B O Ż E    C I A Ł O

1

Słowo: „On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi.”

„Boże, Ty w Najświętszym Sakramencie zostawiłeś nam pamiątkę swej męki, † daj nam taką czcią otaczać święte tajemnice Ciała i Krwi Twojej, abyśmy nieustannie doznawali owoców Twego odkupienia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.”

 

Modlitwa ta była wykorzystywana podczas kolekty, zaraz na samym początku Mszy. To ta modlitwa wprowadza nas w klimat pierwszego dnia – Bożego Ciała i Krwi. Dziś jest ten czas, by zastanowić się – czy jestem wdzięczny za dar Eucharystii i jak to wyrażam? Czy cieszy mnie obecność na Mszy i czy staram się dać ze swojej strony wyraz swojego zaangażowania?

Symbol pięciu chlebów i dwóch ryb, to „Boża matematyka”, której jak zawsze brakuje logiki, bo z tej sumy powstaje, że wynikiem jest nakarmienie pięciu tysięcy osób i zebranie jeszcze dwunastu pełnych koszy ułomków. Z tak niewiele, powstaje tak wiele, zostaje więcej niż potrzeba. Przesada w Bożym działaniu jest w każdym podobnym fragmencie symbolem Bożej miłości, które nie ma końca.

Zwróć uwagę, że Jezus mówi: „wy dajcie im jeść!” To znaczy, że zaangażowanie człowieka jest istotną częścią tego cudu. Niewiele to pięć chlebów i dwie ryby… niewiele, to nasze przyjście do kościoła, nasza modlitwa, post, nasze różne wyrazy pobożności… nasze niewiele to przystrojenie domów, ulic na procesję Bożego Ciała, nasze niewiele to sypanie kwiatków, niesienie czegoś podczas procesji, śpiew, obecność. Wiele razy nie doceniamy tego niewiele, nie odkrywamy jak wiele może to sprawić, jak wiele owoców przynieść. Warto byśmy zaangażowali jakiekolwiek niewiele z naszej strony i zaufali, że Bóg z tym coś zrobić, zrobi coś niezwykłego. Pięć chlebów według różnych komentarzy oznacza Torę – pięcioksiąg, albo w innym przypadku zmysły człowieka; dwie ryby – oznaczają Proroków i Pisma, albo rozum i wolę… Ludzkie działanie, odkryte lub nieodkryte rzeczy ,które już mamy możemy wykorzystywać do przeżycia czegoś ważnego. W obu przypadkach, kiedy uczniowie rozdawali te dary tłumowi i później kiedy zbierali resztki do koszy, cud dokonywał się na ich oczach, w ich rękach. Mogli sobie uświadomić w czym uczestniczą i jak wielki cud Chrystus dokonuje.

Wróćmy do prostej modlitwy na początku Mszy… 

Zostawiłeś pamiątkę (…) , nieustannie doznawali owoców Twego odkupienia… – na te słowa szczególnie zwróciłem uwagę idąc dziś w procesji. Eucharystia to pamiątka wydarzenia, które nadal trwa, bo każdy z nas uczestnicząc we Mszy, jest na Golgocie, może spoglądać na Ukrzyżowanie, otrzymuje dar zbawienia. Pamiątkę otrzymuje się po to, by o czymś pamiętać, o czymś sobie często przypominać. Od Chrystusa otrzymujemy coś znacznie głębszego. To ta Pamiątka może w nas żyć, dawać nam nowe życie. Ta Pamiątka nas zbawia, co przynosi owoc, którym się napełniamy. Wiara to często sobie przypominać KIM dla mnie jest Jezus, po co to wszystko dla mnie uczynił.

2

Słowo: „gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.”

Boże, Ty nas odnawiasz przez Najświętszy Sakrament, † niech On napełni nasze serca słodyczą Twej miłości, * i pomoże dążyć do niewypowiedzianych bogactw Twojego Królestwa. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

Serce utożsamiamy z ważnym miejscem. Mówimy, że coś zachowam w sercu… to znaczy, że uczynię to ważnym, będę pielęgnował, przypominał o tym, że będę tym żył. Serce centrum człowieka, dlatego tak istotne jest to, co w nim zachowuję. Od centrum mojego życia zależy, czy wypełnią się moje myśli, działania, moja codzienność. Niewinna skaza może powodować ogromne konsekwencje w postaci złych wyborów, nieprzemyślanych decyzji. Szukamy różnych skarbów w życiu, ale nie wszystkie powinny być zachowane w sercu. Warto przemyśleć, co pragnę ulokować w centrum mojego życia.

