archiwum – słowa Papieża Franciszka

archiwum – słowa Papieża Franciszka

wszystkie myśli, które towarzyszyły nam w miesiącu sierpniu – owocnego przypominania sobie.

——
1
——

“Bóg ma dla nas cierpliwość.

Doświadczenie Boga wydobywa z nas to, co najlepsze, zmienia ten świat który staje się „mniej zimny, a bardziej sprawiedliwy”

Bóg nigdy nie zmęczy się tym, by nam przebaczać. Problem w tym, że nas męczy proszenie o przebaczenie.“

Zrozumienie Boga, przynajmniej tego jaki jest, może pomóc nam w budowaniu właściwej relacji z Nim. Bóg przejmuje jako pierwszy wszelkie inicjatywy, dlatego pierwszym naszym odczuciem, tak bardzo silnym jest to, że jesteśmy kochani przez Boga i wciąż możemy zwrócić się do Niego, udając w Jego przebaczenie. Spotkanie z Nim, czy w rzeczywistości sakramentalnej, czy osobistej modlitwy, pomaga nam odkryć inne spojrzenie na nas samych i na świat, który nas otacza. Budowanie więzi z Bogiem, musi opierać się nie tyle na ludzkich pragnieniach, lecz bardziej na zaufaniu. On może kierować jedynie tymi, którzy temu kierownictwu się poddadzą; może przebaczać tym, którzy tego pragną i żałują swoich grzechów. Chciejmy odkryć prawdziwe oblicze Boga, który kocha.

Pracujmy nad zaufaniem wobec Boga i wobec innych osób.

——
2
——

„Czasami okularami przez które widać Jezusa są łzy (płacz Marii Magdaleny). Dopiero przez łzy które okazują się łaską dostrzega swego Mistrza”

Niekiedy dochodzimy w rożnych sytuacjach do łez, które nie są oznaką tylko trudu, ale bywają często oczyszczeniem i wyrazem naszego wzruszenia i świadectwem jak bardzo coś przeżywamy. Emocje wyrażają to, czego niekiedy nie jesteśmy wstanie wyrazić żadnym słowem, gestem. Płyną z głębi poruszonego czymś serca. Dlatego, jak w przypadku Marii Magdaleny, stają się „okularami” dzięki którym dostrzegamy coś znacznie głębszego. Opadają emocje, puszczają wszelkie blokady, a my wolni możemy odkryć, że z naszej ciemności wyłania się światło nadziei.

Rownież w tym co trudne szukaj Boga i Jego drogi.

——
3
——

“Słowo Boże… Jest ono duszą teologii a zarazem inspiracją dla całego istnienia chrześcijańskiego.“

Jak wielu z nas Nim rzeczywiście się kieruje… Słowo ma wartość duchową, ale ma swe ogromne uzasadnienie również w naszym życiu codziennym. Dzięki Niemu zbliżamy się do Boga, odkrywają Jego przymioty, a jednocześnie dzięki Niemu, tworzymy żywą relację dialogu. Możemy w Nim szukać swojego życia, albo w życiu poszukiwać odpowiadających Mu doświadczeń. Jeśli uczynimy Je kręgosłupem swojej codzienności, odkryjemy jak jest konkretne i realne. Spotkanie ze Słowem – Jezusem, jest początkiem przygody, w której nasze codzienne czynności, odpowiadają kolejnym zdaniom Słowa Bożego.

Dbaj o to, aby być dziś świadectwem jakiegoś konkretnego Słowa.

——
4
——

„Bądźcie z młodymi i chrońcie ich by zachowali nadzieję i radość życia, nie pozwólmy ograbić ich z nadziei.

Parafia – szkoła wiary dla naszych wiernych.”

Niekiedy oderwani od rzeczywistości, przezywający na swój sposób życie, młodzi mają rownież swoje ideały i plany. Żyją wród nas, dotykamy ich życia i czy wyzwalamy w nich energię do życia jakimiś wartościami. Stale rządamy, stawiamy kolejne wymagania i wymuszamy od nich jakaś postawę, ale czy sami potrafimy ich zrozumieć i wyjść im naprzeciw. Czy nasze działanie jest tylko złudnym zaspakajaniem swojej odpowiedzialności, czy realnym byciem z nimi i wzajemnym uczeniem się jak stawiać kolejne kroki we wspólnym życiu. Tworzenie właściwej przestrzeni w której rzeczywiście można rozmawiać, dzielić się doświadczeniami, nie stwarzając dystansu pt. Ja jestem starszy, a ty młodszy i itp. Dajmy im wiarę, dajmy im nadzieję, stwórzmy okazję by dom, parafia, stały się dla nich bezpiecznym miejscem, w których ceni się ich obecność i ich życie.

Wychodźmy do młodych, poszukując portu komukacyjnego z nimi.

——
5
——

„W obliczu problemów życiowych chrześcijanin nie powinien iść na skróty, lecz zawsze powierzać się Bogu, który nie odmówi swojej pomocy. (…) Życie nie powinno być fałszowane, kiedy sprawy mają się źle, bo oznacza to, że brakuje nam zaufania do Boga, który jest Panem życia. (…) Jeśli są trudności, musimy się im przyjrzeć, rozważyć i omówić. Nigdy nie wolno ich ukrywać. (…) Nie jest dobrym podejściem, fałszowanie życia, robienie makijażu życia.”

Trudności, którz ich nie ma. Dotykają nas bardziej lub mniej, ale wciskają się w wiele sytuacji w naszym życiu. Nie jest sztuką ich unikanie, bądź zamiatanie pod dywan, ale umiejętne stawienia im czoła. Zaufanie Bogu, który zna nas i nasze życie w stopniu, do którego sami nie jesteśmy wstanie dojść. Wydarzenia mają jakieś zadanie i swój cel – nie koniecznie muszą go od razu odkryć, ale ważne jest to, aby podjąć się różnorodnych sytuacji. Nie ma konkretnych powodów, aby udawać przed innymi kogoś, kim nie jestem, skrywając pod „makijażem” swoje prawdziwe życie. Postawienie spraw, tych trudnych, w świetle dnia, pomoże nam dążyć do prawdy i odnajdywać odpowiedzi, na, niekiedy, nie wypowiedziane głośno pytania. To, czego doświadczamy mamy podjąć z rozwagą: przyjrzeć się temu, rozważyć i najlepiej omówić z kim komu ufamy i kto może nam pomóc.

Spotkane dziś trudności nie ukrywaj, ale rozwiązuj.

——
6
——

“Musimy wyjść od nas samych i w kierunku wszystkich peryferii egzystencjalnych i wzrastać w przepowiedaniu w sposób wolny i bezpośredni. O tysiąc razy wolę Kościół po wypadku, niż Kościół chory.”

Wielu pewnie zadaje sobie pytanie, odnośnie tej peryferii. Czym ona jest i co dokładnie to oznacza? Ostatnio idąc z poslugą do chorych, sam chyba wyraźniej sobie też to uświadomiłem. Peryferie — to nie tylko wyjście do ludzi, którzy dalece są od Kościoła, od wiary, złego rownież rzeczywiste odnalezienie ludzi, którzy żyją niekiedy koło nas, ale na skraju ubóstwa, a nawet nędzy. Wiara, którą żyję jest światłem, które rozjaśnia moje życie, ale może rownież wprowadzić promień nadziei, miłości, ufności w najgłębszą ciemność, w której znajduje się jakaś osoba. Poranieni i zagubieni, niekiedy poszukują jedynie kogoś, kto ich wysłucha bądź zaakceptuje ich, takimi jacy są. Tak różni ludzie,niekiedy przez życie zmuszeni do nienaturalnego sposobu życia są odrzuceni przez inni, ale przecież nie są oni chorzy, ale niestety odrzuceni przez tych “lepszych”. Wyjście do nich, będzie ukazaniem, że rzeczywiście jesteśmy wspólnotą, a nie chorym Kościołem.

Wyjdźmy na obrzeża, jakiekolwiek odkryję.

——
7
——

“Kościół staje się nie matką, ale niańką troszczącą się o dziecko żeby je uśpić. Jest to Kościół uspienia.”

Odkrywanie natury tak zarówno Kościoła, jak i Jego przymiotów, pomóc może nam w zrozumieniu naszego miejsca w tej rzeczywistości. Bycie wewnątrz wspólnoty niesie za sobą osobistą odpowiedzialność za powierzony nam dar. Jesteśmy by się ubogacać i uswięcać, ale rownież po to, aby ubogacać i uswięcać innych. Jednak czynnikiem istotnym, który nas buduje jest „świadectwo”, które staje się dla nas drogowskazem i źródłem nowych, osobistych inspiracji. To, co wydaje nam się za właściwe, że powinniśmy czuwać jak niańka nad każdym czynem małego dziecka tutaj staje się pewnego rodzaju nieszczęściem, które czynimy tym, którzy pragną wzrastać w wierze. Nie możemy swoim działaniem spowodować, że uśpimy w drugiej osobie te wszystkie, indywidualne cechy, które zostały jej podarowane i zaproponowane  jako jej osobista droga ku świętości.

Pomagajmy, ale nie zastępując we wszystkim, jak niańka.

——
8
——

“Nie wierzymy w jakiegoś Boga rozproszonego, jakiegoś Boga w sprayu, który miałby być wszędzie po trosze, wierzymy w Boga, który jest Ojcem, Synem, Duchem świętym.”

Nie lubimy, gdy o nas nie mówi się w sposób konkretny, rzeczowy i prawdziwy. Rozmijanie sie z prawdą, umniejszanie uczynionego dobra, pobieżna ocena, wszystko to  jest dla nas pewnego rodzaju umniejszaniem wartości naszej osoby. Jeśli wnikniemy w kwestię wiary, niestety nasza postawa bywa niepokojąca, ponieważ z braku zaangażowania, szczerego i pełnego miłości nastawienia, niekiedy z powodu odpowiedniej wiedzy, nasz obraz Boga, mija się z rzeczywistością. To, co stanowi o Jego istocie jest przez nas laicyzowane, uproszczone; próbując zobrazować cokolwiek, nasze przykłady powodują raczej minięcie się z prawdą, niż głębsze wniknięcie w realizm. Tajemnica – misterium, bo w takich kategoriach przemieszczamy się po świecie wiary, nie może być uproszczony do reguł, definicji, schematów. Bóg -Miłość, jest Trójcą, a każda z Osób już sama w sobie zawiera coś niepojętego, a co dopiero gdy spróbujemy złączyć wszystko, w jedną całość.

Mimo wszystko nie spłaszczajmy, ani rzeczywistości naszej codzienności, ani tymbardziej Boga i Jego Miłości.

——
9
——

“Chrześcijanie zdroworozsądkowi, którzy wolą ostrożność… Chrześcijanie, których można określić mianem <satelitów>. Tworzą oni swój mały Kościół na własną miarę.”

