Pyta, co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus.” Bardzo podoba mi się to, ponieważ moja duchowość – styl życia, to też kierowanie się Słowem, życie Nim i szukanie w Nim rozwiązań. Będąc z wizytą u chorych, przez cały rok, wchodząc do jednego domu, spotykałem mężczyznę który zawsze był obecny w czasie wizyty w domu jego mamy. Wielokrotnie zachęcałem i zwracałem uwagę o tym, by poszedł do kościoła, do spowiedzi (nawet wielokrotnie mu oferowałem możliwość spowiedzi przy okazji wizyty z Komunią św. u jego mamy). On jednak zawsze z uśmiechem przekładał to „na później”. Myślałem sobie, że pięknie by było, gdyby kiedyś jednak udało mi się go przekonać, by skorzystał z sakramentu pojednania, a jednocześnie by mógł przyjąć też Komunię świętą. Pewnej soboty podjeżdżając z kierowcą pod ich dom, w formie...
Narodzenie – pkt 3

Narodzenie – pkt 3

pkt 3. NARODZENIE JEZUSA Najpiękniejszym streszczeniem wydarzenia, jakim było Boże narodzenie są słowa św. Jana: „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami…” (J 1,14). W tym, w szczególny sposób jest zawarta nie tylko prawda, ale i treść zadań, które powinniśmy realizować, aby ten szczególny cud, mógł stać się również naszym udziałem. 1. Radość… Radosne wydarzenie… dla Maryi, dla nieba, dla całej ziemi. Stąd radość Bożego narodzenia przenikać powinna każdą chwilę naszego życia i przepełniać tą radością każde słowo i czyn. W tej radości, możemy znaleźć środek oraz drogę naszego duchowego rozwoju. Chrystus rodzi się w nas i wzrasta, a my przeżywając wszelkie działania z miłością do ludzi, możemy stworzyć okazję, aby On mógł zamieszkać „między nami…” Jeśli spróbujemy odnieść tajemnicę Wcielenia (Boże narodzenie) do naszego życia, szybko zauważymy, że przenika w zasadzie wszystko. Chrystus dotyka każdej naszej sytuacji, a stając we mnie, w drugim i pomiędzy nami, daje się szybko rozpoznać i poprowadzić. 2. Owoc jedności… Boże narodzenie to trzy kierunki – Jezus nie tylko rodzi się we mnie, ale również w drugiej osobie i pomiędzy nami. Warunkiem tych trzech kierunków jest nasze zjednoczenie w Jego Imię, bo „gdzie dwaj, lub trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich…” (Mt 18,20) Ta jedność najpierw pomiędzy Maryją i Bogiem, sprawia, że Duch Święty napełnił Ją i poczęła Jezusa. To później jedność pomiędzy Maryją i Jezusa, sprawia, że nieustannie daje Go innym, aż po śmierć na krzyżu. Patrząc na ludzi, którzy tworzą jedność i miłość wzajemną, „może doświadczyć duchowej obecności Boga i poczuć się pociągniętym przez Niego, by żyć podobnie, co wyraża się w gotowości podarowywania się innym”...
były i wrócą dopiero za rok

były i wrócą dopiero za rok

wakacje… Czas wypoczynku, dla większości z nas, niestety się już skończył. Niektórzy już dawno zapomnieli, że coś takiego było, a inni (szczęśliwi studenci), mogą rozkoszować się jeszcze miesiącem wolnego. Co pozostało… Pewnie wielu z nas, z sentymentem powraca w myśli do podróży, miejsca, czasu, gdzie spędził swoje wakacje. Pozostały zdjęcia, jako portrety tych pięknych chwil i wydarzeń, spędzonych w dniach wakacyjnego wypoczynku. Może pozostał, gdzieś w pamięci jakiś szczególny obraz, doświadczenie, a kubki smakowe są wstanie jeszcze przywołać smak nowych potraw, które mieliśmy okazję spróbować. Trudno się rozstać z tym, co było i przejść do dnia powszedniego, do kolejnych zajęć, obowiązków; pracy, szkoły itd. Jednak nie pozostaje nam nic innego, jak wstać, westchnąć z tęsknotą i ruszyć do boju. Kolejne dni, już niestety nie wakacyjne, mogą stać się też piękną przygodą. „Nie jest źle… będzie radośnie, bo radośnie musi być” – to takie moje osobiste nowe powiedzonko. Co zrobić z wakacjami… Pewnie wiele pomysłów zrodziło się wam podczas wakacji. Może były to postanowienia związane z waszym życiem osobistym, zawodowym. Może warto podtrzymać ich istnienie w serchach, myślach, by doszły do realizacji. Może zamiast przewalać „tonę” zdjęć z podróży wakacyjnych, warto poświęcić jakąś godzinkę, lub więcej, na to by przejrzeć wszystkie zdjęcia i wybrać z nich te najważniejsze (namiastkę różnych sytuacji, dni), aby móc w chwili wolnego pomiędzy pracą, obowiązkami, szybkim okiem spojrzeć na te już wybrane zdjęcia i wzbudzić w sobie radość. Myślę, że wiele zdjęć wywoła w was na nowo uśmiech, zadowolenie, odprężenie i nowe nastawienie. Te kilka myśli, wspomnieć, wybranych zdjęć, może stać się dla nas ratunkiem, gdy wszystko będzie trudne, wymagające, gdy nie będziecie już mieli...
filozofia małych kroków