Odnawia mnie… Pomyślałem o procesji, że powinniśmy być inni na końcu, niż byliśmy na początku skoro nas ten sakrament odnawia. Czy jest to możliwe? Myślę, że tak, jeśli procesja będzie momentem dosłownego pójścia za Chrystusem – i kiedy niosę w sobie wątpliwość, On może dać mi jakąś wskazówkę, i to co było na początku, na końcu może być zupełnie inne. Procesja może być chwilą decyzji – nie chce wracać do tego, co było na początku, chcę inaczej.

Obecność Chrystusa jest działaniem w nas. To nie bierne przebywanie w nas, w naszym życiu, ale wewnętrzna aktywność, którą przejawia Bóg w naszych sercach. Procesja to też, w jakimś sensie aktywność. Wychodzimy z kościoła, wyznajemy wiarę, odkrywamy Boga, przyjmujemy Boga, wielbimy… Ale nasze działanie nie dodaje niczego Bogu, tylko pozwala Mu w nas działać. Dlatego Jego obecność w nas, w naszym życiu, odnawia nas, napełnia nasze serca słodyczą Jego miłości. To wewnętrzne rozpromienienie nas, jest wewnętrznym budowaniem nas. On, który pragnął, abyśmy byli na Jego obraz i podobieństwo, daje nam siły, abyśmy odnawiając, napełniając się dążyli do odkrycia bogactw, które z różnych powodów mogą być przed nami zasłonięte. Wciąż musimy iść, wciąż się odnawiać, napełniać. Nasze życie to nieustanne nawrócenie – zwrócenie się ku Bogu.

3

Słowo: Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy”

Zmartwienia powodują dwa kierunki w naszym życiu – albo zbytnio wyobrażamy sobie przyszłość i blokuje nasze działanie to, co sobie wyobrażamy; albo – angażujemy swoje możliwości, siły i pomysły i próbujemy faktycznie czemuś zaradzić. Jedno i drugie jest bardzo absorbujące i dlatego stwarza niezwykle wiele zagrożeń. Propozycja Jezusa jest dość nietypowa, jakby poza schematami, które normalnie przyjmujemy. Procesja uczy mnie zapamiętania pewnej postawy – kroczyć razem z Jezusem… Pójście z Nim, za Nim, jakkolwiek, wymaga zaufania, pozwolenia Mu się poprowadzić dokąd On chce, pozwolić, by to On wskazywał na kwestie, którymi mam się przejmować i zajmować. To z jednej strony trudne, a z drugiej ogromne ułatwienie, by ktoś mi podpowiadał i wskazywał ważne kwestie dla mojego życia. 

Boże, Ty nam dałeś prawdziwy Chleb z nieba, † spraw, abyśmy mocą duchowego pokarmu zawsze żyli w Tobie * i w dniu ostatecznym chwalebnie zmartwychwstali. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

W jaki sposób patrzysz na Eucharystię, na moment Komunii Świętej? To niezwykłe, że tak powszedni przedmiot, zostaje wykorzystany do tak ważnej kwestii w tak niezwykły sposób. Chwyta za serce ta prostota, a jednocześnie ta niezwykłość ofiarowania się nam Jezusa. Mógłby wymyślić inny sposób. Tymczasem ten prosty znak staje się drogą do życia wiecznego. Zestawienie pokarmu fizycznego i duchowego jest dla nas prostym obrazem, łatwym do przeniesienia na rzeczywistość. On nas zapewnia, że: „kto spożywa ten chleb ma życie życie wieczne” (por. J 6,51) Określenie chleba u Jana nabiera głębszego znaczenia, bo mowa tam o „chlebie Żyjącym” – oczywiście zdajemy sobie sprawę, że za sprawą konsekracji widzimy tylko chleb, ale jest to już Ciało Chrystusa. To Chleb, który buduje i wzmacnia, nasyca i prowadzi. Ten Chleb wznieca zapał i dodaje mocy. Ten Chleb leczy i uzdrawia. On daje nam życie duchowe, daje nam życie wieczne, daje nam tą szczególną okazję, aby spożywając ten Chleb, móc być w Nim.

Warto byśmy umocnieni tym chlebem, wiedzieli o tym, że On jest z nami, jest we mnie i towarzyszy mi w moim codziennym zmaganiu się z różnymi kwestiami.