Wyobraźnia o chrześcijaństwie, niekiedy zostaje powstrzyna przez ludzkie względy i możliwości. Człowiek nie może sięgnąć czegoś większego, ponieważ nie chce lub nie może wyobrazić sobie, jak może realizować to, co jest zawarte w tym słowie – chrześcijaństwo. Postawa zachowawcza, ostrożność jest wynikiem źle pojętej wolności, której wydaje sie człowiekowi, ze jest jej stróżem. Brak odpowiedzialności i poczucia przynależności do wspólnoty, sprawia, ze człowiek jak “satelita” rzeczywiście zaczyna krążyć wokół jakiego ośrodka centralnego, który niestety jest w nim, a nie w Bogu. Zaczyna sie dosłowne uprawianie własnego chrześcijaństwa, które niekiedy może mieć mało wspólnego z tym, co proponuje nam Chrystus. Kościół staje się, przykro to stwierdzić, marną imitacją. Wspólnota sie nie rozwija, a wręcz karłowacieje, z powodu tego, że człowiek próbuje cokolwiek zbudować, ale tylko według swojej miary. Pozbawia się wówczas elementów, które mobilizują go do uswięcania się poprzez wzrastanie w jakimś konkretnym wymiarze.

Chrześcijaństwo jest wyzwaniem, nie bój się pójść za tym, co trudne.

——
10
——

“Styl głoszenia orędzia chrześcijańskiego powinien łączyć w sobie pokorę z wielkodusznością.”

Każdy z nas, staje wobec ważnego zadania, jakim jest przekazywania Orędzia, przez osobiste doświadczenia i świadectwo. Możemy zastanawiać się nad metodą i treścią, którą mamy przekazywać innym. Ważne jest zawsze, aby było to nasze przeżycie – żywa wiara, którą otrzymujemy od Boga. Ofiarujmy innym, to co dla nas i przez uczynił Bóg. Zawsze podkreślać obecność i działanie Boga, a nie, osobiste spostrzeżenia i domysły. To Bóg, w naszej historii okazuje swoją wielkość, zarówno Miłość, jak i też wielkoduszność. Stając wobec wielkich, trudnych wyzwań, w naszej codzienności, sami czujemy jaki ogrom sił, pracy i etc., towarzyszyły nam w stworzeniu jakiegoś doświadczenia. Dlatego im bardziej sami, stajemy sie pokorni, wobec otrzymanego daru, tym mocniej będziemy, z pokorą przekazywać, ów dar, innym. Nie posiadamy niczego na własność, a to, co przekazuje jest darem mi udzielonym przez Boga. Zastanów się nad swoim świadectwem wiary, nad zaangażowaniem i postawą względem innych – tak wiele może ci to powiedzieć, jakim jesteś głosicielem. Jeśli sam nie przeżywasz otrzymanego daru – Orędzia, nie jesteś ani autentyczny, ani przekonywujący.

Głoś Miłość, a raczej to, co Ona w tobie uczyniła.

——
11
——

“Droga wiary nie jest alienacją, ale przygotowaniem serca, aby mogło zobaczyć piękne oblicze Boga. Przygotowanie oczu…słuchu…serca… Cała droga życiowa jest drogą przygotowania.”

Wiara jest darem i choć to wydaje się taka oklepaną regułką, to gdy choć w drobnym stopniu podejmiemy się realizacji tego daru, odkryjemy niezwykłe właściwości tego daru. Tak jak wielu kwestiach naszego życia, możemy sie posłużyć jakimiś schematami, metodologią, czy konkretną wiedzą, tak wynikając w kwestię wiary, musimy porzucić to wszystko, do czego przywykliśmy i musimy rzucić się w głębię, którą tworzy wokół nas, Duch Święty. Naszym zadanie jest posłużyć się oczyma, słuchem, sercem w sposób nietypowy, z którym być może nie mieliśmy wcześniej zbyt wiele wspólnego. Wiara uruchamia inną płaszczynę i to dzięki temu, cała rzeczywistość wiary, dokonuje się znacznie głębiej i znacznie mocniej. Wiara, potrzebuje zaangażowania całego człowieka i dlatego niekiedy, przysparza to nam tak wielu trudności. Całe życie jest przygotowaniem i to pod względem czasu, jak i też tego kim jestem obecnie. Jeśli w wierze jest coś, co mnie “pociąga”, przemawia do mnie, czy otwiera na coś szczególnego moje oczy, to jest to początek odkrywania tego elementu, który będzie charakteryzował moją wiarę, moją relację z Bogiem. Później, odkryjesz jak wiele innych rzeczy scala się i staje wzajemnie dla siebie światłem zrozumienia.

Jakie oblicze Boga dostrzegasz? Do czego powracasz najczęściej, gdy rozmawiasz z Bogiem – z jaką wartością najbardziej kojarzy ci się  Bóg?

——
12
——

“Duch Święty (…) przychodzi do nas i sprawia że wszystko staje się nowe. Zmienia nas. Nowość Boga… Ucisk w życiu… Trwanie w Panu…”

Jego działanie jest niespodziewane i tak trafne, aż trudno wyobrazić sobie, że nasza historia może być, dzięki Niemu, taką niezwykłą harmonią pomiędzy życiem, wiarą, a naszą osobą. Tylko działanie Ducha Świętego, sprawia że odczuwamy inaczej, widzimy inaczej, postepujemy inaczej. To On w nas, jest perspektywą i siłą i to właśnie Jemu możemy zawdzięczać najgenialniejsze historie z naszej codzienności. Działanie zgodne z Jego zamysłem jest wyzwaniem i bardzo często wymaga odwrócenia się od tego, co robiliśmy do tej pory, jak myśleliśmy i jak czujemy. Ale mogę być rownież pewnym, że Bóg nigdy mnie nie przekreśla i niemuczyni tego również z moim życiem i z tym, co dobre we mnie. Duch Święty  niekiedy mocnym, a niekiedy lżejszym działaniem, dotyka nas, aby naprowadzić nas na właściwą drogę, właściwe rozwiązanie, działanie… Pomyślmy jak wiele razy straciliśmy jakaś chwilę, okazję, przez to, że było w nas “stare myślenie” i nic, ani nikt, nie był wstanie nam tego zmienić. Ile jest wciąż okazji przed nami, abyśmy to co było zostawili przeszłości, a otworzyli sie na działanie Ducha Świętego dziś – tu i teraz, aby wszystko czynić nowym.

To, co dziś się wydarzy jest czymś nowym i dlatego spójrz na wszystkie sprawy, w nowy sposób.

——
13
——

“Jezus w konfesjonale to nie pralnia. (…) wstyd jest cnotą pokory. (…) nie możemy nigdy upiększać się przed Bogiem.”

Jakie jest nasze podejście do sakramentów, do uczestniczenia w nich. Przeraża nas to, co my musimy zrobić: „boję się iść i wyznać swoje grzechy, bo…“ Trudności, które mamy często spowodowane są naszym wyobrażeniem o tym sakramencie, albo o osobach – nas samych jako spowiadających się i o księdzu, który tej spowiedzi wysłuchuje. Jednak takie myślenie, jest myśleniem i działaniem technicznym i stąd coraz to większe nasze obawy względem tego sakramentu. Spojrzenie wypływa, z wewnętrznych naszych przekonań, wyobrażeń, dlatego to one, jeśli nie są właściwe, sprawiają, że może nie jedna osoba, spowoedź traktuje jak pralnie. Pokora i nie upiększanie się – stajemy przed Bogiem, który zawstydza nas swoją miłością (i wówczas jest to właściwe), gdyż stajemy jako ”pobrudzeni“ przed niezwykłą ”bielą“… Prawda, którą odkrywam w świetle tej ”bieli“ ukazuje nie tylko moją bezradność wobec grzechów, ale również to kim jestem, gdy jestem wolny od grzechów. Bóg nieustannie zawstydza i wyprzedza mnie swoją Miłością, dlatego mimo opuszczonych oczu i głowy, przy kartkach konfesjonału, nie muszę się niczego po ludzku bać.

Mogę odkryć niezwykłe rzeczy, gdy najpierw we wszystkim, co mnie otacza dostrzegę Boga.

——
14
——

“Podziały w Kościele są konsekwencją zamknięcia na działanie Ducha Świętego. Kościół po zesłaniu Ducha Świętego poszedł by głosić Ewangelię na ”peryferiach wiary“ (…) Stajemy się wspólnotą otwartych drzwi…”

Kościół to każdy wierzący człowiek, to rownież ten, który oddalił się od Boga, dokonując rożnych nietrafnych wyborów. Każdy z nas, ma nieustające zadanie, odnawiania w sobie tej wrażliwości, którą otrzymał wraz z darami Ducha Świętego. Wrażliwość, która polega na odczytywaniu głosu i znaków, które są obecne w naszej codzienności, a szczególnie wyraźne stają sie tam, gdzie pragnie widzieć nas Bóg. Idąc za Nim, wciąż zaproszeni jesteśmy do otwierania się – i to nie tylko na Niego, ale rownież na to, co dla nas przygotowuje w każdej chwili. Mamy rzeczywiście pójść… To znaczy, umieć porzucić to, co było i to, do czego, przywykliśmy. Pójść, by stale ropoczynać od nowa, za każdym razem z jeszcze większą otwartością. Nasze dążenia powinny zmierzać do doświadczenia prawdziwej wspólnoty, która pielęgnuje dary Ducha Świętego, która nie boi się otworzyć na innych, otworzyć się na nowe rzeczywistości… Podobnie jak Kościół, tak rownież każdy człowiek, wymaga dziś, aby odkryć ma nowo, kim jest. Zamknięcie się, zawsze wprowadzi podziały, złą atmosferę, aż w ostateczności spowoduje zniszczenie całkowite tego, co w nas dobre. Musimy wyjść z siebie…, być człowiekiem “otwartych drzwi”.

Wiara, niech mnie uzdalnia do otwartości i odpowiedzenia na głos Ducha Świętego.

——
15
——

“Czy mamy odwagę aby pójść do Jezusa i poprosić Go tak: przecież powiedziałeś to, uczyń to! (O cokolwiek prosić będziecie w Imię moje Ja to uczynię!). Kiedy Kościół traci odwagę, to wydziera się weń atmosfera letniości.”

Chrześcijaństwo wyraża jakaś postawę, wskazuje na “pewien rodzaj człowieka” , który ma szczególną osobowość, naturę, który czyni coś ze szczególną mocą… To nie jest człowiek nijaki – letni, bez zaangażowania, nie mający swojego zdania. To, człowiek, który wie jakie stanowisko zając, wie jak je bronić, wie, jak samemu, w życiu, zgodnie z nim postępować. Chrześcijaństwo, to wiara w faktyczność słów, które wypowiada Jezus. Bez tej pewności, bez tego szczególnego zaufania Jezusowi, sami staniemy sie cieniami wiary, a nie żywymi swiadectwami i potwierdzeniem autentyczności tych słów. Skoro sam nie wierzę, jak innym mam ukazać, że słowa te są Prawdą. Zobaczmy, jak często wymaga się od nas wypowiedzenia jakiejś opinii na nurtujące problemy świata. Każe się nam tłumaczyć z dobra, którym pragniemy żyć i przelazywać innym. Jak wiele razy żąda się od nas dowodów na słuszność głoszonych przez nas słów. Musimy być twardzielami Prawdy, Wiary, Miłości…  Nie pozwólmy sami sobie odebrać darów, które w jakimś miejscu, sytuacji ofiarował nam Bóg. Pamiętaj, jeśli wierzysz nie musisz z zniczego się tłumaczyć, możesz jedynie dać świadectwo.