filozofia małych kroków

filozofia małych kroków… (1 artykuł – początkowy…) Chciałbym rozpocząć tym właśnie krótkim artykułem pewien cykl zatytułowany: „filozofia małych kroków”. Może ktoś z was słyszał już o czymś takim, a może nie. Ufam, że już sama nazwa was zaciekawiła. Wielokrotnie chcemy wprowadzić w życie jakieś zmiany, np. chcemy systematycznie się modlić, chcemy biegać lub jeździć na rowerze, albo chcemy pozbyć się jakiegoś nałogu, albo stworzyć jakiś koncept, lub zwyczajnie schudnąć. Mamy wówczas przed sobą cel, ale od razu pojawia się w nas myśl – lęk, że nam się nie uda, nie powiedzie. Rozpoczynamy z hukiem nasze przygotowania, próbujemy i po jakimś czasie nie mamy chęci, sił, a cel zamiast się przybliżać, to w zasadzie albo się oddala, albo zupełnie znika. Czy nie jest tak? Otóż filozofia małych kroków, jest zupełnie innym podejście do powyższych spraw. Cele może się nie zmieniają, ale metoda – jak chcemy je osiągnąć zmienia się diametralnie.  Filozofia Małych Kroków… – to inaczej KAIZEN – (kai- zmiana; zen  – dobry, czyli dobra zmiana). Jest to filozofia zapoczątkowana bardzo dawno temu w Japonii, ale jej skuteczność tak bardzo ją rozpowszechniła, że dziś funkcjonuje w wielu firmach nie tylko w Japonii, ale można ze spokojem powiedzieć, że dotyczy już ona bardzo wielu osób i wielu firm.  CO TO JEST? Jest to ciągłe doskonalenie siebie poprzez wprowadzanie małych zmian. Nieco filozoficzne podejście, które eliminuje lęk przed dużymi zadaniami, przed którymi stajemy. Metoda da – bo tak ją możemy również potraktować, zapewnia ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia celów. Metoda raz wprowadzona i dotycząca jednej kwestii, bardzo szybko przenika inne, stając się niekończącym się drobnym ulepszaniem. Plusy są takie, że oprócz...
jak usprawnić sobie życie

