aktualności

wszystko co jest umieszczane na stronie w różnych kategoriach

dobre kierunki – XI/16

Każdy dzień jest nową podróżą, początkiem kolejnej historii, którą tworzymy przez nasze wybory, działania. Jest w tym procesie pewien szczególny moment, w którym człowiek zastanawia się nad kierunkiem swojego życia, działania, myślenia. Nasze plany oczekują tej chwili, kiedy będziemy wiedzieli jaki kierunek obrać. Kierunki naszego życia, możliwości jego rozwijania są ogromne, ale nie zawsze jesteśmy ich świadomi. Którędy mam iść? Kierunek: świętość, działanie, osobisty wkład Idźcie i... czytaj dalej

Którędy mam iść?

W chwili zwątpienia, bądź jakiejś duchowej lub fizycznej trudności, człowiek często zadaje sobie pytanie: „którędy mam iść?”. To pytanie jest kluczem dla naszego dalszego działania. Mając styczność z młodymi, pracując z nimi w szkole i w innych miejscach, patrzę na ich zachowanie, wsłuchuję się w ich poglądy, obserwuje rodzące się plany. W wielu przypadkach podziwiam ich ambicje, niezwykły zmysł wyczuwający właściwe życie. Niestety jest też bardzo wielu młodych ludzi, zagubionych w propozycjach, które ich otaczają i niechętnych do otrzymania wskazówek, propozycji. Ich świat jest bardzo specyficzny, ma się wrażenie, że w jakiś sposób bardzo ograniczony. Jedni i drudzy są w tym świecie, w różny sposób go wykorzystując, mając w sobie bardzo różne nastawienie. Młodzi mają bardzo różne akcenty życia. Jedni stawiają na rozwój i zwracają uwagę na wybór szkoły, zaangażowanie w dodatkowe zajęcia, rozwój swoich pasji. Inni są bardzo pragmatyczni i wystarczy im tylko to, co przyniesie codzienność. Bardziej im zależy na chwilowym szczęściu, które dotknie ich poprzez różne zdarzenia i pozwoli zaliczyć kolejną chwilę do udanych. Są jeszcze inni, nie zwracający uwagi na nic, potępiając wszystko, który zadowoleni są z tego, że udało się im jakoś zakombinować. Pewnie twoje życie to być może mieszanka tych opcji, albo jeszcze inna, odrębna perspektywa życia. Jednak, czy zastanawiasz się nad tym? Czy twoje życie – codzienność, odpowiada twoim pragnieniom wyboru właściwego kierunku życia? Młodzi i ich akcenty miały w nas rozbudzić świadomość istnienia różnych ścieżek życia. Te, które wymieniłem to być może bardzo skrajne przykłady, albo te nieliczne, wyraźne spośród wielu możliwości. Kiedy zachwieje się nam grunt pod nogami, kiedy upadnie jakiś sposób realizacji naszej codzienności, pierwszą rzeczą którą odkrywamy to... czytaj dalej

Kierunek: świętość, działanie, osobisty wkład…

Zastanawiam się nad priorytetowymi kierunkami w naszym życiu. Kierunek, który obieram w swoim życiu powinien mieć charakterystyczny kształt – coś, czym nie tylko się posługuję, ale również coś, co pragnę w życiu osiągnąć. Może nie wyznaczajmy sobie zbyt wielu kierunków, ale tylko tyle ile rzeczywiście jesteśmy wstanie udźwignąć. Nie przesadzajmy z naszą aktywnością, raczej pomyślmy bardziej o jakości tego, co już realizujemy. Czasami rozdrabniamy się i angażujemy w zbyt wiele spraw, przez co tracimy, bo nie angażujemy się w działanie we właściwy sposób. Czym zająć się w takim razie w naszej codzienności, by szczerze zaangażować się we właściwe kierunki? Najpierw, kierunki, które obierzemy w życiu muszą być przez nas szczerze wybrane. Wówczas tylko możemy rzeczywiście się zaangażować, jeśli jesteśmy przekonani do naszych wyborów. Poszukiwanie wiedzy w trakcie realizacji naszych kierunków, może nas obudzić do życia, a więc otworzyć nas na nowe możliwości, które są w nas zawarte. Kierunki, które obieramy w życiu świadczą o naszych pragnienia, tęsknotach, o naszych dążeniach, a przede wszystkim są świadectwem treści, które są dla nas rzeczywiście ważne. Obierając jakiś kierunek, warto się zastanowić, czy jest dobry, ważny i czy rzeczywiście to jest mój kierunek… DOBRY KIERUNEK  – ŚWIĘTOŚĆ. W życiu kierujemy się różnymi wartościami, a ich wybór zależy też od naszych upodobań. Wybór świętości to nie tylko obranie celu, ale nade wszystko wybór charakterystycznej codzienności: sposobu działania, myślenia… Świętość to odpowiedź na Boży plan, dlatego jest zaproszeniem do indywidualnej odpowiedzi. Pomyśl, jak chcesz osiągnąć osobistą świętość? Jakbyś ją scharakteryzował? DOBRY KIERUNEK – DZIAŁANIE. Co ciekawego robisz w życiu? Czy jest coś szczególnego o czym właśnie myślisz? Czy jest jakieś działanie, które sprawia, że jesteś... czytaj dalej

Idźcie i głoście.

Każdy rok duszpasterski nosi swój konkretny tytuł i zachęca do podejmowania się jakiś działań, które pomogą nam odkryć jakąś treść naszej wiary. Ten rok będzie nosił tytuł „idźcie i głoście”. Czy masz pomysł jak to zrealizować w swoim życiu? Nasze życie o czymś mówi. Inni patrząc na nasze życie, mogą coś zrozumieć, czegoś się nauczyć, coś wprowadzić w swoje życie. Przykład życia, często staje się piękną inspiracją dla innych. Życie innych, może stać się dla nas dobrym kierunkiem. Świadectwo życia wyznacza różne kierunki: z jednej strony to sama treść życia – o czym ono mówi… druga spraw to kwestia z czym idziemy i do kogo. IDŹCIE. Jeśli znamy kierunek, to wiemy jak chcemy i dokąd chcemy zmierzać. Wiele razy pewnie zastanawiałeś się dokąd zmierza twoje życie, ale czy już odkryłeś? Świadomość osobistego kierunku życia otwiera przed nami kolejne perspektywy – możliwości.  Idę, realizując konkretnie swoją codzienność, poprzez konkretne zadania, obowiązki… stawiając czoła przeciwnościom i nowym wyzwaniom. Każdy dzień, przez swój charakter sprawia, że musimy podążać w jakimś kierunku. Rozeznanie zadań, kierunków, to wyzwanie kolejnych, następujących po sobie dni. Idziemy gdzieś, by się w coś angażować. Warto się zastanowić i przyjrzeć gdzie najczęściej się „udaję”, czyli w co tak naprawdę się angażuję. Trzeba mieć osobiście odwagę, by zrozumieć niekiedy, że musimy zmienić kierunek z jednego na inny, by móc lepiej – pełniej, wykorzystywać swoje życie. Kierunek naszego życia, codzienności, odpowiada za te wszystkie rzeczy, w które potencjalnie możemy się jeszcze zaangażować. Pewnie wiele razy żałowaliście, że czegoś nie zrobiliście, że coś was ominęło, bo brakowało w was odwagi. By nie tracić więcej czasu, warto jednak zmienić od czasu do czasu... czytaj dalej

Niedziela – 30.10.2016 – Łk 19,1-10

31 niedziela zwykła – Łk 19, 1-10  Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło». 1. Zwróć uwagę na: jak bardzo Zacheuszowi zależy na spotkaniu z Jezusem. 2. Odniesienie do… jakie jest moje pragnienie nawrócenia się 3. Co wynika z tego fragmentu Jerycho uznawane jest przez archeologów za najstarsze miasto świata, wielokrotnie burzone i budowane na nowo. W czasach Jezusa było ono ważnym ośrodkiem politycznym i handlowym.  Znacząca jest również symbolika imienia Zacheusz. Są tu dwie możliwe etymologie: Zakkai – „czysty”, „niewinny” lub Zecharja – „Bóg pamięta”. Imieniu temu zdaje się przeczyć sposób życia tego człowieka. Był on zwierzchnikiem urzędu podatkowego, który ustalał stawki podatku dochodowego dla władz rzymskich. Celnicy słynęli z nadużyć i z bogacenia się drogą wymuszania zawyżonych należności na swoich rodakach. Zacheusz zatem był człowiekiem, którego ręce... czytaj dalej

„Noc Świętych” – dzień Świętego życia.

Pojawiają się w kościołach różne wydarzenia. Jedne są bardziej inne mniej trafione. Jedne rzeczywiście wnoszą w nasze życie jakieś światło, inne mają charakter tylko jakiegoś miłego, skądinąd również, ważnego wspomnienia. Nie wiem czy wiecie, ale idea „Nocy Świętych” rozpoczęła się w archidiecezji gnieźnieńskiej, a dokładnie w parafii pw. Św. Trójcy w Gnieźnie. Pierwsza Noc Świętych miała miejsce dokładnie dwanaście lat temu. Rokrocznie pojawiające się sylwetki świętych, próbują przypomnieć o tej ważnej rzeczywistości jaką jest świętość. To nie dar dla pojedynczych osób, dla wybranych. To dar, który przejawia się jako zadanie dla każdego z nas. Stąd ten dzień, który nazwałbym „dzień świętego życia” ukazuje wprost tych, którzy zostali wyniesieni na ołtarze jako błogosławieni, czy święci, ale bardzo mocno wspomina o tych, którzy tak nie zostali nazwani oficjalnie, ale którzy w naszych sercach, ze względu na „coś” szczególnego, są rozumiani jako święci. To wydarzenie nie ma charakteru alternatywy wobec szerzącego się zwyczaju halloween. Trudno, aby życie, świętość miały stać się alternatywą wobec duchów i śmierci. To odrębne wydarzenia, które każde z nich podąża swoją, zupełnie inną drogą. Poprzez Noc Świętych, krzewi się przede wszystkim wzorce dla współczesnego człowieka, który wśród wielu opcji, lub ich braku, może odnaleźć przykład życia, bliski swojemu sercu, możliwy do zrealizowania w swojej codzienności. To nie wydarzenie, które ma odpowiedzieć na coś, co się pojawiło. Chrześcijaństwo od samego początku istnienia, męczeństwo i śmierć za wiarę, traktowało w szczególny sposób. Postępowanie innych, stawało się siłą, która przekładała się na tych, którzy żyli i w tym odnajdywali odwagę dla swojego działania. Przykłady pociągają… Święci, którzy stają się patronami kolejnych, kultywowanych już Nocy Świętych, stają się żywymi przykładami, drogowskazami dla... czytaj dalej

Nowe wyzwania.

Czy można poznać człowieka po jego działaniu? Stajemy niekiedy wobec nowych zadań i zobowiązań, których w naturalny sposób się trochę obawiamy. Czy to, że się obawiamy nowych wyzwań oznacza, że do czegoś się nie nadajemy? Już niejednokrotnie wspominałem o temacie „nowych wyzwań”. Jednak ich ilość i charakter sprawiają, że każdego dnia pojawia się jakieś nowe doświadczenie, które skłania nas do tego, aby odnajdywać w sobie drzemiące pokłady chęci i odwagi, aby podjąć się nowego wyzwania. Gdy myślę o „wyzwaniach” na pierwsze miejsc wysuwa się skojarzenie z drogą. Droga, sama w sobie jest wyzwaniem. Jej symbolika jeszcze bardziej stawia nas w jakimś konkretnym punkcie naszego życia, gdzie musi zapaść decyzja: chcę wyruszyć w podróż, czy raczej pozostanę w miejscu. Droga ma swoje określone punkty: początek i cel, ale zawiera w sobie też to wszystko, co te punkty łączy. Rozpoczynając kolejny dzień, wyruszamy w drogę. To jaki jest jej charakter, zależy od zajęć, czasu, miejsc, osób które spotykamy itp. Jednak bardzo ważnym elementem jest też odwaga podejmowania się nowych wyzwań. Najgorszy jest pierwszy raz… Najtrudniej zrobić pierwszy krok… Wiele osób, zanim przejdzie do działania, odczuwa ogromne zawahanie. Zanim przejdziemy do działania odczuwamy niekiedy wewnętrzną walkę. Odczuwamy wewnętrznie obecność argumentów za i przeciw. Czasami ta walka jest na tyle silna i poważna, że człowiek przegrywa sam ze sobą. Niekiedy jest to przydatne, szczególnie wtedy, gdy człowiek może się zaangażować w jakąś banalną i nierozważną sprawę. Inaczej sprawa się ma, gdy stoimy przed ważnym zadaniem, w które powinniśmy się zaangażować, ale nie robimy tego, ponieważ brakuje nam odwagi. Może to efekt tego, że zbyt wiele analizujemy, zastanawiamy się, bo boimy się jakiegokolwiek ryzyka.... czytaj dalej

Niedziela – 23.10.2016 – Łk 18, 9-14

30 niedziela zwykła – Łk 18, 9-14 Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duszy modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». 1. Zwróć uwagę na: różne postawy wobec Boga i siebie nawzajem. 2. Odniesienie do… kim jestem wobec Boga? 3. Co wynika z tego fragmentu Łukasz plastycznie przedstawia pielgrzymkę bohaterów przypowieści do Świątyni i ich typowy dla Żydów sposób modlitwy: obaj wstępują na modlitwę w określonym przez przepisy liturgiczne czasie; modlą się stojąc na dziedzińcu przed Przybytkiem, daleko od siebie, co dobrze odzwierciedla dzielącą ich społeczną przepaść; faryzeusz modli się prawdopodobnie – jak większość Żydów ‑ z twarzą wzniesioną ku niebu, celnik zaś całą swoją postawą okazuje skruchę i uniżenie przed Bogiem; po zakończonej modlitwie zstępują obaj ze Świątyni do miasta.  Postawa Faryzeusza jest echem autentyczne modlitwy, zapisanej w Talmudzie, praktykowanej do dziś przez pobożnych Żydów: „Boże, dzięki Ci, że umieściłeś mnie pośród tych, co mieszkają w domu Mądrości, a nie we wszystkich innych pomieszczeniach. Ja wstaję wcześnie rano, aby studiować Torę, oni – by zajmować się sprawami bez znaczenia…” Wylicza... czytaj dalej

Niedziela – 16.10.2016 – Łk 18,1-8

29 niedziela zwykła – Łk 18, 1-8 Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem”. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”». I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» 1. Zwróć uwagę na: postawę Boga wobec modlitwy człowieka. 2. Odniesienie do… do czego prowadzi nasza modlitwa. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus kieruje do swoich uczniów przypowieść podkreślającą znaczenie modlitwy w ich życiu. Nie podkreśla przy tym skuteczności modlitwy i jej wysłuchania, lecz kieruje ich uwagę na jej trwałą i nieustanną konieczność. Permanentna modlitwa odpowiada owocnemu oczekiwaniu na przyjście Pana, które może mieć miejsce w każdej chwili. Postawa wytrwałej modlitwy jest znakiem serca zawsze skierowanego w stronę Boga. Każde ludzkie działanie powinno być zanurzone w modlitwie, gdyż tylko wtedy znajduje swój właściwy sens i jest realizacją zamierzeń samego Boga. Modlitwa jawi się nie tylko jako czynność ludzka, lecz jako pragnienie samego Boga.  Przypowieść rozpoczyna się od zwięzłego opisu osób w... czytaj dalej

Pomoc zagubionym.

„Świat zagubionych” – to symbol zarówno jakiejś rzeczywistości, jak i też osób przynależących do tej rzeczywistości. Spotykamy niekiedy ludzi nieco błądzących w tym świecie, jakby czegoś szukali, ale sami nie są określeni, dlatego tak trudno im zwrócić się we właściwym kierunku. Niekiedy nawet angażujące się już w coś osoby, potrafią zagubić właściwy sens przygotowania i realizacji jakiegoś zamysłu. Ile jest właśnie takich ludzi, którzy są tuż koło nas i które włóczą się, nie mając za bardzo pojęcia, w co mogą lub powinni się zaangażować, co powinno być dla nich właściwe itp. Wśród tych „zgubionych” może właśnie pojawić się ktoś, kto ma określony cel, scharakteryzowany sposób postępowania, wartości, którymi się kieruje, oraz idee tak cenne i powszechne, że każdemu mogące pomóc w określeniu swojego życia.  Takich zagubionych możemy odkryć w różnych kwestiach… Mogą to być osoby, które nie odkryły swoich zainteresowań; osoby, które wciąż nie potrafią odkryć swojego miejsca w tym świecie; mogą to być osoby, którym trudno odnaleźć pracę i zajęcia; może to być człowiek, który nie ma odwagi z kimś porozmawiać, na kogoś się otworzyć; może to są osoby, które zagubiły sens wiary i porzuciły go na rzecz innych, bardziej przyziemnych spraw. Nie jest trudnością dostrzec takich ludzi w tłumie, bardziej trudne jest może to, jak takim osobom pomóc. Wiele razy tłumaczymy nasze postawy tym, że świat ma tak wiele nam do zaoferowania, dlatego trudno nam jest zdecydować w co się angażować, co wybrać. Propozycji jest tyle, że zafascynowani nimi, chcemy dotknąć po trosze każdej, ale nie określając tego, co jest dla nas ważne, bardzo często pozostajemy bez niczego.  Czy nie jest często tak, że świat wielu propozycji,... czytaj dalej

Niedziela – 9.10.2016 – Łk 17,11-19

28 niedziela zwykła – Łk 17, 11-19 Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami». Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom». A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». 1. Zwróć uwagę na: Prośba trędowatych. 2. Odniesienie do… Jakie jest moje najskrytsze duchowe pragnienie? 3. Co wynika z tego fragmentu Łukasz po raz kolejny przypomina, że Jezus jest w drodze do Jerozolimy, aby tam dopełnić zbawiania poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Samaria to obszar, który był omijany przez pobożnych żydów wędrujących do Jerozolimy. Pierwszymi, którzy dostrzegli nadchodzącego Jezusa byli trędowaci, bowiem oni byli wyłączeni ze społeczności ludzi zdrowych i przebywali w pewnej odległości od wiosek. Prawo nakazywało: „Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: „Nieczysty, nieczysty!” Zamiast nakazanego przez Prawo ostrzeżenia o chorobie i nieczystości, trędowaci wołają o miłosierdzie, uznając w Jezusie tego, który może ich uleczyć. Wołanie z daleka jest oznaką świadomości swoich grzechów. Kapłani według Prawa byli tymi, którzy urzędowo stwierdzali zakończenie choroby i pozwalali tym, którzy wyzdrowieli, na powrót do społeczności. Łukasz nie umieszcza żadnego znaku... czytaj dalej

Szalone spotkanie 8A

Rzadko się zdarza, że wracam do historii, by wspominać, czy cokolwiek rozpamiętywać. Wolę chwilę obecną, mieć w garści to, co dzieje się obecnie. Ale nawet nieoczekiwane powroty bywają pozytywnie zaskakujące. Dzięki Gabrysi, koleżance z 8 klasy (bo wtedy jeszcze było 8) doszło do niezwykłego spotkania. Jeśli dobrze liczę to po 24 latach spotkaliśmy się znów jako „8 A”, wraz z naszymi szkolnymi wychowawczyniami. Jechałem na to spotkanie z obawą, że po tylu latach mogę nie rozpoznać wielu osób.  Ludzie się nie zmieniają? Kolejne osoby mówiły o sobie kilka słów, przede wszystkim o swoich rodzinach, o swojej pracy i obecnym miejscu zamieszkania. Bardzo ciekawe było to wysłuchiwanie naszych „klasowych matek” jak cieszą się swoimi już w większości niemałymi pociechami. Było to dla mnie niezwykłe, jak poprzez 24 lata historie każdego z nas potoczyły się w różny sposób, choć większość z nas obecnie pełni rolę poważnego ojca, matki… księdza. Niezwykle miła chwila, kiedy w oczach każdego pojawiał się błysk – chwila wystąpienia i w skrócie opowiedzenie swojej najważniejszej historii. To pięknie, że tematem dominującym była rodzina, a później dopiero praca… Ludzie się nie zmieniają? Twarze 24 osób, jakby się czas zatrzymał – nie zmienione bardzo, choć jednego kolegę było mi trudno rozpoznać. Mając już na karku trochę lat, bagaż przeróżnych doświadczeń fizycznie nie wiele się zmieniliśmy – dziewczyny „spoważniały” i wypiękniały; faceci tornistry przewiesili z pleców na swoje przody, nosząc małe lub większe worki, ale i tak miało się wrażenie, że dosłownie kilka godzin zamieniło się w czasy bardzo dawne. Radość i wspomnienia. Byłem zdziwiony, jak wielu z nas, pamiętało bardzo wiele ciekawych, oryginalnych historii. Miło było słuchać czegoś o sobie,... czytaj dalej