Żyj tym, co otrzymałeś, a otrzymasz pomnożone dobro.

——
16
——

“Dialog jest zwyczajem, jest właściwą postawą, którą musimy zajmować między sobą, aby nawzajem się usłyszeć, zrozumieć i trzeba taki dialog zawsze podtrzymywać. Dialog rodzi się z miłosierdzia, z miłości.”

Żyjemy w świecie, w którym sami dla siebie stajemy się niebezpieczeństwem? Brakuje nam mostów, pomiędzy sercami, które, by nas konstruktywniempołączyły. Budowanie połączeń pomiędzy nami, może dokonywać się poprzez dialog. Dziś w wielu sytuacjach, ludzie walczą o swoje, podkreślając swoje prawa, swój indywidualizm, swoje racje. Trudno odnaleźć w takiej postawie pragnienie dialogu, pragnienie porozumienia się i wspólnego budowania. Dialog, to zrozumienia i pełna akceptacja conajmniej dwóch osób. Dialog nie dotyczy tylko kwestii rozmawiają, ale dotyka też kwestii tego jak się WZAJEMNIE słuchamy, rozumiemy… Dialog to krążące dobro pomiędzy osobami, a dobro ów ma wiele twarzy. Nie wystarczy jednak tworzyć miłą atmosferę pomiędzy osobami, ale dialog jest rzeczą, którą trzeba stałe podtrzymywać i odkrywać dla niego, właściwe źródło. Miłość, miłosierdzie, to wartości, które wpisane mają dialog i akceptację “drugiej” osoby, może dlatego ważne jest to, aby na tych ponadczasowych wartościach, budować dialog.

Stwarzaj okazje i podtrzymuj dialog z każdym człowiekiem na twojej drodze.

——
17
——

“Bronią chrześcijan przed nienawiścią świata jest pokora i łagodność.”

Niekiedy spotykamy się z różnego rodzaju formą “prześladowania”. Wystawiani jesteśmy najczęściej na zarzuty dość banalne, ale wymagające wewnętrznego przekonania, aby cokolwiek umieć odpowiedzieć. Często wręcz zmuszani jesteśmy do tego, aby  bronić to, kim jesteśmy, bronić chrześcijaństwo. Bywa tez niekiedy tak, jakbyśmy mieli się wytłumaczyć dlaczego jesteśmy chrześcijanami, jakby było to ogólnie nienormalne, niszowe. Cóż możemy uczynić w takich sytuacjach. Ja zawsze proponuję, abyśmy byli świadkami tego, czym sami żyjemy, ale nie wdaję się w rozmowy, które widzę, że są tylko prowokacją, próbą wyprowadzenia mnie z równowagi, a nie świadczą zupełnie o jakimkolwiek zainteresowaniu. Mimo pięknych intencji, czy niezwykłych prób wyjaśnień, pamiętajmy że to, co najbardziej będzie przemawiało, to sam Jezus, a więc pokora, łagodność, Miłość… Jeśli w Nim znajdziesz swoje uzasadnienie, to On w tobie wskaże właściwe przykłady i podda odpowiednie słowa i zachowanie, aby innym dać doświadczenie prawdziwego i żywego Boga, a nie jakąś idee.

Świadcz o swojej wierze poprzez doświadczenia swojego osobistego spotkania z Bogiem.

——
18
——

Maryja strzeże naszego zbawienia… Myślę o trzech aspektach: pomaga nam wzrastać (byśmy nie ulegli pokusie bycia człowiekiem i chrześcijaninem w sposób powierzchowny); zmierzyć się z życiem (nie istnieje życie bez wyzwań, a życie bez nich jest życiem bez kręgosłupa); być wolnymi (byśmy byli zdolni do ostatecznych wyborów)

Wzrastać, zmierzać się z życiem, być wolnymi – trzy niepozornie brzmiące drogowskazy, które jak aspekty, dotykają w zasadzie każdej sfery naszego życia. Trzy elementy, które konstruują i nadają naszemu życiu dynamiki i głębszego znaczenia. Wzrastać do właściwego zrozumienia swojego życia i jego wartości. Zmierzać się z trudnościami, abyśmy odkrywali, że jedna sytuacja to nie koniec świata, ze dzień po dniu rodzi się szczególna historia naszego życia. Wolność – która doprowadzi mas momentu, w którym odkryjemy, że stać nas na więcej, że gdy współpracujemy z Bogiem, wszelkie granice są możliwe do przekroczenia. Bóg, wyzwala w nas niespotykane siły, które jeśli są dobrze wykorzystane, mogą zaprowadzić nas do rzeczy niezwykłych. Maryja, poprzez swoje życie, a więc przez to, jak czyni wolę Bożą swoją codziennością, wskazuje nam, w jaki sposób możemy wykorzystać swoje życie, jaki potencjał kryje się rownież w naszej codzienności; jakich darów możemy się dopatrzyć.

Wzrastaj, mierz wysoko, chroń wolności.

——
19
——

“Codzienny rachunek sumienia pozwala nam uświadomić sobie czego w naszym sercu dokonał Bóg”

Człowiek często poszukuje odpowiedzi, ale również przeróżnych powodów, dokonujacych się w jego życiu, sytuacji. Niekiedy borykając się z problemami, zatraca człowiek zdolność widzenia rzeczy pozytywnych, a dostrzega tylko to, co złe. Niekiedy taka postawa prowadzi człowieka do nieustannego obwiniania sie za wszystko, co jeszcze bardziej skłania go do tego, aby niestety popełniać kolejne błędy. Całe życie człowieka to nie samo zło, ani też samo dobro. Nie możemy posłużyć sie symbolem, który określi graficznie ilośc dobra, lub zła. Świat i człowiek, dokonuje tysięcy decyzji i w każdej chwili, jego kondycja duchową jest zróżnicowana. Rachunek sumienia, nie ma być tylko wyszukiwaniem grzechów,i przygotowaniem do spowiedzi, ale ma być ocenianie, obiektywnym swojej sytuacji i odkrywaniem całego życia, z tym, co dobre i złe. Pośród ciemności, człowiek może stracić nadzieję na zobaczenia blasku światła, ale jeśli będzie tego pragnął, to gdy je zobaczy, cała swoją uwagę skupi na świetle, a nie na wszechogarniajacym mroku. Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś beznadziejny, że sobie nie radzisz, że wszystko co robisz jest złe, odkryj w sobie choćby najmniejsze dobro i jego sie kurczowo trzymaj.

Odkryj co dla ciebie czyni Bóg, co dobrego kryje się w tobie.

——
20
——

“Być cierpliwym – (gr. hypomone) Znoszenie w życiu trudu dnia powszedniego: przeciwieństw, ucisków. Jest to proces dojrzałości chrześcijańskiej … Kiedy przychodzą trudności przychodzi także wiele pokus, np. narzekanie… ”

Stawić opór, poddać się, jak mam właściwie postępować względem sytuacji trudnych. Niekiedy dopada nas bezradność. Stoimy wobec przeciwności niejako “waląc głową o ścianę”. Zadajemy sobie mnóstwo pustych i nie zasadnych pytań, które donikąd nas nie doprowadzają. Jak znaleźć sensowne rozwiazanie, jak mimo trudności działać? Trud, to wymagania, które stają na naszej drodze, niekiedy zmuszając nas chociażby do zmiany swojej argumentacji, czy sposobu postępowania. Zmienić odrobinę kierunek swojego dotychczasowego działania? Czy to wystarczy? Wytrwać w dobru… Tak często przez trud i niepowodzenie, tracimy sens i kierunek działania. Zwycięstwem może być to, ze wytrwamy do końca w naszym słusznym postanowieniu lub założeniu, że się nie zniechęcimy i nie zrezygnujemy, mimo rożnych oporów. Jak każdy proces wymaga pracy, poświęcenia i samozaparcia – tak więc szukając rozwiązania dla własnych trudności, nie możemy pójść skrótami, ani posłużyć sie łatwymi rozwiązaniami. Życie choć wymagające, to i tak w trudnościach się nie zamyka. Zawsze można odnaleźć jakiś element pozytywny, które trzeba się uchwycić.

Milczeć w cierpliwości.

——
21
——

“Chrześcijanin winien głosić Jezusa Chrystusa w taki sposób aby był on zaakceptowany i przyjęty a nie odrzucony.”

Głoszenie Chrystusa, jest w naturalny sposób, wpisane w życie każdej wierzącej osoby. Wydaje nam się, że głoszenie wiąże się tylko i wyłącznie z przekazywaniem wiedzy, teorii. Jednak głoszenie Chrystusa, szczególnie tym osobom, które nie wierzą z jakiś powodów, polega na przekazaniu doświadczenia – swojego osobistego, ale rownież przykładów Kościoła, które pomogą tym osobom rzeczywiście spotkać żywego Jezusa, a nie jakąś nierealną ideę. Moje osobiste spotkanie z Chrystusem, wskaże mi dokładnie o czym mam mówić i jak mam mówić innym o Jezusie.  Przekazywanie własnego doświadczenia choć niekiedy zabarwione emocjami, to jednak zawsze jest żywym i bardzo autentycznym ukazaniem rownież naszej wiary, wyplywajacej ze spotkania z Chrystusem. Świadectwo jest owocem, naszego autentycznego życia w relacji z Jezusem: życia modliwą, życia sakramentami, a szczególnie sakramentem Pojednania i Eucharystią.

Żyjąc Chrystusem przyciągaj innych do dobra.

——
22
——

“Ci, którzy nie wyruszają w drogę, aby nie popełnić błędu, popełniają błąd jeszcze poważniejszy.”

Drzemie w nas coś niezwykłego i tajemniczego. Nosimy w sobie pragnienia zdobywania świata, odkrywania niezwykłych miejsc i ludzi. Mimo tak ogromnych pragnień, jest w nas coś niestety silniejszego, co powstrzymuje nas od podjęcia się tej przygody. Co jest w nas silniejsze, co powstrzymuje cię od wyruszenia w podróż życia? Jest wiele atrakcji, których pozbawiamy się przez to, że opanował nas strach przed możliwością popełnienia błędu. Strach ten, jest na tyle paraliżujący, że niekiedy nie mamy nawet odwagi rozpocząć, a co dopiero oddać tej kwestii, całe nasz życie.  Wyruszyć w drogę, mając oryginalny pomysł na życie, na realizację swoich pragnień, może tylko ten człowiek, który jest wstanie odkryć w sobie coś znacznie silniejszego niż ludzkie pragnienie i siłę. Dopingowani jesteśmy nieustannie wolą Bożą, która nie tylko stawia przed nami zadania do realizacji, ale pomaga odkryć to, co jest dla nas ważne, czym powinniśmy się zająć, czego jeszcze nie odkryliśmy w sobie. Zajmując wygodne miejsce z boku sytuacji, życia, do niczego nie dojdziemy, ani niczego nie zrozumiemy. Potrzeba nam odwagi, aby zaangażować się, we właściwy sposób, we własne życie. Strach stanowi potężne ograniczenie i nie jest kwestią tylko pozbawienia nas uczestniczenia w czymś, ale gorsze jest to, że pozbawia nas tego, co mamy wewnątrz.