jak usprawnić sobie życie

Niekiedy siedząc w towarzystwie, widzę osoby, które często wyjmują telefon komórkowy i przez jakiś czas coś na nim robią. Pomyślałem sobie i zadałem pytanie: „ile czasu, codziennie spędzamy robiąc coś w telefonie?” Jesteś wstanie ocenić? Nie myśl sobie, że teraz cię zopiniuję i napiszę coś negatywnego. Nie ważne w sumie ile czasu spędzam trzymając w ręku telefon, ale ważne jest to do czego on ci służy. W sumie takim szczególnym momentem, uświadomienia sobie, czym dla mnie jest telefon, było kiedyś spotkanie z pewnym księdzem, który też chciał sobie sprawić taki telefon jak ja i wypytywał mnie o to, jakie aplikacje mam, jak on funkcjonuje i sprawdza się w różnych opcjach itd. Wówczas opowiadając o zaletach i ewentualnych wadach, uświadomiłem sobie, że te kilka stron z aplikacjami w moim telefonie, to w zasadzie kontynuacja mojego życia. Telefon, jako przedłużenie ręki… Cała organizacja zawarta jest właśnie w nim i trudno by mi było funkcjonować bez tego urządzenia. Ktoś powie – uzależniony… Hmmm – a można być uzależnionym od życia? W końcu telefon ma mi służyć, a nie na odwrót. Kontroluje i organizuje swoje życie, w różnych aspektach właśnie za pomocą tego przedmiotu. Dla wielu osób, smartphone wciąż pozostaje zabawką, dzięki której można wejść na FB, albo pograć sobie, w chwili nudy i wolnego. Jednak wiele osób to urządzenie traktuje jako przyrząd pracy i nie jest wówczas dla nich zabawką, gadżetem, ale „techniczną częścią życia”. Mądre korzystanie z tego typu przedmiotów, może znacznie ułatwić nam funkcjonowanie w naszej codzienności. To nie tylko kwestia terminarza, poczty, kontaktów, ale może dotyczyć również wielu innych, ważnych sfer naszego życia. Do czego zatem wykorzystuję telefon? jest...
na granicy ciemności…

na granicy ciemności…

wyjść ze swojej ciemnej krainy… Od kilku dni, za oknem wciąż szaro, a deszczowe chmury krążące nad miastem, wciąż rozdrapują dzień, łudząc, że nadejdzie lepsza chwila. Ta zewnętrzna ciemność, stała się po części motorem do napisania krótkiej refleksji w kontekście innej ciemności, duchowej, w której może właśnie nie jeden, albo nie jedna z was się znajduje, nie wiedząc w którą stronę odwrócić swój wzrok, w poszukiwaniu światła nadziei. Wiele fragmentów biblijnych mówi o ciemności, o nocy, w której dokonują się liczne walki duchowe człowieka ze złem. Pojawia się też fragment mówiący o pograniczu dwóch światów: Izraela i świata pogan. Linia oddzielająca te światy, została chwilowo wyłączona, jakby ktoś chciał pokazać, że jej w ogóle nie ma. Jezus staje po jednej stronie, a po drugiej, w innym świecie, pojawia się kobieta kananejska.  Mt 15, 21-28 Wiara niewiasty kananejskiej A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!  Od czego zacząć… Oprócz tych ciemności snujących się ponad naszymi głowami, wywołanymi deszczowymi chmurami, pojawia się również noc. Jest też inny rodzaj ciemności, która dotyka ludzkich myśli, pragnień, uczuć… Tak jak na te pierwsze nie mamy wpływu, tak już w przypadku duchowych nocy, ciemności, sytuacja ma się trochę inaczej.  Trudności, które nas spotykają, a które często związane są z naszą codziennością, wprowadzają nas w stan niemocy. Nie potrafimy odnaleźć kierunku działania, sensu, pozytywnej myśli. Wydaje nam się, że ogarniająca nas ciemność nigdy się nie skończy, że będziemy w niej trwali, nigdy nie odczuwając już niczego pozytywnego. Stan beznadziei, bezsensu, niemocy… W jakiej nocy jesteś? Co otacza cię, zasłaniając widok horyzontu, który kiedyś był przed tobą?  Choć...
narzekanie