Niedziela – 2.10.2016 – Łk 17,5-10

27 niedziela zwykła – Łk 17, 5-10 Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać». 1. Zwróć uwagę na: Wiarę, która staje się silną, gdy rzeczywiście służysz innym. 2. Odniesienie do… Jaka postawa charakteryzuje mnie jako człowieka wierzącego. 3. Co wynika z tego fragmentu Apostołowie już zaczynają czuć misję, która jest przed nimi i drżą, bo brak im wiary (siły) do jej spełnienia – dlatego proszą –  dosłownie  ”dołóż nam wiary”. Nie chodzi tu o ilość, ale o jakość. Wiara (siła) to osobista pewność Boga i Jego miłości i miłosierdzia, która szczególnie weryfikuje się w kontakcie z najsłabszymi (zagubiony, „marnotrawny” syn, żebrak Łazarz). Wiara to siła wynikająca bardziej z zaufania mocy miłości i miłosierdzia Boga niż „mocy” pieniądza.  Wszystko jest możliwe dla tego, kto ma wiarę, ponieważ dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Niezwykle trudną rzeczą byłoby wyrwanie z ziemi czarnej morwy, której korzenie silnie rozrastają się we wszystkie strony i wręcz niemożliwą przesadzenie jej w morze, jednak apostołowi wystarczy tak mała ilość wiary, jak najmniejsze ze znanych ówcześnie ziaren gorczycy, żeby... czytaj dalej

masz wybór – X/16

Bywają momenty w życiu, kiedy stoisz jakby na rozdrożu dróg. Masz kilka opcji do wyboru i zastanawiasz się, którą wybrać, która będzie najwłaściwsza. Wybory i decyzje podejmujemy w zasadzie każdego dnia, w wielu momentach naszej codzienności. Co w takiej sytuacji mam rzeczywiście zrobić? Czy coś lub ktoś, może pomóc mi podjąć właściwy wybór? A co w sytuacji, gdy już wybiorę, a wybór ostatecznie okaże się zły? Pewnie jest jeszcze wiele innych, różnych pytań w twojej głowie, gdy stoisz przed jakimś wyborem. Wiedz, że każdy wybór jest ważny, a podjęty właściwie przyniesie przyniesie wiele zadowolenia i szczęścia. Zły wybór stanie się może trudną lekcją, która również pozostawi w tobie ślad wiedzy i jakiegoś doświadczenia. Nie działaj wbrew sobie Bóg cię poprowadzi Nietrafiony... czytaj dalej

Nie działaj wbrew sobie.

Podejmowanie jakiegoś wyboru, wiąże się z wysiłkiem i ofiarą. Czy nie działać wbrew sobie oznacza, że mam unikać takich wyborów? Może mam szukać najpierw przekonania, aby wybór był moją decyzją, z którą całkowicie się zgadzam. Często spotykam się z ludźmi, którzy zadają mi pytanie: „co mam robić?” Zasadniczo nie odpowiadam na takie pytania, ponieważ nie do mnie należy decyzja. Ja mogę pomóc rozeznać jakie ta osoba ma opcje do wyboru i która z nich ewentualnie jest lepszym wyborem. Często chcielibyśmy, aby to inni w takich sytuacjach za nas decydowali, ponieważ nie biorąc za coś całkowitej odpowiedzialności, zawsze możemy się wycofać i zrzucić winę na kogoś lub na coś. Młody chłopak zadaje mi pytanie: „czy ja mam zostać księdzem?” Zabrzmiało to wówczas, jakbym ja miał podjąć ostateczną decyzję za niego. Zasugerowałem wówczas, aby to on sam znalazł argumenty, które pozwoliłyby mu być pewniejszym jego decyzji. By nie działać wbrew sobie, a więc by nie podejmować decyzji, której nie jesteśmy do końca świadomi, potrzebujemy najpierw odpowiedniego rozeznania. Każdy z nas potrzebuje wiedzy o tym, w czym ma podjąć jakąkolwiek decyzję. Wymaga to zrozumienia, a więc w dalszym etapie, przyjęcia decyzji jako rzeczywiście własnego wyboru. Zbyt emocjonalne, impulsywne podejmowanie wyboru, może sprawić, że nie będziemy odczuwali, że decyzja jest naszym wyborem. Będziemy często w takiej sytuacji szukali drogi ewakuacyjnej, aby uciec przed odpowiedzialnością za dokonany wybór. Zbyt szybkie podjęcie wyboru, może sprawić, że będziemy odczuwali przymus do realizacji czegoś, do czego sami nie jesteśmy przekonani. Wówczas rzeczywiście poczujemy się, jakbyśmy robili coś wbrew sobie. Oczywiście nie możemy też zwlekać z podjęciem decyzji, bo spowodujemy, że nasze życie będzie jakby zawieszone z powodu... czytaj dalej

Bóg cię poprowadzi.

Bóg ma plan dla każdego z nas i stara się, by nas naprowadzić na właściwą drogę. Nasze decyzje, wybory, mają ogromny wpływ na to, czy postępujemy Bożą drogą, czy własną. Wszystko zależy od tego, jakie miejsce zajmuje Bóg w naszym życiu. To od nas zależy, czy damy Mu możliwość działania w naszym życiu, czy też nie. Podejmując jakiś wybór, warto zastanowić się, czy rzeczywiście tego dla mnie pragnie Bóg. W podejmowaniu właściwego wyboru, ogromną rolę odgrywa wola Boża. Wielu z nas może się zastanawia w jaki sposób to się dzieje. Jeśli Bóg ma plan względem naszego życia, to doskonale wie dokąd chce nas doprowadzić, co pragnie nam ofiarować. To sprawia też, że wie jaką drogę powinienem przemierzyć, aby osiągnąć ten właściwy cel. Jeśli spróbujemy zrozumieć wolę Boga, odkryjemy Jego drogę dla nas. Jeśli znamy drogę, to spoglądając na własne wybory, będziemy mogli rozeznać, który wybór pozwoli nam bardziej iść tą drogą. Logika wydaje się dość prosta, ale gdy przejdziemy do konkretów, zauważymy, że jest to jednak bardziej skomplikowane. Jego wybory, a moje… To, że Bóg ma plan to jedna sprawa, a to, że my mamy niekiedy inne rozwiązanie, to druga sprawa. Trudność leży w tym, kiedy mocno akcentujemy że coś jest naszym wyborem, a coś innego jest planem Boga. Podkreślanie różnic wcale nam nie pomaga w zrozumieniu i akceptacji planu Boga względem nas. Tutaj bardzo ważne jest to, aby zrozumieć i uwierzyć, że Bóg jest po naszej stronie. Jego plan względem nas, jest najlepszą wersją życia, której możemy się podjąć. Wymagania tego planu, a niekiedy nawet poświęcenie wypływające z jego realizacji, nie ma za zadanie bycie przeciwko nam. Wiara... czytaj dalej

Nietrafiony wybór.

Czy często ci się zdarza, że żałujesz swojego wyboru? Czy bawisz się w zabawy: co by było gdyby? Czy chciałbyś wrócić do jakiegoś punktu w swojej przeszłości i móc zdecydować na nowo, w inny sposób? Niekiedy spotykam się z opinią, że: „nie ma złych wyborów, a jedynie albo owoce, albo konsekwencje”. Nasze działanie kształtuje teraźniejszość i przyszłość, dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na to, co się zdarzy i pojawi po naszym wyborze, ale również istotny jest ten proces samego tworzenia się decyzji – wyboru takiego, a nie innego. To ciekawe, że niektóre argumenty zauważamy i nad nimi się zastanawiamy dopiero po podjęciu decyzji w jakimś wyborze. Szczególnie ma to miejsce wtedy, gdy okazuje się, że nasz wybór był nietrafiony. Wydaje nam się wówczas, że w obecnej sytuacji pozostaje nam tylko dźwiganie jakiś konsekwencji i nic poza tym. W życiu jednak nie powinno być tak, że borykamy się tylko z konsekwencjami, a nie mamy możliwości tworzenia czegoś nowego. To oczywiście powinno nas uwrażliwić na podejmowane, kolejne wybory, na zdobywaną przez to wiedzę i doświadczenie. Istnieją pułapki, w które możemy wpaść po podjęciu niewłaściwych wyborów. Oprócz jakiegoś załamania, borykania się z konsekwencjami, pojawić się może też zbyt przesadzona ostrożność w podejmowaniu kolejnych wyborów, czyli tzw. zachowawczość, lub brak podejmowania jakichkolwiek wyborów. Wielu zastanawia się, czy rzeczywiście istnieją złe wybory, czy wybór to po prostu wybór i cel osiągniemy, prędzej czy później. Można szukać wielu i bardzo różnych wyjaśnień. Trzeba mieć jednak odwagę kreowania swojego życia – a więc mieć zasady i dokonywać konkretne wybory. Możemy zyskać pewność w dokonywaniu wyborów, gdy coraz mocniej będziemy poznawali wolę Boga – Jego plan... czytaj dalej

Jak wykorzystać dobrze życie?

Szukanie przepisu na życie jest trochę okłamywaniem siebie. Nie ma czegoś takiego? A może jednak życie jakiejś osoby może mnie zainspirować i pomóc odnaleźć przepis na życie. Stawiamy sobie mnóstwo pytań, wzbudzamy w sobie wiele wątpliwości w odniesieniu do własnego życia i zastanawiamy się, czy to, co obecnie nazywamy swoim życiem, rzeczywiście jest moim życiem. Czy to jest prawdziwe, co obecnie realizuję? 1. Nie okłamuj siebie. Nie powinieneś zgadzać się z kłamstwem. By to jednak dostrzec, trzeba odkryć prawdę o swoim życiu, o tym co powinieneś robić, a nie o tym co robię. Pielęgnowane przez nas kłamstwo sprawia, że jest nam trudno uwierzyć w jakąś inną możliwość. To czego nie znamy, a co może być faktyczną propozycją dla nas, wymaga od nas działania – wymagania od siebie prawdy. Popatrz na swoje życie i odpowiedz na pytanie: czy to jest życie, którym chce żyć, czy to tylko stworzone przeze mnie kłamstwo? Jeśli odkryłeś trudną prawdę, że twoje życie jest kłamstwem – oszukiwaniem siebie, musisz obecnie zastanowić się nad tym skąd czerpać prawdziwą siłę, aby zacząć faktycznie żyć. Odkrycie prawdy może jednak trwać znacznie dłużej, stąd potrzebujemy też pomocy w odkrywaniu prawdy. Aby żyć swoim życiem, zastanów się jakie wartości dla ciebie się liczą i jakimi wartościami chcesz się rzeczywiście kierować. Ale jeśli chcesz odkrywać prawdę, posłuż się pomocą innych osób, dlatego zastanów się kto może mi rzeczywiście pomóc.  2. Wartości i ideały. Człowiek zagubiony, to często postać, która nie wie czego się trzymać. Trudno wymagać od takiej osoby życia konkretnymi wartościami, gdy sama nie wie czego się w życiu uchwycić. Zbyt wielkie zagubienie, wśród różnych propozycji może sprawić, że człowiek... czytaj dalej

Niedziela – 25.09.2016 – Łk 16,19-31

26 niedziela zwykła – Łk 16, 19-31 Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Tamten odrzekł: Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą». 1. Zwróć uwagę na: Jak przedstawione jest życie i jego konsekwencje po śmierci. 2. Odniesienie do… Jak Ty pracujesz nad życiem. 3. Co wynika z tego fragmentu Bogacz miał stały zwyczaj ubierania się... czytaj dalej

Niedziela – 18.09.2016 – Łk 16,10-13

25 niedziela zwykła – Łk 16, 10-13 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”». 1. Zwróć uwagę na: Jaka ma być postawa człowieka wobec życia. 2. Odniesienie do… Czy umiem być wiernym w drobnych i w wielkich sprawach? 3. Co wynika z tego fragmentu Przypowieść ta bardzo konkretnie odnosi się do naszego życia. Każdy z nas musi sobie uzmysłowić najpierw jak wiele otrzymał od Boga (bogacz). Jeśli wiem, co otrzymałem to koniecznie muszę zobaczyć co dzieje się z tymi darami w mojej codzienności. Dary, które otrzymałem są po to, by dzielić się nimi z innymi.  Wierność jest początkowym tematem tej przypowieści. Mam się zastanowić, czy wykorzystuje drobne i wielkie sprawy do bycia wiernym? Czy raczej spodziewam się wielkich spraw, zaniechując to co powszednie i marnując dobre okazje. Trochę to iluzja, czekać na coś wielkiego, a nie wykorzystywać codzienności.  W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje odpowiedź na pytanie – „do czego służą pieniądze?”, ale inną niż powszechnie przyjęta. Według Niego pieniądze są po to, by móc czynić dobro, na przykład wybawiając z kłopotów ludzi zadłużonych. Pieniądze (i wszelkie dobra materialne), które posiadamy, są tak naprawdę „cudzym dobrem”. Należą bowiem do Boga, a... czytaj dalej

Niedziela – 11.09.2016 – Łk 15,1-10

24 niedziela zwykła – Łk 15, 1-10 Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca». 1. Zwróć uwagę na: Jak bardzo Bogu zależy na każdym z nas. 2. Odniesienie do… Jak bardzo staram się, by nie oddalać się od Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Ewangelista mocno podkreśla, że słuchaczami Jezusa są celnicy i grzesznicy. Celnicy byli postrzegani przez lud w sposób bardzo negatywny, gdyż uważano ich za kolaborantów władzy rzymskiej i za czyniących wiele nadużyć przy ściąganiu podatków. W naszej scenie zostają oni zestawieni z grzesznikami – tymi, którzy przekraczają prawo i są daleko od Boga. Do faryzeuszów i uczonych w Piśmie Jezus kieruje przypowieści chcąc ich... czytaj dalej

Niedziela – 4.09.2016 – Łk 14,25-33

23 niedziela zwykła – Łk 14, 25-33 Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem». 1. Zwróć uwagę na: Co trzeba zrobić by stać się uczniem Jezusa. 2. Odniesienie do… Jakimi prawami mam kierować się w życiu codziennym. 3. Co wynika z tego fragmentu Serce ucznia Jezusa ma być niepodzielne, w jedności ze swoim Mistrzem, posłuszne Jego nauce. Jezus mówi o nienawiści przede wszystkim wtedy, gdy pokazuje zdecydowaną i nieprzekraczalną granicę między Nim samym a światem poddanym w niewolę grzechu.  Nienawiść, do której Jezus wzywa, jest nie brakiem miłości do bliskich, jak i siebie samego, ale siłą uderzeniową w więzy i zależności pomiędzy osobami, które są zniewoleniem, otępieniem, trwaniem w ciemności. Przekracza to jakiekolwiek inne... czytaj dalej

działać z głową – IX/16

Nie brakuje nam działań. Oczywiście są one różnej wartości, dlatego tym mocniej powinniśmy, każdy z nas, działać z głową. A o tym co to dokładnie znaczy, będę starał się wam ukazać przez poszczególne artykuły. W działaniu, jakiekolwiek ono jest, człowiek potrzebuje odpowiedniego zaangażowania, predyspozycji i potrzebuje też pomysłu i celu, który rzeczywiście będzie starał się osiągnąć. Angażując się w życie, w różne zajęcia, koniecznie potrzebujemy działania z głową. To właśnie dzięki niemu, nasze podejście do spraw – życia, przepełnione będzie mądrymi decyzjami i wyborami. Życie z głową. Myśl i działaj. Pełna... czytaj dalej

Życie z głową.

Ludzie mają niekiedy szalone pomysły. Jedni do życia podchodzą na ogromnym luzie. Inni może bez spiny, ale wyznaczają sobie tysiące zadań, bo nie potrafią ustać w miejscu. Na życie trzeba mieć pomysł… A Ty masz pomysł? Tylko niektórzy odważni potrafią i chcą zatrzymać się na chwilę i ocenić swoje życie. Do jakich wniosków dochodzą? Niektórzy są załamani, że ich życie wciąż jest takie samo i denerwują się na samych siebie, że nie mają odwagi, aby cokolwiek zmienić w swojej codzienności. Inni, po obserwacji swojego życia, stwierdzają, że ich marzeniem jest posiadanie więcej czasu, aby zrealizować wszystkie swoje pomysły i cele. Jest też spora grupa osób, którzy boją się zatrzymać i cokolwiek oceniać, bo wiedzą, że w ich życiu albo nic się nie dzieje, albo przynajmniej nie wiele. Warto mieć pomysł na życie, bo od niego zależy też nasze zaangażowanie, orz styl naszej codzienności.  Do jakiej grupy osób Ty się zaliczysz? Pomysłów na życie jest sporo, a im bardziej zaczniemy drążyć ten temat, tym mocniej przekonamy się jak wiele możliwości istnieje wokół nas. Dużo jest takich osobistych, bardzo indywidualnych projektów, które wypełniają życie codzienne. Wśród tych możliwości, pewnie każdy z nas, mógłby znaleźć coś dla siebie. Potrzeba jednak osobistych chęci, aby taki projekt życia albo samemu wymyślić, albo przynajmniej skorzystać z wielu dostępnych możliwości. Jeśli jest w jakiejś osobie konkretne pragnienie, by coś zrobić ze swoją codziennością, nic nie stoi na przeszkodzie by wprowadzić w życie codzienne, jakiś konkretny projekt. Jaka jest różnica: żyć tym co przynosi codzienność… żyć konkretną ideą życia codziennego. Choć pomysłów na życie jest wiele, to wcale nie oznacza, że wszystkie, mimo swej oryginalności są rzeczywiście... czytaj dalej

Pełna głowa.

Po dniu różnych wrażeń, siadasz gdzieś w ulubionym miejscu i nagle przez twoją głowę przelatuje tysiące pomysłów na sekundę. Sam jesteś zdziwiony swoją pomysłowością, ale też pewne zdenerwowany, bo zamiast iść spać, kłębiące się pomysły nie dają ci takiej możliwości. W niektórych sytuacjach jest wskazane, aby mieć w swojej głowie jakąś myśl, pomysł, bo pojawiające się np wydarzenia, wymagają od nas kreatywności. Łatwiej jest rozwiązać jakąś sprawę, gdy rzeczywiście mamy pomysł. W przeciwnym razie męczymy się niepotrzebnie z czymś, bo wydaje nam się, że nie mamy rozwiązania. One „istnieją zawsze:m ale czasami mamy zbyt pełną głowę, dlatego trudno nam znaleźć właściwe rozwiązanie. I jak zawsze są plusy i minusy, ale nie potrzebujemy się tym zbytnio przejmować. Naszą uwagę powinno zająć raczej poszukiwanie właściwych myśli i pomysłów, które powinny zajmować naszą głowę. Zjawiają się w nas często niespodziewanie, długo oczekiwane pomysły, które pomagają nam osiągnąć jakiś kolejny cel. Życie dostarcza nam przeróżnych wrażeń, które zapełniają naszą głowę różnymi pomysłami. Dzięki temu zawsze możemy wykorzystać nasze doświadczenia i zbudować kolejne, piękne doświadczenia. Dobrze jest nagromadzić pozytywne doświadczenia, które pomogą nam w taki sposób też patrzeć na życie i w ten sposób też oceniać nasze życie. Zgromadzone doświadczenia, pomagają nam zorganizować naszą codzienność w taki sposób, aby nasze doświadczenie stało się fundamentem dla kolejnych pomysłów. Bogactwo naszego życia, to nade wszystko doświadczenia, które zbieramy dzięki codziennym decyzjom, wyborom. Nikt nie jest wstanie osiągnąć stanu, w którym rzeczywiście zyskamy wszystkie doświadczenia „Uczymy się całe życie” – stąd potrzebujemy wciąż otwartej głowy na przyjmowanie kolejnych, nowych sytuacji, które znów czegoś nas nauczą i znowu wyzwolą w nas ciekawość i pragnienie odkrywania nowych wrażeń. Jeśli... czytaj dalej

Myśl i działaj.