Zdobądź odwagę, choćby w najmniejszej jakiejś kwestii i podążaj za tym, co podpowiada ci wewnętrzny głos.

——
23
——

„Prawdziwa modlitwa sprawia, że wychodzimy poza samych siebie i otwiera nas na Ojca oraz braci najbardziej potrzebujących. (…) Jeśli nie potrafimy wyjść z siebie ku naszemu bratu w potrzebie (…) to nigdy nie nauczymy się wolności prowadzącej nas do innego wyjścia z siebie, ku ranom Jezusa.”

W rozmowie z Bogiem odczuwamy, że opuszczamy siebie, że przestajemy skupiać się na sobie, na własnym życiu. Odkrywamy w pozytywnym wymiarze świat, który nas otacza, ludzi, których mijamy. Dotykamy Bożą ręką tego wszystkiego, co pragnie ukazać nam i ofiarować Bóg. To, co czyni najpiękniejszego modlitwa, to fakt, że mogę odkrywać Boga obecnego w swoim sercu, w sercu innej osoby, oraz Jego obecność pomiędzy nami. Wówczas modlitwa sprawia, że nasze działanie nie jest tylko czysto fizycznym udzielaniem pomocy, slużeniem innym osobom, ale okazją do duchowego spotkania z żywym Jezusem. Modlitwa dzięki tej szczególnej wrażliwości sprawia, że nasze działanie jest nieustanny, wychodzeniem ku Bogu, w każdej chwili, poprzez każdą czynność. Takim szczególnym, wręcz niekiedy widocznym owocem naszej modlitwy, jest wrażliwość na to wszystko, co nas otacza – na konkretne znaki Bożej obecności i Jego woli. Modlitwa daje nam możliwość bycia „jak Jezus” – odczuwania jak On, widzenia jak On, działania jak On. Modlitwa pozbawia nas ograniczeń, burzy mury, które zasłaniają nam Boga, czyni nas wolnym, a przez to zdolnym do czynienia niezwykłych gestów miłości wobec Boga i wobec bliźniego.

Żyć rytmem prawdziwej modlitwy.

——
24
——

„Nie przeżywać wiary samotnie – jak gdyby wiarę można było przeżywać w sposób wyizolowany – ale aby ją przekazywać, aby promieniować radością Ewangelii, słowami i świadectwem życia tam, gdzie się znajdziemy. Uczy nas dostrzegania oblicza Jezusa odzwierciedlonego w bliźnim.”

Wiara nie jest osobistą sprawą. Od początku przez Chrzest jesteśmy włączeni w wspólnotę Kościoła. Już ten obraz jest jakby próba zakodowania pewnej postawy: rodzisz się przez wspólnotę, rozwijasz się we wspólnocie, odkrywasz swoje powołanie we wspólnocie. Od początku istnienia, człowiek ma wpisane w naturę bycie we wspólnocie. Stąd w naturalny sposób, towarzyszy nam tęsknota i pragnienie poszukiwania takiej wspólnoty, w której, człowiek będzie mógł przeżywać wiarę, nie czując się wyizolowanym, a jednocześnie odczuwając prawdziwą radość z tego, jak przeżywa swoją wiarę. Wśród osób, które realizują wiarę pojawia się chęć promieniowania owocami wiary. Wspólnota, która ma swój wspólny czynnik – radość z wiary, umacnia się słowami i świadectwem życia. We wspólnocie stykają się rożne historie osób, które przeżywają osobiste doświadczenie spotkania z Chrystusem. Dzięki temu, poznając historię wiary drugiej osoby, dostrzegamy to, co Bóg uczynił w tej osobie i dla niej. Dzięki temu, możemy w ostateczności zobaczyć Jego samego.

Zdobądź się w sobie na pierwszy krok ku życiu, bardziej wspólnotowemu.

——
25
——

„Duch Święty budzi pamięć. Pozwala pamiętać o historii i darach otrzymanych od Boga. Prosić o łaskę pamięci… Nie zapominać o przebytej drodze, dziele łaski w swoim życiu, o przebaczeniu grzechów.”

Uśpione marzenia… Stały towarzysz naszego życia. Każdy z nas, ma swoje pragnienie, jakiś cel, który chciałby osiągnąć. Niekiedy chowamy go głęboko w naszej „szufladzie rzeczy ważnych”. Doświadczenia, które przeżyliśmy stanowią fundament kolejnych chwil i doświadczeń. Jeśli zaczniemy realizować inne życie, zupełnie przeciwne naszej naturze i pragnieniom, staniemy się rozgoryczonymi wrakami. Duch Święty ożywia naszą historie, porusza odpowiednie wewnętrzne struny naszego serca po to, aby nas pokierować w odpowiednim kierunku. Możemy odpowiedzieć na wewnętrzny głos, na rzeczywistość, którą pragnie nam ofiarować. Nasza codzienność jest okazją wyboru – pojść śladami łaski, albo po raz kolejny schować możliwość i udać, że nic się nie stało. Możemy realizować swoje życie, ale stałe uciekać od Bożych propozycji. Tak wiele razy doświadczyliśmy różnorodnej pomocy ze strony Boga, ale pod wpływem emocji, przeżyliśmy jakąś niebywałą chwilę, ale później – co stało się z tym darem, dlaczego przepadł ślad o tym duchowym doświadczeniu.

Pamiętając o tym, co było, iść za śladami woli Bożej.

——
26
——

„Jeśli chcemy naprawdę naśladować Jezusa, to musimy przeżywać życie jako dar, którym pragniemy obdarować innych, a nie jak skarb, który chcemy zachować. Postawa egoizmu narosła aż do zdrady Jezusa (mowa o Judaszu)”

To, w jaki sposób realizujemy swoją codzienność, w jaki sposób wykorzystujemy swoje zdolności, jakimi wartościami kierujemy się, świadczy o naszym stosunku do życia. Czy jesteśmy przyzwyczajeni do życia? Przyjmujemy dar życia, ale odkładamy go na bok, aby nic się nie stało, aby się nie „pobrudził”, aby nic z nim się nie stało. W taki sposób życie się nie rozwija, a my nie uczestniczymy w wielkim planie Boga. Pozbawiamy się sami własnego życia, przywiazujac do niego nieodpowiednie nastawienie. Codzienność jest nam ofiarowana po to, abyśmy ją przeżywali, uruchamiali w sobie dobro, wyznaczali sobie rożne cele, mieli odwagę pokonywać trudności i przemieniać to, co nam się nie powiodło. Życie w swym zamyśle zawsze jest czymś dynamicznym – zyskujemy, tracimy, dojrzewamy, karłowaciejemy i znów wznosimy się na szczyt. Nie ma jednej linii życia, zawsze dokońuje się coś w nim niezwykłego. Mogę próbować, aby moje życie zwróciło się ku Dobru, aby szło właściwym torem. Wiele spraw znów zależy od naszej postawy i zaangażowania. Pomyśl, czy twoje życie nie osiadło na jakimś poziomie? Czy nie przyzwyczaiłeś się do jakiejś sytuacji, z tego powodu, że nie chcesz bądź boisz się zaangażować w coś, bo możesz coś stracić? Im bardziej będziesz osłaniał swoje życie, tym mocniej będziesz się powstrzymywał przed tym, aby wykorzystywać różnego rodzajumszanse, które daje ci Bóg, abyś żył.

Rozwijaj właściwe postawy, aby wykorzystać otrzymaną łaskę życia.

——
27
——

„Ksiądz nie jest dla siebie, ale dla ludu, na jego służbie, by wzrastał, by pasł swoje stado, by chronić go przed wilkami.”

Próbujemy wiele rzeczy usytuować w jakiś konkretnych realiach – w stosunku do ludzi, próbujemy określić ich stan, pozycje w społeczeństwie, możliwości i prawa i itp. To, w jakiej rzeczywistości dokonuje się jakaś sprawa, może być powodem wytłumaczenia jakiegoś zachowania, lub powodem oskarżenia. Ksiądz jest człowiekiem z szczególnym zadaniem, którego nie należy pozostawiać samotnie. Wymagamy od księży wielu rzeczy, ale niekiedy na tych oczekiwaniach pozostajemy. Uświadamiam sobie, że i ja oczekuję i wymagam od siebie, czy od innych księży wielu rzeczy, ale wraz z tym idzie cała moja postawa, której zadaniem jest wspieranie go w osiąganiu jakiegoś celu. Życie księdza jest całkowicie poświęcone innym osobom i wynika to z jego posługi, ale czy nie myśleliście nigdy o tym, że możecie wspierać swojego kapłana, podejmując z nim współpracę na płaszczyźnie różnych dziedzin. Czy mogę tworzyć wspólnotę z moim duszpasterzem? W wielu sytuacjach na pewno tak, ale nigdy nie powinniśmy rezygnować z podejmowania kolejnych prób. Sama rozmowa, podzielenie się swoim jakimś doświadczeniem, obserwacją może stać się początkiem tworzenia wspólnoty, gdzie jako owca pozwalam prowadzić się mojemu pasterzowi.

Podejmować próby współpracy z pasterzem…

——
28
——

„Caritas jest miłością w Kościele Matce, która zbliża się, okazuje miłość, kocha… Duchowość Caritas jest duchowością czułości. Niekiedy nasza powaga, wobec duszpasterstwa prowadzi nas do zatracenia tej kategorii, która jest macierzyństwem Kościoła.”

Odkrywanie Kościoła, Jego funkcjonalności związane jest z naszą postawą wobec Niego. Jeśli nie odkrywam swojego miejsca w Kościele, jeśli mentalnie nie jestem związany z Nim, mogę minąć się z Jezusem, którego mam w Nim odkrywać, którego mam w Nim realizować. Kościół to nie jakaś ludzka koncepcja, idea – to żywa wola Boża, która wyraża swój styl życia w charakterze wspólnotowym, w którym szczególnym prawem ma być Miłość.  Wspólnota Kościół to rzeczywistość, która choć wiele razy obrazowana wieloma przykładami i tak nigdy nie zostanie przez nas, w sposób intelektualny, ogarnięta i zrozumiana. Trudne jest do pojęcia stwierdzenie: „być we wspólnocie Kościoła”. Każdy z nas ma rożne obrazy Kościoła – pozytywne lub negatywne, ale i tak wszystkie one, są ograniczone, bo są tylko próbą zobrazowania czegoś, jakiegoś dobra lub złego doświadczenia, co i tak jest ponad naszymi możliwościami. Wejść w Kościół, we wspólnotę i tak kreować swoją codzienność, aby doświadczyć więzi z Bogiem,wydaje się być zaproszeniem konkretnym do życia. Nie tylko uczestniczenia w czymś, nie tylko próba zrozumienia czegoś, ale być świadomie częścią Kościoła, tworzyć życie dynamiczne, opierające się na dialogu z Bogiem, poznawaniem Jego woli i wcieleniem jej jako swojej, w przestrzeń swojej codzienności.