narzekanie

 z serii… – budować życie, codzienność. Narzekanie Niektórych rzeczy nie zrozumiemy, albo się do nich nie przekonamy dopóki, nie przeżyjemy na własnej skórze pewnych doświadczeń. Niekiedy zdarza mi się marudzić i narzekać, ale jakoś nie przywiązywałem nigdy do tego wagi, a tym bardziej kiedy ktoś mi mówił, że marudzę, traktowałem to jako mało znaczącą wiadomość. Nie przejmowałem się tym, bo nie czułem tego. Okazuje się, że wystarczy wyjść poza siebie, spojrzeć obiektywnie na inne sytuacje, nawet podobne, a w przypadku drugiej osoby, jakieś zachowanie stanie się bardziej rażące, niż wtedy, gdy dotyczy ono bezpośrednio mnie. Tak też miało miejsce, w kwestii narzekania. Podczas wakacji, miałem okazję do spotkań z wieloma osobami. Kilka razy natrafiłem na sytuację, w której wysłuchiwałem wyżaleń innej osoby, narzekającej na swoją sytuację, na zajęcia, na osoby ją otaczające. Za pierwszy razem, jakoś bardziej nie przykułem do tego uwagi, ale gdy sytuacja miała miejsce już drugi i trzeci raz, zacząłem ją już inaczej traktować. Pojawiło się szybko kilka wniosków, które podobnie jak w przypadku tej osoby, jak i również w odniesieniu do mnie, miały swoje konkretne przełożenie. 1. WNIOSEK – monotoniczność Zaobserwowałem, że narzekanie jest niestety ciągłym powracaniem do prawie tego samego. Wysłuchiwanie któryś raz z kolei tej samej historii, z tymi samymi sytuacjami, osobami, ukazało mi, że często krążymy niestety, kiedy narzekamy, wciąż wokół tego samego tematu. Mimo zmieniającej się wokół nas sytuacji, my wciąż trwamy przy czymś, co miało może już miejsce dawno temu, wciąż nastawiając się negatywnie wobec sytuacji lub osób. Skoro wpadamy w taką monotoniczność, albo nawet monotematyczność, to czy nie czujemy zmęczenia w związku z tym tematem. Czy nie powinniśmy zauważyć,...
piękny,czy więdnący… bukiet.

piękny,czy więdnący… bukiet.

Miesiąc sierpień, jak i też Wniebowzięcie, kojarzy nam się z kwiatami, ziołami i inną zielenią. Patrząc na ludzi przychodzących do kościoła, z bukietami, pomyślałem, że każdy z nas jest w jakiejś mierze w swoim życiu taką rośliną, która wzrasta, dojrzewa, aż w jakimś momencie następują żniwa. Co z nas wyrasta, jakie owoce rodzimy? Tutaj można by długo pisać i polemizować. Jednak nasze chęci, pragnienia są bardzo ambitne, choć niekiedy spotykamy opór w postaci pytania: „jak mam coś zrobić, jak to osiągnąć”. Rozważając modlitwę, którą posługujemy się w Uroczystość Wzniebowzięcia, by pobłogosławić i poświęcić bukiety, natrafić możemy na takie słowa: „Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia”. Fragment ten, brzmi jak piękne, dobre życzenie… Oby się ono spełniło w przypadku każdego z nas. Być rozkwitającą rośliną – wolną od zniszczenia, wzrastającą, radującą oczy, przynoszącą najobfitszy plon, służącą zdrowi… Cóż piękniejszego mogłoby stać się z naszym życiem, jak nie właśnie spełnienie się tych słów. Czy stać nas na to, czy realnie możemy być tacy? Dojrzewanie to proces, wymagający wysiłku, poświęcenia, ale i cierpliwości i pokory. Roślina, sama z siebie może wiele, ale nie wszystko. Podobnie człowiek, jego ambitne plany, aspiracje i cele, bywają bardzo często piękne i właściwe. Jak dobrze wykorzystać życie, nadarzające się różnego rodzaju okazje, do tego, aby być DOJRZAŁĄ ROŚLINĄ. Postawmy sobie zadanie/zadania. Spróbujmy zrobić coś konkretniejszego niż tylko marzyć. Stać nas na to, by zrobić coś...
NAWIEDZENIE – pkt 2