4

Słowo: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje»

W pójściu za Chrystusem trzeba zobaczyć nie tylko pobożną deklaracje, ale nade wszystko radykalne działanie. Radykalizm pójścia za Chrystusem polega na tym, aby przyjąć Go i żyć Nim w swojej codzienności. Nie sposób określić dla wszystkich sposobu życia z Chrystusem, bo każdego z nas wzywając do pójścia za sobą, wzywa do innej podróży – dlatego to tak bardzo indywidualne wezwanie i tak osobista odpowiedź. Idąc w procesji przez chwilę kroczymy razem – On który bierze krzyż moich grzechów i mnie zbawia i ja grzeszny człowiek ze swoimi winami. Idziemy razem, gdyż On chce mnie pokierować tak, aby faktycznie Jego drogi były moimi drogami, Jego wybory moimi wyborami… W czasie krótkiej procesji mamy okazję zapamiętać ten szczególny wzorzec – iść z Nim… 

Panie Boże, daj nam godnie wielbić, ukrytego w Najświętszym Sakramencie Twojego Syna, † który został za nas zabity jak baranek; * abyśmy mogli oglądać Go w wiecznej chwale. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Do środka monstrancji kapłan wkłada Ciało Jezusa. Ten gest zawsze nasuwa mi myśl o łagodności Boga, który poddaje się każdemu ludzkiemu działaniu. Pozwala się dotykać, jeść, pielgrzymować ze sobą ulicami, łamać, przechowywać w tabernakulum… Łagodny Baranek. Milcząco oddaje się w nasze ręce. Potulny jak baranek, całkowicie zdający się na nasze działanie… Baranek – Potężny, Wszechmocny, Święty, Wieczny, Zbawca… Jezus Chrystus stał się dla nas paschalnym barankiem – barankiem ofiarnym, którego krew jest w stanie zmazać nasze winy i ochronić nas przed śmiercią i karą. Paschalny baranek w doskonały sposób wskazywał na Chrystusa i zapowiadał to, co On uczynił poprzez swoją śmierć.

By doświadczyć Jego owoców ofiary powinniśmy spróbować z Nim iść, przesiąknąć tą atmosfera wspólnej podróży. Wiem Kim On jest, wiem jaki On jest, czego pragnie dla mnie, co mi proponuje, co do mnie mówi, na co wskazuje, do czego zaprasza… Dużo łatwiej to wszystko zrozumieć, gdy idziemy razem.

5

Słowo: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.»

Kroczenie za Chrystusem wyzwala różne w nas pewnie refleksje. Może jest też taka myśl, żeby nie poddawać się pesymizmowi, negatywnym informacjom, które notorycznie do nas docierają. Chłoniemy przeróżne rzeczy, nie zawsze są one pozytywne, ale warto stosować coraz mocniejsze filtry, by odcinać się od tych rzeczy, które nas przygniatają, które nas chcą pozbawić pozytywnego nastawienia. Wykorzystaj okazje bycia z Chrystusem, do przesiąknięcia innym nastawieniem. Odkrywaj to, czym On chce cię obdarować przy różnych okazjach. Jest jeden szczególny dar, który chce nam dać…

Boże, Ty przez paschalne misterium Chrystusa odkupiłeś wszystkich ludzi, † zachowaj w nas dzieło swego miłosierdzia, * abyśmy nieustannie czcząc tajemnicę naszego zbawienia, mogli osiągnąć jego owoce. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dziś inna procesja, choć ten sam Jezus Eucharystyczny ale obecny w konkretnym wydarzeniu, w konkretnych osobach… Ta powszednia, cicha i bez fanfar procesja, podoba mi się znacznie bardziej, niż ta ogólnomiejska, wiejska, parafialna, czy jakkolwiek ją zwać. Procesja bez monstrancji, bez wystawienia, z ludźmi obok po konkretny dar… Szedłem z Jezusem – ludzie w pośpiechu mijając, chwalili Boga, przyklękali, kłaniali, czynili znak krzyża. .. tak bywa, gdy idzie w monstrancji, idzie w chlebie. Kiedy Go w tym znaku nie widać, niewielu już chwali Boga, przyklęka, robi krzyż na sobie. Mijając tak różne osoby, mijałem różne ich historie, które na pewno zostały dotknięte kiedyś miłosierdziem. Coś w nas jest, to nie tylko historia, nie tylko ślad Bożej obecności, ale przyciąganie do miłosierdzia – pragniemy go, ale również je czynimy. Bóg pierwszy uczynił znak miłosierdzia, dając nam Zbawcę na krzyżu. Dziś mając w sobie Jezusa, mam zaproszenie, do tego aby czynić miłosierdzie konkretnym gestem – czynem. Nie sądź… nie dołączaj do negatywnych informacji – tych jest zbyt wiele. Nie sądź, by wprowadzać innego ducha do swojej codzienności. 