Być Kościołem – Jego częścią… Budować Go i dawać swoim życiem dobre świadectwo o Kościele.

——
29
——

„Gdy Jezus skierował na niego <tak piękne> spojrzenie Piotr się rozpłakał. W czasie spotkań z Jezusem dusza i serce stają się coraz dojrzalsze, dojrzewają w miłości. Piotr pozwolił się formować przez liczne spotkania z Jezusem.”

Tak często wydaje nam się, że to od naszego działania, umiejętności tak wiele rzeczy zależy. Przypisujemy sobie bardzo wiele spraw, kreujemy codzienność według naszych zasad, zgodnie z naszymi pragnieniami i oczekiwaniami. Stawiamy siebie w centrum życia i przez to tracimy wrażliwość na prawdę, która nas faktycznie otacza. Nie dopuszczając do głosu prawdy, że to nie my, lecz Bóg kształtuje nas i naszą codzienność, nie będziemy wstanie we właściwy sposób odkryć i zrealizować naszego życia. To niezwykłe, gdy w naszej codzienności odkryjemy obecność Jezusa, którego odkrycie sprawi, że coś niezwykłego nas przeniknie i doświadczymy w tym spotkaniu że nasze serce i dusza staną się dojrzalsze. Każde spotkanie jest formowaniem nas, kształtowaniem właściwego spojrzenia na świat. Każde spotkanie, może stać się niezwykłą okazją do osobistej przemiany i określenia właściwych hierarchii wartości. Adoracja, gdyż ona może stać sie szczególnym spotkaniem z Jezusem, na pewno będzie tym spojrzeniem Jezusa na nas, które przeniknie nasze wnętrze i poczujemy jak Jego Miłość dotyka nas i przemienia.

Stwórz okazję do spotkania z Jezusem.

——
30
——

„Plotki – obdarcie bliźniego ze skóry. Na początku jest słodkie, a w końcu cię niszczy, niszczy twoją dusze. Plotki: czynią dezinformację, zniesławienie, oszczerstwo. Nie fantazjuj, wierząc, że ocalenie jest w porównaniu z innymi i w plotkach.”

Słowa bardzo często szybko i bez przemyślenia wypadają z naszych ust, niczym zużyty łyk powietrza. Rzucamy słowami, których wagi albo nie znamy, albo nie jesteśmy świadomi. Dopiero, gdy wrócą do nas poprzez słowa innych osób, bądź przez smutek, płacz zauważony na twarzy innej osoby, zdajemy sobie sprawę z tego, co się rzeczywiście stało. Wówczas, gdy już coś uczyniliśmy, reflektujemy się, że to nie tak miało być, nie tak miało berzmieć i itp. Zaczynają się tłumaczenia, wycofywanie się i kolejne trudne momenty, gdy stracimy czyjeś zaufanie. To, co czynimy przez naszą lekkomyślność, a niekiedy niestety świadomie, czyni tak wiele szkód, tak bardzo dzieli ludzi i tworzy bariery, których niekiedy nie da się odbudować. Nie tylko niszczymy to, co nas łączyło być może z innymi osobami, ale destrukcji ulega również nasze wnętrze, dopuszczając coraz częściej działanie złych emocji. Świat wewnętrzny, będący pozbawiony ładu i harmonii, wydobywa się na zewnątrz skażając również nasze działanie, słowa. Świat, który w ten sposób, wydaje nam się, że go budujemy, staję się jednak opuszczony i ciemny. Trudno, abyśmy czyimś kosztem wywidowali się na jakiś poziom i liczyli, że zostanie to traktowane jako ogólnie coś dobrego i akceptowane.

Nie opiniuj, nie krzywdź słowami.

——
31
——

„Co którzy chcą kochać Jezusa, nie do końca Jemu się powierzają. Przyczyną jest serce, które nie do końca jest otwarte, które chce wszystko kontrolować, nie pozwala, by wszystko kontrolował Jezus.”

Czy polowiczne działanie przynosi właściwe rezultaty? Czy zdajemy sobie z tego sprawę, że niekiedy uzyskane rezultaty nie są związane tylko z naszym zaangażowaniem, ale że mają swój początek w naszym nastawieniu, przekonaniu, wyobaźni i itd.? Niekiedy przeceniamy nasze serce, wyłączając wszystko inne, stając się uległym podszeptom, które płyną z naszego serca. Ale jakie to serce jest, gdy przyjrzymy się konkretnym sprawom? Pragniemy wielkich rzeczy, ale nasze serce i działanie, tylko w jakiejś części się w to angażuje. Dopuszczamy do jakiejś sytuacji, ale po cichu, mimo wszystko, pragniemy trzymać „rękę ma pulsie”, kontrolując to, co rzeczywiście się dzieje. Codzienność, jak i też rzeczywistość wiary, bardzo często, posługują się tymi samymi prawami i nawykami. Jak w codzienności, tak w wierze, nie potrafimy, bądź nie chcemy w pełni się angażować lub oddać czemuś, lub komuś, swojego serca. Brak zaufania, albo przekonania do kogoś lub czegoś, bardzo często sprawia, że nasze zaangażowanie jest tylko częściowe. Dlaczego tak bardzo zależy nam, na kontroli nas wszystkim, dlaczego nie stać nas na otwartość, która tymbardziej nie jest jakimś niebezpieczeństwem dla nas.

Szukać przekonania do tego, aby angażować się całym sobą.

——
32
——

„Czujemy się bardziej bezpieczni, jeśli mamy wszystko pod kontrolą, jeśli to my budujemy, programujemy, planujemy nasze życie, wg. naszych schematów, naszych zabezpieczeń, naszych gustów. Dzieje sie tak rownież w odniesieniu do Boga. Idziemy za Nim (…) do pewnego punktu… Czy jesteśmy otwarci na -Boże niespodzianki- ?”

Człowiek kształtuje swoje życie według bardzo rożnych kategorii, wytycznych. Niekiedy to, co uważamy za naszą wolność, prawo, staje się naszym tylko wytłumaczeniem, a nie sensownym wyjaśnieniem postawy, którą realizujemy. To, że wydaje nam się, że nasza postawa jest słuszna, wcale niekoniecznie musi to oznaczać. Kierują nami często pewne zachowania obronne, zapory, które stawiamy po to, by poczuć się bezpieczniej, pewniej. Stwarzamy sztucznie dystans, aby nie być postawionym bezpośrednio wobec prawdy, która nas dotyczy, która wyznacza nam radykalne wybory, dotykające naszego życia. Zburzyć mury, odzielające nas od rzeczywistości, od ludzi, od zaangażowania, to może być bolesny proces, ale jest to wymaganie, które zostało nam postawione po to, abyśmy doświadczyli czegoś niezwykłego, czegoś co wykracza nasze wyobrażenie o życiu, prawdzie… Potrzebujemy odwagi do pozostawienia bezpiecznego życia na rzecz tego, co proponuje nam wola Boża. Choć rozłąka z naszymi dotychczasowymi przyzwyczajeniami może wydawać się nam niewykonalna, pozostaje nam ufać, otworzyć swoje serce na Miłość, która nas poprowadzi.

Otwórz się na Boga, burząc swoje mury.

——
33
——

„Duch Święty jest duchem jedności, która nie oznacza jednolitości, ale wszystko prowadzi do harmonii. Jeżeli dajemy się prowadzić Duchowi Świętemu, to bogactwo, odmienność, różnorodność nigdy nie staję się konfliktem, ponieważ on nas pobudza do przeżywania odmienności w komunii Kościoła. Czy jestem otwarty na harmonii Ducha Świętego?”

Harmonia to słowo, niejako przewodnik dla tego rozważania. Jedność jest konkretnym symbolem harmonii, która dotyka nas , naszych serc, naszego codziennego życia. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, by prowadzić – kształtować swoje życie w takim duchu, by wszystko było czynione w harmonii. Co oznacza dla nas harmonia, życie nią, kształtowanie swojej codzienności według jej zasad? Dziś na tym koniec – zostawiam Cię z tym pytaniem i zadaniem.

Harmonia – hasło wywoławcza…

——
34
——

„Dusza – żaglowiec… Duch Święty jest wiatrem, który dmie w żagiel, aby żaglowiec mógł płynąć, a pchnięcia i tchnienie wiatru to dary Ducha Świętego – bez Jego bodźca, bez Jego łaski nie idziemy naprzód. (…) czy pozwalamy, aby Duch Święty otwierał nas na misję?”

Potrzebujemy przeróżnych mobilizacji i bodźców, które ukażą nam sens jakiegoś działania, przekonają nas do jakiejś postawy, czy pozwolą nam wyobrazić sobie owoce, konkretnego działania. Tylko na bazie jakiegoś przekonania, bardzo wielu ludzi, dopiero podejmuje się jakiegoś działania. Skoro po ludzku, szukamy oparcia swoich decyzji w jakimś przekonaniu, to dlaczego w sprawach duchowych często postępujemy, trochę na oślep? Jesteśmy w tej kwestii bardzo ryzykowni i często podejmujemy decyzje bardzo nietrafne. Trudno nam jest się przyznać, że w sensie duchowym brakuje nam „Bożej fantazji”, że opierając się na swoich domysłach nie rozwijamy się, a wręcz niekiedy porzucamy wolę Bożą, na rzecz własnych pragnień. Otwarcie się na Ducha Świętego, jest rozsądną decyzją, jest odpowiedzialnym krokiem, zarówno w życiu duchowym, jak i też ludzkim (jeśli te rzeczywistości można ogólnie rozdzielać). Ów powiew, natchnienie, jest działaniem darów Ducha Świętego w nas. To On otwiera nas, czyni nas wrazliwymi na rzeczywistość, która nas otacza, jak również na to wszystko, co się dokonuje w naszym wnętrzu. Łaska, którą nam udziela, jest tym bodźcem do pójścia naprzód, w głąb życia. Dzięki Niemu, otrzymujemy „inny wymiar spojrzenia”. Wiele spraw może ulec zniszczeniu, lub zwyczajnie się nie rozpocząć, gdyż nie wystarczyło nam odpowiednich sił, do podjęcia się jakiejś kwestii. Duch Święty, proponuje nam kierunek, sposób realizacji, ofiarowuje nam uzdolnienie do realizacji powierzonej nam misji. Zatem odczytuj Jego działanie, rozeznawaj do czego cię On popycha. Zyskami inny rodzaj pewności, która przeprowadzi cię przez trudności, czy niezrozumienie.

Idź za podpowiedziami Ducha Świętego.

——
35
——

„Prawdziwą władzą jest służba… Nie ma w Kościele innej drogi, aby iść naprzód, jak uniżyć samego siebie. Jezus został awansowany na krzyż… Upokorzenie to jest awans, który bardziej upodabnia do Jezusa! My mamy Go naśladować na drodze służby.”