Za dużo myśli, a za mało działania. To rzeczywiście duży problem szczególnie tych osób, które chcą życie układać dzięki wiedzy, a nie opierając go o konkretne działania. Może skończyć się to na tym, że jakaś osoba wciąż będzie szukała odpowiedniej wiedzy,a nigdy nie zacznie działać. „Pomysł z głową…” – co kryje się tak naprawdę za tym hasłem? Najczęściej skrywa się za tym coś, co rzeczywiście jest mądre i praktyczne. Często poszukujemy pomysłów, które się sprawdzą, które przyniosą jakieś konkretne rezultaty. Szczególnie wobec nowych sytuacji liczą się dobre pomysły. Kiedy mówimy „działaj z głową”, mamy na myśli: działanie z rozsądkiem, z wyobraźnią, przewidując następstwa naszego działania. Każdy nowy dzień jest zaproszeniem do tego, aby urzeczywistniać swoje pomysły, aby wdrażać cenne doświadczenia i bardziej świadomie budować swoją codzienność. Szczególnie w sytuacji, gdy rozpoczyna się coś nowego, warto mieć pomysł na tę rzeczywistość i starać się systematycznie je realizować. Potrzeba czasu, w którym będziemy się zastanawiali nad tym, co dzieje się w naszym życiu, co możemy zrealizować i osiągnąć. Istotne jest też to, aby stworzyć okazję dla takiego czasu, by rozpoczynając coś, mieć już jakiś pomysł.  Naucz się myśleć. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, jak mogłoby wyglądać twoje życie, gdybyś częściej, choć na chwilę przystanął i zastanowił się nad swoim życiem? Wydaje nam się, że musimy od siebie więcej wymagać, że więcej musimy pracować, zmieniać, częściej do czegoś dążyć. Ale czy rzeczywiście taki styl życia, taki sposób działania do czegoś nas konkretnie zaprowadził? Czy mnożenie działania sprawdza się za każdym razem? Jakie są tego konsekwencje? Wniosek jest konkretny – trzeba najpierw pomyśleć, zanim zaczniesz działać. Wydawałoby się, że to prosta czynność... czytaj dalej

Niedziela – 28.08.2016 – Łk 14,1.7-14

22 niedziela zwykła – Łk 14, 1. 7-14 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca. Tak mówił do nich: «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca; by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej ”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych». 1. Zwróć uwagę na: Jakie nastawienie towarzyszy ludziom w ich życiu. 2. Odniesienie do… Na czym mi zależy – na popularności i dostojności, czy na służbie innym? 3. Co wynika z tego fragmentu Zgodne z ówczesnymi obyczajami goście ‑ należący niewątpliwie do lokalnej elity, bogaci i wysoko postawieni ‑ szukali sobie odpowiednio zaszczytnego miejsca przy stole, jak najbliżej gospodarza. Faryzeusze w szczególny sposób dbali o swoją pozycję w synagogach, na ucztach i na rynkach, i byli przekonani, że mają prawo do pierwszeństwa przed innymi ze względu na szczególną gorliwość... czytaj dalej

Niedziela – 21.08.2016 – Łk 13,22-30

21 niedziela zwykła – Łk 13, 22-30 Jezus nauczając szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?». On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi». 1. Zwróć uwagę na: Zrozum drogę prowadzącą do zbawienia. 2. Odniesienie do… Oceń swoją postawę wobec Bożego miłosierdzia. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus „uczynił twardym” swoje oblicze idąc zdecydowanie do Jeruzalem po to, by zgodnie z wolą Ojca zdobyć dla miłosierdzia Bożego wszystkich najbardziej zatwardziałych grzeszników Czy zbawienie zatem jest dla wszystkich, czy tylko dla niektórych? Jezus nie odpowiada wprost, nie mówi, ile procent ludzi może liczyć na zbawienie. Mówi natomiast o tym, czego oczekuje od swoich słuchaczy: walczcie!  Trzeba walczyć jak atleta na arenie, który zmaga się, by zakwalifikować się do finału, by nie zostać odrzuconym. Trzeba wejść do domu, bo jeśli pozostaniemy na zewnątrz, będziemy... czytaj dalej

Niedziela – 14.08.2016 – Łk 12,49-53

20 niedziela zwykła – Łk 12, 49-53 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». 1. Zwróć uwagę na: Zmiany, które wprowadza Jezus swoją nauką. 2. Odniesienie do… jakimi wymaganiami kieruję się w swoim życiu. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus ma misję, którą ma do spełnienia w świecie. Wobec tego fragmentu rodzi się wiele pytań: jaki ogień pragnie zapalić Jezus, jaki rozłam ma panować wśród ludzi… W ST ogień ma bogatą symbolikę. Jest on symbolem: zbawczej obecności Boga, który wyzwala swój lud; ostatecznego sądu, poprzez który Bóg oczyści świat ze zła; skutecznego słowa Bożego przepowiadanego z mocą przez proroka. W Jezusie wypełniają się wszystkie te zapowiedzi. Jego przyjście na świat jest ostatecznym i najwyższym objawieniem Boga. Jego przepowiadanie jest jak ogień, który z jednej strony rozpala ludzkie serca, a z drugiej – wywołuje podział, czyli sąd: jedni Go przyjmują, drudzy odrzucają.  Drugą istotną metaforą jest woda. Świat ma stanąć w płomieniach, On sam zaś ma zostać skąpany we własnej krwi. Przyszły chrzest Jezusa, w którym mają też uczestniczyć jego uczniowie, oznacza właśnie pogrążenie w ludzkiej nieprawości, w męce i śmierci, po której nastąpić ma zwycięskie wyjście z wód śmierci i wywyższenie po prawicy Ojca. Chrzest Jezusa tj.... czytaj dalej

Wrażliwość – VIII/16

Wrażliwość. Są cechy, które nas wyróżniając sprawiają, że w szczególny sposób nas charakteryzują. Każdy z nas w różny sposób podchodzi do spraw i niekiedy widać po zaangażowaniu, że na coś jesteśmy bardziej wrażliwi, otwarci… Niekiedy, to w jaki sposób się zwracamy do innych, jak postępujemy, wskazuje, że jesteśmy wrażliwi lub też nie. Nawet świat nas otaczający, każdy z nas może widzieć zupełnie inaczej i w inny sposób go przyjmować. To też będzie świadczyło o naszej wrażliwości. Czy wrażliwość jest potrzebna? Czy można się jej nauczyć? Cz to aby nie naiwne i banalne, być wrażliwym? Rozbudzać w sobie wrażliwość. Świat – przynajmniej z dwóch stron. Wrażliwość – plusy ponad... czytaj dalej

Wrażliwość – plusy ponad wszystko.

Jak zawsze są plusy i minusy takiej sytuacji. Są rzeczy, które zawdzięczamy tylko i wyłącznie obecnej w nas wrażliwości, ale są też rzeczy negatywne, które mogą pojawić się wówczas, gdy niewłaściwie zrozumiemy dar wrażliwości. Myślę, że warto to mocno podkreślić na samym początku, że wrażliwość jest darem, który trzeba używać z rozwagą, o który trzeba też odpowiednio się starać i dbać. Chronienie tego daru sprawi, że nie będzie on źle rozumiany i realizowany. Wrażliwość jest jakby dodatkowym zmysłem, dlatego przy jego użyciu, trzeba współpracować z pozostałymi, by nie mieć wątpliwości, że działamy zbyt pochopnie. Wrażliwość jest ważnym dodatkiem dla naszego życia, jednak nie należy jej zbytnio przeceniać, bo grozi nam to, że będziemy działali pod wpływem różnych impulsów. Prawie w każdej sprawie możemy odnaleźć plusy i minusy, tak również w temacie wrażliwości oba te aspekty są widoczne i mogą być obecne w życiu prawie każdego z nas. Zastanawiając się nad tematem wrażliwości, starałem się patrzeć przez perspektywę plusów i owoców takiej postawy. Widzę jak wiele daje mi też osobiście obecność tej cechy w moim życiu. Jednak wśród tych różnych sytuacji związanych z używaniem wrażliwości, są też obrazy mniej pozytywne, a niekiedy wręcz negatywne, o których osobiście nie będę pisał, ale które streszczę teoretycznymi wnioskami. niestety są minusy… Nadwrażliwość można łatwo wyjaśnić poprzez przykład zębów, którym niekiedy towarzyszy „choroba nadwrażliwości”. W takiej sytuacji, bardzo mocno odczuwamy na sobie różnice pomiędzy skrajnościami – ciepłem i zimnem. Nadwrażliwość sprawia, że i jedno i drugie – ciepło i zimno są odczuwane bardziej wyraźnie, co sprawia ból. Jeśli przeniesiemy to na pole naszego życia, zauważymy, że towarzyszący nadwrażliwości w wielu sytuacjach fizyczny i duchowy... czytaj dalej

Świat – przynajmniej z dwóch stron.

Każdy z nas ma swoją perspektywę, z której spogląda na świat, który go otacza. Wiemy, że to nie jest jedyny i jedynie słuszny punkt widzenia. Są też inne perspektywy. Zastanawiam się, czy wrażliwość może pomóc mi patrzeć na świat inaczej, lepiej? Kiedy oboje czytamy to rozważanie, siedzimy jakby naprzeciw siebie. Ty odczytujesz to z perspektywy ekranu w komputerze lub w swojej komórce i patrzysz z perspektywy swojego życia, historii które ci dotąd towarzyszyłī. Ja spoglądam na ciebie, nie znam cię być może, albo przynajmniej nie tak bardzo jakbym mógł. Piszę do ciebie z mojej perspektywy, z tego punktu widzenia który sprawił, że coś usłyszałem, zobaczyłem, dlatego do ciebie napisałem. Różnimy się, ale spotykamy się w tym samym punkcie – w słowach, które obecnie czytasz. Dotykamy ich z dwóch różnych stron i mają prawo nam powiedzieć zupełnie coś innego. Różnorodność świata sprawia, że nikt z nas nie widzi tego samego, w ten sam sposób. Różnorodność w tym względzie wydaje się wielobarwna, dlatego obrazy które mamy przed sobą, nigdy się nie powtarzają. Świat ze soją różnorodnością i różnobarwnością rozwija w nas „zmysł wrażliwości”. Piękno świata fizycznego nie daje nam wyboru i jednoznacznie skłania nas do refleksji nad światem duchowym, w którym też jest wiele powodów do zachwytów, czyli też do wrażliwości. Wrażliwość na którą chciałbym tym razem zwrócić waszą uwagę, ma budować w nas odpowiedzialność za to wszystko, co nas otacza. Wrażliwość wymaga szacunku i akceptacji. Szacunek wobec tego wszystkiego co w różnych okolicznościach staje na naszej życiowej drodze: ludzi, wydarzeń, każdej chwili naszego codziennego życia. Akceptacja tego co odmienne, różne od naszej oceny; tego, co tajemnicze i jeszcze przez nas... czytaj dalej

Rozbudzać w sobie wrażliwość.

Każdy z nas patrzy na ten sam świat, a jednak widzimy go zupełnie inaczej. Czy zależy to od wiedzy, którą posiadamy, czy od doświadczeń, które przeżyliśmy, czy jeszcze od innych warunków? Wracałem późnym wieczorem ze spotkania. Na niebie świecił księżyc i przed moimi oczyma ukazał się obraz ciekawie oświetlonej drogi, ciepłych kolorów i świetnie wkomponowany księżyc. Wówczas patrząc na ten obraz zastanawiałem się, ilu ludzi ten obraz dziś i kiedyś zobaczy, zatrzyma się i nad nim w jakiś sposób się zastanowi. Ilu będzie obojętnych wobec takich pięknych obrazów i sytuacji? Wielu z nas trafia na podobne i inne sytuacje, które coś wewnętrznie w nas zostawiają i do czegoś zachęcają. Jeśli przyjmiemy te sytuacje, obrazy, będziemy mieli szansę rozbudzić w sobie szczególną wrażliwość, która ubogaci nas innym spojrzeniem na świat, życie, pięknymi doświadczeniami, które staną się źródłem inspiracji dla nowych doświadczeń w naszym życiu. Dzięki różny sytuacjom, obrazom, możemy w piękny sposób ubogacić się zarówno duchowo, jak i też fizycznie. Wrażliwość ma dwa ważne kierunki. Jednym z nich jest to wszystko, co osobiście otrzymujemy, przyjmujemy i przeżywamy. Drugi kierunek obejmuje to wszystko, co dajemy innym, co wypływa z naszego serca, życia, a co ofiarowujemy szczerze każdemu kogo spotkamy na swojej drodze. Te dwa kierunki są obecne w tych, którzy chronią i pielęgnują w sobie wrażliwość. W zależności od człowieka, jest ona silniejsza lub słabsza, ale naszej uwadze nie powinna umknąć jej jakakolwiek obecność. Widząc ją, w jakiejkolwiek kondycji jest ona w nas obecna, powinniśmy zabiegać o to, by ją nieustannie rozwijać. Powinniśmy iść w dwóch kierunkach – przyjmować z wrażliwością to, co daje nam życie i dawać zz wrażliwością serce... czytaj dalej

Niedziela – Łk 12,35-50

19 niedziela zwykła – Łk 12, 35-40 Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci; aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». 1. Zwróć uwagę na: Jaki jest stan mojego życia – czy jestem gotów na spotkanie z Bogiem? 2. Odniesienie do… przygotowywać się do spotkania z Bogiem – i dziś i w wieczności. 3. Co wynika z tego fragmentu Biodra przepasuje się do pracy, posługiwania, w czasie czuwania czy w podróży. W taki sposób uczniowie Jezusa mają oczekiwać na przyjście Pana jakby byli w drodze. Podtrzymywanie światła w lampach oznaczało trzymanie w pogotowiu zapasu oliwy oraz czuwanie, by można było z tych zapasów skorzystać. Życie ucznia, w którym płonie światło poznania Pana, oświeca także innych, a przez to staje się drogą dla innych.  Oczekiwanie wiąże się z jednej strony z wypatrywaniem, ze specyficznym napięciem, koncentracją, nasłuchiwaniem, by wśród wielu odgłosów wyłowić ten, który zdradza nadchodzącego pana, z drugiej strony oczekiwanie wiąże się z konkretną pracą i sprawdzaniem czy wszystko, co zostało przez pana zlecone zostało wykonane. Ziemskie życie Jezusa było czasem wesela, Jego śmierć była końcem... czytaj dalej

Niedziela 31.07.2016 – Łk 12,13-21

18 niedziela zwykła – Łk 12, 13-21 Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».  Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia».  I opowiedział im przypowieść:  «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj”.  Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem». 1. Zwróć uwagę na: Czy posiadanie rzeczy jest dla ciebie sprawą istotną? 2. Odniesienie do… Czy to kim jesteś uzależniasz od tego, co posiadasz? 3. Co wynika z tego fragmentu Człowiek, który zwraca się do Jezusa z prośbą o interwencję czuje się wykorzystany i ograbiony przez swego brata, który prawdopodobnie będąc sprytniejszy, silniejszy i pozbawiony skrupułów, zabrał swoją część ojcowizny i część swego brata.  Jezus nie przyszedł na ziemię, by nagradzać dobrych i potępiać złych, ale by dokonywać sądu zbawienia. Sąd zbawienia polega w tym przypadku najpierw na doprowadzeniu człowieka do odkrycia tego, co rzeczywiście głęboko tkwi w jego sercu i go wewnętrznie zabija, aby otworzyć go na zbawczą interwencję Boga. Jezus nie został... czytaj dalej

Niedziela – 24.07.2016 – Łk 11,1-13

17 niedziela zwykła – Łk 11, 1-13  Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzech chlebów, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was ojców syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». 1. Zwróć uwagę na: Jak Jezus uczy modlitwy 2. Odniesienie do… jak wygląda twoja osobista modlitwa. 3. Co wynika z tego fragmentu Modlitwa towarzyszy... czytaj dalej

Niedziela – 17.7.2016 – Łk 10,38-42

16 niedziela zwykła – Łk 10, 38-42 Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». 1. Zwróć uwagę na: postawę, która jest wzorem 2. Odniesienie do… jaką ja postawę zajmuję wobec różnych spraw 3. Co wynika z tego fragmentu Maria siedząca u stóp Jezusa przyjmuje postawę ucznia, który słucha nauki mistrza. Jezus przepowiada „słowo” czyli po prostu głosi Ewangelię w domu Marty i Marii, podobnie jak to czynił w synagodze, czy wśród tłumów nad jeziorem. Było to coś wręcz niedopuszczalnego.  Nie wolno było przekazywać mądrości Bożej kobietom, tak samo jak poganom. Niewiasty nie mogły studiować Prawa ani brać udziału w zgromadzeniach liturgicznych. Jezus był wolny od tej mentalności. Widział On we wszystkich, zarówno w mężczyznach jak i kobietach, adresatów orędzia o miłosiernej miłości Boga. Słuchanie z uwagą, z duchowym zaangażowaniem. Milczenie Marii, która w całej perykopie nie wypowiada ani jednego słowa, oznacza iż całym sercem angażuje się ona w przyjmowanie nauki Jezusa i zapominając o sobie podporządkowuje się całkowicie słowu Bożemu.  Marta krząta się wokół całego szeregu posług, jakie należy spełnić wobec gościa przyjmowanego z honorami w domu. Tej konkretnej scenie Łukasz nadaje sens symboliczny i ponadczasowy ukazując Jezusa jako... czytaj dalej

Bóg ma serce.

Na zakończenie projektu pt. „Z sercem do Boga”, w którym starałem się znaleźć, to co dobre w sercu człowieka poszukując wzoru w sercu Boga, pragnę was zachęcić do odkrycia sprawy, która wydaje nam się oczywista, ale niekoniecznie zrozumiała – Bóg ma serce! Spotykając na swojej drodze dobrą osobę, mówimy niekiedy, że człowiek czyniąc dobro jest „osobą o dobrym sercu”. Jednak czy to stwierdzenie jest prawdziwe? Pismo Święte wspominając o sercu mówi raczej o całym człowiek, a nie tylko o jego działaniu. Jeśli oceniamy tylko działanie człowieka i stwierdzamy, że taka osoba jest „dobrego serca” to jednak powinniśmy rozszerzyć naszą ocenę poznając całego człowieka – jego myślenie, wartości którymi się kieruje itp. Jeśli rzeczywiście działanie potwierdza sposób myślenia człowieka, wówczas stwierdzenie, że ta osoba ma „dobre serce” jest prawdziwe i szczere. Jeśli sposób działania znacząco różni się od myślenia, to mimo wszystko powinniśmy zastanowić się, czy tylko ze względu na samo działania można określić człowieka, że ma „dobre serce”. Serce Boga to jedność nie tylko osoby, ale całej Trójcy Świętej. To ważne, aby zauważyć, że w Bogu istnieje wzór serca, dlatego modlimy się „uczyń serca nasze według serca Twego”. Co ta prośba wyraża? W sercu Boga nie ma żadnej nieczystości – zła, które mogłoby wpłynąć na to serce. W Bożym sercu dostrzec możemy realną jedność myślenia, słów i działania. W końcu w sercu Boga wszyscy mogą odnaleźć swoje miejsce, stąd wiemy, że Boże serce nie ma ograniczeń i kryteriów. Różnice pomiędzy naszym, a Jego sercem możemy już tutaj, na tym poziomie rozważań, odnaleźć bardzo wiele. Człowiek i jego serce to symbol, który do końca nie jest zrozumiały. Serce Jezusa: woda i... czytaj dalej

Niedziela – 10.07.2016 – Łk 10,25-37

15 niedziela zwykła – Łk 10, 25-37 Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie». 1. Zwróć uwagę na: wyjaśnienie kwestii związanej z pytaniem: kto jest bliźnim.  2. Odniesienie do… dla kogo ty jesteś bliźnim. 3. Co wynika z tego fragmentu Faryzeusze i uczeni w Piśmie często... czytaj dalej

Challenge.