NAWIEDZENIE – pkt 2

pkt 2. NAWIEDZENIE Za każdym razem, gdy na naszej drodze pojawiają się różne zadania, jednocześnie zaczynają towarzyszyć nam różne myśli i emocje. Jedne są pozytywne i prowadzą nas do głębszego zaangażowania w różne zadania; inne – negatywne, wprowadzają zamęt i studzą nasz entuzjazm, chęci. Po momencie Zwiastowania, jako logiczna konsekwencja pojawia się Nawiedzenie. Można wyczuć jak Zwiastowanie rodzi zdecydowanie i moc, które dzięki miłości i pokorze, popychają Maryję do Nawiedzenia. Możemy szukać różnych elementów, które w jakiś sposób dopingują Maryję do odbycia podróży do Elżbiety, dzięki którym będziemy mogli również my odkryć ten szczególny moment przejścia od idei do konkretnego działania. Powinienem skupić się na trzech zasadniczych punktach: dążenie do realizacji celów; sztuka wykorzystywania okazji; pomnażanie otrzymanych darów. Dzięki tym trzem punktom, możemy spojrzeć na kwestię różnych zadań, towarzyszących w naszym życiu jako na pewnego rodzaju fenomen. Często zadania, kojarzone są przez nas jako notoryczne wymagania, którym musimy sprostać; czas o który musimy walczyć; niechęć do trudności – które za wszelką cenę chcemy odsunąć. Pojawiające się zadania, powinniśmy widzieć raczej w pozytywnym znaczeniu – jako szansę, okazję, możliwość. Pozytywny aspekt może uratować wielokrotnie moment – zdarzenie, które obecnie przeżywamy, w którym uczestniczymy. 1. DĄŻENIE DO REALIZACJI CELÓW. Pojawiają się w naszym życiu sytuacje, które rodzą w nas wdzięczność, radość, itd. Otrzymujemy wewnętrzną siłę, która nie powinna być ograniczona, lecz odpowiednio wykorzystana, powinna działać, dotykać również innych. Wdzięczność, która szybko przepełnia człowieka, zmienia się w radość, a ta, domaga się, aby się nią dzielić. Radość zmierza do przechodzenia na innych. Stąd Maryja, po Zwiastowaniu bez odwlekania, natychmiast zmierza do Elżbiety. Widoczna jest w Niej głęboka ludzka potrzeba – dzielenia się...
urlop

urlop

KOCHANI – to tymczasowo ostatnie słowo na każdy dzień. Od poniedziałku rozpoczynam czas urlopu – wakacji. Ufam, że będzie to czas owocny, zdobywania nowych perspektyw, natchnień i światła, które później będzie nam służyło w kolejnych rozważaniach. A co przyniesie późniejszy czas, to się okaże. Polecam się modlitwie. Pozdrawiam do 14 sierpnia. Z...
Opinie i obojętność

Opinie i obojętność

 z serii… – budować życie, codzienność. Co się w nas dzieje, kiedy widzimy jakąś inną osobę? Jeśli się niczym nie wyróżnia, najczęściej nie zwracamy do końca uwagi na istnienie innych wokół nas. Niestety żyjemy w rzeczywistości, w której albo nas przesadnie dotyka obojętność, albo skrajności. Czy tylko te opcje nas dotyczą? Myślę, że jest ich znacznie wiecej, te są jednak najbardziej rażące, dlatego na nie, zwracam uwagę. Sytuacje, z którymi stykamy się najczęściej, a które bywają dla nas bardzo trudne, a wręcz niekiedy raniące, dotyczą różnych opinii, które my wypowiadamy na temat innych osób, albo inne osoby, wypowiadają je na nasz temat. OPINIE. Opinie – etykietki, które w sposób abstrakcyjny przypisane są prawie do każdej osoby, stanowią niekiedy bardzo surowe i negatywne podsumowanie jakiejś konkretnej osoby. Świat, który nas otacza, z jednej strony nas dopinguje niestety do tego, a niekiedy wręcz nawet skazuje na kwestię opinii. Każdy z nas musi spełniać jakieś kryteria, aby dostać się do szkoły, na studia, do pracy, aby wejść do jakiejś grupy, aby się do czegoś nadać – przydać itd. Opiniujemy samych siebie i innych – bo taka jest normalność – rzeczywistość. Ale, czy rzeczywiście tak jest, czy to kwestia pułapki, w którą wpadliśmy i z której trudno nam już jest wyjść i zmienić ten sposób postępowania. Dlaczego opiniujemy? Jeśli na horyzoncie naszej rzeczywistości, pojawi coś „innego” – w negatywnym, albo pozytywnym znaczeniu, dostrzeżemy to, ponieważ wyróżnia się to na tle szarości innych rzeczy, które są bez charakteru, bez jakiegoś konkretnego kształtu. Razi nas, albo ujmuje to, co inne. Na tle powszedniości pojawia się coś pozytywnego i od razu wpada nam to w oczy...
pielgrzymka do kościoła