6

Słowo: «Poznacie ich po ich owocach.»

Zbieranie owoców to przyjemny moment całego zaangażowania i działania. To punkt, który coś kończy; to punkt do którego zmierzamy… Życie ma swoje bieguny, punkty, dzięki którym się orientujemy i do których zmierza nasze serce, nasze działanie. Procesja ma również swój cel, kierunek, duchowe przeznaczenie. Życie ma swoje bieguny – narodziny i śmierć… natura ma swoje bieguny wzrasta i przynosi owoce, dzień ma swoje bieguny rozpoczyna się i zmierza do realizacji różnych zadań. Procesja ma swoje bieguny – przeprowadza nas po codziennych śladach naszego życia… 

Panie Boże, wierzymy i wyznajemy, że Jezus Chrystus narodzony z Dziewicy Maryi i umęczony na krzyżu † jest obecny w Najświętszym Sakramencie, * spraw, abyśmy z tego Boskiego źródła czerpali łaskę wiecznego zbawienia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Pierwsze co przyszło mi na myśl po rozważeniu tej modlitwy, to myśl o biegunach procesji – wychodzimy z kościoła w procesji, obchodzimy kościół dookoła i wracamy do tego samego punktu z którego wyszliśmy. Mamy okazję wejść w pewną historię. Od Bożego Narodzenia aż po krzyż, po zmartwychwstanie… Modlitwa łączy dwa bieguny – początek i koniec, a życie czy nie jest podobnym przejściem z punktu A, do punktu B? Łączyć różne bieguny – kościół, życie, codzienność, wybory, decyzje… śmierć. Choć idziemy dookoła kościoła to wychodząc jesteśmy inni, niż wtedy gdy do niego wracamy. Wyznajemy przez procesję, że wszystkie punkty, bieguny naszego życia łączą się w Chrystusie i tam mają swój właściwy sens. Procesja uczy nas łączyć nasze duchowe, fizyczne bieguny życia. 

7

Słowo: «On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.»

Budowanie czegokolwiek w naszym życiu wymaga nie tylko zdolności, ale i też pomysłu, chęci i wewnętrznego światła… Tworzenie czegoś to sztuka, która wydobywa się z naszego wnętrza. Bóg dał nam zdolność i odpowiedzialność za budowanie naszego życia. Wskazał nam drogę, którą mamy postępować, by jak najwyraźniej odkryć swoje życie. Codzienność bardziej lub mniej świadomie, budowana jest na czymś – na wartościach, które są dla nas ważne i które w jakiś sposób nas też wyrażają. Potrzebujemy nie tylko wewnętrznego światła, ale nade wszystko właściwego światła, które nas wewnętrznie pokieruje. 

Boże, nasz Ojcze, oświeć nasze serca światłem wiary i rozpal ogniem miłości, † abyśmy w duchu i prawdzie z całym oddaniem wielbili Chrystusa, * którego w tym Sakramencie czcimy jako naszego Boga i Pana. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Procesja dociera w różne miejsca. Uświadamiając sobie, że Bóg wkracza wraz z nami w naszą codzienność, odkrywamy, że wszędzie tam, gdzie jesteśmy, możemy otworzyć się na Jego światło, na działanie Chrystusa. On rozpala nas wewnętrznie, dopingując nas w podejmowaniu różnych zadań, dając nam chęć rozwijania różnych kwestii; otwierając nasze oczy, nie tylko wyobraźnię, na realne rozumienie wiary. Procesja i jej kształt wyjaśnia mi nieco tą dzisiejszą modlitwę… Na czele idzie krzyż, który oświeca nasze serca, a pomiędzy nami idzie Jezus, który rozpala nas ogniem swej miłości. Warto kształt procesji mieć w oczach wyobraźni w swoim życiu codziennym. Iść za krzyżem, rozpalając miłość do Jezusa pomiędzy nami. Na wzór procesji obrać właściwy kierunek, obrać właściwe wartości i podążać ku Dobru, czyniąc już dobro.