Świat pełen jest różnych wyzwań. Na drodze naszej codzienności pojawia się ich sporo, i są różnego rodzaju. Życie stawia jakiś cel do osiągnięcia, a my powinniśmy w któryś z nich się zaangażować Przed czym obecnie stoisz? Czy twoje cele stanowią wyzwanie, w które chcesz się zaangażować? Pojawiały się i wciąż pojawiają się różnego rodzaju challenge, które w gruncie rzeczy nie wymagają jakiejś wielkiej odwagi, czy pomysłowości. Większość polega na tym, by dołączyć do jakiejś grupy osób, które po prostu wypełniają jakieś zadanie: wypicie czegoś, polanie się zimną wodą itp. Dla mnie osobiście to mało zrozumiałe zadania, przede wszystkim z tej racji, że w żaden sposób one nie rozwijają człowieka, który w to zadanie się angażuje. Trudno mi niekiedy rzeczywiście określać dane zadanie mianem challenge, bo mało ma to z tym rzeczywiście wspólnego. Oczywiście wśród różnych opcji zawsze znajdzie się coś mało sensownego, mijającego z celem. Jeśli jednak byśmy na tym zaprzestali, nie byłoby to prawdziwe. Są też opcje pozytywne, bardziej kreatywne i inspirujące. Spotkałem się z trzydziestodniowym fotograficznym – tematycznym „challenge”, którego zadaniem było wykonanie codziennie zdjęcia odpowiadającemu konkretnemu tematowi. Pojawiają się też inne, np. sportowe, czy dotyczące zdrowego żywienia; sztafeta modlitwy, ekstremalna droga krzyżowa itd. Może o innym charakterze są te wyzwania, ale osobiście te bardziej mi się podobają, niż te, które przytoczyłem na początku. Wyzwania powinny mieć charakter ćwiczenia i mają prowadzić do osiągnięcia konkretnego celu. Jednak po jego osiągnięciu powinno coś pozostać w człowieku, coś co na trwałe zagości w naszej codzienności. Oczywiście może to być jakiś fizyczny efekt, albo jakaś refleksja w naszych myślach, bądź też jakaś propozycja dla naszej mentalności. Poprosiłem na lekcji młodzież,... czytaj dalej

Świeżość życia – to jest dopiero wyzwanie.

Zmęczeni całorocznymi zadaniami, obowiązkami, oczekujemy na upragniony czas wytchnienia. Możemy o pewnych sprawach na chwilę zapomnieć, a pomyśleć o innych. Nic nas nie goni, ranek staje się południem, a łóżko staje się naszym przyjacielem. Budzimy się i z westchnieniem mówimy: dziś mam wolne. Przez cały rok z utęsknieniem oczekujemy na ten szczególny czas – w końcu zasłużony urlop. Możemy zapomnieć na chwilę o obowiązkach i oddać się błogiemu „nic nie robieniu”. Odpoczywamy – każdy w inny, właściwy dla siebie sposób. Chcemy jak najlepiej ten czas wykorzystać, więc z jakimś wyprzedzeniem planujemy co będziemy robić, gdzie się udamy i z kim. Czas urlopu, wypoczynku, staje się dla nas świętością, której chronimy jak największego życiowego skarbu. Urlop to niebywała okazja do regeneracji sił, pomysłów, chęci i możliwości. Wydawałoby się, że najbardziej odpoczniemy wtedy, gdy zmienimy miejsce naszego pobytu, gdy odetniemy się od naszych codziennych obowiązków i myśli. Robimy tak, dystansujemy się od naszych codziennych obowiązków, aby spojrzeć inaczej na swoją rzeczywistość. Zdystansowanie się od naszej codzienności, może już samo w sobie wiele rzeczy uleczyć i pomóc nam odbudować. Potrzebujemy takiego czasu i takich okazji, by wspierać w sobie rozwój tego, co dobre. CO MAM, A CO MOGĘ MIEĆ. Posiadamy bardzo wiele pięknych i bardzo pożytecznych cech. Jednak codzienność sprawia, że wpadając w rutynę obowiązków jedne cechy bardziej wykorzystujemy, inne mniej, a o innych jeszcze, zupełnie zapominamy. Oczywiście nie robimy tego umyślnie, na to ma wpływ nasze życie i obowiązki, które wykorzystujemy, bo one wymagają od nas aktywności takich, a nie innych cech. To właśnie poprzez urlop, angażujemy siebie niekiedy w inny, nowy sposób. Czas urlopów uświadamia nam, co tak naprawdę posiadamy, co... czytaj dalej

Regeneracja i wypoczynek.

Aktywny wypoczynek – spotkałem się z tym hasłem już bardzo dawno temu. Chodzi o to, aby mimo urlopu – wolnego, mimo wszystko działać i podejmować się jakiś zajęć, które wpłyną na regenerację i wypoczynek. Wydaje się, że jeśli nic nie robimy to wypoczywamy najbardziej. Nic bardziej mylnego. Często się zdarza, że od nic nie robienia, możemy być bardziej zmęczeni niż po dniu jakiejś pracy. Pozornie może nam się wydawać, że praca powoduje zmęczenie. Niekiedy sam sposób naszego myślenia może być bardziej powodem naszego zmęczenia niż sama praca. AKTYWNIE ALE Z ROZSĄDKIEM. Czas wolnego, warto wcześniej zaplanować. Jeśli mamy swój plan, mamy wyobrażenie tego, w jaki sposób chcemy przeżyć ten czas, to z rozsądkiem przemyślmy, czy będzie czas na to, by się w coś rzeczywiście zaangażować. Nie chodzi o to, by co godzinę zmieniać swoje zajęcia, bo okaże się, że nie zdążymy się w nie zaangażować. A po co wymyślać setki działań, skoro w nic się i tak nie zaangażujemy. Warto pomyśleć o takiej aktywności, która rzeczywiście nas wciągnie i przyniesie też zadowolenie. Czasami lepiej mniej zajęć, ale za to bardziej angażujące, niż wiele zadań, które będziemy przeżywali w płytki sposób. Planujmy z rozsądkiem kolejne dni naszego urlopu, aby rzeczywiście wypocząć, a nie wrócić bardziej zmęczonym, niż się było, wyruszając na wypoczynek. Działania, które będą nam towarzyszyć, niech sprawiają nam radość i zadowolenie. Uzupełniajmy w ten sposób braki zadowolenia, satysfakcji i szczęścia.  REGENERACJA. „Musimy być maksymalnie zdrowi wewnątrz, a to się przełoży na skuteczność na zewnątrz” (ks.J.Kaczkowski) Regeneracja powinna służyć naszemu wewnętrznemu i zewnętrznemu odbudowywaniu. Poprzez czas pracy, wypełniania obowiązków pewnie wiele razy dopadało nas zmęczenie, może jakaś choroba, brak... czytaj dalej

Niedziela – 3.07.2016 – Łk 10,1-9

14 niedziela zwykła – Łk 10, 1-9 Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi”. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”». 1. Zwróć uwagę na: Instrukcję, którą daje Jezus swoim uczniom. 2. Odniesienie do… W jaki sposób ja dziś idę i głoszę naukę Jezusa. 3. Co wynika z tego fragmentu Misja głoszenia Dobrej Nowiny nie ogranicza się do elitarnego grona najbliższych współtowarzyszy Jezusa. Ona jest przeznaczona dla wszystkich powołanych. Celem misji jest przygotowanie na osobiste spotkanie z Jezusem. Liczba 72 odpowiada liczbie narodów świata według spisu z Księgi Rodzaju, a więc reprezentuje cały świat. Rozsyłanie po dwóch znajduje swoje uzasadnienie z jednej strony w praktycznych racjach wzajemnego wsparcia i pomocy, z drugiej strony jest świadectwem miłości Boga i bliźniego, a uczniowie stają się w ten sposób wiarygodni jako świadkowie.  Prace żniwiarskie winny być rozpoczęte i zakończone w ściśle określonym czasie. Aby to było... czytaj dalej

Niedziela – 26.06.2016 – Łk 9,51-62

13 niedziela zwykła – Łk 9, 51-62 Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego». 1. Zwróć uwagę na: Jak przedstawia się sposób, którym mamy posłużyć się, aby iść za Jezusem 2. Odniesienie do… Jak przygotowań swoje życie, serce do tego, aby mógł w nim zamieszkać Bóg. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus jako prawdziwy Sługa Pański z pełną determinacją zwraca się w stronę Świętego Miasta, gdzie ma się dokonać Jego „wzięcie” tj. męka oraz wywyższenie w królewskiej chwale. Akceptuje drogę cierpienia i jest zdecydowany wypełnić doskonale wolę Ojca, ufając bez zastrzeżeń, że On Go wybawi od śmierci.  Dosł.:... czytaj dalej

Niedziela – 19.06.2016 – Łk 9,18-24

12 niedziela zwykła – Łk 9,18-24  Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa». 1. Zwróć uwagę na: Kim jest Jezus. 2. Odniesienie do… Jaką Ty byś udzielił odpowiedź. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus stawia uczniom konkretne pytania. To, co odpowiadają uczniowie, ma wydźwięk raportu, który składają po jakiejś misji informatorzy.  Jezus swoim nauczaniem dotarł już do wielu osób, stąd pojawiają się przeróżne opinie na Jego temat. To, co jest jednak wspólne, to fakt, że Jego imię jest znane i wiedza o Nim wskazuje na wyjątkowość Jego życia i służby. Wszyscy wskazują na pochodzenie od Boga. Przy okazji tych odpowiedzi, można zauważyć zdezorientowanie ludzi. Może przeszkadza im zbyt polityczny i narodowy wizerunek Mesjasza jaki utrwalił się w świadomości Judejczyków okupowanych przez Rzymian. Porównują Jezusa do dawnych proroków. Ale w społeczeństwie izraelskim utrwaliło się przekonanie, że minął już czas proroków. Ich zdaniem Mesjasz będzie panować... czytaj dalej

I po Lednicy: Amen!

Po spotkaniu lednickim pewnie już nie wielu zastanawia się nad słowem „Amen”. A życie toczy się dalej, stawiając kolejne wydarzenia w których powinniśmy umieć i chcieć wypowiadać to słów. Wielokrotnie w czasie spotkania na Polu Lednickim towarzyszyły nam gromkie okrzyki: „AMEN!” Zachęcani do tego, by coraz głośniej wypowiadać to słowo, mogliśmy poczuć faktyczne przynaglenie do głębszego zrozumienia tego słowa. Ale czy tak faktycznie się stało? Czy po powrocie do domu chętniej i bardziej świadomie wypowiadamy to słowo? Już podczas spotkania miałem okazję, aby z większą wrażliwością zwracać uwagę na to kiedy to słowo się pojawia, a później czując te momenty mogłem i chciałem z większą świadomością to słowo wypowiadać. Mogę stwierdzić, że spotkanie lednickie ma w moim sercu już jakiejś konkretne owoce. Kolejnym owocem jest to, że tym się zająłem i o tym piszę. Spotkanie lednickie zachęciło mnie do tego, aby na nowo spojrzeć na słowo „Amen” i ponownie odkryć jego głębszy sen. Jak rozumieć słowo: AMEN? Jest to hebrajskie słowo, które weszło prawie do każdego języka. Dlatego słyszymy to samo słowo niezależnie od tego, jakim językiem się posługujemy. Tym mocniejsze staje się to słowo, jego sens, gdy nie potrzebujemy wysilać się, by szukać odpowiedników w innych językach. Gdy wypowiadamy to słowo, wyrażamy zgodę na to co zostało powiedziane przed słowem men. Jeśli Amen następuje na zakończenie modlitwy ma ono wówczas znaczenie: „oby się tak stało”. To słowo jest też wyrazem zgody, zatwierdzeniem czegoś. Znaczy „tak”, „niech się tak stanie”. Niekiedy pojawia się na końcu tekstu czytanego Pisma Świętego, wówczas jest jakby formą deklaracji, że zrozumieliśmy to, co Bóg do nas mówił, że się z tym zgadzamy. Bardzo kluczowym... czytaj dalej

Nie zacierajcie znamienia Ducha Świętego.

Zesłanie Ducha Świętego jest mocnym akcentem, przypominającym nam o obecności tej Osoby w naszym życiu. Chrzest, a później Bierzmowanie odcisnęły na nas znamię, które nas powinno charakteryzować  i kształtować. „Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego” (J 20,22) „Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żyjącą” (Rdz 2,7) TCHNIENIE – fundament życia. Dwa tchnienia, o których czytamy dają nam poczucie, że początek naszego istnienia tkwi w Bogu. To On pełen Miłości powołuje nas do istnienia, do zrealizowania bardzo konkretnej misji. Oba tchnienia wypełniają nas szczególną łaską, która oprócz szczególnego uzdolnienia, daje nam początk fizycznego i duchowego istnienia. Dla mnie to ogromnie umacniające, że swój początek mam zakorzeniony w planie Boga, który powołał mnie do istnienia, bo mam do zrealizowania jakieś szczególne zadanie. Odkrywanie tej misji i jej realizacja, to jedno z podstawowych zadań mojego życia. Niekiedy patrzymy na „wielkie indywidualności” i podziwiamy ich osobisty wkład: piękne słowa, niebywałe działanie. I nieco z zazdrością, myślimy o swoim życiu, o tym jakie ono jest i co wnosi w świat, w którym żyjemy. Każdy z nas, na swój sposób jest „wielką indywidualnością”, lecz nie wszyscy jeszcze odkryliśmy jaką jesteśmy i jak wielką indywidualnością stworzył nas Bóg. Zamiast patrzeć i podziwiać innych, sami dołóżmy odpowiednich starań, by uczynić nasze życie bardziej wyraźnym. TCHNIENIE – nasza indywidualność. Tylu ludzi bardzo podobnych do siebie, a jednak zupełnie inni. Odkrywając to, kim nas uczynił Bóg i tchnienie Ducha, powinniśmy chronić swoją indywidualność. Oczywiście mam tu na myśli wszystko to, co dobre i pożyteczne, co skrywa się za naszą indywidualnością.... czytaj dalej

Niedziela – 12.06.2016 – Łk 7,36-50

11 niedziela zwykła – Łk 7, 36-50 Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą». Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu». «Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś». Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię... czytaj dalej

Niedziela – 5.06.2016 – Łk 7, 11-17

10 niedziela zwykła – Łk 7, 11-17  Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań». Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie. 1. Zwróć uwagę na: szczegóły, które dostrzega Jezus 2. Odniesienie do… jakie ty szczegóły wokół siebie dostrzegasz? 3. Co wynika z tego fragmentu Nain to wioska położona ok. 10 km na płd.-wschód od Nazaretu. Jezusowi towarzyszy wielki tłum reprezentujący Izraela, wobec którego dokonują się mesjańskie znaki, oraz uczniowie – odróżniający się od tłumu i stanowiący zalążek Kościoła. Spotkaniu u bram miasta dwóch wielkich orszaków: z jednej strony idzie tłum słuchaczy i uczniów otaczający Jezusa, z drugiej zaś – tłum żałobników chowających młodego człowieka. Bezimienna kobieta, protagonistka tej sceny, jest określona jako matka i wdowa. Jej status społeczny był określany właśnie poprzez relację do męskich członków rodziny. Kobieta pozostawała pod władzą i ekonomiczną opieką męża, a jeśli była wdową – syna. Po stracie zarówno męża, jak i syna, nie mając prawa do samodzielnego dziedziczenia, była zupełnie samotna i pozbawiona wszelkich życiowych zabezpieczeń, w sytuacji po ludzku beznadziejnej. Prawdopodobnie do... czytaj dalej

Życiowy software.

Samo urządzenie nie wystarczy. Dla prawidłowego funkcjonowania potrzebne jest jeszcze oprogramowanie. To właśnie ono odpowiada za możliwości wykorzystywania sprzętu, który posiadamy. A człowiek? Czy on też ma swój software? Człowiek to ogromna tajemnica. Mimo tylu wieków, lat odkrywania kim jest i jak funkcjonuje człowiek, wciąż pozostają rzeczy nieodkryte i nadal niezrozumiałe. Uczymy się przez całe życie. Przechodzimy różne etapy naszego rozwoju i wciąż pozostajemy zagadką. Spotykając po latach, jakiś naszych znajomych, słyszymy niekiedy: „mi się w życiu nie powiodło”. Inni być może powiedzą: „ja jestem szczęśliwy, osiągnąłem tak wiele”. Skąd te różnice przeżywania życia, czyżby każdy z nas miał zupełnie inny software? Czy może jedni mają nowszy, inni starszy i dlatego tak im trudno dostosować się do współczesności? Każdy z nas gromadzi w sobie wiedzę. To, jak przeżyliśmy dotychczas naszą codzienność jest w nas obecne pod postaciami różnych wspomnień, wrażeń, emocji, historii, doświadczeń. Owocem naszego życia jest też to wszystko, co stanowi naszą również fizyczną własność. I tutaj już zaczynają się różnice pomiędzy nami. Choć może przeżywamy tę samą codzienność, bo praca, domowe obowiązki, rodzina itp., to jednak każdy z nas zupełnie inaczej angażuje się w swoją codzienność i zupełnie z czymś innym wychodzi z niej ubogacony. Zatem to nie tylko kwestia gdzie żyjemy i jak, ma wpływ na nasze wewnętrzne doświadczenia. Również to w jaki sposób my odczytujemy swoje życie i w jaki sposób je realizujemy ma bezpośredni wpływ na nasz „życiowy software”. Każdy z nas inaczej postrzega i rozumie wydarzenia, które nas dotykają, w których uczestniczymy. Nasze decyzje, wybory w taki, a nie inny sposób przyczyniły się do tego, że takimi, a nie innymi ścieżkami przemierza nasza... czytaj dalej

Jakość software.

Każdy z nas przez pryzmat osobistych doświadczeń, zupełnie inaczej spogląda na swoje życie. Jedni są zadowoleni z tego, co udało im się osiągnąć i to im wystarczy; inni są bardziej wymagający i stawiają sobie kolejne, nowe cele. Oczywiście nie wszyscy, ale z dużym przerażaniem patrzę na młodych, kiedy trwa batalia wystawiania ocen, czy to na zakończenie roku, czy zwyczajnie z zadań bieżących. „Niech ksiądz mi da dwa, tyle mi wystarczy…” – taki słowa niestety padają dość często. Niekiedy komentuje je takim stwierdzeniem: „chciałem ci dać cztery, ale skoro dwa ci wystarczy…” Wówczas młodzi często wycofują się ze swojej prośby, chcąc w ten sposób przekonać mnie, że moja propozycja jest dla nich jednak ważniejsza. Ja chce obudzić ich ambicję, ale niestety wpisuje często ocenę, które oni sami żądali na początku. Czy rozumieją moje działanie? Niektórzy tak i przy następnej okazji, stają się bardziej ambitni i ich praca, bardziej owocna. Czy mamy zakodowane w sobie ambicje, lub ich brak? Niekiedy przeciętność staje się sposobem przeżywania codzienność, jakby nie było innej opcji. Sami chcemy się oszukać, przyjmując najwygodniejszą opcję, raczej z innych powodów niż z powodu ambicji, lub jej braku. Ambicje ma każdy, gorzej jest niestety z chęciami, których nie mają niestety wszyscy i może przez to taki stan rzeczy. Software, który posiadamy jest naszą osobistą zdobyczą. Można stwierdzić, że jest on taki, jakie są nasze ambicje i chęci. Podobnie jak w świecie informatycznym, pojawiają się niekiedy nowe wersje software, aby usprawnić działanie naszego urządzenia. My możemy zdobyć nowy software przez to, że rzeczywiście zaangażujemy się w nasze życie i zdobywanie właściwej wiedzy. Nasza codzienność to wiele mniejszych lub większych elementów, które... czytaj dalej

Software – nasze zaplecze.

Dobrze mieć „asa w rękawie”… Potrzebujemy osobistego zaplecza, w którym nagromadzimy odpowiednią wiedzę, doświadczenia…, które będziemy mogli w odpowiedni sposób, w odpowiedniej chwili, wykorzystać. By móc sięgnąć do jakiegoś duchowego lub fizycznego zaplecza, trzeba je najpierw mieć – stworzyć. Od wielu lat udaje mi się gromadzić różne ciekawe myśli, z różnych dziedzin życia. Powstające w ten sposób zeszyty z notatkami leżą sobie na półce i czekają na odpowiednią chwilę. Niekiedy zastanawiam się, czy starczy mi sił i czasu, aby powrócić do tych notatek i w jakiś sposób je przeanalizować. Pojawiają się sytuacje, w których za jakimś natchnieniem sięgam do któregoś z zeszytów i trfiam na najodpowiedniejszą myśl w tej sytuacji. Dlaczego pojawiły się takie zeszyty? Wiele spraw niestety jest bardzo ulotnych. Już wiele razy przekonałem się, że idąc spać miałem w głowie jakąś ciekawą myśl, super rozwiązanie, a budząc się rano już o tym nie pamiętałem i trudno mi było cokolwiek odtworzyć. Podobnie z przeczytanymi książkami, periodykami itp. Człowiek w jakiejś chwili życia, czytając jakąś myśl, doświadcza jakiegoś olśnienia, a później trudno mu przypomnieć sobie proces, który dokonywał się w jego głowie. Może dlatego warto zapisać jakąś myśl… Inni twierdzą, że nie warto zapisywać, bo to jest przechowywanie na siłę czegoś, czym powinniśmy zacząć natychmiast żyć, a nie zapisywać. Zdania są podzielone. Wybierz sam opinię, z którą się najbardziej utożsamiasz i którą najłatwiej ci jest realizować. WIEDZA W PIGUŁCE. Życie uczy nas najwięcej. Dzięki codziennym zdarzeniom zyskujemy bardzo szeroką wiedzę. Jednak samo życie nie nauczy nas wszystkiego. Powinniśmy posiłkować się różnymi odrębnymi źródłami wiedzy, które pomogą nam zrozumieć niekiedy jakieś sprawy, albo przynajmniej umożliwią nazwanie po imieniu tego co... czytaj dalej

Kolejna już… rocznica święceń

kapłańskie „czasowniki” Zdarzyło się kiedyś, a dokładnie w 2003 roku, że Arcybiskup powierzył mi szczególne zadanie. Kościół zaufał mi i obdarzył mnie szczególnym darem, jakim jest kapłaństwo. Patrząc na różne okresy mojego życia, na przeróżne doświadczenia i zadania, chce dokonać dla siebie pewnego podsumowania. Rozważając nad różnymi kwestiami, chce je scharakteryzować jedenastoma czasownikami. Trudno, abym w nich zawarł wszystko, ale to właśnie one będę pewnymi drogowskazami po moich doświadczeniach, które miały i mają dalszy wpływ na moje życie. Nie dokonam całkowitej oceny samego siebie, z uwzględnieniem negatywnych i pozytywnych stron mojej osoby, ale chce bardziej wyznaczyć sobie, na kolejne lata mojego powołania, kierunki działania i pewne zadania, które ufam, że i wam coś pomogą odkryć. Pewne podsumowywania mają często charakter oceny przeszłości. Wobec tłoczących się wokół nas wszystkich, przeróżnych opinii i ocen, wolę raczej pozostać w obszarze teraźniejszości i przyszłości, aby móc przyjąć to, co słyszę i widzę, jako narzędzia do tworzenia kolejnych doświadczeń, wciąż tworzącej się, mojej historii życia. Niekiedy jestem przerażony różnymi zasłyszanymi opiniami i ocenami i by się im nie poddać, a jednocześnie nie udawać też, że ich nie słyszałem, wprowadzam nieustannie, różne zmiany, które mają przemienić moje życie w jeszcze piękniejszy dar, dla innych. Mamy dziś bardzo różne wyobrażenia o człowieku, o księdzu… Sprostać dzisiejszym zadaniom, nie jest rzeczą łatwą, a pierwszą sprawą, z którą trzeba walczyć – to sam człowiek, który często sam dla siebie jest niestety niewłaściwym przewodnikiem. Może trochę tchnie pesymizmem we wstępie, ale nie taki ma mieć charakter to moje „podsumowanie”. Każdego dnia staję przed sprostaniem trudnemu zadaniu, którym jest kapłaństwo i widzę, przez to co dzieje się w ogólnym świecie,... czytaj dalej

Po „Bożym Ciele”.

Od kilku dni chodzę z tym tematem w głowie i to, co najczęściej się pojawia w związku z tym, to pytania: Co chce mi dziś przekazać Uroczystość Bożego Ciała? Czego dziś, może każdego z nas jeszcze ta uroczystość nauczyć? Kolejny dzień wolny, tym razem związany z uroczystością kościelną, dla jednych jest okazją do przeżycia czegoś bardzo duchowego; dla innych pobożna praktyka realizowana z tradycji. Dla jeszcze innych to tylko kolejny wydłużony weekend. Idąc w procesji Bożego Ciała, troszkę obserwowałem ludzi i ich postawy. Były one bardzo różne – wiele pięknych, wręcz budujących – choćby ta, gdy pan z kulami usilnie za każdym razem po przyjściu do kolejnego ołtarza, robił wszystko, co w jego mocy, aby uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Były też negatywne, jak ta, kiedy podczas śpiewu Ewangelii jakiś „Boży pijaczek” zaczął coś wykrzykiwać za ołtarzem i ekipa z chóru, biorąc pod pachy tego pana, chwiejącego się na ostatnich nogach odprowadzili nieco dalej, próbując go uspokoić. Jedne i drugie bywają prawie zawsze. Nie o tym jednak pragnę pisać. Nasze uczestniczenie w tej Uroczystości bywa mniej lub bardziej świadome, pewnie dlatego tak skrajne są nasze postawy. Patrzyłem jednak na ludzi, by uczyć się tej Uroczystości. Bo już od jakiegoś czasu pojawiło się we mnie pytanie: CO CHCE MI DZIŚ PRZEKAZAĆ UROCZYSTOŚĆ BOŻEGO CIAŁA? Znalazłem trzy odpowiedzi, na których przede wszystkim się skupiłem. Bóg jest obecny pomiędzy nami. Druga odpowiedź: Procesja- moje świadectwo i wchodzenie Boga w codzienność mojego życia. I trzecia odpowiedź: Cud Miłości – nieodkryta i niedoceniona Eucharystia. Może mało odkrywcze są te wnioski, ale mobilizują, aby stawić czoła tym treściom, które płyną z tej Uroczystości. Możemy oczywiście przeżyć... czytaj dalej

Niedziela – 29.05.2016 – Łk 7, 1-10

9 niedziela zwykła – Łk 7, 1-10 Gdy Jezus dokończył swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył, mówili, kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: “Idź” – a idzie; drugiemu: “Chodź” – a przychodzi; a mojemu słudze: “Zrób to” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego. 1. Zwróć uwagę na: Wiarę pełną zaufania wobec Boga 2. Odniesienie do… jak Ty ufasz Bogu i zdajesz się na Jego działanie? 3. Co wynika z tego fragmentu Kafarnaum – osada rybacka, w której znajdował się także posterunek celny i garnizon wojska – to miasto pogranicza, „Galilea pogan”. Tam przychodzi Jezus, aby ludzi oddalonych od Boga obdarzyć łaską wiary. Gdy Jezus ponownie przychodzi do Kafarnaum, do wiary zostanie powołany poganin, a dokona się to za pośrednictwem Izraelitów, którzy... czytaj dalej

Niedziela – 22.05.2016 – J 16,12-15

Uroczystość Trójcy Świętej – J 16, 12-15 Jezus powiedział swoim uczniom: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi». 1. Zwróć uwagę na: Kim jest Trzecia Osoba Trójcy Świętej. 2. Odniesienie do… Poszukuj właściwego miejsca Ducha Świętego w twoim życiu. 3. Co wynika z tego fragmentu W przekazywaniu Jezusowego objawienia istotną rolę będzie odgrywał Duch Święty – Duch Prawdy, którego zadaniem będzie nieustanne pogłębianie w uczniach zrozumienia Jezusowej nauki.  Dzięki Duchowi Świętemu uczniowie będą mogli aktualizować prawdę. Dotąd nie mogli zrozumieć wszystkiego, ponieważ nie uczestniczyli jeszcze w pełni w misterium paschalnym Jezusa. Duch Święty pomoże każdemu rozeznać co jest kłamstwem, a co prawdą. Świadomość prawdy poprowadzi nas do szczęścia, pokoju i wolności. Duch Święty pełni rolę Przewodnika na drodze, ma wskazywać uczniom kierunek i prowadzić do głębszego poznania prawdy. Jego aktywność nie będzie „mówieniem od siebie” czyli nie będzie ona polegała na tworzeniu nowego objawienia. Po ustaniu „mowy Jezusa” będzie kontynuowane „mówienie” Ducha Świętego w sercach ludzi umożliwiając im nieustanne wewnętrzne wsłuchiwanie się w orędzie Mistrza z Nazaretu. Duch Prawdy będzie przemawiał w sercach uczniów, o tym co usłyszał od Ojca i Syna dzięki głębokiej relacji z Nimi. Duch Święty jawi się jako Pośrednik stojący pomiędzy Synem ściśle zjednoczonym ze swoim Ojcem oraz uczniami. Jezus spełniający do końca wolę swego Ojca ma... czytaj dalej

Niedziela – 15.05.2016 – J 20,19-23

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego – J 20, 19-23 Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». 1. Zwróć uwagę na: misję, którą otrzymują uczniowie Jezusa. 2. Odniesienie do… czy rozpoznaję swoją misję we współczesnym świecie? 3. Co wynika z tego fragmentu Określenie wieczorem przypomina nam o Passze, którą należało właśnie o tej porze rozpocząć. Ten wieczór to dla uczniów prawdziwa Pascha, przejście od lęku, zamknięcia i smutku do życia w pokoju i radości, z jasno ukazaną życiową misją. Uczniowie są razem, ale nie tworzą wspólnoty, są zamknięci i zalęknieni. Zamknięte drzwi nie są przeszkodą dla Jezusa, bo On jest Bramą, podobnie jak wielki kamień, ani zamknięcie w grobie nie były dla Niego przeszkodą w powstaniu z martwych. Staje On pośrodku cierpienia, lęku i obaw swoich uczniów, wchodzi w samo centrum ich śmierci i obdarza ich pokojem – pełnią wszelkiego błogosławieństwa. Ten pokój, którego oni jeszcze nie mieli, bo ich serca były zatrwożone i zalęknione.  W tym momencie Jezus spełnia swoje obietnice złożone uczniom w czasie Ostatniej Wieczerzy, że ujrzą Go i zostaną napełnieni radością, której nikt nie zdoła im odebrać. Właśnie ta radość zajmuje jedno z centralnych miejsc w życiu chrześcijanina. Jej to Nauczyciel pragnie dla swoich uczniów... czytaj dalej

Niedziela – 8.05.2016 – Łk 24,46-53

7 niedziela wielkanocna – Wniebowstąpienie Pańskie- Łk 24, 46-53 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.  Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka». Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. 1. Zwróć uwagę na: przygotowanie jaki robi Jezus i co pragnie ofiarować swoim uczniom. 2. Odniesienie do… Jak ja rozumiem Jego wezwania do działania. 3. Co wynika z tego fragmentu Poprzez wyrażenie „tak jest napisane” Jezus wskazuje swym uczniom Pismo Święte jako źródło objawiające Jego tożsamość. Sam Jezus wyjaśniający Pisma jawi się jako największy Egzegeta i Hermeneuta, który objawia ludzkości sposób dochodzenia do wiary żywej, dojrzałej i głębokiej. Jezus wskazuje na cierpiącego Mesjasza, którego chwalebna męka wiedzie do zbawienia ludzkości. Niezrozumiałe po ludzku cierpienie Boga staje się źródłem prawdziwej mocy i chwały. W świetle poranka wielkanocnego krzyż staje się kluczem do interpretacji Pisma, a Pismo staje się najlepszym komentarzem do wyrażenia prawdy o chwalebnym krzyżu. Widać tutaj jak wielką wagę przywiązuje Jezus do roli Pisma Świętego, w którego świetle lepiej można przeniknąć tajemnicę Boga i człowieka. Całe Pismo staje się wyjaśnieniem misterium paschalnego Mistrza z Nazaretu. Jezus nazywając swych uczniów świadkami wskazuje na ich fundamentalną funkcję dawania świadectwa o swoim Mistrzu i o doświadczanych wydarzeniach. ... czytaj dalej

14 dni peregrynacji.

W temacie ważnej chwili… Od 17 do 30 kwietnia miałem niebywały zaszczyt przez te dwa tygodnie towarzyszyć znakom Światowych Dni Młodzieży (krzyż i ikona). 14 dni które oprócz zadań, pełne były też niezwykłych, ważnych chwil. Jesteś ciekaw, jakie były to chwile? 1.  Długo wyczekiwany moment. Niby nic ważnego, tak początkowo się wydawało. Ale, gdy wylądował samolot ze znakami ŚDM, zdałem sobie sprawę jaką rolę te znaki mogą odegrać w najbliższym czasie peregrynując po naszej archidiecezji. Przemierzając po różnych parafiach, mogą stać się one znakami jedności. Tak też rzeczywiście później się stało. Te znaki dotykali ludzie w wielu parafiach, dołączając w ten sposób do wspólnoty, którą złączyła już idea ŚDM. 2. W wielu miejscach wokół krzyża panowała szczególna atmosfera – zarówno wywołana przez osoby i ich duchowe przeżycie, jak i też fizyczna, wywołana przez piękne refleksy słoneczne, czy jakieś dekoracje itp. rzeczy. Światło padające na krzyż, uzmysłowiło mi, jak wiele razy względem wielu osób, to z krzyża wydobywa się wiele promieni, które wyznaczają każdemu z nas do realizacji, osobiste zadania. Widziałem jak wiele osób odchodziło od krzyża i niosło w sobie promień osobistego, duchowego przeżycia. 3. Był to jedyny dzień, podczas którego nie uczestniczyłem w peregrynacji, ponieważ miałem zadanie wygłosić wykład na Uniwersytecie Trzeciego Wieku pt. „Fenomen Światowych Dni Młodzieży”. Jednym z bardzo konkretnych wniosków było też to wszystko, co do tej pory widziałem podczas peregrynacji – zachowania ludzi, ich szacunek wobec znaków, rozmodlenie… 4. Światowe Dni Młodzieży mają skupiać przede wszystkim ludzi młodych. Wydarzenia w parafiach zdominowane są uczestnictwem osób dorosłych, albo starszych. Niekiedy wydaje się, jakby młodych nie było… Spoglądając na peregrynację, bałem się, że stanie się tak,... czytaj dalej

MATURZYSTO

Mam kilka razy wyznaczony dyżur w komisji egzaminacyjnej w czasie matury. Nie jest to ciekawe zadanie. Jednak obserwując młodych przez kilka godzin, można zastanawiać się nad wieloma sprawami. Ważna chwila w życiu młodych osób. Choć wydaje się kolejną, tego typu. Egzamin na zakończenie podstawówki, później gimnazjalny, teraz – matura. W każdym chodzi niby o to samo – sprawdzenie wiedzy. Dla wielu jest to moment – przełom. Po zdaniu matury muszą zdobywać nowe, może ciekawsze horyzonty na studiach. Jednak zastanawia mnie czy ten ich obecny sprawdzian wiedzy w czymś im rzeczywiście pomaga, do czegoś ich przybliża? Czy to nie będzie znowu tak, że wielu z nich stwierdzi – „udało mi się!” Czy to łut szczęścia, traf, czy posiadana wiedza pozwala zapamiętać tą jedną chwilę do końca życia? Skąd ta chmura wokół matur. Skąd się to wzięło, że tak przerażeniem i z takim przejęciem ludzie podchodzą do tego wydarzenia. Czy to dłuższa chwila jest decydującą w życiu? Spanikowani, z trzęsącymi się rękoma, zgryzający swoje paznokcie lub końcówki długopisów, szukają gdzieś ponad głowami innych źródeł inspiracji. Zegarek zawieszony na ścianie i informacja na tablicy o której koniec egzaminu staje się ich kompasem. Odliczając ich ważne, kolejne chwile nieubłaganie świadczy o ich możliwościach. Wytężony wzrok, utkwiony na kolejnej kartce, staje się jakby znakiem zagubienia, jakby pytali, gdzie obecnie są, dokąd podążają. Już tylko godzina została z tych prawie trzech do dyspozycji. Wszyscy elegancko ubrani, choć to ich szkolny najcięższy dzień pracy… Wkłady powoli się wysuszają, wiedza przelewa na papier. Zliczane słowa i polecenia, kolejno wertowane strony, powoli strach oddala się; na innych powrócił – jakby silniejszy, jakby zgubił się gdzieś i odnalazł drogę.... czytaj dalej

Jak się scharakteryzujesz.

Największą wiedzę na twój temat, masz ty sam. Ale wiedzę swoją zdobywasz również dzięki temu, co inni powiedzą na twój temat. Jak zweryfikujesz to, co mówią inni, na twój temat, z tym, co sam wiesz o sobie, to co ci wyjdzie z tego porównania? Ważne chwile tworzą nasze życie. Niezależnie, czy je dostrzegasz, czy być może umykają one twojej uwadze, to i tak wpływają one na codzienne doświadczenia. Każdy z nas, mimo różnicy wieku, ma takie „ważne chwile” na swoim koncie. Jesteś wstanie wymienić ich kilka? Myślę, że warto poświęcić chwilkę, by w głowie poukładać sobie kilka takich wydarzeń, by móc zrozumieć o czym za chwilę napiszę. 1………… 2………… 3………… 4………… Przybywające nam lata, dokładają nowe historie, doświadczenia – ważne chwile, w których dokonało się dla nas coś szczególnie ważnego. Może doświadczyliśmy jakiś radości, lub trudności. Może stanęliśmy w miejscu, w którym podjęliśmy życiową decyzję. Może jakaś sytuacja pozwoliła nam coś odkryć; czegoś nas nauczyła. To, co jest w tym piękne, to fakt, że każdy z nas ma zupełnie inną listę ważnych chwil. To jest bardzo ubogacające, że każdy z nas ma różnobarwną codzienność, która nas w jakiś sposób charakteryzuje. CO SIĘ LICZY? Przyglądając się z perspektywy jakiegoś czasu na swoje życie, możemy zobaczyć pewne charakterystyczne dla nas zachowania, działania i osiągnięcia. Jeśli uważnie obserwujemy swoje życie, z łatwością dostrzeżemy to, co się dla nas liczy najbardziej, co jest dla nas najistotniejsze. Może ktoś z nas ma swoją osobistą piramidę wartości – system dzięki któremu postępuje w życiu, nadając różnym sprawom szczególną wartość. Jednak wartości to jedna sprawa, a to co się liczy w naszym życiu to kolejna. Pojawia... czytaj dalej

Na rozstaju dróg.

Decyzje są różne, a ich owoce lub konsekwencje są jeszcze bardziej zróżnicowane. Ilość ważnych momentów w naszym życiu, powinna nas przekonać do prawdy o tym jakie wybory dokonujemy, a jakie powinniśmy dokonać. Czy nie zdażyło ci się nigdy pomyśleć, że gdybyś miał możliwość, to cofnąłbyś się w czasie i zmienił jakąś decyzję, lub ją poprawił? Niestety nie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami wehikułu czasu, który umożliwiłby nam przenieść się do wybranego przez nas momentu. Zresztą obawiałbym się konsekwencji wynikających z możliwości podejmowania takich prób. Ale mamy za to coś zupełnie innego, jeszcze bardziej ważnego. NEWRALGICZNY PUNKT Zastanawiam się ile było w moim życiu takich momentów, które miały ogromny wpływ na przebieg dalszego mojego życia. Czy jestem świadom wszystkich takich momentów w moim życiu? Być może wydaje nam się, że momenty, które naszym zdaniem są newralgiczne wpłynęły na dalszy bieg naszego życia, a w rzeczywistości być może jakaś błahostka miała bardziej wpływ, a my nawet tego nie czuliśmy. Życie wydaje się nie być decyzją jednej chwili, jednego wydarzenia. Raczej musimy obserwować jakiś kontekst, by dostrzec możliwości wyboru, jak i też później ewentualne owoce lub konsekwencje. Jaki moment w twoim życiu jest szczególnie newralgiczny? Jakie momenty twoim zdaniem, miały ogromny wpływ na przebieg poszczególnych dni, wydarzeń. Z jednej strony mamy za sobą historię, a więc te momenty newralgiczne, które już były, które już wpłynęły na naszą codzienność; mamy też przyszłość, a więc punkty przed nami, od których zależeć będą kolejne chwile i rodzące się perspektywy naszego życia. Jest to dla nas bardzo istotne, aby mieć takie punkty, bo dzięki nim, łatwiej będzie nam wyznaczyć sobie kierunek dalszego życia, kolejnych wyborów. To właśnie nadaje... czytaj dalej

Ładunek chwili.