pielgrzymka do kościoła

Przeżywamy codziennie wiele spraw i nie wszystkim jesteśmy wstanie podołać. To wywołuje w nas różne reakcje. Niekiedy desperacko chwytamy się byle jakiego rozwiązania… Innym razem szukamy pokoju w sercu i cierpliwie czekamy właściwego rozwiązania… Niekiedy nie pozostaje nam nic innego, jak pójść dalej. Tak wiele razy jednak, wielu z nas odnajduje szczególną, inną jeszcze drogę. By odnaleźć chwilę wytchnienia, spokój, by rozważyć to, co przeżyliśmy, udajemy się do kościoła, by tam w szczególnej atmosferze, powierzyć Bogu wszystkie obecne przeżywane przez nas sprawy i szukać tam światła – rozwiązania. Pięknym jest zwyczajem, nasze „pielgrzymowanie do kościoła”, które staje się normalnym zwyczajem. Nie tylko w sytuacjach patowych – kryzysowych, ale jako normalność, szukamy w kościele, przed Chrystusem, jakiegoś rozwiązania. Uczymy się wrażliwości, gdyż tego wymaga i miejsce i Osoba. Trudno usłyszeć głos Boga, Jego wskazówkę, kiedy nie będzie w nas tej właściwej na wolę Bożą wrażliwości. Przekraczając próg kościoła, odkrywamy jak adekwatne stają się słowa: 1. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” Możliwość przychodzenia do kościoła i adorowania Chrystusa, powinna stać się naszym zwyczajem i normalnym punktem dnia, tygodnia… (w zależności, jakie mamy faktycznie możliwości) Musimy jednak wewnętrznie dojrzeć do takiego pragnienia. To nie może być tylko odpowiedź na jakieś chwilowe pragnienie, czy potrzebę. Spotkanie z Chrystusem w modlitwie adoracji, jest szansą na odkrywanie naszego życia w perspektywie tego, co możemy i powinniśmy zrobić. Przyjście do Jezusa, wymaga naszej pokory. A tylko, gdy człowiek uzna pokornie wielkość Boga, jest On wstanie w pełni zrealizować wobec nas, swój plan Miłości. Każdy z nas poszukuje siły wobec zadań, które realizuje w swojej codzienności. Poszukujemy nie tylko...
ZWIASTOWANIE – pkt 1

ZWIASTOWANIE – pkt 1

pkt 1. – ZWIASTOWANIE.       Rozważając scenę Zwiastowania, bardzo mnie zaciekawiły różne kwestie, które stały się też takim konkretnym drogowskazem dla mnie. Pierwszą ciekawostką, którą najwcześniej rozpoznałem, to: „Boże inspiracje”. Cały ten czas rozważania, poznawania tej sceny, a także czas próby przeżywania tej sceny we własnym życiu, otworzyły mi szeroko oczy na szereg sytuacji, w których Bóg posługiwał się różnymi elementami mojego życia, aby dotrzeć do mnie z jakąś konkretną inspiracją. To było jak pierwsze światło rzucone na moją drogę. Maryja w newralgicznym punkcie swojego życia, otrzymała od Boga szczególną inspirację, którą podjęła, w sposób bardzo konkretny, całym swoim życiem. Bóg przez pośrednictwo Anioła, dociera do Niej z konkretnym przesłaniem – propozycjami wobec życia. Bóg poprzez tę sytuację wskazuje Maryi, jaka powinna być Jej postawa. Światło, które pojawiło się w tym momencie w Jej życiu, wywołuje nowe cienie, co jest wstępem do innych odkryć, do nowych świateł. Maryja jeszcze bardziej otwiera swoją wewnętrzną wrażliwość na skierowane do niej zaproszenie. Jej pytanie, postawa, wyraża pragnienie, jeszcze głębszego wniknięcia w plan Boga i jego realizację. Maryja choć odczuwa „zmieszanie”, gdy Anioł przekazuje jej zaproszenie, to jednak nie dopuszcza do tego, aby to „zmieszanie” sparaliżowało jej aktywność. Ona rzeczywiście w pełni uczestniczy w tym wydarzeniu. Moment, w którym Maryja odkrywa w pełni swoje przeznaczenie, jest momentem całkowitego odświeżenia. Maryja, by w pełni uczestniczyć w planie Boga, prosi o wyjaśnienie, aby w ten sposób mieć wyraźną świadomość swojego udziału; wiedzieć jasno, co ma robić. Jej cała późniejsza droga została określona Zwiastowaniem. Decyjza ze strony Maryi, to nic innego jak pozwolenie by unieść się Bogu. To On nadaje życiu sens, nadaje znaczenie...
lista zaległych zajęć