Służba nie jest rzeczą chcianą, bo bardzo często niestety źle ją rozumiemy. Uniżenie, służba często bywają interpretowane jako coś, co jest raczej negatywne dla nas, co raczej jest czynieniem czegoś wbrew sobie. Rzadko kiedy, służba jest odkrywana jako miłość, jako odkrywanie w tych osobach, którym możemy służyć, obecnego Jezusa. Wiele z naszych działań zmienia swoją wartość, znaczenie, gdy odnajdujemy głębszy wymiar najpierw rozumienia jakiejś postawy, a później jej realizacji. Pozostając na płaszczyźnie ludzkich ocen, bardzo często możemy zatrzymać się tylko na jakiś deklaracjach, ale niczego nie czynić. Służba jest konkretnym gestem miłości; jest odkrywaniem innych osób, jako tych, którym mogę na rożne sposoby pomóc, gdyż kieruje się czymś znacznie większym, niż tylko ludzkie racje, np. zyskiem. Służba nie jest tylko pomocą, ale nade wszystko zbudowaniem relacji z osobom, której pragnę pomóc. Chrystusowy krzyż obejmuje każde ludzkie cierpienie, braki i itd., tylko w Nim, w Chrystusie ukrzyżowanym, mogę odnaleźć most zrozumienia z osobami będącymi w trudnym położeniu. Mogę wyjść poza siebie, w kierunku służby, gdy przyjmę jako wzór Chrytusa.

Niech w twoim działaniu więcej będzie służby pełnej miłości.

——
36
——

„Bóg stawia obok nas osoby, które pomagają nam na drodze wiary.”

W dzisiejszym świecie, nie sposób być odosobnionym, czy samotnym. Nasz świat jest często mniej lub bardziej, stykający się z światem innych osób. W tym miejscu zetnięcia się, rodzą się rożne rzeczy. W jednych sytuacjach rodzą się napięcia, które burzą naszą jedność, porozumienie, możliwość realizacji wspólnych celów. Innym razem „to miejsce” może być początkiem pięknych doświadczeń: tworzenia więzi, jakiś relacji, przyjaźni, podjęciem sie realizacji jakiś wspólnych chwil, działań, życie wspólnotowe, wzajemnego ubogacania i odpowiedzialności, miejscem udzielenia sobie pomocy i itd. Nie możemy dopuszczać, by nasze nastawienie, myśli, tworzyły mur pomiędzy mną, a drugą osobą. Nie powinniśmy w pierwszym rzędzie zwracać uwagę na to, co nas dzieli, lecz chronić z całych sił, to wszystko, co nas jednoczy. Skoro Bóg ofiarowuje mi jakąś osobę, albo mnie stawia jako dar dla innych, musimy widzieć w tym, Boży zamysł i strać się go zrozumieć. Niekiedy inne osoby, albo my będziemy „trudni” i wówczas tym mocniej trzeba dołożyć starań, aby nie zmarnować okazji „podróżowania razem”. Możemy przez to „wspólne doświadczenie” otworzyć oczy i serce, na perspektywy, które nam są obce, a które posiada druga osoba. Dzięki relacjom, istniejącym pomiędzy nami, możemy stać się dla siebie świadkami i siłą, monilizującą do poczynienia kolejnych odkryć. Dzięki drugiej osobie, w wielu sytuacjach, będę mógł zobaczyć dalej, a więc również, będę mógł więcej odkryć.

Wykorzystujmy okazje, do wspólnego budowania swojej wiary.

——
37
——

“Kiedy idziemy do Niego On na nas czeka, On jest pierwszy oczekującym”

Gdzie On jest? Jak mam Go rozpoznać? W jakim przebraniu dziś do mnie przyszedł? Gdzie mnie minął, a ja Go nie rozpoznałem? Gdzie się ukrywa, gdy wkraczam w kolejne wydarzenie w ciągu dnia? Jestem przekonany o Jego obecności, choć tak wiele razy nie potrafię, przez swoją ułomność, Go rozpoznać i odnaleźć. On trwa w nieustannym oczekiwaniu. Wystarczy drobny gest mojej woli, przyzwolenie, a gotów jest uczynić wszystko. Wychodzi mi naprzeciw, chcąc mnie ochraniać, ukazywać swoją Miłość, swoją wolę. Bóg pragnie dotknąć mojego serca, by zadrżało z miłości; pragnie dotknąć moich oczu, abym przejrzał z miłością; pragnie uzdrowić mój słuch, abym słuchał z miłości; dotyka moich grzechów, bym z miłości, również przebaczał. Tylko dzięki temu, że On pierwszy podejmuje inicjatywę, mogę ja sam, również przyjąć rożne zadania, w mojej codzienności. Jego działanie inicjuje nasze działanie. W Chrystusie mogę odnaleźć właściwy początek i wzór. On jest pierwszy, oczekuje mnie, dlatego gdziekolwiek wyruszę, mogę Go tam już zastać. Ważne, abyśmy nie minęli się z Nim, byśmy Go nie zastąpili własną ideą, pragnieniem. Bóg nieustannie nas wyprzedza… ale czyni to z Miłością, której niekiedy nie będziemy potrafili do końca zrozumieć.

Miej odwagę wyruszyć, ropocząć coś, a On cię w tym wesprze.

——
38
——

„Wszelkie struktury bez Jezusa… to nie idzie. Jezus jest najważniejszy, nie struktury.”

Wyobraźmy sobie jakąkolwiek rzeczywistość z naszego życia, jej funkcjonowanie i zastanów się przez chwile, co jest najważniejsze dla ciebie, gdy tworzysz tą właśnie chwilę. Dla jednych ważne są struktury. Im silniejsza struktura, tym większa pewność. Wydaje nam się, że nasza codzienność nabierze większej dynamiczności i efektywności, dzięki temu, że wspierać się będziemy, jakąś strukturą. Dla niektórych normy, wskazania, są jedyną wytyczną ich działania, a wszystko poza tym, nie jest warte zastanowienia. Struktury pochłaniają niekiedy tak bardzo, że człowiek nawet nie zauważa kiedy staje się ich niewolnikiem, a w jego postępowaniu brakuje rzeczywistych wartości i jakichkolwiek gestów zrozumienia, czy miłości. Czy potrafimy zaufać Jezusowi do tego stopnia, aby uczynić Go jedyną strukturą swojego życia? Czy stać nas na to, by to On był ponad naszymi strukturami, by od Niego rozpoczynało się wszelkie programowanie swojego działania? Bóg na początku – poźniej budowanie czegokolwiek. Bóg niekiedy burzy nasze struktury, aby ukazać nam swoją Miłość, dlatego nie bójmy się, zmieniać swoją mentalność dostosowując ją do woli Bożej.

Właściwa struktura ma solidny fundament – niech będzie nim Jezus.

——
39
——

„Będziemy ewangelizatorami kiedy pozwolimy Mu się prowadzić. Świadectwo – przekazywanie wiary… Mówić całym życiem – spojnością”

Tylko wciąż się mówi o ewangelizacji, albo o akcjach ewangelizacyjnych, które mają co chwilę miejsce, w rożnych częściach naszej ojczyzny. Mamy budzić olbrzyma… Inni, rodzinami, zaczynają chodzić od domu, do domu, głoszący podstawowe prawdy wiary, szukamy możliwości dotarcia do dzieci, młodzieży, dorosłych organizując na polu parafii rożne grupy i spotkania. Wszystko krąży wokół myśli ewangelizacji, jednak często owoce są mizerne, albo nie ma ich wcale. Czy jest sens zatem organizować tego rodzaju akcje, w których uczestniczą tłumy osób, a które w rzeczywistości zasłaniając się innymi, nie spotykają faktycznie Jezusa? Sens jest zawsze, ale ważne by zastanowić się nad tym, w jaki sposób idziemy do innych, by zanieść im Jezusa. Wskazówka Papieża wydaje się być bardzo konkretną i zasadną. Głosić Jezusa, dając świadectwo. Przekazując tym sposobem wiarę, dawać innym całe swoje życie, a przede wszystkim jego spójność, osiągnięty dzięki wierze. I tutaj właśnie, tkwi szczegół. Tak żyć wiarą, by odkrywać jak poszczególne elementy naszego życia składają się w jedną, spójną całość. Wiara, która wnosi w życie harmonii – mi to osobiście bardzo się podoba i sam osobiście już zastanawiam się jak konkretnie zając się tym, w śwoim przypadku. Połączyć wszystkie elementy swojego życia, by jedna sprawa, stawała się podporą dla innej. By modlitwa, była siłą dla mojej codzienności związanej z pracą. By adoracja stała się wzorem dla moich spotkań i rozmów z ludźmi i itd. Harmonia, ukazując misterium działania Miłości w moim życiu.

Stwórz harmonię w swoim życiu codziennym.

——
40
——

“W centrum kryzysu jest człowiek – nie zamykać się w problemach. Kościół zamknięty jest chory.”

Ogólnie w wielu kwestiach, człowiek przeżywa dziś kryzysy. Najczęstszym jednak zachowaniem w takiej sytuacji jest: smutek i zamknięcie. Człowiek dość, że nosi brzemię swoich problemów, to stwarza jeszcze strefę dystansu, chroniąc się ze wstydu, przed innymi. Obecność tych dwóch barier, bywa dla wielu osób niemożliwe do przejścia. Pogłębiajace się problemy, pogłębiają wstyd i co za tym idzie dystans. Nie mamy takiej kultury – zwyczaju aby dzielić się swoimi problemami i szukać dla nich właściwych rozwiązań. Czekamy na to, kiedy same się rozwiążą, albo skądś przyjdzie odpowiednia pomoc. Wstyd zwycięża, a my często pozostajemy z naszymi problemami stłamszonymi w naszym wnętrzu. Czy nie może być tak, że odnajdziemy odwagę i ludzi, z którymi będziemy mogli podzielić się doświadczeniami z życia, zarówno tymi pięknymi, jak i trudnymi i znajdziemy w ludziach nie tylko oparcie, ale również konkretne wskazówki i rozwiązania? Wspólnota przed którą się ani nie boję, ani nie wstydzę, a która jest jednocześnie zdrową wspólnotą, która daje mi siłę i motyw do realizacji w życiu.

Nie bądź zamknięty, ani się nie wstydź, lecz miej odwagę zwyciężyć swoje życie.

——
41
——

“Sól… Ma sens, kiedy się ją daje, aby nada rzeczomsmak (…) pomaga aby smak posiłku był lepszy, trwały. Jeśli sól utraci smak, staniemy się chrześcijanami z muzeum. Sól, którą otrzymałem na Chrzcie, Bierzmowaniu, na katechezie — to jest chrześcijańska oryginalność. Sól bez smaku, to sól, która niczego nie dokonuje.”