Ile jest takich chwil, które nam umykają, bo nie mamy świadomości ich istnienia? Jak wiele rzeczy marnujemy, bo nie chce nam się, albo nie jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być? „Nie byłem wstanie tego przewidzieć” – te słowa pojawiają się niekiedy jako wytłumaczenie wobec jakiegoś zaniedbania, albo wtedy gdy ranimy kogoś, a chwilę później pojawiają się konsekwencje tego, co powiedzieliśmy i zrobiliśmy. A zastanawialiście się dlaczego pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć chociaż wszystko, albo przynajmniej sporo znaków na to wskazuje? Czy można przewidzieć to, co może nastąpić? Odkrywam, że im bardziej staram się by różne osoby i sytuacje były dla mnie ważne, tym mocniej towarzyszą mi: roztropność, odpowiedzialność, wrażliwość. Powinniśmy „nieść” ze sobą ludzi i wydarzenia, a przez poczucie ich „ciężaru” zaczniemy doceniać to, co dzieje się waszym życiu. To forma pewnego przygotowania wobec tego, co może nastąpić w kolejnych chwilach naszej codzienności. Jeśli jakieś wydarzenie jest dla nas ważne, to przy każdej kolejnej nadarzającej się okazji, pojawienia się takich sytuacji, nasze skupienie i gotowość będą większe. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ niesiemy już w sobie jakieś doświadczenie, które uwrażliwia nas na powielającą się sytuację. Co innego, gdy nie mamy doświadczenia. Wówczas trudniej jest nam wiedzieć na co czekamy i czego możemy się spodziewać. Możemy kierować się intuicją, roztropnością, wrażliwością i odpowiedzialnością. Wydaje się to niby takie oczywiste, ale życie naprawdę potrafi nas bardzo zaskoczyć i wówczas wszelkie schematy – rozwiązania zwyczajnie się nie sprawdzają. Każda chwila niesie w sobie jakby „ładunek elektryczny”, który dopiero po zetknięciu się z nim, może przeskoczyć na innego człowieka. Potrzebujemy w naszej codzienności stwarzania właśnie takich okazji, aby ten „ładunek chwili”, mógł... czytaj dalej

Niedziela – 1.05.2016 – J 14,23-29

6 niedziela wielkanocna – J 14, 23-29 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. 1. Zwróć uwagę na: warunek miłowania konieczny do wiary w Boga 2. Odniesienie do… jakimi sprawami kieruję się w życiu codziennym 3. Co wynika z tego fragmentu Miłowanie jest zestawione tutaj z zachowywaniem nauki. To swoiste synonimy. Określenia te wskazują nie na jakieś poszczególne przepisy prawne, ale na całą naukę Jezusa, który przyszedł, aby wypełnić Prawo, ale tym samym nadał mu o wiele głębsze i szersze znaczenie, aniżeli zwykli to byli czynić żydowscy oponenci Mesjasza. Fundamentem, na którym mają się opierać jakiekolwiek ludzkie postawy, jest przykazanie miłości do Boga i do człowieka zarazem. Zachowywanie nauki Jezusa jest jednocześnie sprawdzianem miłości, potwierdza jej autentyczność, wyraża ją konkretnie, w faktach, a nie tylko deklaratywnie. Jezus obiecuje swe przyjście, do tego kto Go miłuje.... czytaj dalej

Niedziela – 24.04.2016 – J 13,31-35

5 niedziela wielkanocna – J 13, 31-33a. 34-35 Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony. Jeżeli Bóg został w Nim uwielbiony, to Bóg uwielbi Go także w sobie samym, i zaraz Go uwielbi. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali». 1. Zwróć uwagę na: wagę tego ostatniego spotkania przed męką. 2. Odniesienie do… ile jest taki cennych, bardzo osobistych rozmów z Bogiem. 3. Co wynika z tego fragmentu Judasz opanowany przez diabła, który zamieszkał w jego wnętrzu, opuszcza wspólnotę uczniów Jezusa i wychodzi w noc. Symbolizuje ona królestwo ciemności, które go ogarnie i postawi po stronie wrogów Jezusa. „otoczyć chwałą”. Jest to temat dominujący w całej „Księdze Chwały”. Chodzi tu o widzialną manifestację Boga poprzez czyny pełne mocy. Dokonuje się ona „w Synu Człowieczym” tj. w osobie i działaniu Jezusa – w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. W ten sposób Jezus ukaże światu chwałę Boga! Jezus zostanie wywyższony na krzyżu, na podobieństwo węża miedzianego wywyższonego przez Mojżesza na pustyni, aby każdy, kto uwierzy w Jezusa, został zbawiony i miał życie wieczne. Objawienie chwały Ojca dokona się w sposób maksymalny w godzinie męki i śmierci, która właśnie nadeszła. Odpowiedzią Ojca na posłuszeństwo i miłość Syna będzie z kolei wywyższenie i objawienie Jego boskiego majestatu w zmartwychwstaniu.   Jezus zwraca... czytaj dalej

Niedziela 17.04.2016 – J 10, 27-30

4 niedziela wielkanocna – J 10, 27-30 Jezus powiedział: «Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». 1. Zwróć uwagę na: relacje istniejące pomiędzy Ojcem, a Synem i Jezusem, a owcami. 2. Odniesienie do… jakie są moje relacje z Trójcą św. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus w swojej odpowiedzi na pytanie o swą mesjańską tożsamość mocno podkreśla Jego żywą relację do swoich owiec. Relacja ta opiera się na wzajemnym współdziałaniu. Z jednej strony owce słuchają głosu Pasterza i idą za Nim, z drugiej zaś Pasterz zna je i obdarza je życiem wiecznym. Taka relacja gwarantuje owcom bezpieczeństwo i zapewnienie, że nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z ręki Pasterza. Otwarcie uszu i słuchanie głosu Bogu powinno charakteryzować postawę wierzących, którzy przyjmują głęboko do serca Boże Słowo. Dzięki temu słuchaniu możliwe jest realizowanie woli Bożej, które nasz tekst w sposób obrazowy opisuje jako chodzenie owiec za Pasterzem. Owce słuchające i chodzące za Pasterzem są pod Jego szczególną troską. Pasterz bowiem zna je i obdarza je najcenniejszym darem życia wiecznego. Pasterska ręka chroni owce przed atakiem wilka i przed wszelkim niebezpieczeństwem. W ten sposób nikt i nic nie jest w stanie wyrwać wierzących z Bożego uścisku miłości. Moc Pasterza strzegącego swych owiec wypływa z mocy Ojca, który zostaje przedstawiony jako największy Dawca i Stróż owiec. Dawanie to... czytaj dalej

Niedziela – 10.04.2016 – J 21,1-19

3 Niedziela wielkanocna – J 21, 1-19  Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?». Odpowiedzieli Mu: «Nie». On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!». Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!». Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał... czytaj dalej

Kościół

1. Eucharystia tworzy Kościół. Kościół jest Ciałem Chrystusa, jest Chrystusem, który przedłuża swoją obecność. (Ch.L.) To dzięki niej, Eucharystii, każdy z nas uczestniczy w życiu wspólnoty, która jest czymś więcej niż tylko grupą osób, czy jakąś tam wspólnotą. Stajemy się dzięki Eucharystii Kościołem – ciałem Chrystusa, a nasza jedność sprawia, że On wciąż jest pomiędzy nami. Jesteśmy szczególną wspólnotą, bo w Kościele jest obecny On sam. 2. Kościół w głębi swej istoty jest przede wszystkim ludem Bożym. Jest komunią: Kościołem – komunią. (Ch.L.) Zrozumienie, czym jest, albo kim jest Kościół, może znacznie ułatwić nam jakiekolwiek rozważanie. Zrozumienie, że nie jest to tylko instytucja, hierarchia, otworzy nam oczy i  zobaczymy, że każdy wierzący jest integralną częścią tego organizmu – wspólnoty. Odpowiedzialność w pierwszym rzędzie spoczywa na tym, aby rzeczywiście mieć w sobie poczucie wspólnoty – komunii i ją rzeczywiście realizować. 3. Żyć Kościołem – komunią oznacza budować relacje miłości we wszystkich wyrazach Kościoła (ludzie, struktury, ekumenizm) (Ch.L.) Pozbawiając tego ważnego elementu Kościół, zabieramy mu podstawowy wymiar dla którego istnieje. Jesteśmy wspólnotą, która rodzi się w miłość i dla miłości. Jeśli wszystkie rzeczywistości Kościoła będą budować relacje miłości, wówczas odczujemy jeszcze silniejszą jedność. Powinniśmy zrozumieć ten mechanizm działania – miłość… To ona stanowi podstawę wszystkiego w Kościele. 4. Wprowadzać miłość pomiędzy odpowiedzialnymi a wiernymi. (Ch.L.) Kościół musi w sposób bardzo konkretny realizować swoje podstawowe zadania. A co nim jest? Chociażby przypominać o miłości i na nią naprowadzać wszystkich wierzących. Wszyscy o tym dobrze wiemy, że tym, co nas powinno wyróżniać jest miłość. Ale jeśli między członkami Kościoła, nie będziemy widzieli miłości, to będziemy anty świadectwem. Musimy zatroszczyć się rzeczywiście o to,... czytaj dalej

Napełnić codzienność życia.

Szklanka na wpół pełna, czy pusta? – by jednak tak mogło się stać, musi być szklana i coś w jej środku. W życiu, naszą codzienność musi coś wypełniać. Zastanówmy się nad naszą szklanką – życiem. Temat codzienności pojawiał się już wiele razy na łamach mojej strony. Jest to jednak temat, niekończących się wywodów, dlatego pochylając się nad tą treścią można zawsze coś odkryć nowego, albo przynajmniej inaczej spojrzeć na różne odkrycia, które są dla nas trampoliną – skokiem w przyszłość z nową siłą i nastawieniem. Gdy patrzymy na życie z dystansu, z perspektywy jakiegoś dłuższego czasu, pewnie wiele razy odkrywamy jakie bogactwo skrywa się w naszej codzienności. Czasami trzeba przyjrzeć się swojej szklance. Możemy zastanawiać się nad tym, jak bardzo pojemne jest nasze życie. Może ciekawią nas różne rzeczy i coraz bardziej poszerzamy krąg swoich zainteresowań. Zaspokajamy swój apetyt ciekawości, różnymi doświadczeniami i próbami nowych doznać w różnych sferach naszego życia. Możemy skupić się za bardzo na możliwościach naszego życia, albo do przesady przyglądać się treści naszego życia, ale jeśli nie będziemy potrafili zadbać o odpowiednie proporcje, być może stracimy wszystko. Czy patrząc na swoje życie dostrzegasz w nim coś wyraźnego, wartościowego i charakterystycznego? Czy też masz tak, że otwierając szafę, przestawiasz kubki, szklanki w poszukiwaniu tego jedynego – twojego kubka, który być może już poobijany, podrapany, dotknięty różnymi historiami jest tym, który choć nie jest może ulubiony, ale po prostu z niego pijesz najczęściej? To ty kształtujesz swoje życie; ty w pełni odpowiadasz za swoje decyzje, wybory, a więc w symbolicznym znaczeniu masz swoją szklankę, której nie powinieneś co chwilę zmieniać, ale którą w odpowiedni sposób powinieneś zacząć... czytaj dalej

Miejsce na przyszłość.

Tworząc doświadczenia w teraźniejszości, każdy człowiek mimowolnie myśli o swojej przyszłości. Powinienem jednak tak angażować się w życie, by starczyło mi siła na przyszłość. Odpowiednie zagospodarowanie swojego życia pomoże nam uczynić w sobie miejsce na przychodzącą przyszłość. Szklanka w połowie pusta nie jest dla mnie symbolem czegoś negatywnego. To właśnie ta pustka może być w każdym momencie zapełniona kolejnymi, nowymi doświadczeniami, które zrodzą się wraz z nastaniem przyszłości. Jeśli moja szklanka byłaby pełna, to musiałbym coś z niej wylać, jakąś część, by móc uczynić w ten sposób miejsce dla czegoś nowego – świeżego. Skoro szklankę uczyniłem symbolem naszego życia – codzienności, to tym bardziej wyobrażenie o przyszłości, daje nam uzasadnienie dla podtrzymywania w sobie jakiejś „pustej strefy”, którą będziemy mogli zagospodarować w zależności od potrzeb. Pusta strefa Połowa szklanki – ta pusta, jest dla mnie świadectwem gotowości człowieka na nowe doświadczenia. Wszystko to, co przynosi nasza teraźniejszość jest dla nas darem, który może odegrać kluczową funkcję podczas wchodzenia w przyszłość. Nie wszystkie sytuacje nas angażują, dlatego powinniśmy się zastanowić na co jesteśmy gotowi, na co pragniemy się otworzyć i w czym uczestniczyć. „Pusta strefa” nie powinna zapychać się byle jakimi sprawami. Znając siebie, ile jest w nas rzeczywiście wolnego miejsca, powinniśmy umiejętnie oceniać co jest warte i realnie potrzebne, w naszej szklance. To, że uczestniczymy w jakiś wydarzeniach, wcale nie oznacza, że je przechowujemy w naszym wnętrzu: sercu lub myślach. Rozwaga podpowiada nam, że nie wszystko będzie dobrym materiałem inspirującym nas w budowaniu kolejnych doświadczeń. Dlatego potrzebujemy umiejętności dokonywania właściwego wyboru, ale i też odwagi do przeciwstawiania się temu, co może być dla nas zagrożeniem lub niepotrzebną stratą sił.... czytaj dalej

Co jest w twojej szklance.

Co widzisz w swojej szklance, a co powinieneś zobaczyć? Konsystencja twojego życia być może jest nieco zagęszczona, zamulona. Musisz od czas do czasu wstrząsnąć swoją szklanką. Nalałem sobie soku pomarańczowego. Odstawiłem na chwilę moją szklankę. Kiedy następny raz wziąłem ją do ręki, zauważyłem jak na dnie unosi się delikatna zawiesina. Potrząsnąłem nieco szklankę, wprowadzając w wir mój sok. Znów popatrzyłem i teraz sok już był normalny. Nic odkrywczego, każdy przecież wie, że tak trzeba zrobić. Absurdalne porównanie, ale dokładnie ten sam absurd niekiedy powtarza się w życiu – naszej codzienności. Przyzwyczajony do powszedniości, obrosłeś w schematy działania i nawet nie zauważyłeś, że twoje życie osiadło na mieliźnie codziennych rytuałów. Być może już od dłuższego czasu tak postępujesz  i nie widzisz żadnego w tym problemu. Problem jednak jest i warto nad nim się zastanowić. Być może treść mojego życia się nie zmienia. Pewnie tylko tak mi się wydaje, bo nie zauważam tego, co mógłbym  zyskać, osiągnąć. Bardziej rażące są te sytuacje, w których może całkowicie osiadło moje działanie, bo zauważam, że obecne rezultaty mojego działania, znacznie różnią się od tego, co zyskiwałem kiedyś. Wtedy to właśnie najczęściej odkrywamy, że nasze życie jest zamulone. Potrzebujemy w takiej sytuacji, wstrząsnąć swoim życiem. Pewnie zastanawiasz się, jak to zrobić? W szklance wiemy, że musimy stworzyć mały wir. Jak? Mieszając albo łyżeczką albo ruszając całą szklanką, by wprowadzić w ruch substancję, którą mamy wewnątrz. Jakkolwiek, liczy się przede wszystkim RUCH! Co zrobić, by moje życie, codzienność nie stały się zamulone? Otóż, morał wydaje się już jasny – trzeba życie wprowadzić w ruch!! Wir w szklance Niekiedy trzeba powiedzieć dość marazmowi, który nam towarzyszy. Musimy... czytaj dalej

Niedziela – 3.04.2016 – J 20,19-31

2 niedziela wielkanocna – J 20, 19-31 Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!». Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!». Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. 1. Zwróć uwagę na: znaczenie spotkania ze Zmartwychwstałym 2. Odniesienie do… jak ja podchodzę do wiary w Boże Miłosierdzie względem mnie 3. Co wynika z tego fragmentu... czytaj dalej

Spotkanie z Jezusem Miłosiernym – tekst adoracji

Boże, Ojcze miłosierny,  który objawiłeś swoją miłość  w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,  i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,  Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka. Pochyl się nad nami grzesznymi,  ulecz naszą słabość,  przezwycięż wszelkie zło,  pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi  doświadczyć Twojego miłosierdzia,  aby w Tobie, Trójjedyny Boże,  zawsze odnajdywali źródło nadziei.  Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki  i zmartwychwstania Twojego Syna,  miej miłosierdzie dla nas i całego świata. Amen. 1. JEZUS MIŁOSIERNY WYCHODZI DO WSZYSTKICH Wierzę, że to dla mnie wychodzisz z tego obrazu, nie chcesz być ujęty w ramki jakiejkolwiek doskonałości, nie chcesz być tylko „pamięciowym portretem” Boga. Po prostu wychodzisz, żeby dzisiaj mnie spotkać. Chryste pragniesz dotrzeć i wniknąć w każde ludzkie serce. Możesz to zrobić jeśli na drodze, pomiędzy Tobą, a człowiekiem, nie istnieje żadna przeszkoda.  Miłość Boga może pokonać wszystko, ale jest zniewolona, kiedy człowiek mówi Bogu „NIE”. Gdzie dziś, w szczególny sposób, powinienem zaprowadzić Boga? Jakie jest we mnie miejsce, które być może dotąd było na Niego zamknięte. Pozwól Mu wejść w tę zamkniętą przestrzeń… Niech On jej dotknie, uzdrowi i ci przebaczy. Niech Jego obecność w Tobie sprawi jasność, która pomoże ci pójść dalej, wolnym od tego co być może ciążyło ci już od dawna. 2. JEZUS MIŁOSIERNY ODSŁANIA TAJEMNICĘ SWOJEGO SERCA – MIŁOŚĆ DO CZŁOWIEKA. Odsłaniasz mi siebie, zapraszasz w sam środek miłości, tu jest moje miejsce, to miejsce mi przygotowałeś i nikt mi go nie zajmie. Wypisałeś mnie na swoich rękach. Wyryłam się raną  w Twoim boku. Bolała Cię miłość do mnie, dlatego jestem jej tak pewna, o nią pragnę się oprzeć. Przytul mnie Boże. odsłaniasz przebite... czytaj dalej

Niedziela – 27.03.2016 – J 20,1-9

Niedziela Wielkanocna – Zmartwychwstanie – J 20, 1-9  Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. 1. Zwróć uwagę na: osobiste świadectwo Jana o Zmartwychwstaniu 2. Odniesienie do… jaka jest moja droga do wiary w Zmartwychwstałego 3. Co wynika z tego fragmentu Szabat skończył się wieczorem, tak więc Maria udaje się do grobu najszybciej jak to możliwe.  Zwrot „pierwszego dnia” przywołuje historię stworzenia świata. W pierwszym dniu Bóg oddzielił światłość od ciemności, a szóstego dnia stworzył człowieka. Poprzez Paschę Chrystusa Bóg na nowo stwarza człowieka. Śmierć Chrystusa szóstego dnia jest dziełem nowego stworzenia, które pojawia się pierwszego dnia po szabacie. Pierwszego dnia po szabacie rozpoczyna się historia nowej ludzkości, historia „dzieci światłości” Fakt otwartego grobu daje nowe siły tym, których życie zostało zatrzymane w chwili śmierci Pan... czytaj dalej

Niedziela 13.03.2016 – J 8,1-11

5 niedziela wielkiego postu – J 8, 1-11  Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?». Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?». A ona odrzekła: «Nikt, Panie!». Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz». 1. Zwróć uwagę na: Jak Bogu zależy na każdym zagubionym człowieku. 2. Odniesienie do… Czy pozwalam Bogu dotrzeć z Jego miłosierdziem do mojego serca? 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus zasiada na dziedzińcu Świątyni jako prawdziwy Nauczyciel, który podaje ludowi właściwą interpretację Prawa Bożego. Wielki autorytet, jakim cieszy się Jezus wśród ludu rodzi zazdrość i niepokój u jerozolimskich rabinów, którzy kolejny raz zastawiają na Niego pułapkę. Cudzołóstwo w Izraelu popełniała kobieta zamężna lub zaręczona (zaręczyny rozumiano jako pierwszy etap małżeństwa), współżyjąc z innym mężczyzną. Mężczyzna natomiast popełniał cudzołóstwo tylko wtedy, gdy... czytaj dalej

Niedziela 6.03.2016 – Łk 15,1-3.11-32

4 niedziela wielkiego postu – Łk 15, 1-3. 11-32 W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników”. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn... czytaj dalej

szuflada

Masz projekty, które wiecznie odkładasz do szuflady? Może z powodu ilości pomysłów, planów, marzeń, powoli ich nie mieścisz w swojej szufladzie? Może i w tej kwestii warto zrobić inwenturę i wybrać jedną rzecz, może nieco zapomnianą i wprowadzić ją w życie. Mówi się potocznie, że przechowujemy nasze najlepsze pomysły w szufladzie. Czy faktycznie tak jest, że nasze „marzenia spoczywają gdzieś na dnie naszej szuflady”? A co jeśli te najlepsze pomysły wciąż są nie zrealizowane i spoczywają gdzieś, czekając na swoją kolej realizacji? Z jednej strony chciałbym was zachęcić, przekonać, aby jeśli nie macie, to taką szufladę sobie zorganizować. Ale jeśli macie już coś takiego, to zdobądźcie się na odwagę, aby do niej wreszcie zajrzeć. Pojawiają się w naszym życiu niekiedy genialne przemyślenia, mądre strategie, dojrzałe doświadczenia, marzenia, które być może akurat w tym czasie kiedy się pojawiają, nie są możliwe do wykorzystania. To nie oznacza, że można je porzucić, zapomnieć o nich lub wyrzucić  do kosza. Na każdą sprawę, musi przyjść odpowiedni czas. „Szuflada” z jednej strony chroni nasz duchowy, fizyczny skarb, z drugiej, zawsze pozwala powrócić do czegoś i w tym odpowiednim czasie, na nowo rozważyć jakąś sprawę. Przysłowiowa „szuflada” to przestrzeń, którą niekiedy mamy tylko w naszych głowach. Niekiedy to dosłownie fizyczne miejsce, do którego chowamy różne nasze pomysły. Dlaczego tak się dzieje, że mamy taką „Szufladę”, że chowamy przed światłem dziennym różne sprawy. NIekiedy te najbardziej osobiste sprawy, wolimy pozostawić tylko dla siebie. Boimy się, że pewne sprawy po prostu nie zostaną zrealizowane, dlatego odkładamy je na „wieczne potem”. To nic złego, że posiadamy takie „szuflady”, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, co w nich... czytaj dalej

Po co komu duchowa inwentura.

Pewnie udało wam się zobaczyć kiedyś napis „INWENTURA” na różnych witrynach sklepowych i z przerażeniem pomyśleć jak wielkie przedsięwzięcie musi to być. A pomyśl w kontekście swojego życia, co to może oznaczać dla ciebie, dla twojego rozwoju. Celem inwentury jest sprawdzenie faktycznego stanu rzeczy, czyli np. w przypadku sklepu, chodzi o sprawdzenie jakie produkty są na stanie – jaki faktycznie jest ich stan materialny. Po przeprowadzeniu takiego procesu, właściciel doskonale orientuje się w tym, jaki jest porządek w jego sklepie – ile pieniędzy w produktach rzeczywiście posiada, co i ile zginęło. Uczynienie takiego podsumowania, pozwala też, wprowadzić jakąś strategię, oszczędności i organizację. Można dzięki temu ocenić obecną sytuację, w kontekście przeszłości, przyszłości i nade wszystko teraźniejszości. Dla każdego z nas, bardzo pożyteczna jest świadomość tego, co w obecnej sytuacji się dzieje, czym dysponujemy i w co możemy bardziej inwestować – angażować się. Określenie tego, czym faktycznie dysponujemy jest zadaniem bardzo pomocnym, bo dzięki niemu możemy lepiej rozpoznawać to, w co powinniśmy się angażować jeszcze bardziej, a z czego powinniśmy zrezygnować i nie marnować na to czasu. Dokonywanie takich inwentur – bilansów, może obudzić w nas refleksję nad życiem. Nieczęsto mamy ku temu uzasadnione powody, dlatego najczęściej wobec trudnych sytuacji, jesteśmy poniekąd przymuszeni do zmierzenia się z myślami o swoim życiu. Zamiast oczekiwać takich wydarzeń, warto samemu prowokować, od czas do czasu, taką inwenturę, aby dokonać swoistego przeglądu swojego życia i zweryfikować postawy, zarówno te dobre, jak i też te złe. Nasz” dotychczasowy dorobek” podpowie nam co jeszcze bardziej powinniśmy zaakcentować  i co powinniśmy robić. Jeśli chcemy się w coś zaangażować, to uczynienie najpierw takiej inwentury może pomóc nam rozpoznać... czytaj dalej

Spis – szanse, możliwości.

Patrząc na jakieś rzeczy, które posiadasz może zadać sobie pytania: dlaczego to mam? co mogę z tym zrobić? jak mogę to jeszcze wykorzystać? W sercu posiadasz też pewnie wiele rzeczy, może warto też te pytania odnieś do tego, co się w nim kryje. Inwentura, to okazja aby przeprowadzić spis. Taki spis sporządza się po to, aby realnie ocenić to, co rzeczywiście się posiada. Wartość obecna jest zarówno w tym, co już udało nam się zainwestować, jak i też w tych możliwościach, które wciąż posiadamy. Jeśli znamy „wartość obecną” możemy w odpowiedni sposób zagospodarować swoimi możliwościami i w taki sposób budować swoją teraźniejszość i przyszłość, aby osiągnąć jak najwięcej duchowego dobra. Musimy stworzyć okazję, aby uświadomić sobie, co rzeczywiście posiadamy. Czasami przyzwyczajeni do schematycznej codzienności, posługujemy się wciąż tymi samymi rozwiązaniami, przez co nie uruchamiamy w sobie podkładów naszych zdolności. Warto jednak mieć świadomość posiadanego dobra. Każdy skrywa w sobie dobro, które poprzez odpowiednie warunki może być uaktywnione. W konfrontacji z otoczeniem: ludźmi, wydarzeniami, odkrywamy w swoim sercu coś, o czym zapomnieliśmy, a co było dla nas ważne, albo coś co nagle zrozumieliśmy i popatrzyliśmy na to z innej perspektywy. Tak jak niekiedy zapominamy o rzeczach materialnych, które posiadamy, a które gdzieś rzucone w kąt, nie dając o sobie znaku, tak podobnie bywa z naszymi duchowymi bogactwami, obecnymi w naszym sercu, rozumie.  To, co jest w naszych sercach, często jest nieocenionym skarbem. Co zrobić, aby ważne dla nas sprawy nie poszły w niepamięć, by nie zakryte je kurz historii? Odpowiedź wydaje się prosta – trzeba nimi żyć, wciąż na nowo odkrywając ich wartość i starając się używać ich w odniesieniu... czytaj dalej

Niedziela 28.02.2016 – Łk 13,1-9

3 niedziela wielkiego postu – Łk 13, 1-9  W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”». 1. Zwróć uwagę na: rozumienie cierpienia oraz jałowość działania. 2. Odniesienie do… jak ja przyjmuję cierpienie, czy wykorzystuję osobiste nawrócenie? 3. Co wynika z tego fragmentu Każda tragedia rodzi pytania o jej przyczyny, o odpowiedzialność za tę śmierć. Fakt, że miała ona miejsce podczas aktu pobożność sugeruje żydom, że to sam Bóg odmówił im swej opieki. Przedwczesna śmierć, zwłaszcza tragiczna oraz cierpienie, w sposób bardzo naturalny są także dziś odbierane jako kara za grzechy. Oni nie zginęli z powodu bycia „większymi grzesznikami niż inni”. Faktycznie Jezus nie odpowiada na pytanie „dlaczego zginęli?”, ale mówi o tym, co dla Jego słuchaczy winno wynikać z tej śmierci. Słów... czytaj dalej

Indywidualizm.

Jak popatrzę na jakąkolwiek osobę, zawsze znajdę jakiś element, który ją wyróżnia spośród innych osób. Czy zagrożeniem może być fakt, że ktoś ma za dużo indywidualnych cech? Coraz bardziej popularne media społecznościowe, prowokują szarego użytkownika do tego, by przestał być szary. Szarość nie jest modna, chyba że w fotografii. Ilość kont na FB, czy Instagramie, czy Snapchacie wyzwalają w każdym użytkowniku chęć, by się w jakiś sposób wyróżnić. Pomysłowości wydawałoby się, że nie powinno brakować, bo każdy z nas ma coś osobistego, a jednocześnie bardzo indywidualnego, co może ofiarować innym, ale tak naprawdę różnie to bywa. Zrozumieć co mam wyjątkowego. Wiele osób zdaje się, że niezbyt wierzą w siebie i w swoją wielkość, bo wydaje się, że tylko powielają innych, ich pomysły… Z czasem trochę zaczyna to wyglądać tragicznie, kiedy coraz większa grupa osób powiela kogoś, bo wydaje się to im super pomysłowe. Ale, czy nie powinno nas właśnie w tym momencie przynajmniej trochę przerażać fakt, że nie proponujemy niczego własnego, a jedynie powielamy pomysły innych. Ktoś może stwierdzi, „ale jak jest fajny pomysł to dlaczego by nie powielać”. Moja odpowiedź jest prosta – jeśli byśmy mieli powielać innych, to w pewnym momencie zabraknie nam osób, które ewentualnie moglibyśmy powielać. To właśnie czyjaś wyjątkowość wprowadza w życie jakąś super, genialną myśl, niebywały pomysł i dzięki temu inni robią nagle: „woow”. W każdym z nas jest coś wyjątkowego, czym możemy zaskoczyć innych, zainspirować ich, sprowokować do działania. Chociażby twój wkład wydawałby się banalny, nie rezygnuj z niego, bo to twój indywidualny mały, bądź duży dar, który możesz ofiarować innym. Na pewno ktoś  z niego, w jakiś sposób skorzysta. Wysiłek leży... czytaj dalej

Niedziela 21.02.2016 – Łk 9,28b-36

2 niedziela wielkiego postu – Łk 9, 28b-36 Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.» Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój wybrany, Jego słuchajcie.» W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli. 1. Zwróć uwagę na: na to, co Bóg czyni dla człowieka. 2. Odniesienie do… Bóg pragnie wkroczyć do mojego życia. 3. Co wynika z tego fragmentu Ewangelista mocno podkreśla, że przemienienie Jezusa dokonuje się podczas modlitwy. Zewnętrznymi znakami przemiany jest zmiana wyglądu twarzy oraz lśniąco biały wygląd ubrania Jezusa. Promieniująca biel szaty Jezusa wskazuje na Jego boskość. Jezusowi w chwili przemiany towarzyszą dwie wielkie postaci Starego Testamentu – Mojżesz i Eliasz. W Ewangelii Łukasza Mojżesz jest przedstawiany jako nauczyciel Bożej nauki i jako prorok wskazujący na zbawcze dzieło Jezusa. Osoba Mojżesza reprezentuje starotestamentowe Prawo. W tym kontekście osoba Jezusa jawi się jako... czytaj dalej

Niedziela 14.02.2016 – Łk 4, 1-13

1 niedziela wielkiego postu – Łk 4, 1-13 Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”». Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli”, i „na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. 1. Zwróć uwagę na: brak kompromisu w rozmowie z diabłem. 2. Odniesienie do… jak ty przeżywasz wszelkiego rodzaju próby. 3. Co wynika z tego fragmentu Po chrzcie w Jordanie Jezus pełen Ducha Świętego przebywa przez czterdzieści dni na pustyni, gdzie zostaje poddany pokusom diabła. W tekście aż dwukrotnie zostaje podkreślona asystencja Ducha Świętego. W naszej perykopie św. Łukasz podkreśla, że Jezus na pustyni jest wiedziony przez Ducha. Chce przez to powiedzieć, że Jezus w swej wędrówce po pustyni nie... czytaj dalej

jak być z innymi – II/16

JAK BYĆ Z INNYMI W różnych miejscach spotykam ludzi, którzy są przykładami różnych relacji. Bardzo szybko można zrozumieć, że tam gdzie relacje są głębokie, sposób postępowania takich osób różni się od innych, dlatego można ocenić jakie relacje istnieją pomiędzy konkretnymi osobami, czy jest to przyjaźń, miłość, czy są to tylko relacje czysto zawodowe, czy jeszcze inne. Niestety oprócz zaangażowania w relacje, w innych sytuacjach można zobaczyć ich płytkość. Nie wszyscy potrafią budować i podtrzymywać relacje, stąd pojawiają się różne trudności, które wiążą się z przykrym traktowaniem niekiedy siebie nawzajem. Podziały, płytkość, czy nawet niechęć do budowania relacji z innymi, wydaje mi się być coraz częściej pojawiającym się zachowaniem. Po co nam relacje z innymi osobami? Być sobą, ale dla innych. Fejm, czy relacje. Zapraszam również do komentowania. Podzielcie się swoimi... czytaj dalej

Po co nam relacje z innymi osobami?

Po co nam relacje z innymi osobami? Nasze doświadczenia w różny sposób interpretują relacje z ludźmi. Ci, którzy mają pozytywne doświadczenia relacji, będą przekonywać o ich ważności i pięknie; ci, którzy przeżyli może coś bolesnego – trudnego, będą przekonywać nas o luksusie samotności. To jak rzeczywiście jest z tymi relacjami? Gdy rozejrzymy się dokoła siebie bardzo szybko zorientujmy się, że dla większości osób relacje są czymś bardzo ważnym. Przy tej okazji jednak zobaczymy też jak wiele, różnych relacji panuje między osobami i jaka jest ich kondycja. Stąd właśnie chciałbym się w tym rozważaniu ogólnie zastanowić nad tymi trzema czynnikami. WAŻNOŚĆ RELACJI Od samego już urodzenia, wychowywani jesteśmy raczej w kulturze społecznej. A kultura ta przewiduje odniesienia istniejące pomiędzy mniejszymi bądź większymi grupami. Małe dziecko uczy się tego świata z i w relacji z rodzicami. Ich zaangażowanie, emocje, kultura i doświadczenia są przelewane na małe dziecko i w ten sposób jest ono wychowywane w systemie swoich rodziców. Oczywiście może być on pomocny i stanie się inspiracją w późniejszych latach, lub jest wadliwy i może stać się powodem obecności różnych ograniczeń. W wielu kwestiach poznajemy świat przez perspektywę innych ludzi: najpierw rodziców, później rówieśników, a w ostateczności kolegów, koleżanek, przyjaciół i idoli. Poznanie świata i budowanie relacji zależne jest oczywiście od naszego również zaangażowania. Możemy poddać się panującym opiniom, albo się im przeciwstawić i pozostać przy własnych argumentach. W naturalny jednak sposób uzależnieni jesteśmy od innych, od ich pracy i efektów, zaangażowania. Nie jest to negatywna zależność, wręcz przeciwnie świadczy ona o naszym zdrowym podejściu do życia. Im bardziej współtworzymy nasze życie z innymi, tym mocniej dostrzegamy ważność relacji. Dzięki innym... czytaj dalej

Być sobą, ale dla innych.

Być sobą, ale dla innych. Relacje w naturalny sposób otwierają nas na inne osoby. Nie można stworzyć prawdziwej ralcji, myśląc tylko o sobie.. Czyli relacja to – „stan – kiedy jestem darem dla drugiej osoby”? Każdy z nas poprzez różne życiowe doświadczenia, odkrywa i realizuje różnego rodzaju relacje. Każdy ma zupełnie inne doświadczenia, dlatego też dla każdego z nas relacje mają zupełnie inne znaczenie. Kiedy słucham różnych osób, mam możliwość zaobserwować jak różne relacje oni tworzą i jak różne zaangażowanie im towarzyszy. Zbudowane przez nas relacje łączą ludzi w różnych, wspólnie przeżytych doświadczeniach. Chwile, sytuacje które ludzie wspólnie przeżywają, ukazują jak wiele mają wspólnych spraw, jak ogromnym darem są dla siebie nawzajem. Przykazanie miłości, wspomina, że mamy „kochać bliźniego swego jak siebie samego”. Stąd ogromnym zadaniem w miłości innych, jest kochanie siebie. Relacja uwzględnia istnienie przynajmniej dwóch osób. Znając wartość mojego życia, znam i rozumiem jak wiele cennych rzeczy jest we mnie, które mogę też ofiarować innym – drugiej osobie. Tylko wtedy, gdy znam swoją wartość, wiem jak wiele mogę ofiarować innym. Jeśli jestem sobą, jeśli odkrywam prawdziwe swoje wnętrze, tylko wtedy mam świadomość tego, co mogę ofiarowywać innym. Każdy człowiek reprezentuje sobą jakieś bogactwo – fizyczne, duchowe, którym może ubogacić otaczający go świat, w tym również osoby, które są wokół. Każdy z nas jest indywidualnym przykładem istniejącego dobra, które może ubogacać i przemieniać innych. Jesteśmy istotną częścią tego świata i nie można nas zastąpić byle czym. Nasza obecność jest wyjątkowa, dlatego powinniśmy się nawzajem doceniać i szanować. Obecność każdego człowieka ubogaca i przede wszystkim przemienia ten świat. Jeśli każdy z nas ma świadomość tego, co może dać, może... czytaj dalej

„Fejm”, czy relacje.

„Fejm”, czy relacje. Dziś w czasach nowoczesnych środków komunikacji, możemy w jeszcze łatwiejszy sposób budować relacje z innymi. Zastanawiam się jednak, cze te środki, które posiadamy rzeczywiście wykorzystujemy we właściwy sposób?  Wiek, w którym przyszło nam żyć, wnosi w naszą codzienność wiele ciekawych rozwiązań myśli informatycznych, które skupiają się na tworzeniu różnych społeczności. Wśród wielu proponowanych nam aplikacji, wiele z nich zbudowanych jest w oparciu o społeczność i relację. Często używane przez FB, Instagram, Twitter, Snapchat, czy wiele innych, opierają się o zbudowanie wokół swojej osoby jakiejś grupy: znajomych, kolegów/koleżanek, przyjaciół, czy rodziny. Wyszukujemy ludzi o których pamiętamy, albo których spotkaliśmy przy jakiejś okazji, aby ich „dodać” do swojego konta i w ten sposób rozszerzyć grono swoich znajomych. Popularność niektórych aplikacji sprawiła, że odchodzimy od naturalnej segregacji osób, które włączamy do grona swoich znajomych, ponieważ bardziej chodzi nam o ilość niż o fakt – czy ktoś realnie jest moim znajomym, czy też nie. Bardziej niektórym zależy na docieraniu z jakimiś informacjami do szerszego grona, dlatego pula osób nam się powiększa, a niektórym właśnie tylko o to chodzi. Czy tysiące osób na FB realnie oznacza, że mamy tylu znajomych? Czy możemy faktycznie budować z nimi jakieś relacje? Fakt, że poprzez środowiska portali społecznościowych możemy dotrzeć do znacznie szerszego gremium ludzi niż w normalnych, realnych warunkach, pozwala na przekazywanie ważnych treści, z którymi się osobiście identyfikujemy. Czy przez to przekazywanie różnych treści, budujemy relacje? W wielu sytuacjach prowokujemy tymi treściami do jakiejś reakcji; raz po raz wywoływane są dyskusje, które przypominają rozmowę, wyrażają jakieś emocje i pobudzają do wzajemnego dzielenia się swoimi doświadczeniami. Jeśli zależy nam na takich „reakcjach” wówczas możemy... czytaj dalej

Niedziela – 7.02.2016 – Łk 5,1-11

5 niedziela zwykła (C) – Łk 5, 1-11 Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów». A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. 1. Zwróć uwagę na: konkretne wezwania do działania 2. Odniesienie do… twojego działania w imię wiary. 3. Co wynika z tego fragmentu Tłum otaczający Jezusa jest obrazem świata, który czeka na Ewangelię. Jezus głosi słowo Boże, które jest nasieniem wiary i życia wiecznego  Spojrzenie Jezusa – bardzo ważne w ewangelicznych narracjach – wydobywa osoby z ich anonimowości i samotności, staje się pierwszym etapem spotkania, które przemieni głęboko życie ludzi. Jezus przestaje przemawiać do wszystkich... czytaj dalej

Niedziela – 31.01.2016 – Łk 4,21-30

4 niedziela zwykła (C) – Łk 4, 21-30 W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czyż nie jest to syn Józefa?». Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie”; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». I dodał: «Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się 1. Zwróć uwagę na: Od samego początku Jezus ma swoich wrogów, zamkniętych na Jego naukę. 2. Odniesienie do… Czy i ty nie nosisz w sobie różnych oporów? 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus jak zawsze demaskuje zamiary tych, którzy Go otaczają. Chcą tym razem, by udowodnił swoje mesjańskie posłannistwo jakimś znakiem. Choć nie mówią tego wprost, to stawiają warunek, który musi spełnić Jezus, by zechcieli Go słuchać. Jest to niestety często spotykana postawa. Jezus wie jednak, że żadne... czytaj dalej

Miej wyobraźnię.

Sytuacje wymakają się spod kontroli? To twoja częsta przypadłość, czy nie? Ile razy przytrafiło ci się, że chciałeś dobrze, a wyszło źle? Albo ile razy nie miałeś zamiaru zrobić niczego złego, a wyszło właśnie w ten sposób? O jeden krok za daleko. O ile mniej byłoby sytuacji niewłaściwych, gdyby ludzie uruchomili wyobraźnię i bardziej się jej trzymali. Dzięki wielu doświadczeniom, w których braliśmy udział, albo o nich słyszeliśmy, potrafimy przewidywać rozwój pewnych sytuacji. Jeśli we właściwy sposób będziemy rozwijać te umiejętności, pomoże nam to zmierzyć się też z trudniejszymi sytuacjami, nawet nieznanymi. Jednak doświadczenie nie jest wystarczającym źródłem wiedzy, bo nie o wszystkich sprawach musimy wiedzieć, bo jednak życie dostarcza coraz to nowych sytuacji, wobec których trudno z wyprzedzeniem nagromadzić odpowiednią wiedzę i przygotować się na ewentualne następstwa. Wiedza to jedna sprawa, ale potrzebujemy pamiętać też o innych, np. o wrażliwości na drugiego człowieka; o wyobraźni, która mobilizuje do myślenia. Wrażliwość utrzymuje w ryzach nasze działanie, bo zmusza do tego, aby poczuć wagę swoich słów, pójść za swoim działaniem. Bez wrażliwości, zarówno działanie jak i słowa rzucane są bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie czujemy tego, co robimy względem innych, bo jesteśmy jakby poza tą sprawą. Zupełnie inaczej przeżywamy różnego rodzaju sprawy, gdy nas bezpośrednio one tyczą. Im bardziej angażujemy się w daną sprawę, tym mocniej jesteśmy wrażliwi zarówno na osoby, jak i też na sytuacje. Wrażliwość to umiejętność współodczuwania tego, co dzieje się w drugiej osobie. Chrystus nazywa to w bardzo konkretny sposób: „co chcecie, aby wam ludzie czynili, podobnie wy im czyńcie…” Od razu nasuwa się wniosek – jeśli czegoś nie pragnę, sam również nie powinienem tego czynić względem... czytaj dalej

4. Słowo

Już od czasów II wojny światowej i schronu przeciwlotniczego, towarzyszyła grupie dziewcząt Ewangelia. Jej słowa dotykały coraz bardziej. Odkrywały jej wyjątkowość i uniwersalność słów. I tak zrodziło się pragnienie wprowadzania słów Bożych w czyn. W ten sposób pojawiła się piękna praktyka – „Słowa Życia”. Wcielać w życie Słowa, by stać się Słowem żywym. Tak jak w każdej okruszynie hostii, nawet najmniejszej obecny jest cały Jezus, tak w każdym Słowie zawiera się Prawda. Wszyscy mogą żyć Słowem, niezależnie od powołania, płci czy pozycji społecznej, ponieważ Jezus jest Światłem dla każdego człowieka. Być żywą Ewangelią, Słowami życia, drugim Jezusem! Dzięki życiu Słowem, można odczuć konkretnie jedność. Słowa życia to fragment, który towarzyszy wszystkim w ciągu miesiąca. Rozważanie i wcielanie w życie tgo Słowa jest zadaniem dla każdego, ale najważniejsze są doświadczenia życia, które powinny krążyć między wszystkimi, umacniając każdego w jego świętej przygodzie. Tym, co jest ważne w życiu Słowem, to budowanie wzajemności i jedności. Dzięki tym odniesieniom, Słowo łączy nas i kieruje ku Bogu. Słowa zawiera w sobie wolę Boga. Żyjąc nim, żyjemy wolą Boga, starając się w sposób konkretny wprowadzać je w życie. Słowo nami przewodzi, rozświetla nasze drogi, inspiruje nas. Każdy kto chwyta do ręki Słowo, czuje to szczególne przyciąganie – Jezus zaprasza nas, abyśmy nie pozostawali obojętni wobec Jego miłości. Jedne miesiąc – jeden kierunek, który wyznacza Słowo, aby nie tylko je poznać, czy uchwycić intelektualnie jego kontekst. Słowo ma w nas wzrastać, przynosić owoce. Miesiąc staje się czasem szczególnego działania łaski, która w niczym na nie ogranicza. Kierowanie się tym szczególnym zdanie, wcale nie musi oznaczać, że właśnie w tym czasie nie znajdzie się okazja, aby... czytaj dalej

Niedziela – 24.01.2016 – Łk 1,1-4;4,14-21

3 niedziela zwykła (C) – Łk 1, 1-4; 4, 14-21 Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie: Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę natrafił na miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana». Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 1. Zwróć uwagę na: miejsca i sposób postępowania Jezusa 2. Odniesienie do… Kim On dla mnie jest? 3. Co wynika z tego fragmentu Poprzez umieszczenie Prologu na początku Ewangelii św. Łukasz pragnie usytuować swe dzieło w szerszym kontekście starożytnych dzieł retorycznych i biografii grecko-rzymskich, które rozpoczynały się zawsze Prologiem. Pierwsze słowa Ewangelii ukazują nam jej autora jako historyka, który w swym dziele pragnie opowiedzieć o wydarzeniach z życia Jezusa. Dzięki świadectwu naocznych świadków słowa i czyny Jezusa zostają przekazane dla przyszłych pokoleń. Ich świadectwo staje się służbą wobec Słowa... czytaj dalej

Niedziela 17.01.2016 – J 2,1-12

2 niedziela zwykła – J 2, 1-12 W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni. 1. Zwróć uwagę na: że fragment nie wspomina nic o panu młodym i pannie młodej 2. Odniesienie do… Jezus i Maryja są osobami – symbolami głębi dokonującego się przymierza pomiędzy Bogiem, a ludźmi. 3. Co wynika z tego fragmentu. Jan w swojej Ewangelii nie podaje nigdy imienia Maryi, w zamian stosując do Niej dwa niezwykle doniosłe tytuły: Niewiasty i Matki. Pierwszy z nich poprzez aluzję do księgi Rodzaju ukazuje Jej godność jako Nowej Ewy, która daje początek nowej ludzkości. Tytuł Matka natomiast –... czytaj dalej

Niedziela – 10.01.2016 – Łk 3,15-16;21-22

Niedziela – Chrzest Jezusa – Łk 3, 15-16. 21-22 Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem». Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie». 1. Zwróć uwagę na: Chrzest – jego symbolika i wartość.  2. Odniesienie do… Jak żyć tym darem.  3. Co wynika z tego fragmentu Słowo Mesjasz oznacza dosłownie „namaszczony” („pomazany”) i jest równoznaczne z greckim „chrystos”. „Snucie domysłów” w stosunku do Jana było wynikiem splotu kilku elementów. Jest to powszechne oczekiwania na Mesjasza-Zbawiciela, o którym wspomniano powyżej. Następnie sposób nauczania Jana, tak oryginalny, iż nikogo nie pozostawiał obojętnym. Zwracanie się do słuchaczy „plemię żmijowe” (Łk 3,7) było znakiem niespotykanej bezkompromisowości Jana wobec ludu, do którego adresował swoje orędzie. Takie zdecydowanie rodziło naturalne zdumienie i domysły. Nie tylko prosty lud, ale także przywódcy narodu stawiali sobie pytanie, kim jest Jan i w tym celu wysłali specjalne poselstwo z Jerozolimy (por. J 1,19). W końcu sytuacja polityczna Izraela (panowanie Rzymian) w połączeniu z faktem rekonstrukcji Świątyni przez Heroda Wielkiego (por. 21,5) i silną pozycją przywódców religijnych w narodzie, skłaniały do myślenia, że oto do „pełni szczęścia” brak nam tylko autonomii politycznej, której sprawcą może być nowy król, Mesjasz, który przywróci narodowi świetność z... czytaj dalej

Niedziela – 3.01.2016 – J 1,1-18

II niedziela (C) po Bożym narodzeniu – J 1,1-18  Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało miedzy nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. 1. Zwróć uwagę na: Słowo, które zamieszkało między nami. 2. Odniesienie do… Czy w moim życiu, Słowo ma swoje szczególne miejsce? 3. Co wynika z tego fragmentu Wyrażenie na początku w Rdz 1,1 oznacza początek stwarzania świata, natomiast w J 1,1 sięga poza początek czasu, zanim cokolwiek zostało stworzone, gdy istniał tylko Bóg. Stąd wniosek, że... czytaj dalej

bądź wyraźny! – I/16

Spotykam się z wieloma i bardzo różnymi osobami. To ogromny i bardzo cenny dar dla mnie. Poznając nowe osoby, czy spotykając się z już znanymi, mam okazję usłyszeć wiele ciekawych historii, ich przeróżnych doświadczeń. Pojawiają się też różne pytania i stwierdzenia, jako efekt ich przeróżnych poszukiwań i odnajdywania przeróżnych wskazówek. Jakiekolwiek są efekty, zawsze są one ubogacające dla mnie, bo są obrazem – żywą mapą, którą tworzą te osoby, stawiając w różnych miejscach, znaki swojej obecności. Są też historie ludzi, których „widzimy z daleka”, z którymi może nie mamy bezpośredniego kontaktu, a od których również wiele się uczymy, albo wiele przynajmniej dowiadujemy. 1. W życiu trzeba podejmować właściwe decyzje – żyj wyraźnie. 2. Nie bój się żyć. 3. Żywe świadectwo przemawia... czytaj dalej

W życiu trzeba podejmować właściwe decyzje – żyj wyraźnie

Minęło 365 dni starego roku. Symbolicznie przekroczyliśmy punkt, który wprowadził nas w nowy rok. Po przygotowaniu mojego projektu z fotografii (1z365) uświadomiłem sobie, że te zdjęcia, symbolizujące kolejne dni, są dla mnie wymowne i wyraźne. Czy są jednak zrozumiałe dla innych? Czy moje życie jest wyraźne dla innych? Zdobywamy kolejny biegun. Przekraczamy symbolicznie linię dzielącą stary i nowy rok. Wiemy, że przed nami kolejne być może 365 dni. Co z tym szczególnym darem zrobię, jak go wykorzystam?  Może mieliście czas pomyśleć nad minionym rokiem i popatrzeć na szczególne doświadczenia, które wam towarzyszyły w tym czasie. Może były to sytuacje pełne radości i udało wam się coś osiągnąć; być może były jakieś trudne sytuacje i wiele was one kosztowały. Każda historia, sytuacja była jakimś darem dla nas. Czegoś nas te sytuacje nauczyły, coś nam pokazały. Żyjemy w jakimś konkretnym duchu i pięknie jest, gdy my czyniąc coś stajemy się wyraźnymi znakami jakiś wartości, idei. Powracamy do historii naszych dni, aby wzmóc w sobie siły do jeszcze lepszego wykorzystywania kolejnych dni, kolejnych sytuacji, spotkań, działań.  Co zrobić, by nie zmarnować jakiegokolwiek dnia. Wydawało by się, że by nie zmarnować życia, ani nawet najmniejszej chwili dnia, trzeba być bardziej ostrożnym. Czy jest to postawa, która wystarczy? Obawiam się, że w wielu sytuacjach zachowywaliśmy wystarczającą ostrożność, a i tak nam się coś nie udało. By nie marnować jakiejkolwiek sytuacji, trzeba podejmować właściwe decyzje. Z tym jednak bywa różnie. Wydaje nam się, co powinniśmy zrobić, a i tak wiele razy postępujemy przeciwnie. Wydaje nam się, że wybór, którego dokonujemy jest najwłaściwszy, ale po jakimś czasie odkrywamy, że były lepsze rozwiązania. Świadomość daru, który posiadamy –... czytaj dalej

Nie bój się żyć. 

Nie masz czasami tak, że to co chcesz zrobić uważasz za zbyt szalone, dlatego odkładasz swój pomysł na bok, zajmując się czymś zupełnie innym? Grunt to spokój i opanowanie – ale czy to rozwiąże wszystko? Prawie każdego dnia, stają przed nami różnego rodzaju wyzwania, które możemy ominąć, udając że ich nie widzimy, albo możemy się ich podjąć, wkraczając w nowe sytuacje, ucząc się i przygotowując do nowych wyzwań. Codzienność jest bardzo urozmaicona, dlatego może to wywołać w nas strach przed ilością zajęć, które nas czekają, w które powinniśmy się zaangażować. Jednak o pięknie naszej codzienności, świadczą również te zadania, w które się angażujemy, bo dzięki nim czujemy, że żyjemy. Spotykając ludzi, poznajemy ich historie, które nas inspirują, które dodają nam sił i odwagi do podejmowania się naszych własnych pomysłów i zadań. Czasami czujemy się jakby związani w swojej codzienności i czekamy na coś, kogoś, co nas wyzwoli z naszego zniewolenia i popchnie nas we właściwym kierunku.  Zgromadzić wiedzę i się przygotować. Spotkania z różnymi osobami, możemy wykorzystać jako okazję do zgromadzenia odpowiedniej wiedzy dla siebie, aby samemu we właściwy sposób podjąć się różnych zadań, obecnych w naszej codzienności. Wiedza, nie tylko będzie przydatna dla wykorzystania chwil obecnych – zastanych w naszej codzienności, ale może stać się źródłem dla tworzenia nowych sytuacji. Wiedza, którą dostarczą nam inne osoby, swoim własnym życiem, może otworzyć nam oczy na nasze własne życie, na codzienność, której dotąd nie zauważaliśmy. Często chodzimy z różnymi pragnieniami i myślami w naszym sercu i nie potrafimy odnaleźć najwłaściwszych rozwiązań. Jedno spotkanie, jedno zdanie jakiejś spotkanej osoby, może wywrócić nasze życie do góry nogami i zaprowadzić nas na właściwe... czytaj dalej

Żywe świadectwo przemawia najdoskonalej

świadectwa, historie, przeróżne wrażenia, oceny – często to nam towarzyszy, kiedy przeżywamy jakieś wydarzenia. Później z tego tworzymy opowieści – jedne pozytywne, ubogacające doświadczenia; inne trudne, a może nawet przykre, stające się silnymi lekcjami. Tworzymy historie, uczestniczymy w nich, a każda z nich pozostawia w nas swój ślad. Tylko w jakiejś części zależy od nas to, jak te różne historie będą przebiegać. Jesteśmy otwarci na życie i jest w nas pragnienie poznawania coraz lepiej tego, w czym uczestniczymy oraz to, co się z nami dzieje w konkretnej sytuacji. Po przeżyciu jakiejś sytuacji, pozostaje w nas ślad tego, co przeżyliśmy, czy to w sposób duchowy, czy fizyczny. Przenika nas coś, bo dotykają nas różne treści, które są jakby odpowiedziami na różne pytania, wątpliwości lub tęsknoty. Prowadzeni przez te różne treści, wzbogacamy naszą codzienność w kolejne tworzone przez nas doświadczenia. Przenikają nas różne światła, które prowadzą do odnalezienia odpowiedzi; prowokują do działania, a przede wszystkim to właśnie te światła nas przemieniają. Przeróżne doświadczenia są dla nas darem, źródłem z którego może zaczerpnąć coś dla swojego życia i umocnić to, co niekiedy słabe, czy może mało stabilne. Historie, które przeżywamy są naszym osobistym skarbem. Korzystamy z nich, wnikając w kolejne doświadczenia naszej codzienności. Są to jednak również dary, które jako nasze duchowe bogactwo, służą też dobru innych osób. Ubogacając innych, sami zyskujemy kolejne dary. Dzięki temu każde zyskane dobro, może stać się naszym wspólnym dobrem. Nasze życie przemawia najbardziej. Nie tyle słowami dajemy świadectwo, co bardziej naszymi czynami. Dlatego powinniśmy dbać o to, czym żyjemy – jakie obowiązki wypełniają naszą codzienność. Warto żyć konkretnymi treściami, bo wtedy łatwiej nam realizować konkretne postawy,... czytaj dalej

Dawać więcej niż samemu się wymaga

Przyszło to tak nagle, niespodziewanie, podczas lekcji. Często wymaga się od innych osób zaangażowania, różnych postaw, zmian itp. Ale, czy sami swoją postawą – zachowaniem, dajemy innym coś najpierw, by ich zmotywować? Podczas lekcji, dość spora klasa, powstała ogromna wrzawa i już czułem, że choć mam im do przekazania ważne i życiowe sprawy, może o nie wyjść przez to, jacy oni są. Pomyślałem, że krzykiem niczego nie osiągnę, wpisywanie ujemnych punktów też jest w różny sposób przez nich traktowane. „Czego oczekuje od nich?” – pojawiło się we mnie to pytanie, które przełożyłem natychmiast na zadanie, którego sam się podjąłem. Skoro pragnę, by szanowali moją pracę i moją osobę, to jeszcze mocniej muszę im pokazać, że ich szanuję, że szanuję ich pracę. Pewnie zastanawiasz się, jaki był efekt mojego działania. Otóż dosłownie w jednej chwili, klasa się wyciszyła i mogłem w spokoju zrealizować lekcję. Czy to był efekt mojego działania? Śmiałbym stwierdzić, że efekt pojawił się już w chwili, gdy o tym tylko pomyślałem. To jest rewolucyjne działanie Boga, który już wykorzystuje nasze myśli i pragnienia i prowadzi wszystko do właściwej realizacji. Nie twierdzę, że jestem ekspertem od takich postaw – są takie jak powyższa, kiedy udaje się przeżyć jakieś piękne doświadczenie, ale bywają, może nawet częściej, sytuacje kiedy nie potrafię we właściwy sposób wykorzystać doświadczeń i wówczas na szczęście się uczę, by kolejne przeżyć lepiej. Są jednak pewne charakterystyczne rzeczy, które obecne są w wielu sytuacjach i można by im przypisywać ważne miejsce w realizacji doświadczeń. Są nimi:  1- umiejętność tracenia,  2- bezinteresowność,  3- miłość do końca. Wszystkie te punkty nabierają szczególnego znaczenia, wówczas gdy w pełni zwrócone są... czytaj dalej