lista zaległych zajęć

LISTA ZALEGŁYCH ZAJĘĆ Już niebawem wakacje. Pewnie wielu z was, już ma jakieś plany na swoje urlopy, chwile wypoczynku. Pewnie inni jeszcze się zastanawiają nad tym, jak dobrze przeżyć ten czas, aby na jego końcu, nie być rozczarowanym, że się coś zrobiło źle, lub czegoś się nie wykorzystało. Czy jest jakiś sposób, aby dobrze zorganizować sobie czas wolny i być rzeczywiście z tego zadowolonym? Kolejny schemat, który jak matrycę, mogłoby się przyłożyć do życia? Obawiam się, że cokolwiek byśmy znaleźli, czy wymyślili, to i tak nie ma to ogólnego zastosowania. Każdy z nas, musi indywidualnie stanąć przed kwestią zroganizowania sobie czasu wolnego. Widziałem już wielokrotnie, jak wiele osób, z utęsknieniem czekało na weekend, na przerwę świąteczną, na urlop lub wakacje, a gdy już ten czas następował, rozpoczynało się w ich przypadku łamanie głowy: jak ten czas zagospodarować. Zmęczeni wszystkimi zajęciami, pracą, obowiązkami, chcemy najpierw wypocząć i zająć się tymi sprawami, na które dotąd nie mieliśmy, z różnych powodów, czasu. Ale zastanawiam się, czy warto swój jedyny wolny czas, poświęcić na zrobienie np. porządków w szafie, wyrzucenie starych i już nie używanych rzeczy, bo nie mieliśmy na to dotąd czasu? Czy mój cenny, wolny czas, wart jest tego, by zająć się akurat taką rzeczą? Oczywiście to przykład, pod który, każdy z nas może wstawić dowolne zajęcie, na które gdzieś w głowie wpadnie. Dla mnie to ważna myśl – pytanie. Wypełniony rok różnymi zajęciami, obowiązkami, pracą, rodzi we mnie ogromne pragnienie za czasem wypoczynku. Kiedy jednak zastanawiam się, co mam w tym czasie robić, odrzucam na pierwszym miejscu prawie wszystko to, co robię w ciągu roku. Jeśli czytam książki i w...
znajdź czas dla siebie.

znajdź czas dla siebie.

znajdź czas dla siebie. Ja już czuję wakacje… Choć w minionym tygodniu, jak ktoś by mi powiedział, że to jeszcze tydzień, póki bym nie spojrzał do kalendarza to bym nie uwierzył. Jakoś wyjątkowo w tym roku, późno poczułem, że już ten szczególny czas się zbliża. Skoro jednak już jestem świadom i pewnie wielu z was już się szykuje na wakacje, bądź też jakiś urlop, to może warto pomyśleć, jak ten czas wykorzystać dla siebie. Wakacje, to wakacje… nie pracuję! Towarzysząca nam wciągu roku praca, wielokrotnie nie pozwala nam na zajęcie się tymi sprawami, które leżą w naszej osobistej kwestii. Dla mnie osobiście np. trudno jest się spotkać ze znajomymi, pobyć z nimi, z racji ich i mojego systemu pracy. Stąd wakacje, są dla mnie okazją poodwiedzania znajomych, okazją do posiedzeń i miłych rozmów. Oczywiście to nie jedyne sprawy, które będą mi podczas mojego urlopu towarzyszyć i którymi się zajmę. Wiele pomysłów, które śmigają nam w głowie, mogą jednak się rozbić o rzeczywistość. Dlatego, by nie utracić tego, co ważne, ja planuje różne zadania, które chciałbym zrealizować podczas mojego urlopu. Podzieliłem moje plany na cztery kategorie: – realizacja tego, co mnie interesuje – popracowanie w tych obszarach, w których normalnie nie mam czasu pracować – aktywny wypoczynek – zregenerowanie sił, odświeżenie inspiracji, sposobu myślenia, odczuwania… Każda z tych kategorii, zawiera w sobie przeróżne sprawy, które trudno opisać, gdyż z jednej strony są bardzo indywidualne, z drugiej, istotą jest to, aby wiedzieć co się chce zrobić w czasie wypoczynku. Ogólne założenie ma nas wesprzeć w realizacji naszych postanowień. Cele, które sobie założymy, muszą być podparte jakimiś konkretnymi planami, wówczas możemy się...
mój styl…

mój styl…

mój STYL… styl – charakterystyczny sposób życia (organizowania go); indywidualny, swoisty dla danej osoby sposób bycia (motywy, cechy, zainteresowania, wartości, sposób postrzegania, zachowania i reakcji) styl życia – zakres i forma codziennych zachowań człowieka specyficzne dla usytuowania społecznego. Pojęcie to obejmuje nie tylko zachowania ludzkie, ale też motywacje, potrzeby, akceptowane wartości. Każdy z nas go ma. Niezależnie od tego, czy mamy świadomość, czy też nie, każdy z nas ma swoje specyficzne zachowania, metody organizowania pracy, sposób myślenia, ubierania się itd. Nasza codzienność oceniona z zewnątrz, uwypukla te punkty, które moglibyśmy określić jako „osobisty styl”. 1. Czy warto nad tą kwestią się zastanowić? Styl życia, jest rzeczywistością określoną. Każdy z nas jeśli potrafi się określić, potrafi również w ten sposób, ocenić swoje możliwości i granice. Charakteryzując swój styl życia, możemy odkryć swój osobisty kierunek rozwoju. Styl życia, przynosi nam charakterystyczne dla nas sposobu działania, które w jednych sprawach, mogą pomóc nam lepiej kształtować przeżywanie własnej codzienności, a innym razem, pomóc nam, zauważyć miejsca, w których poepłniamy być może notorycznie, jakiś błąd. Zastanawiając się nad swoim stylem życia, próbując go bardziej świadomie określić, możemy nauczyć się charakteryzować konkretne podejście do różnych spraw, a więc zauważyć ich wartość, oraz nasze zaangażowanie. Określając swój styl życia, możemy bardziej świadomie wpływać na to, co w naszym życiu ma miejsce, w jakich sprawach uczestniczymy, w jakim kierunku rzeczywiście się rozwijamy. 2. Co charakteryzuje „mój styl”? Spoglądając na mój styl, rozwijam tę kwestię w dwóch aspektach – świat duchowy i świat materialny. Mój styl nie jakoś bardzo interesujący, dlatego właśnie ze szczególnym podejściem, zacząłem się mu przyglądać i zajmować. Wszystko, co stanowi o mojej organizacji czasu,...
symfonia Boskiej obecności

symfonia Boskiej obecności

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20b) Mała miejscowość, niczym nie wyróżniająca się od innych. Przy rynku, gdzie prawie codziennie jest targ, znajduje się kościół. Wielu ludzi zanim dokona rozlicznych zakupów, udaje się do kościoła na chwilę adoracji, modlitwy. Widać jak wielu ludzi, przechodząc koło kościoła zatrzymuje się, w chwili zadumy. Starsi panowie, zatrzymują swój rower, ściągają czapkę w geście, jakby kogoś w oddali pozdrawiali. Małe, rozbawione dzieci, przechodząc koło kościoła czynią pośpiesznie znak krzyża i umykają w cichych uliczkach miasteczka. Niby zwykły, codzienny obrazek. Mam ten obraz, bardzo żywy zresztą, w swoim sercu i pamiętam go z dzieciństwa, gdy wiele razy sam udawałem się z którymś z rodziców na targ. A w twoim mieście, wiosce – masz jeszcze dziś takie obrazy?  Jak przeżywam tą szczególną prawdę – o żywej obecności Chrystusa w Eucharystii? Dziś coraz mniej widzi się tego typu obrazków, które opisałem wyżej. Dziś ludzie pędzą koło kościoła, nie zwracając uwagi na cokolwiek, co ich otacza. Czy ludzie się zmienili, czy ich wiara? A może to Chrystus w kościele się zmienił? Boże Ciało, uroczystość, która przypomina nam o tej wielkiej i pięknej tajemnicy zamkniętej w chlebie i winie, o Chrystusie, który pragnie być blisko człowieka. W kościele, podczas Eucharystii mamy przeświadczenie, że jest On blisko nas, że mamy Go na wyciągnięcie ręki. WYczuwamy jednak, że to nie wszystko. Odnosimy szczególne wewnętrzne poruszenie, aby udzielić Mu konkretnej odpowiedzi. I o tym również przypomina Boże Ciało – o tym, że każdy z nas musi dokonać pewnej fizycznej i duchowej reakcji. Reakcja. To, że jestem tak blisko Niego, że mogę Go przyjąć,...