Smak chrześcijaństwa, to znaczy? Właśnie, co jest taką szczególna sprawą w chrześcijaństwie, która sprawia, że nasze działanie jest skierowane ku nauczaniu Jezusa, którym pragniemy żyć konkretnie w naszej codzienności? Co mnie przekonuje, a co już odkryłem, że pragnę być chrześcijaninem? Dla mnie wciąż motywującym argumentem jest odkrywanie na nowo rzeczywistości, która skrywa się pod hasłem „Bóg – Miłość”. Dla mnie to właśnie ta kwestia jest „solą”, tym czymś co daje smak chrześcijaństwa, którym żyję. Odkrywanie Boga – Miłości, sprawia, że wszystko „smakuje” inaczej, konkretniej. Życie z świadomością, że Bóg jest Miłością, że każdego dnia i w każdej chwili, dotyka mnie nią, sprawia, że pragnę również, tak jak potrafię, odpowiedzieć na tę Miłość. Trwałość tej mojej miłości, zależy czy każdego dnia dokonuje prawdziwego wyboru Boga Miłości. Sakramentu, które przyjąłem i które mogę w sobie rozwijać, nie są moją zasługą, czy na wieczność otrzymaną łaską. To dar, który należy rozwijać, czyniąc coraz wiecej rzeczy, w duchu miłości chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo jako dar Jezusa, ma wiele do zaproponowania, warto zastanowić się, co jest Waszą, tak konkretnie „solą”

Czym solisz swoje życie?

——
42
——

“Zamknięcie w myśleniu, że nie można czynić dobra będąc kimś z zewnątrz, to mur, który prowadzi do wojen i do tego, że niektórzy w przeszłości mieli pomysły, by zabijać w imię Boga. ”

Niekiedy zatrzymujemy się na jakiejś idei, która jest dla nas ważna, ale nie potrafimy jej zrealizować, bo różnego rodzaju czynniki zewnętrzne nie sprzyjają, albo wręcz są przeciwne naszemu zamiarowi. Pragnienie osiągnięcia celu, niekiedy jest tak silne, że nie przejmujemy się tym wszystkim, co podpowiada nam, że powinniśmy jednak postępować inaczej. Znaki, osoby, nie są dla ważne, bo nasz wzrok zatrzymał się na czymś, co sami stworzyliśmy i czego ze wszystkich sił pragniemy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że chcąc coś osiągnąć zaczynamy niszczyć wszystko po drodze, co było dla nas dotychczas ważne. Mylne decyzje, wybory, mogą spowodować, że zniszczymy to, co może pomóc nam na nowo odkryć cel i wprowadzić w życie właściwą postawę. Możemy wytworzyć wokół siebie mur, który odgrodzi nas od dobra i właściwego spojrzenia na różne sprawy, ale możemy rownież zburzyć go i szukać właściwych perspektyw, dzięki którym odbudujemy stracone zaufanie, pęknięte emocje, zagubione ambicje… W bardzo prosty sposób możemy minąć się z Bogiem i Jego wolą i niekiedy zbyt bardzo przekonani o swojej racji, postawić swoje cele ponad Bogiem.

Nie stawiajmy swojego dobra ponad dobro, którego pragnie Bóg.

——
43
——

“Chrześcijanin ma siły by nie opuścić ramion, by trudności wznosić do góry… Znoszenie jest łaską. Musimy o nią prosić przeżywając trudności. Łaska zwyciężania miłością…, poprzez miłość.”

Stojąc wobec różnego rodzaju dylematów i niepowodzeń, albo dotykających nas porażek, niekiedy poddajemy się. Nie mając celu, sensu działania, możemy w bardzo prosty sposób ulec złudzeniu, że nie mamy żadnego wyjścia. Czy rzeczywiście jest to prawdą, że nie mam jakiegokolwiek wyjścia? Nasz świat, wyobrażenie jest bardzo ograniczone, a w szczególności w sytuacji kryzysu. Ważną rzeczą jest to, aby w chwilach jakichkolwiek trudności, nie pozostawać samemu. Oparcie w innych, może pomóc nam odnaleźć inne spojrzenie na sprawę. To, co jeszcze ważniejsze w takiej sytuacji, to fakt, że nie możemy obarczać się winą, za wszelkie niepowodzenia. Chrześcijanin ma szczególne oparcie w Bogu, dlatego nigdy nie pozostaje sam, lecz ma przeczucie, że jest Ktoś, kto stałe go unosi, dźwigać z każdego wydarzenia. Stawianie czoła różnym wydarzeniom, nie jest zasługą naszych umiejętności, lecz ofiarowanym nam darem. Dzięki obecności Jezusa i Jego darom, możemy wspiąć się na szczególny poziom postępowania. Miłość pomaga nam zrozumieć swoją obecną sytuację, ale również zdobyć się na to, by zwyciężać wszystko miłością.

Unoś swoje trudności, ufając innym i prosząc o łaskę Boga.

——
44
——

“Miłość: łagodność której uczył nas Jezus. Dowodem, że trwamy w miłości jest to, kiedy modlimy się za naszych wrogów. Gdy nie przebaczymy i nie modlimy się za nieprzyjaciół, jesteśmy chrześcijanami pokonanymi.”

Odkrywanie świata poprzez pryzmat Miłości, przemienia wszystko. Nie jesteśmy wówczas naiwnymi chrześcijanami, spoglądającymi na wszystko przez pryzmat różowych okularów, ale stajemy się silni, dzięki łasce Miłości, która nas przemienia i ukazuje dobro, w nawet największej trudności. Musimy zbliżyć się do Jezusa, by przesiąknąć tą łagodnością. Boża Miłość i Jego szczególna łagodność powinny stać si źródłem dla naszego wewnętrznego życia. Jeśli postawimy na Miłość, całe swoje życie, odkryjemy jak inne może być nasze codzienne realizowanie przeróżnych naszych obowiązków, ale również to, w jaki sposób otoczymy opieką tych wszystkich, którzy zostaną nam ofiarowani i postawieni na naszej drodze. Trudności nie znikną, same się nie rozwiążą, ale to my odkryjemy jak względem nich możemy postąpić. To, co jest piękne, to fakt, że nasze zwycięstwa leżą w naszych sercach i czekają na to, aż je odkryjemy i się ich podejmiemy. Jeśli pozostawimy bez użycia te cenne zwycięstwa, sami przyczynimy się do tego, że życie i różne sytuacje nas pokonają. Użyj odpowiednich narzędzi (modlitwa, przebaczenie), które pomogą ci wykorzystać “zwycięstwa” leżące w jakimś cichym miejscu twojej duszy.

Ćwiczyć łagodność, by znaleźć w sobie zwycięstwa dane nam przez Jezusa.

——
45
——

“Nasze wspólnoty chrześcijańskie niech naprawdę będą miejscami gościnności, wysłuchania, komunii…”

Pewnie każdy z nas, ma wiele przeróżnych doświadczeń związanych z uczestnieczeniem w życiu rożnych wspólnot, czy grup przyparafialnych. Różny charakter, natura i charyzmat, dały nam jakąś perspektywę. Ukazały sposób życia, albo przyswoiliśmy tylko jakąś teorie. Jednak większość z tych naszych doświadczeń dotyczy jakiegoś czasu, jakiegoś etapu naszego życia. Tylko, czy pózniej, w jakiś sposób ta “przygoda” rozwijała się w konstruktywny sposób? Wspólnota jest miejscem, nie tylko krótkiego doświadczenia jakiejś rzeczywistości, ale przeniknięciem do tego stopnia tym duchem, że zaczynamy nim oddychać, jak powietrzem. Wielu z nas tak naprawdę nie ma żywego doświadczenia życia we wspólnocie. Mimo bardzo pozytywnych doświadczeń, dotykamy tylko w jakiejś mierze tej rzeczywistości, ale jej całkowicie nie wchłaniamy. Począwszy od chrześcijaństwa, poprzez kierowanie się jakimiś wartościami, jesteśmy ludźmi, ktorzy wielokrotnie nie angażują się całkowicie, ktorzy nie wypełniają całego swojego życia tą rzeczywistością.  Wiele spraw przeżywamy polowiczne, a przez to nie odkrywamy w pełni tych rzeczywistości. Wspólnota miejscem gościnności, wysłuchania, komunii… To jest żywe doświadczenie normalnego życia, a więc realność, która towarzyszy nam, w każdej chwili, w każdym miejscu.

Spróbuj żyć na serio 24 godziny na dobę, jakąś wartością, a nie tylko na próbę.

——
46
——

“Pomyślmy dziś o Jezusie, który zawsze chce, aby przychodzili do Niego wszyscy. Prośmy Pana, aby wszyscy, którzy przychodzą do Kościoła, znaleźli otwarte drzwi, aby spotkać tę Miłość – Jezusa.”

Obraz Jezusa, który pragnie przygarnąć wszystkich, nie jest dla nas trudnym do wyobrażenia. Jednak, w wielu sytuacjach, choć tak żywy jest ten obraz, to i tak nie potrafimy osobiście go przeżywać i uczynić go osobistym drogowskazem. Jesteśmy osobami, na które nieustannie czeka Bóg. Odkrywając to, otrzymuję szczególny dar, który osobiście mam przeżywać. Zbliżając się do Boga, my wszyscy jednocześnie zbliżamy się do siebie nawzajem. Tylko wtedy, gdy otwieramy się nawzajem na siebie, jesteśmy wstanie otworzyć się również na Boga. Możemy sami stać się żywym zaproszeniem dla innych, do tego, aby przekroczyli szczególne drzwi swoich serc, sięgając znacznie głębiej, docierając do najgłębiej skrywanych w sobie, pokładów dobra i wrażliwości. Droga prowadząca do Boga, jest nieustannym przekraczaniem siebie, swoich granic, oporów. Podróż, którą mamy odbyć, jest wyjściem z siebie ku Bogu, aby dzięki Niemu, znów powrócić do siebie, jednak tak odmienionym przez Miłość, samemu stając się miłością. Dzięki miłości, my sami stajemy się otwartymi drzwiami dla innych osób. Dlatego, inni przez nasze świadectwo, będą mogli doświadczać obecności Boga i budować z Nim osobistą relację.

Pomagajmy innym spotkać się z Bogiem – Miłością.

——
47
——

“Nasz Bóg nie jest jakimś <Bogiem w sprayu>, jest konkretny; nie jest abstrakcyjny, ale ma Imię: BÓG JEST MIŁOŚCIĄ.”

Uświadomienie sobie Kim jest Bóg, nie jest możliwe w pełni dla ludzkiego rozumu. Podobnie jak poznanie drugiej osoby. Wydaje nam się, że coś o niej wiemy, że rozpoznajemy jej reakcje, przyzwyczajenia, zachcianki, ale zawsze nastąpi w ostateczności taki moment, że staniemy przed taką osobą i będzie nam się wydawało, że to wszystko, co o niej wiemy, nie jest wszystkim, że znów coś nowego zrozumieliśmy i poznaliśmy. Każdy z nas, przez różne osobiste, czy wspólnotowe doświadczenia, odkrywa Jego obecność i za każdym razem, w innych okolicznościach: miejscu i czasie, ma możliwość spotkać się z Miłością, która podrywa serce do udzielenia odpowiedzi. Każdorazowo, gdy będąc w niedzielę w kościele powtarzamy, jako wspólnota, słowa wyznania wiary, aż ciarki mi przechodzą po plecach, gdy chórem wszyscy wypowiadamy słowa, dotyczące Jego, a które bardzo konkretnie, wręcz kerygmatycznie, przypominają nam podstawowe prawdy naszej wiary w Jezusa. Może warto bardziej rozważyć te słowa, aby móc z świadomością, na jaką nas stać i na ile to możliwe, zglebić słowa sercem i przenosić je na codzienne doświadczenie. Stawać się świadectwem tych słów, prawd, przybliżając innym jednocześnie samą Osobę Jezusa. Nie możemy umniejszać ani Jego wartości, ani Jego działania , gdyż w przeciwnym razie spowodujemy rozmydlenie treści, a Bóg będzie właśnie takim niejako w spreyu“. Jeśli utracimy konkretność wiary, możemy w bardzo prosty sposób sprawić, że pozbędziemy się rownież Boga, z naszego życia. Niektóre rzeczy warto wiedzieć, niektóre rozważyć, ale większością trzeba radykalnie żyć.

To jak nie należy rozmywać tego kim jest Bóg, tak nie sprawiaj, by twoje życie było jak “sprey”.

——
48
——

“Każdy z nas ma swoje bogactwo… (przeszkodę) DOBROBYT – nas rozleniwia, znieczula, odziera nas z tej odwagi, mocnej odwagi, by iść tuż koło Jezusa. URZECZENIE CHWILĄ PRZELOTNĄ – nie podobają się nam propozycje ostateczne. Podoba nam się to, co prowizoryczne.”

Jest wiele rzeczy materialnych i duchowych, które posiadamy, a które w jakiś sposób nas odgradzają od tego, co najważniejsze. Szukamy rzeczy ważnych, twierdząc, że są nam potrzebne, bo dzięki nim możemy stać się lepszymi, albo możemy zyskać coś szczególnego. Ale dzieje się coś niezwykłego, bo często to, co na początku nie było naszym celem, a jedynie miało nam w czymś pomóc, nie wiedząc czemu, to narzędzie, staje się naszym celem, a właściwy cel, zostaje usunięty na bok, zapomniany. To, co początkowo miało nas dopingować, teraz zasłania nam cel. To, co miało nas przekonywać, teraz staję się powodem zwątpienia. Cel znika, a jego miejsce zajmuje coś, co jest ulotne i złudne. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie mam bogactw, to napewno jest coś, dlaczego jestem silnie przywiązany… Gdy wydaje mi się, że sięgam ostateczności, a źle przeżywam i realizuję swoją codzienność, staję się łakomcom przyziemnych spraw. Chcę latać, ale zakładam najcięższe buty, jakie posiadam. Nie możemy karmić swojego umysłu, serca, duszy, pozorami i kompromisami, gdyż doprowadzimy do destrukcji wszelkie wartości, które być może jeszcze w nas, w jakiś sposób promienują i próbują przetrwać.

Nie bądź pożeraczem płytkich, powierzchownych i przelotnych spraw.

——
49
——

“Kiedy chrześcijanin nie napotyka trudności w życiu, kiedy wszystko wydaje się piękne, coś nie gra. Można pomyśleć, że jest on bardzo zaprzyjaźniony z duchem tego świata, światowością.”

Życie ma swoje wzloty i upadki, ale nigdy nie można mieć tylko jednego. Nasze codzienne życie, dostarcza nam bardzo wielu sytuacji, w których musimy stawić czoła, trudnościom, niepowodzeniom i itd. Jeśli naiwnie myślę, że przejdę przez życie bez trudności, doświadczając tylko sukcesów i dobra, to się mylę. Możemy otrzymać wiele dobra, przechodząc również trudności i niepowodzenia. Chrześcijaństwo ukazuje Chrystusa, który podąża drogą uniżenia, drogą prowadzącą do krzyża. Świat, nawet ten nasz najmniejszy, ma różnego rodzaju pułapki, niebezpieczeństwa, które nie zawsze uda nam się ominąć i ich uniknąć. Musimy umieć żyć i współpracować z sytuacjami trudnymi. Nasze życie nie jest czymś zewnętrznym, jakimś pozorem, lecz posiadamy umiejętność przenikania do istoty sprawy, do głębi serca, gdzie możemy odnaleźć siłę do przeżycia jakiegoś, nawet trudnego, doświadczenia. Sytuacja jest wtedy dziwna, gdy wszystko nam się układa, gdy nie napotykają nas żadne trudności, gdy nie doświadczamy zgrzytów, ani niepowodzeń. Ma się wówczas wrażenie, że wchodzimy w jakiś nieciekawy układ z życiem, gdzie zgadzamy się na wszystko, gdzie nie kierujemy się czymś, co jest w opozycji wobec otaczających nas propozycji. Ulegały wszystkiemu, co sprawia, że nasze życie staje sie “nijakie”. Czy można w ogóle tak żyć – idąc na kompromis ze wszystkim, wszystkimi? Czy nie jesteśmy wówczas ludźmi bez “kręgosłupa” i ambicji?

Miej swoje zdanie, swój cel – nie brataj sie z światem złudnych propozycji.

——
50
——

“Niebezpieczeństwem jest poddanie się pokusie chrześcijaństwa bez krzyża. Chrześcijaństwa w połowie drogi. Pokusa chrześcijaństwa z krzyżem bez Jezusa.”

Niebezpieczeństwem jest urządzanie chrześcijaństwa na swój własny sposób. Krzewienie własnych projektów, które są tylko pozorem realizacji woli Bożej. Człowiek wdając się niekiedy w zagmatwane sytuacje, może zagubić właściwy kierunek dla swoich wyborów i decyzji. Musimy utrzymywać poziom – a więc nieustannie odnosić swoje życie do woli Bożej i sprawdząć, czy wciąż jesteśmy na właściwej drodze. Dla wygody, wielu ludzi, obdziera chrześcijaństwo z tych elementów, które albo nie są dla nich wygodne, zrozumiałe, bądź też nieakceptowane przez innych. Wówczas, musimy sobie jasno powiedzieć, mamy raczej do czynienia z karykaturą chrześcijaństwa. Udziela nam się, ludziom, niekiedy, pragnienie niejako uwspółcześniona nauki Jezusa, gdyż wydaje nam się, źe to my właśnie lepiej rozumiemy jakaś prawdę i lepiej potrafimy ją wyjaśnić współczesnemu człowiekowi. Ulegamy jednak obniżeniu poziomu nauczania Jezusa, wchodząc na ścieżkę źle pojętego dialogu z ludźmi, tak zarówno wierzącymi, jak i też niewierzącymi. Zamiast ukazywać ludziom Jezusa, jako klucz do poznania i przyjęcia szczególnej woli Boga, dorabiamy swój własny klucz, albo raczej wytrych, który coprawda otwiera coś, ale przy okazji niszczy. Wydaje nam się, że gdy zmniejszymy wymagania, albo  przemienimy je do współczesnych okoliczności, to będziemy bardziej cool, albo bardziej życiowi. Z czasem jednak. Znacznie nam brakować jakiś elementów, które pozostawiliśmy w imię “wolnego chrzescijanstwa” i zaczniemy uzupełniać braki, bylejakością i płycizną. Wydaje mi się, że chrześcijaństwo powinno unosić człowieka, budzić w nim uśpione ambicje, a nie przytakiwać niedbalstwu i lenistwu. Może się stać tak, że zatrzymam się w pół drogi i widząc w oddali cel, nigdy go nie osiągnę, bo wmówię sobie, że to nie dla mnie.

Chrześcijaństwo to Jezus i Jego nauka, dlatego bądź temu wszystkiemu wierny, szczególnie dzisiaj.

——
51
——

“Łk 9,11-17 – (pięć chlebów): oto opatrzność! Z tej niewielkiej ilości Bóg może wydobyć to, co jest potrzebne wszystkim.”

Wydaje nam się, w wielu sytuacjach, że tak wiele zależy od nas. Nie dostrzegamy w życiu tego, co jest przejawem Bożej inicjatywy. Przypisujemy sobie często to, co nie jest nasze. Wewnętrznie cieszymy się z jakiegoś otrzymanego dobra, ale nie mamy odwagi przyznać sie do tego, że to Bóg ofiarował nam to dobro. Dobro, które “spada z nieba” – przychodzi niezależnie od nas, by nas wesprzeć, dać szansę, prowadzić. Boża opieka, która stale czuwa nad nami i towarzyszy nam w każdym wydarzeniu, odkrywa przed nami to wszystko, czego po ludzku nie jesteśmy sobie wstanie wyobrazić. Przejawy Bożej miłości, które wyprzedzają wszystko o czym myślimy, czego pragniemy,wskazują nam, jaki kierunek mamy obrać. Ta wyraźna podpowiedź, konkretne wsparcie, musi zapaść w miejsce, które przyjmie Boży dar i podejmie się z nim, współpracy. Często wydaje nam się, że nie wiele możemy wnieść w jakąś sytuację, ale właśnie wiara w Bożą opatrzność sprawia, że rodzi się w nas zaufanie w to, że Bóg jest wstanie z tego, co pragniemy szczerze Mu ofiarować, uczynić wszystko, czego pragnie. Bóg wspiera każdą naszą, dobrą inicjatywę. On pomnaża dobro, które my zaangażujemy w naszej codzienności. Musimy zdać się na Boga, a wszelkie dobro w nas obecne, ofiarować Jemu, aby mógł nim się tak posłużyć, aby mógł się zrealizować Jego plan.

Zaufaj Bogu, On pomnoży uczynione dziś przez ciebie dobro.

——
52
——

“Znamy siebie od wewnątrz i wiemy, co to znaczy być grzesznikiem. Zdeprawowani – umocnili się w grzechu – nie potrzebują Boga. Zapomnieli o Miłości – zerwali relację z Tą Miłością…”

Każdy z nas, spoglądając na swoje wnętrze, może dokonać bardzo rożnej oceny. Stan naszej grzeszności jest na pewno bardzo zróżnicowany, ale to i tak nie zmienia faktu, że nimi jesteśmy. Grzech jest brakiem dobra, brakiem miłości…brakiem (idąc ja ciekawą filozofią Alberta Eisteina) Człowiek, który jest całkowicie oślepiony grzechem, zapatrzony we własne cele, umacnia się niestety w tym przekonaniu, być może dla niego jedynym do wyobrażenia, czy w jakiś sposób też, dla niego dobrem. Zło, grzech wciąż posługuje się pozorami i chwytamy manipulowania, dlatego tak trudno niekiedy jest człowiekowi stanąć w prawdzie i uświadomić sobie wszystkie konsekwencje i ciężar, popełnianych grzechów. Brak Miłości jest brakiem wszystkiego: światła, prawdy, nadziei, wiary i itd. Stąd człowiek wpada w pułapkę myślenia, że tak ma być. Nie mając innego, bardziej pozytywnego wyobrażenia, pozostaje człowiek w ciemności, widząc taką rzeczywistość, jako swoje przeznaczenie. Zerwanie z Miłością, albo zapomnienie o Niej, wywraca życie ludzkie do góry nogami. Tylko powrót do Miłości, powtórne Jej, zaufanie może wprowadzić harmonię i prawdę. Chrońmy zatem tlące się w nas poczucie tej Miłości. Rozpalajmy ją przeróżnymi drobnymi gestami serca, aby nie utracić tego daru.

Miłość potrzebuje matematyki: dodawania, odejmowanie, dzielenia i mnożenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *