aktualności

wszystko co jest umieszczane na stronie w różnych kategoriach

Czego najczęściej nie robią chrześcijanie.

Towarzyszące chrześcijanom zwyczaje, pobożne praktyki, w różnym stopniu są przez nich realizowane. Spróbujmy sami sobie zadać pytanie: dlaczego brakuje nam sumienności w praktykowaniu wiary? Często stawiam młodym osobom pytanie: „Co znaczy być chrześcijaninem?” I od razy, jak lawina płyną odpowiedzi: „chodzić do kościoła”; „modlić się”; „pościć” itp. Nieco przewrotnie, zadaje im kolejne pytanie: „czy w takim razie ten, co nie chodzi do kościoła, nie modli się i nie pości, nie jest chrześcijaninem? Oczywiście w tym miejscu następuje ogromny sprzeciw. Często wiarę utożsamiamy z pobożnymi praktykami. Nie jest to oczywiście błędne, a jedynie ograniczone twierdzenie, które wymaga jednak ukonkretnienia. Bycie wierzącym, bycie chrześcijaninem, nie powinniśmy wiązać tylko z praktykami, aczkolwiek pojawia się w następstwie takiego myślenia brak jakiejś logiczności. Pobożne praktyki są pewnego rodzaju odzwierciedleniem naszego zaangażowania. Bo jeśli wierzę w Boga, to dlaczego miałbym nie chcieć z Nim być (np. Eucharystia); dlaczego miałbym nie chcieć z Nim rozmawiać (np. modlitwa osobista); dlaczego miałbym być niewdzięczny i nie mógłbym Mu czegoś ofiarować (np. post)? Nasze błędne myślenie i działanie, często ma jakiś swój początek. Często jest to jakiś punkt, w historii naszego życia, który wpływa na jakąś konkretną kwestię w naszym życiu. Tak też temat wiary, jeśli ma u podstaw jakieś błędy, wówczas wpływa to ogromnie na nasze wyobrażenie o Bogu, o tym jak mamy z Nim być, rozmawiać itp. Jeśli będziemy wiarę łączyli tylko z realizacją jakiś zadań, to myślę, że często pojawią się sytuacje, w których polegniemy. Przyzwyczajeni w życiu codziennym do realizacji nieustannie jakiś zadań, do takiego sposobu funkcjonowania, trudno będzie nam zrozumieć, że w relacji z Bogiem nie ma zasady: „coś za coś”. Nie możemy traktować... czytaj dalej

Do kościoła? Po co?

Pytanie, które notorycznie pojawia się w rozmowach, na temat wiary. Jeśli ci, co faktycznie nie chodzą do kościoła, zadają to pytanie – to może to kwestia poszukiwania. A co, gdy to pytanie zadaje ten, który jest w kościele, który czuje się tym znużony? Ci, którzy nie byli jeszcze w kościele, mogą nie wiedzieć, co tak naprawdę tracą. Natomiast ci, którzy chodzą do kościoła, już taką świadomość powinni mieć, ale czy mają? Można mówić o wielu niedoskonałościach chrześcijanina, w tym też o nieświadomości. Nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie: „ilu chrześcijan ma rzeczywiście świadomość, w czym uczestniczy?” Mogę jedynie dołożyć wszelkich możliwych starań, by ukazując prawdy wiary, robić to w sposób możliwy do zrozumienia i przyjęcia. Zależy mi jednak przede wszystkim na tym, aby odkrywane prawdy, przekładać rzeczywiście na konkrety zawarte w codzienności. Jednak, to każdy z nas powinien dołożyć wszelkich starań, by zgłębić to, w czym uczestniczy, by zyskać przez to, prawdziwe doświadczenie życia. Problem w wielu osobach tkwi w tym, że ich podejście zdradza, że chodzi o realizację jakiejś tradycji, a nie o to, by w pełni PRZEŻYĆ tą sytuację. W kontekście wielu spraw, ale nade wszystko względem tematu kościoła, powinniśmy powziąć kluczowe działanie. Pierwsza rzecz, która pomaga mi zrozumieć moje miejsce w kościele, jest moja mentalność i fakt, gdzie rzeczywiście jestem. Postawa człowieka, ma ogromny wpływ na to, jak postrzegamy świat i sytuacje wokół nas. Jeśli mentalnie jestem poza kościołem, obok niego, patrzę z konkretnego dystansu, który mnie oddala, a nie zbliża, to w jaki sposób mam odnaleźć jakiekolwiek przekonanie? Jeśli nie czuję się częścią kościoła, nawet najmniejszą, wciąż patrzę z boku, spoza tego obszaru,... czytaj dalej

Nie teoria, ale konkret – praktyka.

Dopóki jako człowiek będę więcej gadał niż robił, to niczego nie osiągnę. Czy nie jest to ucieczka w teorię, by uciec przed odpowiedzialnością za brak czynów? Śmieje się niekiedy z takiego (już historycznego) stwierdzenia: „jestem za, a nawet przeciw”. Ale właśnie to sformułowanie przybiera bardzo groźną postawę, również dziś, wśród nas wierzących. Ile jest takich spraw, którym mówimy tak… oczywiście… tak trzeba robić, tak powinno być. A później? Ta cała nasza teoria znika jak kamfora. Podam prosty przykład. Czy jako człowiek zgadzasz się, że każdy z nas powinien być chroniony od poczęcia aż do naturalnej śmierci – Twoja odpowiedz? (_______________) Czy każdy człowiek ma prawo do życia? Kiedy? To dlaczego, w tak mocno rozwiniętym świecie, w XXI wieku, wciąż jesteśmy obojętni, albo nieczuli w zaangażowanie się na rzecz głodujących? Albo ilu chrześcijan poddało się aborcji, ma ochotę na eutanazję? Nie ciągnę tych tematów… bo ilu ludzi, tyle zdań. A czy chrześcijaństwo nie mówi jasno? To niestety właśnie zderzenie tych, niekiedy skrajnych, przeciwnych sobie światów, wywołuje w nas niezwykłą burzę emocji – kiedy próbujemy odpowiedzieć na pytanie, a później kiedy żyjąc, dokonujemy konkretnego wyboru. Głód dotyka bardzo wielu ludzi i nie trzeba być ani wierzącym, ani tym bardziej niewierzącym, żeby stwierdzić – że coś jednak w tym świecie jest nie tak! Skoro w XXI wieku ludzi umierają z głodu, to wydaje się, że zamiast się rozwijać, to jesteśmy coraz bardziej w pewnych kwestiach uwstecznieni. A temat życia jest mimo wszystko traktowany bardzo luźno i niestety, dużo zależy od sytuacji, które mają zbyt konkretny niekiedy wpływ. W parafii, w której obecnie posługuje, jest taki dzień, w którym oprócz mszy jest też... czytaj dalej

Niedziela – 1.10.2017 – Mt 21, 28-32

26 niedziela zwykła – Mt 21, 28-32 Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć». 1. Zwróć uwagę na: postawę synów 2. Odniesienie do… jak Ty postępujesz względem Boga? 3. Co wynika z tego fragmentu Odpowiadanie pytaniem na pytanie było powszechnie stosowaną metodą podczas żydowskich sporów. Jezus chce ukazać, że władza Jana Chrzciciela i Jego własna pochodzą z tego samego źródła – z „nieba” tzn. „od Boga”. Jest to jeszcze jedna próba Jezusa dotarcia do arcykapłanów i starszych ludu, by wyrwać ich ze schematów myślenia w których tkwią. W przypowieściach występują często dwaj synowie, którzy stoją w opozycji do siebie, lecz razem dają pełny obraz postaw, jakie człowiek zajmuje wobec Boga. Każdy człowiek nosi w sobie bunt na Boga wynikający ze złego, wykrzywionego przez grzech pierworodny obrazu Boga, który w oczach człowieka przestał być kochającym Ojcem, ale jest tyranem, któremu trzeba służyć. Dwaj synowie reprezentują dwa rodzaje buntu: bunt ukryty (pierwszy syn) i bunt jawny (drugi syn). Bunt jawny nie jest jeszcze taki groźny, ponieważ zbuntowany... czytaj dalej

Cisza

Jaki jest element twórczy w twoim życiu? Czy jest coś, dzięki czemu zyskujesz w swoim życiu właściwe kierunki? A może potrzebujesz czasu w ciszy, by dopiero coś odkryć? Rozważałem fragment o połowie ryb, mając na myśli temat powołania, o którym miałem mówić podczas kazania na Mszy św. Łatwo się patrzy na różne sceny biblijne, z naszej perspektywy. Wydają się nam prostsze do zrealizowania, bo mamy większą wiedzę. Jest jednak czynnik wspólny, pomiędzy  nami, a współcześnie żyjącymi ludźmi, którzy słuchali słów Jezusa. Mamy chęć do życia Słowem, ale brakuje nam odwagi, aby żyć Nim w sposób konkretny i wprowadzić Słowo w czyn. Skąd się bierze taka postawa? Przypominam sobie młodego człowieka, który starał się żyć Słowem każdego dnia. Pewnego dnia, dzieliliśmy się swoimi przemyśleniami i historiami, dotyczącymi przebaczenia w naszym życiu. Dotarliśmy do wniosku – łatwo się o tym mówi, trudniej to odnieść i zrealizować wobec konkretnych sytuacji w naszym życiu. Może trudno nam niekiedy żyć konkretnie Słowem, bo mamy w sobie zbyt wiele podpowiedzi, które tak naprawdę odciągają nas od właściwego celu, zamiast przybliżać do niego. Znamy kierunek dla naszego działania, ale są w nas zbyt mocne sugestie, które sprawiają, że nie ma w nas zdecydowania, by wprowadzić w czyn konkretną postawę. Wynika z tego pewien wniosek – musimy zburzyć niepotrzebne mury sugestii. Tylko w ten sposób, oprócz kierunku, zdobędziemy przekonanie wobec wyboru, który mamy dokonać. Różne sceny biblijne stają się kolejnymi lekcjami, w których zdobywamy wiedzę, ale i też pozytywne kierunki. Możemy się kierować tymi wskazaniami, przyjmując je, jako swoje, jako swoje konkretne działanie. Możemy też dzięki nim poddać weryfikacji, postawy już przez nas realizowane. Zadaniem jakiejkolwiek refleksji... czytaj dalej

Niedziela – 24.09.2017 – Mt 20, 1-16a

25 Niedziela zwykła – Mt 20, 1-16a Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi». 1. Zwróć uwagę na: czy jestem dla kogoś ważny? 2. Odniesienie do… Bóg przychodzi do wszystkich, bo każdy dla Niego jest ważny 3. Co wynika z tego fragmentu Winnica to... czytaj dalej

Niedziela – 17.09.2017 – Mt 18, 21-35

24 Niedziela zwykła – Mt 18, 21-35 Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu». 1. Zwróć uwagę na: jakość przebaczenia 2.... czytaj dalej

Szansa – pozytywny kierunek

Wśród wydarzeń, które mają miejsce w naszym życiu, są też takie, które możemy określić mianem: „szansa”. Co nią jest i co możemy z takimi wydarzeniami zrobić? Będę się zastanawiał nad tym w poniższym artykule. Szanse widzieć powinniśmy wszędzie, ale najłatwiej jest nam je zobaczyć w nowych wydarzeniach, które pojawiają się w naszej codzienności. Nowe sytuacje uruchamiają w nas często nowe możliwości. Ostatnio w ramach wywiadu dla TVP, otrzymałem kilka, ogólnych pytań, wokół których miał tworzyć się ten wywiad. Pytania może nie poruszały jakiś wybitnie nowych zagadnień, ale ich treść, bardziej wprowadzała nowe spojrzenie na jakieś sprawy. Pojawiło się np. pytanie: „Jak ksiądz zachęca ludzi do uczestniczenia w Eucharystii?” Szczerze? Uświadomiłem sobie, że moje działania np. „kierunek Niedziela” (rozważania fragmentu niedzielnej Ewangelii) ma taki właśnie charakter, choć wprost, na to, tak nie patrzyłem. Otworzyło to moje oczy na kwestię bardzo ważną, nad którą konkretnie powinienem się zastanowić. To nie kwestia jakiegoś kolejnego zadania, ale misja, która powinna być wykorzystywana jako szansa do wykorzystania. Uświadomienie sobie takiej, niby oczywistej sprawy – szansy, jest okazją do zbudowania konkretnego działania wokół jakiejś sprawy. Może niekiedy nieświadomie przechodzimy ponad jakimiś sprawami, a jakiś moment „wstrząsu”, uświadamia nam, że czymś powinniśmy się zająć, nad czymś konkretnym powinniśmy popracować. To, co ostatnie sytuacje mi uświadomiły, to fakt, że trzeba nie tylko w sobie samym rozpoznawać wiadomości na temat pracy, naszej osoby, zadań, których się podejmuję. Nowa sytuacja – szansa, wprowadza pewne pytania, które mogą skłonić nas do pracy nad nowymi zadaniami. Czasami, w rzeczywistości, w której żyjemy, takie pytania się w ogóle nie pojawiają, bo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że takie kwestie istnieją, że... czytaj dalej

CHWILA i jej kierunki.

Pierwszym, wyraźnym elementem naszego życia jest chwila, która może pokierować naszym życie w przeróżne strony. Czy obecny kierunek, który wybrałeś, jest efektem chwili, którą przeżywasz? Ten moment, w którym obecnie trwasz, może cię zaprowadzić do różnych spraw. Wybierając to, co obecnie robisz, w jaki sposób będziesz myśleć, sprawia, że właśnie teraz orientujesz swoją chwilę – nadajesz jej jakiś konkretny kierunek. Chwila po chwili, w ten sposób tworzy się całe nasze życie, a więc to, jaki wybiorę obecnie kierunek, sprawia, że dokonuję też wyboru wobec mojej osoby, ale również decyduję o kształcie mojego życia. Chwila nie niesie ze sobą tylko zadań. Oprócz tego, w każdej chwili naszego życia, możemy odnaleźć drogowskazy – kierunki oraz inne narzędzie, które uzdolnią nas do pełnego zrealizowania chwili obecnej. Można to zrozumieć poprzez wyjaśnienie pewnej sytuacji. Pewnie każdemu z nas, spadło coś szklanego na „ziemię”. Uderzając o „ziemię”, dość, że szkło roztarzskuje się na bardzo wiele kawałków, to jeszcze każdy kawałek podąża w zupełnie inną stronę. Dla naszej wygody, najlepiej byłoby, gdyby szkło w ogóle się nie zbiło, albo przynajmniej, aby aż tak bardzo się nie rozsypywało. W rzeczywistości jest inaczej. Chwila natomiast, podobnie, składa się z bardzo wielu części, które – każda z nich, może nas poprowadzić w zupełnie inną stronę – w zupełnie inną sytuację, przeżycie, w inne zadanie. Nie możemy sprzeciwić się temu, że tak jest. Możemy rozeznać, która część chwili jest najważniejsza i tą część właśnie, powinniśmy podjąć w naszym życiu. Chwile naszego życia, zależne są też od innych zewnętrznych, takich jak np. nasze nastawienie, chęci, pragnienia. Możemy już tutaj polegnąć i nie przeżyć chwili we właściwy sposób. Wiele czynników, które... czytaj dalej

Niedziela – 10.09.2017 – Mt 18, 15-20

23 niedziela zwykła – Mt 18, 15-20 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich». 1. Zwróć uwagę na: jak ważna jest wspólnota. 2. Odniesienie do… w jaki sposób staram się budować wspólnotę w swoim środowisku. 3. Co wynika z tego fragmentu Procedura przewidywała, że upomnienie rozpoczyna się od prywatnej rozmowy. Przedmiotem upomnienia braterskiego nie jest krzywda osobista – jakkolwiek zawsze ma być przebaczona i zapomniana – ale grzech, na ile szkodzi on temu, kto go czyni. Kto czyni te grzechy jest owym zgubionym, który jeśli nie zostanie pozyskany do braterskiej wspólnoty, ryzykuje, że zagubi się. Celem takiego działania była wierność, spójność, pełna przynależność do wspólnoty. Brat, który trwa w grzechu jest jak chory członek ciała, gdzie istnieje niebezpieczeństwo jego utraty. Czując jego ból szuka się sposobu uleczenia go, ponieważ jest częścią tego samego ciała. Najbardziej jednak surowymi karami były różne formy wyłączenia ze wspólnoty. Udzielenie ostatniego ostrzeżenia przed rozpoczęciem procesu... czytaj dalej

Niedziela – 3.09.2017 – Mt 16, 21-27

22 Niedziela zwykła – Mt 16, 21-27 Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania». 1. Zwróć uwagę na: drogowskaz, który daje nam Jezus 2. Odniesienie do… jak idę za Chrystusem w moim codziennym życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Ewangelista pragnie podkreślić przełomowy moment w misji Zbawiciela. Jest nim objawienie uczniom drogi zbawienia, które dokona się poprzez śmierć i zmartwychwstanie. Mateusz nie wacha się przed podkreśleniem drogi, jaką Piotr musi przejść, aby rzeczywiście stać się opoką dla Kościoła. Jest to droga nawrócenia, którą każdy wierzący musi przejść na wzór Piotra. Ten, który w imieniu wszystkich uczniów wyznaję wiarę w Jezusa-Mesjasza nie może się pogodzić z wizją Jego cierpienia i śmierci. Ten,... czytaj dalej

pozytywny kierunek – IX/17

Od naszego podejścia, zależy przebieg bardzo wielu spraw. Może właśnie myśląc pozytywnie, sprawisz że twoje działanie nabierze bardziej pozytywnego charakteru. Zadbasz w ten sposób o wyznaczenie pozytywnych kierunków w swoim życiu. Zdobądź swój cel Mapa codzienności Życiowy kierunek CHWILA i jej kierunki Szansa – pozytywny kierunek... czytaj dalej

Zdobądź swój cel.

Czy zastanawiałeś się jak sięgnąć jakiegoś celu? Jeśli masz cel, zdajesz sobie sprawę jak bardzo potrzebujesz kierunków. Zatem podejmij działanie, by osiągnąć swój cel. Jakiś rok temu, zaproponowałem młodzieży uczestnictwo w grupie „pozytywny kierunek”, której celem było i jest, wprowadzenie więcej pozytywnego myślenia w ich życie. Projekt ten realizuje się z trudnością, bo wydaje mi się, że nie przywykliśmy do tego, aby skupiać się na tym, co pozytywne, nie myśląc o tym, co negatywne, a co nas również otacza. Nie skazuje tego projektu na niepowodzenie, raczej myślę o tym, jak go reaktywować, jak podejść do tego pomysłu w nowy, twórczy sposób, by wyciągnąć z niego, jak najwięcej owoców. Ciężko jest odciąć się od pesymizmu, ale jeśli przesadnie będziemy go pielęgnowali, postawimy niepotrzebnie akcent na te sprawy, które jeszcze bardziej będą rosły w naszych oczach, choć same w sobie, takie wielkie nie są. Jeśli choć trochę, uda nam się bardziej postawić akcent na czymś pozytywnym, to już dokona się w nas zmiana, zjawi się nowa perspektywa, dzięki której będziemy mogli odbić się od tego, co negatywne, by wznieść się w życiu na wyżyny i sięgnąć czegoś piękniejszego. Zatem potraktujmy najbliższy czas (miesiąc, tydzień, dzień – ile chcesz), jako możliwość wprowadzenia jakiś zmian w swoim życiu. Nie traktuj tego, jako wyzwania, a raczej jako próbę przemiany swojej mentalności i sposobu działania.  Od czego zatem zacząć. SPRAWDŹ SWÓJ WEWNĘTRZNY KOMPAS Wybór kierunku, zależy też od tego, co nosimy w sobie. Zależność ta wydaje się słuszna, bo trudno, by na zewnątrz działać wbrew temu, czym kierujemy się wewnątrz siebie. Stąd potrzebujemy wewnętrznego kompasu, który pomoże nam dokonać wyboru, właściwego kierunku. Warto byłoby zastanowić... czytaj dalej

Mapa codzienności.

Każdy chciałby zrozumieć sens wydarzeń, które mają miejsce w jego życiu. Kiedy poskładamy wszystkie nasze przeżycia, otrzymamy mapę codzienności. Jak ją lepiej wykorzystać? Myśląc o kierunkach, wciąż przed oczyma mam możliwości zawarte w moim życiu codziennym. Każdy z nas ,ma swoją, charakterystyczną przestrzeń – niebywałą codzienność, która pozwala pójść w wielu kierunkach. Możliwości, są szansą, dlatego warto w mądry sposób podjąć się tych możliwości, które umożliwiają nam wybór właściwego kierunku w naszym życiu. Kierunki to pewien wyznacznik dla naszego działania. Możemy je niestety przegapić i wówczas, obraz naszej codzienności, na trwałe się zmieni. Ilość kierunków, które pojawiają się, wraz z kolejnymi chwilami naszego dnia: wydarzeniami, osobami… sprawia, że nasza codzienność przypomina mapę, po której trudniej jest nam się przemieszczać, im więcej dróg mamy do wyboru. Pewnie każdy z nas chciałby mieć super instrukcję do mapy, którą posiada każdy z nas. Patrząc na naszą codzienność, możemy dostrzec, że każda chwila przynosi również jakiś drogowskaz. Potrzebujemy wrażliwości, ale nie tylko, która otworzy nas na obecne już w naszym życiu drogowskazy. Jeśli je zauważymy, to znacznie nam to ułatwi, budowanie naszej codzienności. Oprócz wszystkich chwil naszego życia, również każde wydarzenie staje się dla nas niezwykłym darem. Czy możesz, z całą stanowczością stwierdzić, że najwłaściwiej wykorzystujesz swoje życie? Włączam kolejny odcinek „Dr House” i dopiero obowiązek wypełnienia kolejnego zadania, mobilizuje mnie, by zamknąć laptopa i pomyśleć o czymś innym. Czy to ciekawy serial sprawia, że wyłączam się? Chyba nie tylko, mimo, że go obejrzałem już kilka razy. Może właśnie wygoda sprawia, że łatwiej jest wybrać opcję – nic nie robię, niż zająć się jakimś zadaniem, które nie jest jakoś, bardzo wymagające, ale jednak... czytaj dalej

Życiowy kierunek.

Czy myślisz o obecnym twoim życiu, jako o spełnieniu życiowego kierunku? Czy realizując swoje powołanie – misję codzienności, wybierasz właściwe działanie, by osiągnąć cel? Człowiek w końcu rozeznaje, jakie jest jego miejsce w świecie. Odkrywa swoje możliwości,; odczytuje też możliwości świata i buduje swoje miejsce. Staje się kimś. Przyjmując rolę, która wyrasta z jego osoby – w zależności ile ma lat, jakimi kieruje się wartościami, jakie cele są dla niego ważne, jakimi intencjami i pragnieniami się kieruje. Może w ty punkcie rozważania, warto zauważyć, że człowiek od samego początku swojego życia, aż do samego końca, boryka się z jednym podstawowym zadaniem – JAKI KIERUNEK OBRAĆ W ŻYCIU? Stać się „kimś” dzisiaj, to zasadniczo żaden problem. Możemy w zasadzie popróbować wszystkiego i w końcu odnaleźć swoje miejsce. Tylko, czy wybór kierunku, kończy zasadnicze zadanie życiowe? Młodzi ludzie cieszą się, że znajdują życiowego partnera, że układają sobie życie – mają pracę, dom, pieniądze… Czy to wszystko wystarczy, aby stwierdzić: zrealizowałem swój życiowy kierunek. Przecież kierunek – to jakaś droga, którą pokonując kiedyś, mogę odnaleźć swój cel i tam go zacząć realizować. Zatem, czy to kierunek – droga jest naszym życiowym celem, czy raczej to, co mogę znaleźć dzięki obranemu kierunkowi, dzięki drodze, którą pokonuję? Jeśli obieram jakieś powołanie, staję się KIMŚ, to aż, albo, tylko jedynie znajduje kierunek w tym momencie, dzięki któremu dokądś mogę zmierzać. Zastanawiając się nad wyborem życiowego kierunku, raczej bardziej powinniśmy zastanowić się nad tym, jak ten życiowy kierunek powinienem w swojej codzienności realizować. Zatem ważne jest to KIM się staję, ale chyba jeszcze ważniejsze jest to JAK, KIMŚ się staję. Wybór życiowego kierunku to nie tylko... czytaj dalej

Niedziela – 27.08.2017 – Mt 16, 13-20

21 niedziela zwykła – Mt 16, 13-20 Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. 1. Zwróć uwagę na: miejsce, które staje się ostrzeżeniem. 2. Odniesienie do… gdzie ja balansuje na granicy wiary i grzechu. 3. Co wynika z tego fragmentu Cezarea Filipowa leżała na terenach pogańskich. Samo miasto rozbudował tetrarcha Herod Filip i nazwał je Cezareą na cześć cesarza Augusta Oktawiana. Tradycyjnie nazywało się ono Paneas od bożka Pana, który miał tam 14 miejsc kultu. Herod wzniósł tam również świątynię ku czci cezara. Znajduje się tu również źródła Jordanu. Świątynia greckiego bożka Pana stoi na olbrzymiej skale, mającej kilkadziesiąt metrów szerokości i kilkanaście wysokości. Ma także szczelinę, która uważana była za bramę piekielną, niemającą dna. Jedną z form kultu tego bożka było wrzucanie dzieci do tej szczeliny. Gdy nie wypłynęła z niej krew, wierzono, że bożek przyjął ofiarę. Współczesnym Jezusa... czytaj dalej

Życie „offline”.

Czy mógłbyś nie korzystać ze swojego telefonu, komputera, tabletu, telewizora, przez tydzień lub dwa? Czy jesteś w stanie w ogóle wyobrazić sobie taki stan, jakim jest potocznie nazwany, stan offline? Czy można wyobrazić sobie życie bez takich dodatków jak telewizja, internet, z całym bogactwem social media? Myślę, że w tym miejscu, znajdzie się wielu takich, którzy nie odpowiedzą, bo po prostu nie mają takiego wyobrażenia. Po prostu nigdy nie byli offline. Trudno więc, nie mając takiej wyobraźni, stwierdzić czy jest to w ogóle możliwe. Może jednak coś się zdarzyło, że byliście przymuszeni do takiego trybu życia, choć przez moment. Wyjazd na wakacje. Wydawało mi się, że mam wszystko (w sensie komunikacji też) – roaming itp., więc nie muszę w żadnym stopniu bać się o dostęp do internetu. Jednak, było zupełnie inaczej. Roaming był, ale nie było internetu. Pojawia się w tym momencie pomysł, aby jeśli się nie uda uruchomić internetu to po prostu „z musu” będę miał kilkunastodniowe nowe doświadczenie „życia offline”. Internet w ostateczności się pojawił, ale chęć bycia bardziej offline była silniejsza, do tego stopnia, że postanowiłem spróbować. Już od samego początku, pojawiły się różnego rodzaju obserwacje. Jeśli nie masz dostępu do internetu to po prostu musisz się z tym pogodzić. Mając go, musisz jednak stawiać sobie różnego rodzaju wymagania. Ale po co? Jeśli nie masz takiej potrzeby, to żadna okazja się nie przyda. Oczywiście trudniejszą opcją jest ta, gdy coś posiadasz i w jakimś stopniu musisz z tego zrezygnować. W kontekście życia, rodzi to pewnie przemyślenia o „naturalnych hamulcach”, które każdy z nas musi posiadać, gdy zanim coś przyswoimy do naszego życia, powinniśmy wiedzieć, na ile... czytaj dalej

Niedziela – 20.08.2017 – Mt 15, 21-28

20 niedziela zwykła – Mt 15, 21-28 Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa. 1. Zwróć uwagę na: Jezus odnajduje wiarę u pogan 2. Odniesienie do… jak ja patrzę na postawę osób mnie otaczających 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus dokonuje symbolicznego odejścia w stronę Tyru i Sydonu, a więc ku narodom pogańskim. Jezus wychodzi z krainy niewiary i zatwardziałości religijnej, poszukując wiary u pogan. Dla Kananejki zaś owo wyjście z własnych granic to exodus ze świata pogańskiego, krainy ciemności i śmierci opanowanej przez demony. Prośba Kananejki nie jest jakimś nieartykułowanym okrzykiem rozpaczy, ale wyrazem wiary, która bardzo precyzyjnie wskazuje na siebie jako kogoś, kto potrzebuje miłosierdzia i na Jezusa jako jedynego prawdziwego Adresata tego wołania. Ma ono formę uroczystej, niemal liturgicznej inwokacji zanoszonej w imieniu całego świata pogańskiego. Warto zauważyć, że kobieta błaga o miłosierdzie najpierw dla siebie (zlituj się nade mną), a dopiero potem... czytaj dalej

Niedziela – 13.08.2017 – Mt 14, 22-33

19 niedziela zwykła – Mt 14, 22-33 Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym». 1. Zwróć uwagę na: próbę, którą przeżywa Piotr 2. Odniesienie do… jak postępuję ze strachem 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus nie służy ludziom dając im chleb, po to żeby ich zatrzymać przy sobie i mieć władzę nad nimi, ale czyni się sługą chleba, żeby ludzi uczynić zdolnymi do drogi. Po odprawieniu ludzi, w tym niezwykle ważnym momencie Jezus wycofał się sam na modlitwę Na Jeziorze Galilejskim gwałtowne burze pojawiały się nieoczekiwanie.  W tym fragmencie nie chodzi tylko o ustanie niebezpieczeństwa, zagrożenia życia uczniów, nie chodzi... czytaj dalej

Komunikacja – VIII/17

Historia każdego z nas, łączy się jakoś z innymi osobami. Dziś, musimy wciąż na nowo uczyć się jak mamy ze sobą rozmawiać, jak wykorzystywać dostępne środki, by budować pomiędzy osobami, trwały most porozumienia. Dziś, mając tyle możliwości, zastanawiam się, czy umiemy ze sobą być i rozmawiać? Na styku różnych mentalności. Dostępne środki. Co masz na myśli. Życie „offline”.... czytaj dalej

Na styku różnych mentalności.

Każda rozmowa ma jakieś swoje prawa i zasady. Boimy się różnic, a okazuje się, że wcale nie to jest główną przeszkodą we wzajemnym porozumiewaniu się. Każda mentalność stanowi charakterystykę indywidualnej osobowości. Patrząc na bardzo różne osoby, niekiedy trudne do wyobrażenia jest zetknięcie się różnych mentalności. Ciekawostką jest dla mnie to, że jedne skrajnie różniące się mentalności jednak się przyciągają, a inne, nie potrafią ze sobą współistnieć. Trudno jest wyznaczyć charakterystyczne elementy, które by na to miały jakiś konkretny wpływ. Na środku stoi stół, wokół niego zgromadzone wiele krzeseł, leżaków. Warunki idealne, aby siąść i spędzić ze sobą choć chwilę. Czego jeszcze brakuje? No właśnie: ludzi, którzy dość, że zajmą swe miejsce, to jeszcze spotkają się w tym jednym miejscu, w jednym czasie. Tutaj zasadniczo zaczyna się owa podróż. Siedzę w miejscu, z którego mam panoramę całego stołu i miejsc siedzących. Już od dłuższego czasu zajmuje swoje miejsce i jedyne co mogę zaobserwować to zmieniający się przede mną pejzaż. Jedne osoby przychodzą, inni odchodzą. Jedni przysiadają na chwilę. Biorą do ręki książkę, gazetę, telefon. Inni przyjdą, rzucą jakieś słowo – pytanie i tak chwilowo trwa dialog. Są momenty poważniejszych rozmów, nieco dłuższych. Jednak najmniej jest tych momentów, w których są wszyscy i oddających się wspólnej rozmowie. Czy to jest w ogóle możliwe? Zapewne, w waszych głowach pojawiły się prawdopodobne rozwiązania dla tej sytuacji. Pewnie wiele z nich jest godnych realizacji! Różne mentalności, które charakteryzują każdego z nas, wymagają przede wszystkim jednej rzeczy. Każda osoba, która może dołączyć do miejsca rozmów, musi przede wszystkim tego chcieć. CHCIEĆ – pragnienie, które może leżeć u podstaw spotkania i rozmowy. Niczego się nie osiągnie,... czytaj dalej

Dostępne środki.

Udostępniasz memy, wstawiasz kolejne zdjęcia z twoim udziałem, dzielisz się znalezionym ciekawym faktem, muzyką… Czy sam wiesz, co chcesz innym w ten sposób powiedzieć? Jest mało osób, które wykorzystują tylko jeden dostępny środek komunikacji. To fale mody decydują, co obecnie jest trendy i co konkretna osoba powinna wykorzystywać. Wyścig producentów – pomysłów sprawia, że co rusz na mobilnej arenie pojawia się kolejna aplikacja, zachęcająca swoimi możliwościami i przyciągająca kolejną rzeszę użytkowników. Pomyśl – z ilu aplikacji obecnie korzystasz? Nie jestem ekspertem, ani jakimś długoletnim użytkownikiem aplikacji społecznych, ale już ten czas nauczył mnie, że wybierając jedną rzecz, inna traci na swojej wartości. Trudno być mega pomysłowym wszędzie. Albo coś potrafisz robić i starasz się w to bardziej angażować, albo próbujesz „być wszędzie” i coś jednak traci na wartości. Dobrze jest być „znanym”, „rozpoznawalnym” przez to co robisz. Pojawia się w nas „zazdrość”, że czyjś pomysł się przyjął i angażuje innych. Wówczas zastanawia nas, co my robimy, że jesteśmy w takiej, a nie innej sytuacji. Skoro korzystamy z różnych środków komunikacji, to co próbujemy tak naprawdę ZAKOMUNIKOWAĆ INNYM? Dostępne środki, które posiadamy, pozwalają nma na bardzo wiele. Z jednej strony zastanawia mnie to, czy rozumiemy do czego może nam posłużyć konkretna rzecz; z drugiej strony zawsze prowokuje to o zastanowienia – czy wiem, jak chcę to wykorzystać? Dowolność użytkowania dostępnych „społecznościówek” sprawia, że każdy z nas może wyrazić siebie w taki sposób, jaki tylko chce. Skoro mam „tysiące znajomych” to w jaki sposób wyróżniam się swoją osobą:  zachowaniem, zaangażowaniem, pasjami itp.? Nie muszę powielać innych; kopiować czyiś pomysłów. Oczywiście mam prawo w coś się włączyć, do czego dołączyć… Jednak czy... czytaj dalej

Co masz na myśli.

Wiara jest językiem, dzięki któremu możemy coś zakomunikować. Jeśli sami wiemy, co chcemy realizować, to będzie nam dużo łatwiej wytłumaczyć to innym. Może spotykasz ludzi, którzy z ogromnym dystansem traktują temat wiary. Może nam należysz do przeciwników, zbuntowanych, wątpiących lub poszukujących wiary. Wyrażając swoje opinie, popieramy je swoimi argumentami, przeżytymi doświadczeniami lub odkryciami. Możemy spotkać się ze sprzeciwem, albo z niezrozumieniem. Brak jasności naszych argumentów stawia niekiedy przed nami pytanie innych osób: A CO MIAŁEŚ NA MYŚLI? Trudno byśmy wymagali, aby światy od siebie bardzo odległe, od razu się rozumiały i akceptowały. Nawet w ludzkich, potocznych sprawach, potrzebujemy czasu, a co dopiero gdy sprawę oprzemy o wartości, przekonania. Nie jest to łatwe, by w krótkim czasie, przekazać komuś swoje przekonania, doświadczenia… Jest wiele spraw, które trzeba najpierw zbudować (chociażby relacje), by później zacząć kogoś do czegoś przekonywać i coś ważnego wyjaśniać. Problem w porozumiewaniu się pomiędzy osobami leży w bardziej częstym braku akceptacji bycia razem. Jeśli nie pragnienia by „być razem – chociażby jakiś czas”, trudno by cokolwiek wspólnie zbudować. Wiara, którą możemy przekazać innym, jeszcze bardziej wymaga świadomego bycia „razem”. Sam, jako ksiądz mam takie trudne doświadczenie spotkania z ludźmi „wierzącymi inaczej”. W obrębie tej samej wiary mogą spotkać się osoby, którym trudno będzie się porozumieć. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Nie mam na myśli różnic tkwiących w np. charakterach, czy zainteresowaniach, ale bardziej problem leży w zupełnie innym rozumieniu wiary. Nie chodzi mi też o to, że ktoś jest liberalny, a ktoś inny konserwatywny, bo to samo w sobie jest trudne, ale chyba najtrudniej mi zaakceptować i w sobie samym, jak i też w innych osoba, rozdźwięk między... czytaj dalej

Niedziela – 6.08.2017- Mt 17, 1-9

18 niedziela – Przemienienie Pańskie – Mt 17, 1-9 Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego, Jana, zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie». Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się». Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie». 1. Zwróć uwagę na: miejsce, które wybrał Jezus 2. Odniesienie do… dokąd mnie dziś chce poprowadzić Chrystus 3. Co wynika z tego fragmentu Określenie czasu wydarzenia odnosi się do momentu pytania o to, kim dla tłumów jest Jezus, wyznania Piotra: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” oraz pierwszej zapowiedzi Męki, która wywołała tak zdecydowany sprzeciw Piotra. Uczniowie wybrani przez Jezusa na świadków Przemienienia,  to ci, których Jezus powołał w pierwszej kolejności i którzy towarzyszyli mu w Ogrodzie Oliwnym. Ci, którzy są świadkami chwały Jezusa, są równocześnie najbliżej Jezusa, który walczy w Getsemani. Góry w Biblii są symbolem mocy i miejscem Bożych objawień . Są znakiem trwałości dzieł Bożych. Dla starożytnych góry... czytaj dalej

Niedziela – 30.07.2017 – Mt 13, 44-46

17 niedziela zwykła – Mt 13, 44-46 Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją». 1. Zwróć uwagę na: jaką wartość ma Królestwo niebieskie 2. Odniesienie do… czy odnalazłem skarb? 3. Co wynika z tego fragmentu W tradycji biblijnej obraz ukrytych skarbów służył do opisania mądrości, której pragnie człowiek, a której niezrównana wartość nie da się z niczym porównać. Podobnie jak skarb z przypowieści był utajony w ziemi przez długi czas, a znaleziony przez pewnego człowieka, został ukryty ponownie, tak i Boży plan zbawienia świata, utajony przed ludźmi od stworzenia świata, zostaje obecnie objawiony przez Jezusa, ale w przypowieściach, w sposób zrozumiały jedynie dla tych, którzy zostawiają wszystko, by odkryć, kim jest Jezus i zdobyć Jego królestwo. Pole czy też rola (gr. agrós) to obraz świata jako miejsca Bożego działania Kupiec wędrowny, zajmujący się handlem hurtowym. Jest on niewątpliwie doświadczonym ekspertem w swoim fachu. Jego decyzja, by sprzedać wszystko, nie jest na pewno lekkomyślnym kaprysem, ani pomyłką, lecz owocem długich poszukiwań i prawdziwego rozeznania co do niezwykłej wartości znalezionej perły. Jest on obrazem człowieka zdolnego dostrzec, że królestwo niebieskie jest skarbem, wobec którego wszystko inne staje się czymś względnym, środkiem do osiągnięcia celu, a nigdy celem samym. Do takiego odkrycia wzywał swoich uczniów Jezus.  4. Konkretne zadania: Co jest dla mnie skarbem? Jak staram się zgłebiać Boże tajemnice? Czy jestem wolny od rzeczy, od... czytaj dalej

Niedziela – 23.07.2017 – Mt 13, 24-30

16 niedziela zwykła – Mt 13, 24-30 Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». 1. Zwróć uwagę na: wzrost dobra i zła 2. Odniesienie do… moje działania na polu codzienności wobec dobra i zła 3. Co wynika z tego fragmentu Tylko ci, którzy słuchają uważnie słów Jezusa i stawiają Mu pytania, wchodzą z Nim w bezpośredni dialog; inni pozostają głusi i ślepi. Chrystus jest siewcą, obsiewa „swoją” rolę. Ta rola jest Jego własnością w przeciwieństwie do nieprzyjaciela, który podstępnie sieje kąkol nie nieswoim polu. Brak czuwania wykorzystuje nieprzyjaciel, którego działanie jest złowrogą parodią pracy gospodarza. Zasiewa w sercu człowieka kłamstwo, które rodzi nieufność, rozpacz i egoizm. On przychodzi w ciemności, wnika niepostrzeżenie. Polem jednego i drugiego zasiewu jest ten sam człowiek (hebr.: adama ‑ „ziemia”; adam ‑ „człowiek”!). Kąkol – Jest to szkodliwa roślina, pospolita w Palestynie, przypominająca pszenicę, lecz jego nasiona są czarne i zwykle zarażone trującym grzybem. W pierwszym okresie... czytaj dalej

Niedziela – 16.07.2017 – Mt 13, 1-9

15 Niedziela zwykła – Mt 13, 1-9 Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» 1. Zwróć uwagę na: Słowo dociera do wszystkich 2. Odniesienie do… jakim ja jestem „podłożem” 3. Co wynika z tego fragmentu Tak więc nauczanie to zawiera 2 etapy: najpierw Jezus przemawia do tłumów, później na osobności wyjaśnia słowo uczniom.  Jezus, czas swój dzielił na nauczanie tłumów i formowanie małej wspólnoty. Jezus nie czeka, aż tłumy go znajdą, ale sam wychodzi do nich, chce je nauczać. Postawa siedząca wskazuje na autorytet nauczyciela – On siedzie, a słuchający stoją. Jezus oczekuje w tym miejscu, gdzie wielu przychodzi zapatrzeć się w ryby, pokarm doczesny, aby dać tłumom pokarm prawdziwy.  Nauczanie w przypowieściach jest pewnego rodzaju prowokacją, służącą obudzeniu w słuchaczach pragnienia zbliżenia się do Jezusa. Siewcą jest Bóg, z którym Jezus się utożsamia. Siewca (Bóg) sieje Słowo Boże.  DROGA Demon wyrywa Słowo tym, którzy wykonują wszystkie czynności potrzebne do zrozumienia, czyli słuchają uszami, patrzą oczami, ale ich serce jest... czytaj dalej

Oczy na uwięzi.

Wiara powinna być osobistym spotkaniem z Bogiem. Często jednak, staramy się wypełnić bardziej pobożne praktyki, niż Go rzeczywiście spotkać i rozpoznać. W Piśmie Świętym możemy odnaleźć prawdę, że Bóg troszczy się o każdego z nas. Jego działanie jest różne, bo uzależnione od sytuacji, w której znajduje się człowiek. Jedni Go poszukują – dlatego Jego działanie pozwala im Go odnaleźć; niektórzy błądzą i wątpią – dlatego wyciąga On do nich pomocną dłoń; jest też bardzo wielu „poranionych” – dlatego przynosi im ulgę w postaci uzdrowienia. Bóg nie boi się wkroczyć w historię człowieka, w każdą sytuację w jego życiu i go ratować. Mam wrażenie, że tak właśnie dzieje się, gdy obserwujemy scenę uczniów z Emaus, zagubionych zarówno na fizycznych drogach, jak i też w myślach, czy wewnętrznych odczuciach. Zbliża się do nich, choć jest przez nich nie rozpoznany. Wydaje się, że to ich „kondycja” sprawia, że mimo bliskości, nie mogą w Nim rozpoznać Chrystusa. Coś się z nimi dzieje, że ma miejsce taka sytuacja. Ciekawa w tej sytuacji jest opinia Ewangelisty: „lecz oni Go nie poznali, gdyż [oczy ich były niejako na uwięzi]. Co to za uwięzienie sprawia, że Go nie rozpoznają? Wydaje się, że jest kilka warunków. Pierwszym warunkiem jest ZGODA, której niestety im brakuje, bo obserwujemy ich kłócących się w czasie drogi, przez co nie potrafią odkryć prawdy.  Drugim elementem jest WYOBRAŻENIE, które jest w każdym z nich inne. Czasami wyobrażenia, które nosimy w sobie, dalekie są od prawdy. „A myśmy się spodziewali…” – czuć rozgoryczenie, czuć że ich myśli o Chrystusie są zupełnie inne niż faktyczny obraz Chrystusa. Oni chcieli przywódcy, który poprowadzi do walki, a patrzą na... czytaj dalej

Niedziela – 9.07.2017 – Mt 11, 25-30

14 niedziela zwykła – Mt 11, 25-30 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie». 1. Zwróć uwagę na: do kogo przychodzi Bóg. 2. Odniesienie do… jak przyjmuję wolę Boga w moim życiu. 3. Co wynika z tego fragmentu Wyrażenie „Ojciec” jest ulubionym Jezusowym zwrotem skierowanym do Boga. Zostało ono uzupełnione słowami: „Pan nieba i ziemi”. Bóg jest nie tylko Stwórcą, ale także Panem dziejów. Powodem uwielbienia jest łaskawe objawienie się Boga. Mądrzy to cała religijna arystokracja w przeciwstawieniu do „zwykłego ludu”. Nie ci jednak posiadają wgląd w objawienie, które dokonuje się w Jezusie. Ojciec nie objawia się elitom religijnym, ale zwykłemu ludowi. Upodobanie oznacza łaskawe wybranie Boże.  Relacja Ojciec – Syn wyraża się w dwóch stwierdzeniach: Ojciec „przekazał” – Syn „poznał”. Tak więc Jezus przedstawia się jako Ten, któremu zostało wszystko przekazane od Ojca. Przekazanie czyni Jezusa uprawomocnionym przedstawicielem Ojca. Treścią kolejnego wersetu jest tajemnica Syna. Tajemnica (misterium) Syna polega na tym, że przez Niego objawia się Bóg jako Ojciec. Syn objawia Ojca, komu chce. Syn objawia Ojca całą swą działalnością. Każdy Jego czyn... czytaj dalej

Niedziela – 2.07.2017 – Mt 10, 37-42

13 Niedziela zwykła – Mt 10, 37-42 Jezus powiedział do swoich apostołów: «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody». 1. Zwróć uwagę na: jaką postawę proponuje Jezus 2. Odniesienie do… w jaki sposób mam się zachować wobec sytuacji złych w życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus nie chce niszczyć więzów rodzinnych, ale w sytuacji konfliktu pomiędzy pełnieniem woli Ojca, który jest w Niebie, a wolą ziemskich rodziców, wybór dla wierzącego jest jednoznaczny. Jeśli trzeba wybierać pomiędzy lojalnością wobec rodziców, a lojalnością wobec Jezusa – decyzja dla chrześcijanina może być tylko jedna. Zaufanie Jezusowi jest owocem poznania Go jako Zbawiciela, którego wola nie krzywdzi nikogo. Można to opisowo wyjaśnić w ten sposób, że jeśli moje posłuszeństwo Chrystusowi nie podoba się moim bliskim, to lepszą rzeczą dla nich (aktem Bożej miłości także wobec nich) będzie poczucie, że ich wola, oczekiwania i pragnienia nie są realizowane (są jakby odrzuceni), niż żeby w imię miłości do bliskich nie pełniła się wola Boża. Taka postawa jest aktem zaufania Słowu Bożemu i prawdziwego... czytaj dalej

Otwórz oczy – VII/17

„Oczy są oknem duszy” – ktoś tak pięknie stwierdził, bo miał chyba dużą otwartość w sobie. Ile rzeczy umyka nam w życiu, bo nie widzieliśmy: szansy, możliwości, dobra, człowieka. Niekiedy to również problem fizyczny oczu. Częściej jednak to kwestia naszego wewnętrznego nastawienia. Ponadczasowe zadanie – uwolnić oczy.   Dostrzec również dobro, w drugiej osobie.   Nie wyrzucaj do kosza – zobacz możliwości dla życia.   Oczy na... czytaj dalej

Ponadczasowe zadanie – uwolnić oczy.

Wodzić za czymś wzrokiem – to raczej określenie sytuacji, w której tak bardzo nas coś zaabsorbowało, że nie widzimy niczego poza tym. Czy to są pojedyncze sytuacje? Oczy nie muszą być zniewolone przez jakieś sytuacje, rodzaj ocen, czy pragnienia, które mamy. Może nam brakować wyobraźni, a więc nie wiemy co mamy lub możemy zobaczyć. Czasami, gdy spoglądamy na jakiś dziecięcy obrazek, nie potrafimy go po prostu zrozumieć i potrzebujemy, by osoba, która go narysowała, wytłumaczyła nam, co rzeczywiście on przedstawia. Ta wyraźna podpowiedź może niekiedy pomóc nam zobaczyć to, czego do tej pory nie widzieliśmy. Bez tego klucza – interpretacji, możemy oglądać coś godzinami i nie zobaczymy tego, o co tak naprawdę chodzi. Myślę, że przykład tej sytuacji możemy przenieść na wiele innych spraw w naszym życiu codziennym. W innym artykule wysnułem taką myśl: „widzimy to, czego nie ma, a nie widzimy tego, co jest”. Dziś istnieje wiele wymyślnych środków, które zatrzymują na czymś ludzki wzrok. Choć „okładka” nie świadczy o całości, o treści np. książki, to jednak, właśnie ona przykuwa naszą pierwszą uwagę. Dziś liczy się, by coś było fajne, ładnie wyglądało, było niejako hipsterskie. Nie ważna jest cena, to że przepłacamy za jakieś rzeczy, najważniejsze jes to, by „cieszyło nasz wzrok”. Wizualizacja wielu przedmiotów przyciąga jakąś atrakcyjnością – formą, kolorystyką, elegancją, minimalizmem itp. Aż trudno w sumie byłoby wymienić to wszystko, co przyciąga nasz wzrok. Trochę jednak za bardzo to idzie w kierunku „złapania na haczyk jakiegoś klienta” niż na ukazaniu prawdy. Po sprawdzeniu jakiegoś przedmiotu, oceniamy czy to, co reklamuje jest prawdą, czy raczej blefem. I tak wiele razy wpadamy w pułapkę konsumpcjonizmu i nie potrafimy od... czytaj dalej

Dostrzec również dobro, w drugiej osobie.

Pomyśl o jakiejkolwiek osobie. Jakie pierwsze myśli pojawiły się na temat właśnie tego człowieka? Mam oczy, aby widzieć całą prawdę, ale niekiedy łatwiej jest widzieć to, co negatywne i na tym się skupić, niż wysilić się i dostrzec piękno w drugiej osobie, jakim jest obecne w niej dobro. Przyjęło się powiedzenie, że „najlepiej nam tam, gdzie nas nie ma”, a to chyba za sprawą trudności, które przeżywamy w miejscu, w którym obecnie się znajdujemy. Trudno nam się odciąć od przeciwności, od niepowodzeń, których doświadczamy, ale chyba powodem tego jest to, że „wciąż na nowo rozpalane jest ognisko pesymizmu”. Sytuację w naszym wnętrzu, można porównać do ogniska. Ogień zjawia się wówczas, gdy go rozpalamy poprzez dorzucanie drwa. Gaśnie, gdy już nie dorzucamy i przez to go nie rozpalamy. Kiedy staje przed nami jakaś osoba – albo ognisko jest w jakimś stopniu rozpalone, albo jest wygasłe. Od nas w tej sytuacji zależy, co stanie się z tym „wewnętrznym ogniskiem”. Jeśli patrzymy w negatywny sposób na człowieka, jeśli nosimy w sobie negatywne emocje, wówczas nasze ognisko staje się coraz większe. Czasami takich „ognisk” nosimy w sobie bardzo wiele, bo dotyczą one wielu kwestii: sytuacji czy osób. Jeśli nie będziemy rozbudzać w sobie jakiś myśli na temat, czy to sytuacji, czy osoby, wówczas jeśli nawet pojawi się coś negatywnego to szybko sobie z tym damy radę. To w sumie ciekawe, że szybciej dostrzegamy negatywne strony drugiej osoby, niż jej pozytywne strony. Dlaczego? Może jest w nas taka postawa, ponieważ roztaczamy wokół siebie pole ochronne, które ma sprzeciwiać się temu, co może wpłynąć na nas w negatywny sposób. Jednak warto zakodować w sobie pewną wiadomość... czytaj dalej

Nie wyrzucaj do kosza – zobacz możliwości dla życia.

Częstą trudnością, którą doświadczmy jest to, że patrzymy, ale nie widzimy. Jak to jest, że coś przegapiamy? Niekiedy człowiek po wielu latach odkrywa, że przegapił swoją okazję. Wydaje mu się, że gdyby wcześniej odkrył w sobie jakieś predyspozycje, albo gdyby wiedział o jakiś szansach, możliwościach, to byłoby mu znacznie łatwiej zobaczyć jak powinno wyglądać jego życie. A czy faktycznie jest już za późno? Oczywiście pewne decyzje już tak bardzo wpłynęło na kształt naszego życie, że pewnie byłoby trudno zmienić całkowicie swoje życie. Jednak na pewne sprawy nigdy nie jest za późno i skoro widzimy, że może coś powinniśmy zrobić, że gdzieś istnieje jakaś szansa dla nas, to dlaczego nie mielibyśmy spróbować Oczywiście ktoś może nie mieć odwagi, by coś takiego zrobić, ale myślę, że dużo częstszym problemem jest to, że nie widzimy, że coś możemy zrobić lub że coś wręcz powinniśmy uczynić. Myślę, że bylibyśmy wręcz przerażeni, gdybyśmy zobaczyli ile tak naprawdę szans zmarnowaliśmy, bo ich nie zauważyliśmy.  Różne warunki mogą, każdemu z nas pomóc w otwarciu oczu. Pierwszym takim warunkiem, który powinniśmy się starać w sobie rozwijać to WRAŻLIWOŚĆ. Nie sposób zobaczyć cokolwiek, jeśli nie będzie w nas w ogóle wrażliwości na jakąś sprawę. Nie dostrzeżemy np. jakiejś potrzeby bliskiej nam osoby, jeśli nie będzie w nas otwartości – a więc wrażliwości na inną osobę. Drugi warunek, który powinien nam towarzyszyć to OCENA. Jeśli poddawać będziemy ocenie nasze postępowanie, to będziemy mieć za każdym razem okazję, aby dostrzec to, czego nie powinniśmy robić, albo jakiego działania powinno być więcej. Trzeci warunek, który jest często naszym towarzyszem to docenienie WSPÓLNEGO DZIAŁANIA. To dzięki innym osobom możemy zrozumieć jakąś sytuacji,... czytaj dalej

Przestrzeń a relacje.

Na szczęście pomiędzy każdym człowiekiem istnieją większe lub mniejsze różnice. Nie stanowią one przeszkody, ale miejsce, w którym można podjąć jakąś dyskusję i szukać nowych wniosków. „Będziesz miłował Pana Boga swego… a bliźniego swego jak siebie samego”. Interpretacja tych słów, przez jedną osobę, pozwala mi, w spotkaniu z każdym człowiekiem odkrywać bliźniego jako DROGĘ DO BOGA. Powstaje dzięki temu szczególna droga: JA – BLIŹNI – BÓG. To obraz, który wywołuje we mnie poczucie istnienia szczególnej przestrzeni. Pomiędzy mną, a każdą osobą, i pomiędzy tą osobą, a Bogiem, pojawia się „czas i miejsce”, w którym rodzą się i rozwijają szczególne relacje. Trudno, krótko scharakteryzować te przestrzenie i tajemnicę, która jest tam obecna. Ważne jest to, aby odkryć jak ważne jest każdy człowiek w naszym życiu. Nie można stworzyć jakiegokolwiek piękna bez relacji. Czy to miłość, czy dobro, wiara, radość – ich prawdziwe źródło tkwi w prawdziwej relacji. Myślę, że wystarczy tego przekonywania, że i człowiek i relacje są bardzo potrzebne w naszym życiu. Każdy z nas to rozumie chyba. Poznając ludzi, rodzi się przestrzeń, która jest świadectwem istniejących i rozwijających się relacji, miejscem – laboratorium stwarzania różnych doświadczeń. Ta przestrzeń musi istnieć, by człowiek z innymi mógł zbudować relację, doświadczenia. Relacje zbudowane pomiędzy ludźmi, muszą tworzyć i szanować różne przestrzenie, zarówno te osobiste, jak i też te, które są obecne w innych osobach, czy pomiędzy nimi. Chciałbym zatrzymać się w tym rozważaniu na trzech, typowych przestrzeniach, z którymi każdy z nas ma do czynienia. Pierwsza przestrzeń, nosi nazwę – INDYWIDUALNOŚĆ (osobista przestrzeń). Różnice panujące pomiędzy nami są oznaką różnorodności, oraz indywidualności. Jednak to, co stanowi o różnicy pomiędzy poszczególnymi osobami,... czytaj dalej

Mam zasady. I co dalej?

Wielu ludzi nie potrafi docenić istniejących w ich życiu zasad, praw. Boją się, że w ten sposób ograniczają swoją wolność. Warto jednak zadać sobie pytanie: czy zasady są potrzebne? Spotykając ludzi, nie odkrywam od razu zasad, którymi się kierują. Jednak im bardziej kogoś poznaję, to widzę, jakie to są zasady i w jaki sposób wpływają one na ich codzienne życie. Trochę szkoda, że zasady, którymi się kierujemy nie są aż tak wyraźne, byśmy w pierwszym kontakcie z jakąś osobą, mogli od razu je rozpoznać. Jednak cieszę się, że wiele osób, które znam, takie zasady mają i się nimi rzeczywiście kierują. Pewnie pozostaje wiele osób, którym trudno trzymać się jakiś zasad, choć jest to trudne do wyobrażenia. Wszyscy jesteśmy otoczeni jakimiś regułami, bo dotyczą one wszystkich spraw, którymi żyje człowiek. Zasady regulują w jakiejś mierze naszą codzienność – bo dotyczą zachowań, zwyczajów, mentalności oraz działania. Dziś trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek osobę, która nie byłaby uwarunkowana jakimiś  zasadami. Świat, który nas otacza, by funkcjonować prawidłowo, potrzebuje określonych zasad, którymi będziemy się kierowali. Bo te zasady, które nas obowiązują, mają za zadanie też nas chronić. Jednak to nie jedyny walor posiadania zasad. Po co człowiekowi jakiekolwiek „ramy”? Życie wymaga jasno określonych ram, by człowiek mógł wiedzieć jak ma funkcjonować w określonych miejscach i okolicznościach. Zasady torują drogę dla naszego działania, a przez to wiemy czego mamy się spodziewać, co powinniśmy od siebie wymagać i jakie zadania sobie wyznaczać. To właśnie dzięki świadomości jakie panują wokół nas zasady, możemy w znacznym stopniu ułatwić sobie funkcjonowanie w naszej codzienności. Zasady trzymają nas i nasze życie w określonej płaszczyźnie – niektórzy mówią tylko o pionie,... czytaj dalej

Niedziela – 25.06.2017 – Mt 10, 26-33

12 niedziela zwykła – Mt 10, 26-33 Jezus powiedział do swoich apostołów: «Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie». 1. Zwróć uwagę na: jak powinien postępować uczeń Chrystusa 2. Odniesienie do… w jaki sposób daje w moim życiu świadectwo o Bogu 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus przytacza przysłowie (w.26), które ma upewnić uczniów, że głoszone przez nich orędzie o królestwie Bożym – nawet gdy to się odbywa skrycie z powodu prześladowań – zawiera w sobie potężną moc, której nic nie zdoła powstrzymać.  Jezus rozróżnia dwie fazy głoszenia Ewangelii: pierwsza to głoszenie Jezusa adresowane do samych tylko uczniów – w ciemności i na ucho ‑ w czasie Jego ziemskiej działalności, druga zaś – to przepowiadanie realizowane przez uczniów po Zmartwychwstaniu, z pełnym zrozumieniem i z pełną mocą, „w świetle i na... czytaj dalej

Ograniczoność słonia i lwa.

Czy dziś możliwe jest, by człowiek czuł się jak w klatce, zamknięty w ograniczeniach, zbudowanych przez jakieś zewnętrzne warunki, albo przez samego siebie? Wydaje mi się, że kiedyś już przytaczałem historie o słoniu, o lwie. Choć zupełnie inne historie, to jednak problem, który przedstawiają jest bardzo podobny. Zacznę od słonia. Wychowywane w niewoli są niezwykle „posłuszne”. Jeśli od małego przywiązuje się słonia do palika i uczy go zachowania jak psa na smyczy przy budzie, to kiedy nawet dorośnie, to zwyczaj ten tak bardzo się w nim zakoduje, że mimo swojej siły, którą mógłby wyrywać drzewa, to „posłuszeństwo” sprawia, że nawet mały palik do którego będzie przywiązany powstrzyma go od zerwania się i ucieczki. Druga historia o lwie jest dość ciekawa. Otóż w Zoo przeprowadzano remont wybiegu dla lwów. Dlatego wstawiono dość małą klatkę z betonowym podłożem. Lew codziennie obchodził swoją klatkę jakby badając, czy nie ma wyjścia. Po wielu miesiącach, remont w końcu dobiegł końca. Uśpiono lwa, zdjęto klatkę i czekano aż się wybudzi. Kiedy się zbudził, tak jak zawsze to robił, obszedł „klatkę”, której już nie było, nie opuszczając kwadratu klatki. Przyzwyczajenie było silniejsze. Pierwszy wniosek, który przyszedł mi do głowy, gdy spotkałem się z tymi historiami, to fakt, silnych wewnętrznych uwarunkowań, które są naszą przestrzenią ograniczenia. Otaczają nas różne osoby, wydarzenia, wszystko ma, nie ukrywajmy, ma ogromny wpływ na nas. Niekiedy ten wpływ może być tak silny i tak negatywny, że będzie to dla nas ograniczenie. To ograniczenie może być bardzo różne: opinia innych, kwestia tradycji i kultury, poglądy, sytuacja społeczna, pragnienia innych osób, czy nasze osobiste. Wszystko to, co wymieniłem i wiele innych spraw, może stanowić... czytaj dalej

Niedziela – 18.06.2017 – Mt 9, 36 – 10,8

11 niedziela zwykła – Mt 9, 36 – 10,8 Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie». 1. Zwróć uwagę na: posłanie… 2. Odniesienie do… do czego mnie, dziś wzywa Bóg? 3. Co wynika z tego fragmentu Bóg nie zmusza nikogo do wiary w Jezusa jako Mesjasza. Ani Jego cuda, ani egzorcyzmy nie mają takiej siły, która łamałaby ludzką wolę. Dotykamy wielkiej tajemnicy Bożej delikatności wobec człowieka, który aż do takiego stopnia szanuje wolność człowieka. Czeka na jego wolną decyzję, na wiarę, która zrodzi się w głębi jego serca, a nie będzie narzucona siłą. Żniwo jest w Piśmie świętym obrazem czasów eschatologicznych, czasów pełni objawienia, kiedy to Bóg objawia siebie ludziom w sposób całkowity. Żniwo jest więc czasem fundamentalnej decyzji człowieka przesądzającej o... czytaj dalej

Patrzę, ale nie widzę.

Czerwiec wypełniony jest wieloma ważnymi wydarzeniami. Mieliśmy już Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, była już Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Można zastanowić się – co jeszcze? Dzisiejszy dzień, wieńczy duchowy tryptyk czerwcowy. Czerwiec odsłania przed nami ważne tajemnice. Wydaje się, że każda powtarzalna uroczystość, ma coś wnosić w nasze życie. Z roku na rok, przywołujemy te same wydarzenia, te same treści, próbując przeżyć dany dzień w godny i świąteczny sposób. Wydaje mi się, że tej „powtarzalności” nie wykorzystujemy jednak do końca we właściwy sposób. Dlaczego tak się dzieje? Ostatnio cytowałem pewną myśl… „ludzie chcieliby być dobrzy, ale po prostu nie wiedzą co mają zrobić, żeby się takimi stać”. Podobnie ma się z różnymi wydarzeniami – może i jest pragnienie, by coś zrobić, ale nie wiadomo jak. To w teorii nie brzmi groźnie, ale w życiu codziennym staje się bardzo niebezpieczne. Możemy „nie wiedząc” stracić bardzo wiele. Może wydawać się nam, że nic się nie stało, że nic nie tracimy, ale na dłuższym odcinku czasu, możemy zaobserwować, jak zamazują się pewne tradycje, jak niewiele z nich się rozumie, jak urzędowo-zawodowo traktuje się pewne sprawy. „Powtarzalność” bez głębszego rozumienia, może spowodować, że w naszej mentalności coś skarłowacieje, aż w końcu całkowicie upadnie.  Dlaczego o tym piszę? Dziś staje na rynku, przed przygotowanym ołtarzem na Boże Ciało i podchodzi pewna osoba i delikatnie zwraca uwagę, by przesunąć delikatnie brzózki, by odsłonić napisy, które umieszczone są na „plakatach”. Ucieszyło mnie to zaangażowanie, bo warto czynić coś razem, wykorzystując inny punkt widzenia, innych osób. Jednak to, co było najważniejsze w tym „spotkaniu” z tą osobą, to jej słowa, które padły później: „bo ten napis, to zasadnicza treść... czytaj dalej

Niedziela – 11.06.2017 – J 3,16-18

Niedziela Trójcy Świętej – J 3, 16-18 Jezus powiedział do Nikodema: «Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego». 1. Zwróć uwagę na: funkcjonowanie w Trójcy Św. 2. Odniesienie do… jak wiara w Trójcę Św., może pomóc mi w osobistym zbawieniu. 3. Co wynika z tego fragmentu Warunkiem osiągnięcia życia wiecznego jest wiara w Jednorodzonego Syna Bożego, który jawi się jako Dar Miłości Ojca w mocy Ducha Świętego. Działanie Boga w fragmencie, który rozważamy, zostaje opisane przy pomocy trzech czasowników: „dawać”, „miłować”, „posyłać”.  DAWAĆ Zaraz na początku naszego tekstu mowa jest darze, jaki Bóg przekazuje światu w osobie Jednorodzonego Syna. Ewangelista uwypukla relację pomiędzy Dawcą (Bóg) darem (Jednorodzony Syn) a odbiorcą daru (świat – w znaczeniu całej ludzkości). W darze Syna jest objawienie najwyższej miłości Ojca. Dar Ojca jest realizowany w osobie Jezusa, który otrzymując wszystko od Ojca przekazuje ten dar ludziom.  MIŁOWAĆ U początku każdego daru jest miłość. Bóg dał wszystko Synowi, gdyż Go miłuje. Bóg dał światu Jednorodzonego Syna, gdyż umiłował świat. Miłość Ojca do Syna i Syna do Ojca w mocy Ducha Świętego jest źródłem i modelem prawdziwej Miłości. Jezus w swoim nauczaniu w sposób oryginalny wiąże bardzo ściśle przykazanie miłości Boga z przykazaniem miłości bliźniego.  POSYŁAĆ Jezus nie przychodzi sam od siebie, lecz zostaje posłany przez swojego Ojca.... czytaj dalej

odnaleźć swoje miejsce – VI/17

Każdy z nas żyje wystarczającą już ilość lat na tym świecie i pewnie wiele odkryliśmy, zrozumieliśmy, wieloma sprawami się zajmowaliśmy. Wciąż jednak towarzyszy nam pewnie pytanie o właściwy sens naszego życia, o sens działania. Wielokrotnie odkrywamy swoje miejsce w świecie i w różnych działaniach. Rozumiejąc je, łatwiej jest nam się w coś angażować; łatwiej ukazać zadowolenie z realizacji jakiś zadań. A czy Ty znasz swoje miejsce? MOJA PRZESTRZEŃ – gdzie jest moje miejsce. W POSZUKIWANIU – fundamentalna przestrzeń. KIM JESTEM, A KIM MAM BYĆ.... czytaj dalej

KIM JESTEM, A KIM MAM BYĆ.

Myśląc o naszym życiowym miejscu, powinniśmy mieć przed oczyma przestrzeń, w której realizuje się całe nasze życie, w którym wyrażamy siebie, w którym jesteśmy sobą. Miejsce to powinno odzwierciedlać nasze powołanie, plany, poglądy. Pewnie wielu z nas myśląc o swoim miejscu w świecie, o życiowej przestrzeni, szuka bardziej fizycznego miejsca, w którym jest szczęśliwy, bezpieczny, w którym doświadcza zadowolenia z osiągniętego celu. Tylko, czy takie miejsce to rzeczywiście jakiś punkt na mapie naszego fizycznego życia? Szukamy sensu naszego życia, konkretnego kształtu naszej codzienności, tak by całym sobą zaangażować się w to i poświęcić temu całe swoje życie. Wiedząc kim mam być, co mam robić w życiu, dużo łatwiej jest wykorzystywać swoją codzienność do realizacji swojego powołania – życiowej misji. Wiemy, że rzeczywistość pracy to jedna sprawa, nasze pasje to inna, a tworzenie rodziny, to jeszcze inna sprawa. Połączenie tych wszystkich spraw, jakimiś wspólnymi elementami, scala nasze życie i ułatwia funkcjonowanie. Jednak, do tej pory pisałem o tych miejscach, gdzie możemy realizować swoje życie, a nie możemy zapomnieć o miejscach, w których możemy siebie odnaleźć – odkryć kim jestem, a kim mam być. Ludzie rozpoznający swoje powołanie, oraz ci, którzy głębiej pragną uczestniczyć w duchowym wymiarze swojej codzienności, potrzebują i to chyba właśnie na pierwszym miejscu przede wszystkim – CISZY. To, co nas otacza ma wiele nam do zaproponowania. Jednak to, co krzyczy – co jest głośniejsze, lepiej się zareklamuje, wcale nie musi być lepsze. Dlatego przestrzeń ciszy jest odpowiednim miejscem dla rozpoznających. Tu nie chodzi tylko o wybór, takiej czy innej opcji, o decyzję, ale o rozpoznanie właściwego miejsca dla swojego życia. Pewnie, że dużo łatwiej jest iść za... czytaj dalej

W POSZUKIWANIU – fundamentalna przestrzeń.

Wiemy, że gdy znajdziemy swoje miejsce w świecie, odnajdziemy cel do realizacji, tzw. drogę życia. Nasza codzienność wówczas nabierze właściwego kierunku i rozpędu (tempa). Gdzie jest moje fundamentalne miejsce? Mam styczność z ludźmi w różnym wieku, stąd też różne moje obserwacje. Ludzie, w jakimkolwiek są wieku, szukają swojego miejsca. Co ciekawe, nawet dorośli wciąż szukają, co wydawałoby się trochę dziwne. Ale… Są też pozytywne strony poszukiwania. Człowiek poszukując aktualnego miejsce w świecie nie poddaje się stagnacji, nie gnuśnieje w swoich przekonaniach i działaniach. Można dostrzec pewnego rodzaju świeżość, która przenika taką poszukującą osobę. Spotkanie z Bogiem, choć może wydawać nam się takie samo, to jednak w przypadku naszej otwartości, sprawia, że poddajemy się przenikaniu Boga, który przychodzi z jakąś aktualną propozycją. Chciałbym wspomnieć o trzech zasadniczych miejscach, w których przebywamy, lub w których powinniśmy przebywać, by odnaleźć swoje miejsce. Pierwsze środowisko to DOM – RODZINA. To tutaj kształtują się nasze postawy, zdobywamy orientację na dobro, oceniając co jest też faktycznie złe. Oprócz zasad funkcjonowania w świecie, otrzymujemy coś znacznie głębszego – środowisko uczuć, wartości i tradycji. To miejsce to serce naszego życia. I tak jak serce pompuje krew w każdą, nawet najmniejszą cząstkę naszego organizmu, tka też przesiąkamy atmosferą domu z pozytywnymi elementami i niestety, jak są, również z negatywnymi. Potocznie używamy sformułowania: „wynieść coś z domu” – oznacza ono, że dom staje się miejscem kształtowania, nierozerwalną częścią naszego życia, odkrywania wartości, którymi się kierujemy. Nasze korzenie są w domu – w rodzinie, a my próbujemy sadzić życie w kolejnych nowych miejscach. Drugim ważnym środowiskiem są te wszystkie miejsca, w których się rozwijamy: szkoła, studia, praca, miejsca rozwoju naszych... czytaj dalej

MOJA PRZESTRZEŃ – gdzie jest moje miejsce.

Różnie się czujemy, w różnych miejscach. I niekoniecznie możemy powiedzieć, że wszędzie się dopasowujemy, że szubko odnajdujemy się w nowych sytuacjach. Jakie miejsce mogą wpłynąć na nasz faktyczny rozwój? Ostatnio zwróciłem uwagę, że w moim pokoju stoi zestaw do odtwarzania muzyki, ale jest on zupełnie nie podłączony. I tak już jest dwa lata… Przypomniało mi się, że w jakimś czasopiśmie czytałem, że niektóre osoby zostawiają jakieś rzeczy niedokończone, bo nie czują się do jakiegoś miejsca przywiązani i gotowi są z tego miejsca odejść. Cała ta sprawa dała mi powód do zastanowienia – czy mam swoją przestrzeń – miejsce będące moim życiem, miejscem realizacji siebie, swoich zamiłowań itp. Czasami jesteśmy skazani na jakąś przestrzeń. Kilka razy w ostatnim czasie uczestniczyłem w maturze jako członek komisji i miałem w sobie narastające przekonanie, że to nie moja przestrzeń. Ogromna zmiana, zarówno stylu mojego działania, realizacji zadań, monotonia były dla mnie wręcz niezapomnianym „challenge’m”.  Właśnie te maturalne sytuacje pokazały mi, jak bardzo trudne mogą być niektóre miejsca, a szczególnie te, które nie odpowiadają naszym zainteresowaniom. Oczywiście, do jednych miejsc można się dostosować, w jakiś sposób przekonać, a do innych jeszcze bardziej zrazić. Przestrzeń, w której się znajdujemy – w tym naszym osobistym miejscu, jest bardzo ważną kwestią, wymagającą od nas mądrych wyborów. Zwróćmy uwagę, że Jezus podróżując do Jerozolimy przybywa do różnych miejsc – pustynia, nad brzegiem rzeki, jeziora; na szczycie góry; miasta, wsie; na osobności, w tłumie… Ta różnorodność miejsc i sytuacji jest zwarta jednym wspólnym elementem – wypełnienie misji Jezusa. Miejsce – nasza przestrzeń – to wielowymiarowa rzeczywistość, w której odnajduje się nasze życie – codzienność, nasze wybory i decyzje, pomysły... czytaj dalej

Dokąd zmierzasz ze swoim działaniem?

Wszyscy wyczuwamy, że nie każde działanie ma taką wartość, jakiej byśmy się spodziewali. Jedno działanie jest stratą czasu, inne przynosi konkretne owoce. Jak zatem działać? Każdy w jakiś sposób pracuje i swoim działanie włącza się w coś znacznie większego. Ważne jest to, byśmy mieli świadomość, że poprzez nasze działanie uczestniczymy w szerszym dziele, w planie Boga. Może niektórzy nie znajdą motywacji w tym, że ich działanie jest jakąś cząstką innego działania; może dopadnie ich zniechęcenie, że to nie ich zasługa, osiągnąć jakiś cel. Po części każde nasze działanie pozwala nam osiągnąć jakiś cel, ale jednocześnie możemy sięgać dalej, idąc przez otwartą furtkę możliwości osiągnięcia jeszcze innych celów. Dzięki tym perspektywom, które możemy wykorzystywać pozwolimy, aby Bóg poprowadził nasze działanie.  Wielu z nas, rozpoznało swoje „miejsce w świecie” i wie jak wypełniać swoją życiową misję. Jest pewnie też wielu takich, którzy wciąż szukają odpowiedzi. Jedni i drudzy powinni dopingować się, by w wierze odkrywać odpowiedzi i kierunki wobec pytań i wątpliwości. Nasze działanie nie powinno być tylko reakcją na zaistniałą w danym momencie sytuację, ale wewnętrznym przekonaniem myśli i uczuć, zaangażowaniem wartości i wszystkich sił.  Możemy się zastanawiać, czy jakieś działanie powinno nas zawsze charakteryzować, czy powinno się budzić w odniesieniu do konkretnych sytuacji. Oczywiście przy tak ukształtowanym stwierdzeniu, odpowiedź wydaje się być jasna. Jednak choć życie jest bardziej skomplikowane, podobnych dylematów chyba w nim nie mamy. Kierujemy się instynktem i dlatego nasze działania, pojawiają się na zasadzie impulsu: AKCJA – REAKCJA. Emocje, uczucia, pragnienia – zastanawiam się nad tym, czym powinienem, czym kieruję się w życiu? Uczymy się różnych sytuacji, a wraz ze zdobytą wiedzą coraz jaśniej wiemy, jak... czytaj dalej

Niedziela – 28.05.2017 – Mt 28,16-20

Wniebowstąpienie Pańskie – Mt 28, 16-20 Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata». 1. Zwróć uwagę na: powierzoną każdemu z nas misję 2. Odniesienie do… jak realizuję słowa: „iść i głosić” 3. Co wynika z tego fragmentu Galilea jest miejscem wyznaczonym na spotkanie z Panem najpierw przez anioła, który ukazał się Marii Magdalenie i drugiej Marii, następnie przez samego Jezusa. Jezus pochodził z Galilei i tam też rozpoczął swoją misję. Jest to Galilea pogan, symbol powszechności zbawienia dokonanego przez Jezusa.  Oddanie pokłonu jest aktem najwyższej czci przynależnej Bogu. Pierwszymi, którzy oddają taki pokłon Jezusowi są trzej magowie, ostatnimi, Jego uczniowie.  Odpowiedzią Jezusa na uznanie w Nim boskiego autorytetu, pomimo, iż gest ten nie jest wolny od pewnego niedowierzania, jest zbliżenie się do uczniów, mówienie do nich. Ostatecznie to nie uczniowie zbliżają się do Jezusa, ale to On podchodzi do nich, nawiązuje najściślejszą relacje, „przystępuje do nich”, aby im powierzyć misję ewangelizacji. Idąc, czyńcie uczniami wszystkie narody. „«Idąc» wskazuje na Jezusową metodę ewangelizacji. On nie czekał, aż ludzie do Niego przyjdą, ale szedł przez miasta i wsie nauczając, szukał zagubionych. Wolą Jezusa jest, żeby również Jego uczniowie nie siedzieli w domu i nie czekali, aż ludzie do nich... czytaj dalej

Niedziela – 21.05.2017 – J 14, 15-21

6 niedziela wielkanocna – J 14, 15-21 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję, i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». 1. Zwróć uwagę na: dar, który otrzymujemy od Boga 2. Odniesienie do… jakie miejsce zajmuje miłość w moim życiu 3. Co wynika z tego fragmentu W mowach pożegnalnych Jezus wielokrotnie podejmuje najistotniejszy temat chrześcijańskiej egzystencji, jakim jest miłość do Boga i do bliźniego. Miłość uczniów została określona greckim czasownikiem „agapaō”. Termin ten w Nowym Testamencie jest używany nie w znaczeniu przejściowych uczuć, czy miłości erotycznej, ale oznacza bezinteresowną, głęboką miłość Boga, ofiarną miłość Jezusa do Ojca i uczniów oraz  miłość wiernych do Boga i siebie nawzajem. Dotychczas w mowach pożegnalnych była mowa o miłości Jezusa wobec uczniów oraz o miłości wzajemnej uczniów. Teraz następuje nowy aspekt – miłość uczniów do Jezusa. Miłość ta jest odpowiedzią na miłość Jezusa. Warunkiem owocnej miłości uczniów wobec Jezusa jest zachowanie przykazań. To jest jakby test miłości.... czytaj dalej

Niedziela – 14.05.2017 – J 14,1-12

5 niedziela wielkanocna – J 14,1-12 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca». 1. Zwróć uwagę na: po co i jak budować relację z Jezusem. 2. Odniesienie do… dziś również muszę nieustannie przyjmować Jezusa do swojego życia. 3. Co wynika z tego... czytaj dalej

Maryjna konkretność działania.

W miesiącu maju i przy okazji 100 rocznicy objawień w Fatimie, wręcz trzeba wykorzystać okazję, by na nowo przyjrzeć się Maryi i w kontekście tematu tego miesiąca, zastanowić się, jak Ona realizowała „konkretne działanie”. Maryja jest przykładem ponadczasowym. To, co jest w Niej też szczególne, to fakt, że spoglądając na Nią, można za każdym razem odkrywać coś szczególnego – postawy, duchowe nastawienie, cele… Może to właśnie decyduje o Jej szczególnej roli w naszym życiu. Maryja w życiu wielu z nas zajmuje szczególne miejsce. Nasza osobista pobożność, bardzo mocno skoncentrowana jest na duchowości maryjnej. Z czego to wynika? Można doszukiwać się różnych powodów, ale myślę, że najwyraźniejszym i chyba najbardziej intuicyjnym jest modlitwa różańcowa. Może nie jest to najłatwiejsza modlitwa, ale chyba najszybciej wdrażana w nasze życie religijne. W jaki sposób zatem dzisiaj, każdy z nas może, powinien odczytywać obecność Maryi w swoim życiu? Postawa Maryi jest bardzo konkretna i świadczy o tym kilka scen. Już w pierwszej scenie – Zwiastowanie, możemy zobaczyć jakby dwie odsłony tego tematu. Pierwszą z nich jest rozmowa Maryi – jej pytanie skierowane do Anioła: „jakże się to stanie” (Łk 1,34). To wyraz gotowości do podjęcia się tego zadania, a postawione pytanie jest wyrazem chęci zrozumienia tego, w jaki sposób ma się w Niej wypełnić wola Boża. Pytanie jest oznaką jej konkretności – świadomego wypełniania woli Bożej. Żeby było mało, zaraz po zwiastowaniu pojawia się okazja do działania: „W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta” (Łk 1,39). Jej natychmiastowe działanie, wypływa z jej wewnętrznej postawy – Maryja była konkretna, dlatego Jej działanie jest też tak bardzo konkretne.... czytaj dalej

Niedziela – 7.05.2017 – J 10,1-10

4 niedziela wielkanocna – J 10, 1-10 Jezus powiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości». 1. Zwróć uwagę na: jaka droga prowadzi do spotkania z Bogiem 2. Odniesienie do… czy pozwalam się Bogu prowadzić w mojej codzienności? 3. Co wynika z tego fragmentu „Owczarnia”, o której mowa, termin ten w tekście greckim ST nie jest nigdy stosowany w sensie zagrody dla owiec, a bardzo często oznacza ogrodzony teren wokół Przybytku na pustyni, a następnie dziedziniec Świątyni jerozolimskiej, otoczony murem i zaopatrzony w bramę. Wewnątrz świątynnego dziedzińca, w obecności Boga żywego gromadził się lud Przymierza – owczarnia Pana. Jezus przychodzi jako Mesjasz, Pasterz i Nauczyciel, aby objawić się Izraelowi. Jezus wchodzi do owczarni przez bramę, tzn.... czytaj dalej

Konkretne działanie – V/17

Często zalewają nas z różnych stron komunikaty, wiadomości, słowa. Są one, co najgorsze, coraz bardziej ubogie i mało przekonujące. Słowa pozostają w obszarze słów – myśli, wyobrażeń i brakuje im konkretnego przełożenia na życie. Albo słowa wyssane są z palca, albo są na tyle abstrakcyjne i nie mają niczego wspólnego z życiem, że się im po prostu nie wierzy. Zatem pozostaje zastanowić się co dzieje się z jakością słowa w naszym życiu, czy są one inspiracją? Ale nie możemy zatrzymać się na słowach, powinniśmy zabrać się do konkretnego działania. Kontynuujemy poprzedni miesiąc: „najpierw relacje, a później KONKRETNE DZIAŁANIE”. Mam ci wierzyć, że jesteś Chrześcijaninem? Przestań gadać, zacznij działać. Potwierdzaj to kim jesteś.  ... czytaj dalej

Potwierdzaj to kim jesteś.

Co jest prawdziwym świadectwem życia? Czy ukończenie szkoły potwierdza tylko świadectwo? Czy o dojrzałości świadczy tyko dowód osobisty, a o księdzu świadczy jego strój? Co jest prawdziwym potwierdzeniem dla tego, kim jesteśmy? Często w Internecie pojawiają się filmiki, ukazujące próby zachowań ludzi. Na przykład przy ulicy siada „udawany” bezdomny, a filmujący go ukazuje zachowania przechodniów, albo jakiś przechodzień wręcza znaczną sumę pieniędzy bezdomnemu o filmujący obserwuje, co ten człowiek zrobi faktycznie z pieniędzmi. Wszystkie te filmiki ukazują pozytywne zachowania bezdomnych. Trochę tak ustawiona jest fabuła tych filmów, jakbyśmy mieli być zdziwieni tym, że wśród tych osób, można znaleźć dobrych i uczciwych ludzi. Przecież to sprawa oczywista, że każdy człowiek ma w sobie dobro i wcale nie oznacza, że bezdomni nie mają w sobie dobra, uczciwości, bo są bezdomni. W tym znaczeniu trochę fabuła tych filmów mi nie odpowiada, bo rodzą wobec takich osób, niewłaściwą podejrzliwość. Obserwując ludzi, szukamy w ich czynach konkretnego potwierdzenia tego kim są. Czy człowiek staje się kimś innym przez to, jak postępuje? Czy rzeczywiście czyny człowieka, określają to kim jest?  Prawda jest bardziej złożona i trudno by było tak zwyczajnie ocenić człowieka przez pryzmat tylko słów, czy tylko czynów. Jednak nie nad tym mamy się zastanawiać obecnie – nad oceną, ale mamy pomyśleć o „konkretnym działaniu”. Człowiek ma w sobie różne pragnienia, myśli, które mają na niego ogromny wpływ. Często to, co jest wewnątrz człowieka jest źródłem – początkiem jego działania. Czyny powinny na zewnętrz potwierdzić to, co jest wewnątrz człowieka – wydobyć na wierzch całe dobro, które skrywa się w człowieku. Ostatnio mają kazanie na niedzielę biblijną, wspomniałem, że pięknym gestem byłoby w tym... czytaj dalej

Przestań gadać, zacznij działać.

Czy zastanawiałeś się, lub spróbowałeś – kierowa się Słowem Bożym każdego kolejnego dnia swojej codzienności? Czy jest to możliwe i jak mogłoby to faktycznie wyglądać. Jako ksiądz zmotywowany jestem do tego, aby każdego dnia rozważać Słowo Boże, jako też moje osobiste przygotowanie do dobrego przeżycia codziennej Eucharystii. Jest to też często pochylenie się nad Słowem, aby przygotować krótkie kazanie. Jednak ten codzienny zwyczaj wszedł mi już tak mocno w krew, że w sumie nawet trudno mi sobie wyobrazić kolejny dzień, bez rozważanego Słowa. Jest jednak klucz według którego staram się spojrzeć na konkretny fragment Pisma Świętego. Spoglądając pierwszy raz na dany fragment, szukam zasadniczej treści: słów, zdania, wokół którego moim zdaniem zbudowany jest to Słowo. Jeśli znajduję ten konkretny „środek” fragmentu – szukam najpierw prostych odniesień do jakiś wydarzeń z życia. Później staram się poznać głębszy sens danego fragmentu. Kończę rozważanie wyborem jednego, zasadniczego słowa, które w jakiś sposób przypominać mi będzie o zadaniach, które powinienem postarać się zrealizować. Osoby, które próbują codziennie rozważać Słowo Boże, bardzo szybko odkrywają to szczególne zaproszenie do wprowadzania słów w czyn. Zrozumienie Słowa, dla takiej osoby, staje się dużo prostsze, a to za sprawą wzrastania w szczególnej, odpowiedniej atmosferze. Klimat, który tworzy rozważane Słowo sprawia, że człowiek zyskuje szczególną wrażliwość i umiejętność zrozumienia głębszego sensu przekazu zawartego w Słowie. Jeszcze nie tak dawno, bo w Wielki Czwartek, już w zasadzie wcześniej rozważałem Słowo opisujące obmywanie nóg przez Jezusa. Trudno było mi zrozumieć, dlaczego wewnętrznie odczuwam przynaglenie, aby spontanicznie w czasie Eucharystii wykonać ten gest. W myśli pojawił się temat tego miesiąca: konkretne działanie, który różnymi kanałami, drążył we mnie różne myśli. Ostatecznie realizując... czytaj dalej

Mam ci wierzyć, że jesteś Chrześcijaninem?

Kiedy powiedzą o tobie, że jesteś dobroduszny, pomocny, cierpliwy…? Wtedy, gdy tylko o tym będziesz mówił, czy wówczas, gdy te słowa widoczne będą w twoim życiu jako konkretne czyny? A co z wiarą? Czy wystarczy określić siebie, że „jestem wierzący”? Wiele razy próbujemy słowami wyjaśnić swoją postawę. Może potrzebujemy tego, gdyż nasze działanie nie jest zbyt wyraźne, by było na tyle wymowne, by nie trzeba było go tłumaczyć. Wiara potrzebuje nie tylko potwierdzenia, wyrażania się przez czyny, ale konkretnej jej realizacji w czynach. By nie sprowadzić wiary do deklaracji słownych, litanii słów na modlitwie, zapewnień i postanowień, potrzeba by nasza wiara wzrastała poprzez konkretne czyny w naszym naturalnym środowisku, jakim jest nasza codzienność. Kiedy osobom, które są w kościele zadaje pytanie, czy są wierzącymi, zdecydowana większość, pewnym głosem potwierdza, że nimi są. Jednak zadaje im kolejne pytanie – a jak dziś, do tego momentu, twoja wiara się wyrażała, przez jakie działanie? Wówczas niestety, albo już nie uprzedniej pewności i konkretności, albo pozostaje wypowiedziana standartowa odpowiedź – modlę się, chodzę do kościoła, staram się nie grzeszyć… Ograniczamy wiarę do kilku pobożnych praktyk, czyniąc ją nieco skostniałym działaniem, tradycją, niż rzeczywistym realizowaniem – życiem wiarą. Pomyśl o wierze jako o spotkaniu z Bogiem i chwili, w której z Nim rozmawiasz. Czy można to w jakikolwiek sposób ograniczyć? Czy jest sens? Czy pomiędzy kochającymi się ludźmi istnieją tylko obowiązki, tradycje do wypełnienia, czy raczej wyzwania, które nieustannie budzą w sercu każdego człowieka miłość? Kochając kogoś, wręcz szukamy sposobu, w jaki jeszcze sposób wyraźniej i konkretniej pokazać komuś miłość – to, że go kochamy. W wierze często sprowadzamy relację z Bogiem, do wypełnienia... czytaj dalej

Niedziela – 30.04.2017 – Łk 24, 13-35

3 niedziela wielkanocna – Łk 24, 13-35 W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz... czytaj dalej

Niedziela – 23.04.2017 – J20,19-31

2 niedziela wielkanocna – J 20,19-31 Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. 1. Zwróć uwagę na: jak spotkanie z Zmartwychwstałym zmienia człowieka. 2. Odniesienie do… jakich „dowodów” potrzebujesz aby uwierzyć... czytaj dalej

Niedziela 2.04.2017 – J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45

5 niedziela Wielkiego Postu – J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45 Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział:... czytaj dalej

najpierw relacje – IV/17

Nasze funkcjonowanie w małym świecie naszej codzienności wymaga pewnych priorytetów. Dziś pragnę was zachęcić do odkrywania tego, jak ważne są relacje, w budowaniu również swojego osobistego doświadczenia wiary. Bycie darem dla innych wymaga budowania relacji pomiędzy osobami. Zastanówmy się jak ważne i potrzebne są relacje – wzajemne odniesienia. Ja i Chrystus – co dzieje się pomiędzy nami. Zbudować relacje. Ewangeliczny dialog.   Zapraszam i życzę miłej... czytaj dalej

Ja i Chrystus – co dzieje się pomiędzy nami.

Wiara jest osobistym sposobem rozmowy z Bogiem. Wiara łączy się z osobistym spotkaniem z Bogiem i budowaniu relacji. Jak wygląda nasza wiara i relacja z Bogiem? Gdy spotykamy się z historiami różnych wierzących osób, odkrywamy jak bardzo ważnym momentem w ich życiu było i jest, osobistego spotkanie z Bogiem, odkryciem Go, obecnego w ich życiu. Historia każdej osoby jest inna i już ten fakt jest zdumiewający, bo pokazuje jak indywidualnie Bóg wyszukuje drogi do ludzkiego serca. Te historie pokazują, jak bardzo osobiste bywa to doświadczenie spotkania Boga i człowieka. Bardzo często te momenty spotkania, stają się dla ludzi momentami ogromnych przemian; zwrotnymi momentami w ich działaniu, myśleniu, patrzeniu na świat. Dokonujące się zmiany w człowieku stają się osobistymi nawróceniami, które często bardzo skrajnie przemieniają człowieka. Człowiek, dzięki temu osobistemu spotkaniu, odkrywa swoją drogę postępowania za Chrystusem, Jego naśladowania. Wzrost pobożności wypływa z osobistego odkrycia Boga w swoim życiu, a nie tylko z ludzkiego pragnienia. To obecność Boga, wewnętrznie przemienia człowieka, wskazując mu w jaki sposób ma postępować. Wydarzenie – spotkanie z Bogiem, jest często duchowym doświadczeniem, ale w wielu przypadkach, jest też ono bardzo fizyczne. Niektóre z tych doświadczeń, są na tyle silne, że stają się źródłem dla całego życia. Powracając do tego momentu, człowiek odbudowuje w sobie poczucie bliskości Boga i tworzy, przy współpracy z Bogiem, kolejne historie. To szczególny dar Boga ofiarowany przede wszystkim po to, by nas umocnić w naszym życiu. Tak silnego spotkania nie jesteśmy wstanie uczynić sami. Możemy prowokować jedynie sytuacje, które otworzą nas na Boga, a więc pozwolą działać Bogu. To spotkanie nie musi wcale przybrać jakiejś spektakularnej formy. Może to być ciche... czytaj dalej

Zbudować relacje.

Bez jakiejkolwiek więzi, wciąż pozostajemy dla siebie anonimowi. Trudno, abyśmy się wówczas mogli zrozumieć i w jakiś sposób ze sobą współpracować. Czy widzisz sens relacji? Nie musimy się wielce zastanawiać i szukać odpowiedzi na pytanie: co szczególnego jest pomiędzy dwoma, bardzo zgranymi ze sobą osobami. Mamy głębokie przekonanie, że im silniejsze są mosty łączące dwoje osób, tym szczególniejsza istnieje pomiędzy nimi więź.  Budowanie relacji jest czymś fascynującym, ale i też tajemniczym. Nie sposób przewidzieć wszystkich elementów, które składają się na zbudowaną relację. Odkrywamy różne jej części, które wydają się dla nas ważne, w danym momencie. Odkrywanie więzi i ich budowanie jest niezwykłą przygodą.  Ile jest w nas dzisiaj chęci do budowania więzi, ile takich okazji ku temu, rzeczywiście wykorzystujemy? Nie chcę w tej refleksji zastanawiać się nad tym, jak tworzyć relacje, ale nad tym, co możemy dzięki nim osiągnąć, by w tych argumentach znaleźć przekonanie do budowania więzi. W jednym z mocniejszych, w tym względzie fragmentów biblijnych, odkryć możemy: „gdzie dwaj, labo trzej, zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich”.  Jednym z rezultatów budowania więzi pomiędzy osobami jest JEDNOŚĆ. To szczególny rodzaj więzi. Ludzie łączą się pomiędzy sobą z różnych powodów. Im bardziej zacieśniają pomiędzy sobą relacje, tym silniejsza staje się jedność. Owocem tej jedności jest Jezus, to znaczy wszystkie te wartości, których jest On źródłem. Owocem zbudowanych więzi są wartości, które promieniują na nasze życie i innych osób, stają się źródłem dla budowania naszej codzienności. Kolejnym, myślę ważnym owocem więzi, jest budujące nas ZAUFANIE. Ludzie żyjący szczególną więzią, zdolni są do wielkich działań. A to, że możemy sobie ufać, pomaga w ich realizacji. Zaufanie jest tym... czytaj dalej

Ewangeliczny dialog.

Dotykają nas różne pokusy. Chcemy niekiedy zbyt intelektualnie, czy po ludzku traktować ważne tematy. Jednak bez właściwego źródła, my chrześcijanie, możemy stracić właściwy sobie smak. Patrząc na życie chrześcijanina, możemy niekiedy dostrzec szczególne postępowanie, które ich charakteryzuje. Ich korzenie stają się początkiem niebywałej siły, która zostaje dana każdemu wierzącemu, choć w różny sposób to wykorzystujemy.  Chrześcijanie powinni podtrzymywać pomiędzy sobą szczególnego ducha miłości. My sami nie dajemy świadectwa, ale nasze działanie przypomina i wskazuje na bardzo ważne wartości.  Warto, abyśmy z pełną świadomością powrócili do Ewangelii, aby w niej znaleźć siły do budowania mostów, które najpierw połączą nas z Bogiem, ale również połączą nas z każdą, spotkaną przez nas osobą. To duchowe połączenie, które powinno najpierw zrodzić się w sercu każdego człowieka, jako prawdziwe pragnienie, stanie się fundamentem relacji, które zaczniemy budować pomiędzy sobą. W dialogu potrzebny jest wspólny język – nie tylko wyrażający wspólne idee, wartości, ale język jednoczący ludzi. Ewangelia prześwietla nasze życie szczególnym światłem Słowa, które nas przemienia i staje się propozycją życia… Człowiek, który prawdziwie przyjmuje Ewangelię, nie wykorzystuje jej do walki, do zwalczania człowieka, czy piętnowania jakiegoś działania. Ewangelia przyjęta i przeżywana przez człowieka, staje się prawdziwym językiem dialogu. Ewangelia jest niezwykłym „nauczycielem”, ukazującym człowiekowi różne wartości, prawdę o życiu człowieka, którym możesz się stać dzięki przyjęciu tego szczególnego Orędzia. Dając komuś swoim życiem Ewangelię, dajemy człowiekowi przede wszystkim nadzieję. Ewangelie wychowują do życia Miłością, którą stawiają jako źródło dla całego ludzkiego życia – myśli, słów, działania… Miłość, która promieniuje z Ewangelii, staje się uniwersalnym światłem, które może towarzyszyć każdemu człowiekowi. Ewangeliczny dialog, charakteryzuje się niezwykłą pokorą wobec ludzi, bo wnosi świadomość ogromu daru,... czytaj dalej

Niedziela – 26.03.2017 – J 9,1.6-9.13-17.34-38

4 niedziela Wielkiego Postu – J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38 Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. 1. Zwróć uwagę na: jak człowiek dochodzi... czytaj dalej

Niedziela – 19.03.2017 – J 4, 5-15. 19b-26. 39a. 40-42

3 niedziela Wielkiego Postu – J 4, 5-15. 19b-26. 39a. 40-42 Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani... czytaj dalej

Niedziela – 12.03.2017 – Mt 17,1-9

2 niedziela Wielkiego Postu – Mt 17, 1-9 Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie». 1. Zwróć uwagę na: ukazanie prawdziwej natury Jezusa 2. Odniesienie do… jak ja postrzegam Boga w swoim życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Uczniowie wybrani przez Jezusa na świadków Przemienienia,  to ci, których Jezus powołał w pierwszej kolejności i którzy towarzyszyli mu w Ogrodzie Oliwnym. Ci, którzy są świadkami chwały Jezusa, są równocześnie najbliżej Jezusa, który walczy w Getsemani, aby wypełnić wolę Ojca, aby przyjąć przygotowany dla Niego krzyż. W Nowym Testamencie góra jest także miejscem modlitwy w samotności; miejscem przebywania i oczekiwania na lud; miejscem spotkania z Bogiem i oglądania Jego chwały. W wydarzeniach na górach widzimy szczególne objawienie władzy Jezusa. Przemienić (metamorfoo) to czasownik, który występuje 4 razy w... czytaj dalej

Wielkopostny wyraz miłości.

Rozpoczął się czas, w którym podejmujemy się różnych postanowień – wyrzeczeń. Czemu one powinny służyć i czy w ogóle czemuś służą? Ostatnio na lekcji chłopacy dzielili się wrażeniami z jedzenia kebabów w środę popielcową. W innym miejscu toczyła się rozmowa o tym, że jedzą w piątek mięso, tłumacząc to tym, że: „nie może się przecież zmarnować”. Już chciałem w obu sytuacjach rozpocząć rozmowę na temat ćwiczenia i zdrowego jedzenia, diet, ale nie zrobiłem tego, bo i tak pewnie usłyszałbym wiele porad i wiele wspaniałych doświadczeń – abstrakcyjnych od tematu. Czy nie jest z nami tak, że dosłownie wszystko robimy na przekór? Mamy coś zrobić – to nam się nie chce; mamy czegoś nie jeść – to właśnie wtedy mamy największą na to ochotę. Podobnych paradoksów w naszym życiu jest bardzo dużo. Podobnie ma się niekiedy z wielkopostnymi znakami: modlitwą, postem i jałmużną. Najpierw powinniśmy zrozumieć sens tych wydarzeń, bo trudno by coś realizować bez podstawowej wiedzy. Odmawianie sobie słodkiego w wielkim poście jest dla niektórych naprawdę ogromnym poświęceniem – wyrzeczeniem. Nie zaprzeczam sensu jakichkolwiek postanowień, ale co się dzieje z tym naszym postanowieniem już po Wielkim Poście. Zostaje jakiś owoc – duchowa korzyść?  Niedawno na Eucharystii, poprosiłem o podniesienie ręki tych osób, które realizują jakieś postanowienie. Na tłum w kościele nie spodziewałem się jakiejś wielkiej liczby podniesionych dłoni, ale ilość jednak mnie zastanowiła. Podniosło rękę może zaledwie dziesięć osób. Co w proporcji całego kościoła i ludzi w nim obecnych, wydawało się smutną prawdą, kroplą w morzu. Towarzyszą nam różne postawy, a w nich różne pokusy. Może właśnie brak odpowiedniego przeżycia tego czasu, wynika z łatwości z jaką chcemy żyć,... czytaj dalej

Niedziela – 5.03.2017 – Mt 4,1-11

1 niedziela Wielkiego Postu – Mt 4, 1-11 Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu. 1. Zwróć uwagę na: rodzaj pokus, które stosuje diabeł wobec Jezusa. 2. Odniesienie do… jak ja reaguje na pokusy 3. Co wynika z tego fragmentu Ewangelista Mateusz opisując scenę kuszenia Jezusa mocno podkreśla obecność Ducha, który wyprowadza Jezusa na pustynię. Autor chce przez to podkreślić, że Jezus w swej próbie na pustyni nie jest sam. Pustynia może przybierać różne znaczenia: a. miejsce skąd bierze początek zbawcze działanie Boga; b. miejsce eschatologicznej próby; c. miejsce zamieszkania... czytaj dalej

kultura dawania – III/17

Można powiedzieć, że pewne cechy po prostu się ma i nikt nie musi przejmować się zbytnio zdobywaniem jakiś zdolności. A czy jest w nas umiejętność dzielenia się z innymi przedmiotami, czasem, doświadczeniami itp.? Przyjmowanie sprawia wszystkim radość, ale nie wszyscy potrafią dawać innym to, co w nich najcenniejsze. Są postawy bardzo potrzebne w funkcjonowaniu w naszej codzienności. Niektóre udaje nam się osiągnąć i realizować, ale są też takie postawy, które ukrywamy, bo wydaje nam się, że są zbyt staromodne, albo mało dziś rozsądne. W Twoje ręce powierzam ducha mojego. Podzielone serce. Dzielić się – to żyć prawdziwie.   Życzę wszystkim dobrego Wielkiego Postu i dobrej lektury.... czytaj dalej

W Twoje ręce powierzam ducha mojego

Rozpoczynający się czas może wiele nas nauczyć Podążając drogą krzyża, możemy spotkać Chrystusa, który pragnie nam coś pokazać. Zastanawiasz się co chce ci przekazać podczas tego Wielkiego Postu? Nasza wiara stanowi pewną wewnętrzną wrażliwość. Dzięki niej patrzymy na świat z jakiegoś, naszego, wybranego punktu widzenia. Dostrzegamy rzeczy inaczej. Choć denerwuje nas wiele spraw, a wiele też nie rozumiemy, to chcemy mieć ten swój punkt widzenia, który pozwoli nam iść przez świat po swojemu. Możesz stanąć w Wielkim Poście na wysokości zadania i odszukać jakiś konkretny punkt widzenia, postawę życia, rozwiązanie. Kultura dawania to jedna z wielu postaw, której możemy uczyć się w Wielkim Poście; punkt widzenia dzięki któremu dostrzeżemy znaczenie więcej niż tylko siebie i własne potrzeby. To zadanie, które potrzebuje wzorców. Zastanawiając się nad tematem: „kultura dawania” pomyślałem o dwóch fragmentach biblijnych, które mówią o samym dawaniu. Pierwszy fragment otwiera jakby treść Nowego Testamentu i towarzyszy w każdym wydarzeniu.  „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale życie wieczne miał” (J3,16) Bóg, który tak daleko posuwa się w kochaniu człowieka, że jest w stanie dać swojego Syna. „Dawanie” w kontekście tego fragmentu staje się niezwykłym wydarzeniem. Bóg nie tylko daje, ale daje to, co w Nim  jest najcenniejsze. Dzielenie się jest wyrazem miłości, a w Bogu ten dar przyjmuje najwyższą z możliwych postaci. „Bóg nie potrafi dawać mniej, niż wszystko.” Miłość osiąga swój szczyt, kiedy to Syn oddaje swoje życie za każdego z nas. To On staje się przykładem jak bardzo można dzielić się z innymi tym, co ma się w sobie. To właśnie Jezus przekracza wszelkie granice,... czytaj dalej

Podzielone serce.

Potocznie krąży powiedzenie, że wraz z miejscami i osobami, człowiek pozostawia w ważnych punktach swojego życia kawałek swojego serca. Czy to oznacza, że na końcu życia nie pozostaje człowiekowi zbyt wiele z jego serca? „Pozostawiasz tutaj kawałek swojego serca…” – usłyszałem te słowa od mojego pierwszego, już nie żyjącego proboszcza, kiedy żegnałem się z pierwszą parafią na mojej kapłańskiej drodze. To może dziwne, że pamiętam to doświadczenie po tylu latach. Pamiętam też dalsze myśli, które mi wówczas towarzyszyły: „skoro w każdym ważnym miejscu, w ważnym doświadczeniu mojego życia pozostawiam część swojego serca, to jak mogę w kolejnych sytuacjach w pełni się angażować.” Oczywiście powiedzenie: „zostawić kawałek swego serca” ma wymiar symboliczny, ale ja osobiście uważam, że jest w takiej postawie jednak zagrożenie. Człowiek angażując się w coś, angażuje swoje serce. Przez to, mimo wszystko, pozostawia gdzieś część swojego serca. Trudności nie byłoby żadnej, gdyby w kolejnej chwili, człowiek potrafiłyby również angażować swoje serce w pełni. Pozostawiając swoje serce, myślimy o tamtym wydarzeniu, osobie, o tym co było… Pozostajemy w przeszłości z naszym sercem, przez co w teraźniejszości jesteśmy jakby nieobecni.  Dlaczego tak ważne jest to, byśmy w każdej sytuacji angażowali się całym sercem i z całym sercem przechodzili w kolejne sytuacje?  Chodzi o to, by dawać w każdej sytuacji całe swoje serce. Jeśli w przeszłości pozostawiliśmy część naszego serca, wówczas w teraźniejszości nie obdarowujemy kolejnych osób całym swoim sercem. Mam zatrzymać się nad „kulturą dawania” w tych rozważaniach. Podzielone serce nie jest zdolne do dawania rzeczywiście drugiej osobie pełnego naszego zaangażowania. Dziele się z innymi, nie powinno ograniczać się do połowicznego zaangażowania naszego serca, do dawanie jakiejś części swojego... czytaj dalej

dzielić się – to żyć prawdziwie.

Dzielenie się to pewien mechanizm, który funkcjonuje w naszym życiu jeśli posiadamy odpowiednie cechy. Pewnie zastanawiasz się, jakie cechy mam na myśli. Każdego dnia mamy nie jedną okazję do tego, aby czymś się ubogacić. Spotkane osoby, wydarzenia w których uczestniczymy, praca którą wykonujemy, wszystko to wnosi w nasze życie coś cennego, jedynego w swoim rodzaju. Wiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak wiele posiada, jak ogromne szczęście ich dotyka. Wielu jest też niestety takich, którzy nie dostrzegają faktycznej wartości dobra, które sami posiadają, a przez to nie odczuwają wartości dobra, którego doświadczają z zewnątrz. Dzielić się dobrem potrafi ten, kto zna wartość każdego dobrego gestu. Może właśnie dlatego najbardziej dziele się, jest rozpowszechnione wśród tych ludzi, którzy sami doświadczyli od innych jakiejkolwiek pomocy. Może poprzez empatię, człowiek jest w stanie podzielić się z innymi tym, co sam posiada. Obdarowywanie innych dobrem, leży w naszej naturze, ale niekiedy doświadczamy różnych przeszkód, które nam tę naturalność odbierają. Niestety staramy się być bardzo autonomiczni, dlatego chronimy to, co posiadamy, przez co stajemy się niezależni. Trudno podzielić się z kimś czymkolwiek, skoro istnieje w takiej osobie obawa utraty niezależności i tego, co posiada. Cechą, której w tej sytuacji brakuje to otwartość. Umiejętność dzielenie się, to nic innego jak otwarcie się na drugą osobę, na to, czego ona potrzebuje, ale również na to, co ta osoba pragnie nam dać. Wzajemność w dzieleniu się, nigdy nie czyni żadnej osoby uboższą, a wręcz przeciwnie, właśnie poprzez otwarcie na innych ludzi, zawsze stajemy się ubogaceni. Obudzenie w sobie wzajemności, otwiera w nas różnego rodzaju pokłady dobra, które nie funkcjonują, gdy jesteśmy sami i zamknięci. Wzajemność nie... czytaj dalej

Niedziela – 26.02.2017 – Mt 6,24-34

8 niedziela zwykła – Mt 6, 24-34 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary? Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jedli? co będziemy pili? czym będziemy się przyodziewali? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy». 1. Zwróć uwagę na: jakie cele stawia człowiekowi Jezus 2. Odniesienie do… jak bardzo ufam Bogu i Jego woli? 3. Co wynika z tego fragmentu... czytaj dalej

Niedziela – 19.02.2017 – Mt 5,38-48

7 niedziela zwykła – Mt 5, 38-48 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski». 1. Zwróć uwagę na: jak rozumie prawo Jezus i na co wskazuje. 2. Odniesienie do… jak ja czynię dobro względem ludzi. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus przywołuje starotestamentalne prawo odwetu, które wymagało, aby złoczyńca poniósł taką samą szkodę jaką wyrządził bliźniemu. Było to także prawo państwowe, dzięki któremu nie można było wymierzać sprawiedliwości na własną rękę. Jezus odrzuca prawo odwetu, a wymierzanie sprawiedliwości składa w ręce samego Boga.  Uderzenie w policzek zazwyczaj dokonuje się otwartą dłonią i jest wyrazem upokorzenia, podeptania honoru osobistego.... czytaj dalej

Niedziela – 12.02.2017 – Mt 5,20-22.27-28.33-34.37

6 niedziela zwykła – Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi». 1. Zwróć uwagę na: jak Jezus wprowadza głębsze rozumienie prawa. 2. Odniesienie do: jak ja interpretuje Przykazania. 3. Co wynika z tego fragmentu: Jeśli najbardziej sprawiedliwi i doskonali ludzie (faryzeusze, uczeni w Piśmie) nie mają sprawiedliwości wystarczającej, by znaleźć się w królestwie Bożym, to o jakiej sprawiedliwości mówi Jezus? Otóż sprawiedliwości nie można sprowadzić do doskonałej znajomości kodeksów prawa. Prawo jedynie wykazuje człowiekowi popełniony grzech.  Znajomość Prawa nie może zastąpić miłości w sercu, która przenika myśli, słowa i czyny człowieka która daje mu życie. Jezus proponuje w miejsce legalizmu ów dar nowego serca, zdolnego kochać Boga jako Ojca i ludzi jako swoich braci i siostry. Kto kocha, nie będzie mógł kłamać, kraść, zabijać, cudzołożyć. Kto kocha, wypełnia Prawo.  Jezusowe „a Ja wam powiadam” nie oznacza oczywiście zniesienia normy, ale jej istotne pogłębienie. Ograniczony zakres przykazania nadanego przez Mojżesza wynikał z pedagogii Boga i Jego cierpliwości w stopniowym wychowywaniu Izraela. Jezus... czytaj dalej

Niedziela – 5.02.2017 – Mt 5,13-16

5 niedziela zwykła – Mt 5, 13-16 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie». 1. Zwróć uwagę na: symbole: sól i światło 2. Odniesienie do… muszę się posolić i oświecić. 3. Co wynika z tego fragmentu Podobnie jak w codziennym życiu sól jest nieodzowna, tak samo świat nie może obejść się bez obecności chrześcijan. Podstawowe znaczenie soli znamy doskonale. Ona nadaje smak, chroni przed zepsuciem, konserwuje i oczyszcza. Sól była podawana gościom na powitanie, była znakiem przyjaźni, a także przymierza. Wskazuje też na wyrazistość i jednoznaczność czynów chrześcijańskich. To, co w naszym klimacie jest raczej trudne do doświadczenia, bowiem sól pozostaje zawsze sobą, może być zanieczyszczona, ale zawsze jest słona, dla słuchaczy Jezusa było bardziej oczywiste, bowiem sól wydobywana z Morza Martwego była pełna zanieczyszczeń i wskutek złego przechowywania, zwłaszcza dużej wilgotności, mogła ulec rozpuszczeniu, a wtedy w miejsce soli pozostawały same zanieczyszczenia. Ale nawet bez tego wyjaśnienia zwrot dotyczący utraty smaku stanowi hiperbolę jasną i czytelną. Soli nie można zastąpić żadnym substytutem, a jej znaczenie wynika wyłącznie z możliwości „solenia”. Jeśli nie da się nią posolić, nie przedstawia ona żadnej wartości, nadaje się wyłącznie do wyrzucenia.  Symbolika światła przekracza ramy biblijne. W... czytaj dalej

kształtowanie postaw – II/17

Życie może zaskoczyć każdego. Nie sposób być przygotowanym na każdą okoliczność. Dlatego im bardziej zagłębiamy się w życie, tym bardziej poszukujemy wiedzy i doświadczeń, które pomogą nam przyjąć właściwą postawę względem konkretnych sytuacji. Nie zawsze potrzebujemy przyjąć te najwłaściwsze postawy, bo nie zawsze rozumiemy swoją codzienność, zadania, które mamy wypełniać. Zrozumieć środowisko. BUNT – wewnętrzne rozdarcia. Zajmij jakąś... czytaj dalej

Zrozumieć środowisko

Czy sprawy, które toczą się wokół mnie, wywołują we mnie osobisty sposób myślenia, działania, czy raczej dostosowuję się do panującej mody? Kiedy wychodzimy do ludzi, poznajemy nowe osoby, często poznajemy też kontekst życia tych osób, ich środowisko: zmartwienia, radości, cele itd. Wszystko, co otacza człowieka jest jego środowiskiem, które wpływa na człowieka, ale które samo w sobie jest też, w jakiejś części wytworem działania człowieka. Tylko wtedy, gdy poznajemy własne środowisko, rzeczywistość w której wzrastamy, możemy przyjąć jakąś konkretną postawę – sposób działania, myślenia. W przeciwnym razie, możemy czuć się nieswojo nawet w ramach własnej codzienności, możemy odczuwać mocniej, te wszystkie negatywne nastawienia. Problemem często nie są sami ludzi, ich zachowania, ale to środowisko, w którym taka osoba wzrasta. Dziś jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek, środowisko ma ogromny wpływ na nas, sterując niekiedy naszym życiem do tego stopnia, aż możemy niekiedy odczuć zniewolenie zewnętrznymi warunkami. W każdym wieku naszego życia, w zupełnie inny sposób postrzegamy środowisko, które nas otacza. Inaczej patrzy dziecko, jeszcze inaczej młody człowiek, a w zupełnie inny sposób patrzy osoba dorosła. To, co stanowi o różnicy patrzenia na świat, znajduje się w człowieku, jak i też w tempie zmieniających się spraw wokół niego. Przywykliśmy już do tego, że na każdym etapie życia, każdemu człowiekowi przypisane są jakby odpowiednie prawa – przywileje i zadania. To przyzwyczajenie jest tak silne, że gdy dostrzegamy jakieś nietypowe  dla konkretnego wieku zachowanie, od razu bardzo krytycznie je oceniamy. Dorosły zachowujący się jak dziecko, raczej nie wywołuje w nas powodów do zrozumienia. Zastanawiające jest też takie zachowanie dziecka, jakby było dorosłe, bo wówczas wydaje nam się to mało naturalne. Nawet takie samo działanie... czytaj dalej

BUNT – wewnętrzne rozdarcia.

Dojrzałe osądy wypływają z właściwie przyjętego okresu buntu. Obyśmy potrafili wykorzystać nasz wewnętrzny sprzeciw wobec zła, by obrać w życiu właściwy kierunek – postawę myślenia i działania. Pomiędzy tym, co dzieje się wokół nas, a tym co czujemy w naszym wnętrzu, często istnieje ogromna różnica, przepaść, sprawiająca nam ogromną trudność. W takiej sytuacji często toczymy wewnętrzną walkę, bo to, co czujemy wewnątrz sprawia, że odczuwamy bunt wobec zachować, sytuacji itp. Dziś spotykamy wielu rozdrażnionych ludzi. Prowokacji do takiego stanu rzeczy możemy odnaleźć bardzo wiele, dlatego tym łatwiej jest nas wyprowadzić z równowagi i sprawić, że będziemy kłębkiem nerwów. Dziś łatwiej jest znaleźć coś w nas, co nas może nie denerwuje, niż w informacjach, które docierają do nas z zewnątrz. Oczywiście możemy wpłynąć na to, jakie do nas docierają faktycznie informacje, oraz to, co się z nimi w nas dzieje. Możemy zaprogramować nasze myślenie, nasze działanie. W tym programowaniu może jednak pojawić się jakiś błąd: wybiórcze traktowanie świata wokół nas. Trudnością nie jest ocena pozytywnych i negatywnych sytuacji, problem tkwi w nas, aby zgodzić się z prawdą, że coś jest pozytywne, a coś innego negatywne. Sprawa bywa trudna, gdy ocena nie jest taka łatwa, gdy sytuacje nie są takie oczywiste, jednoznaczne. Skrajną trudnością jest taki moment, gdy to co oceniamy obiektywnie jest złe, a wewnętrznie oceniamy to jako pozytywne. Ludzie wiele rzeczy przyjmuje jako coś oczywistego. Nie podejmują się trudnych ocen jakiś sytuacji, ale przyjmują ogólną ocenę, sąd innych ludzi. Jeśli nie ma osobistego zrozumienia dla jakiejś sprawy, to trudno wówczas przyjąć jakiś sąd innych ludzi, jako swój własny. W takim momencie pojawia się bunt – wewnętrzne rozdarcie. Bunt to... czytaj dalej

Zajmij jakąś postawę.

W normalnej sytuacji, człowiek w jakiś sposób reaguje na zdarzenia. Jeśli z jego strony nie ma żadnej reakcji, wówczas można martwić się tym, że człowieka dosięgła obojętność.  Możecie pewnie sami przytoczyć sytuacje, w których mieliście okazję spotkać ludzi, których postawa była na tyle wyraźna, że wiedzieliście co konkretna osoba sądzi o jakimś wydarzeniu. Dziś takich postaw możemy niestety zobaczyć coraz mniej. Tych, których możemy najczęściej spotkać to tzw. szczekacze i narzekacze. Biadolą na obecną sytuację, sprzeciwiają się prawie wszystkiemu, ale gdy zapytasz ich, jakie mają oni swoje rozwiązanie, to najczęściej milczą. Wielu ludzi wzrasta w przekonaniu, że trzeba się czemuś przeciwstawić, być po prostu anty… Taka postawa jest walką z tym, co obecnie się dzieje, niezależnie od tego, co faktycznie się dzieje. Niektórzy tak po prostu mają, muszą walczyć; muszą się czemuś przeciwstawić; muszą po prostu być anty… Zostawiam ocenę takiej postawy wam. Sami się zastanówcie i odpowiedzcie sobie, czy przyjęcie takiej postawy jest w jakimkolwiek stopniu właściwe i owocne. Dla mnie, jedynym plusem takiej postawy, jest jakakolwiek reakcja, bo takich, którzy w ogóle nie reagują na to, co dzieje się wokół nich, jest niestety też coraz więcej. Nie wiem, czy zauważyliście, ale coraz bardziej kultowymi filmami, coraz częściej dziś produkowanymi są historie o „zombie”. Są to postaci na tyle kultowe, że stają się też inspiracją dla gier, do których często sięgają młodzi. Pojęcie „zombie” rozpowszechnił Wiliam Seabrook pod koniec lat 20 XX wieku. To pojęcie wywodzi się z kultury voodoo, w którym oznacza osobę silnie zniewoloną i ślepo lub nieświadomie wykonującą polecenia osoby kontrolującej ją, najczęściej będąc pod wpływem środków odurzających.  Czytając powyższe słowa nie masz czasami wrażenia,... czytaj dalej

niedziela 29.01.2017 – Mt 5, 1-12a

4 niedziela zwykła – Mt 5, 1-12a Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie». 1. Zwróć uwagę na: jakimi prawami ma rządzić się człowiek 2. Odniesienie do… Błogosławieństwa jako kompas dla człowieka wierzącego 3. Co wynika z tego fragmentu W wydarzeniach na górach widzimy szczególne objawienie władzy Jezusa. W języku biblijnym góra jest miejscem teofanii i mocy Bożej. Z górami związanych jest wiele wydarzeń zbawczych zapisanych na kartach Starego i Nowego Testamentu (Moria, Synaj, Karmel, Syjon, Nebo, Góra Przemienienia, Góra Oliwna). W Starym Testamencie motyw wejścia na górę kojarzy się bardzo z osobą Mojżesza. Góra jest miejscem otrzymania Prawa, spotkania z Panem, schronienia i ucieczki, prawdziwego kultu. Szczególnie warto podkreślić fakt, że góra była także miejscem wypowiadania błogosławieństw i przekleństw nad ludem. ubodzy w duchu Ubodzy  (gr. ptochoi) to ludzie potrzebujący pomocy, uzależnieni od innych. W Starym Testamencie oznacza często tych, którzy oczekują pomocy od Boga i staje się określeniem uciśnionego ludu.... czytaj dalej

Niedziela – 22.01.2017 – Mt 4,12-23

3 niedziela zwykła – Mt 4,12-23 Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. 1. Zwróć uwagę na: zadanie Jezusa. 2. Odniesienie do… jak w moim życiu znajduje On miejsce. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus usuwa się do Galilei i nie wynika to po prostu z pragnienia powrotu do domu ani z chęci ucieczki. Jezus wraca w rodzinne strony tylko dlatego, że właśnie tu zgodnie z planem Bożym powinien działać. Ewangelista pragnie zaznaczyć, że Jezus na ośrodek swojej działalności wybrał ziemię, z którą związane były starotestamentalne obietnice zbawienia. Izajasz – w tzw. „Księdze Emanuela”, opisuje on mrok ogarniający... czytaj dalej

Niedziela – 15.01.2017 – J 1, 29-34

2 niedziela zwykła – J 1, 29-34 Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby on się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że on jest Synem Bożym». 1. Zwróć uwagę na: Kim jest Jezus. 2. Odniesienie do… Jak ja buduję więź z Jezusem 3. Co wynika z tego fragmentu Jan widzi i wskazuje Mesjasza, którego wcześniej przepowiadał. W swoim pierwszym publicznym wystąpieniu Jezus jawi się jako Przychodzący, napełniony Duchem, a więc już ochrzczony; przychodzi jako TAK Boga na zapowiedzi proroków. Jest bezgrzesznym Barankiem, który gładzi grzech świata. W Nim spełnia się proroctwo. Należy zwrócić uwagę, że Jan mówi tu nie tyle o poszczególnych grzechach poszczególnych ludzi, ale o czymś znacznie głębszym, o Grzechu świata. Świat zbuntowany przeciw Bogu, pogrążony jest w Grzechu rozumianym jako życie w bezprawiu, w mocy zła. Ten fundamentalny nieład dotyczy na wszystkich ludzi w ich relacji do Boga!  Kto gładzi (usuwa) grzech świata? Nasuwa się spontaniczna odpowiedź, że Baranek Boga, ale tekst grecki pozwala również na inną, głębszą odpowiedź: Jezus jest Barankiem Boga (Ojca), który to Bóg gładzi Grzech świata. Ostatecznie to Bóg – za... czytaj dalej

Niedziela – 8.01.2017 – Mt 3,13-17

Niedziela Chrztu Pańskiego – Mt 3, 13-17 Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». 1. Zwróć uwagę na: po co Jezus przychodzi nad Jordan? 2. Odniesienie do… jak to wydarzenie wpływa na moje zaufanie Bogu? 3. Co wynika z tego fragmentu Miejsce działalności Jana to Judea. Jezus przychodzi tam, gdzie gromadzą się ludzie pragnący przemienić swoje życie, tam, gdzie są tłumy słuchające głosu proroka. Jan jest pokorny. Nie mógł czuć się upoważniony do ochrzczenia Jezusa, skoro uważał, że nie jest godny nosić Mu sandałów. Zna prawdę o swoje słabości, o słabości każdego człowieka. Ale Jan nie zna zamiarów Jezusa. Jan nie wie, że nowy chrzest Duchem, który jest przez niego zapowiadany, jest możliwy dopiero wtedy, kiedy Jezus zanurzy się w grzechach człowieka. Głosząc nadejście Mesjasza Jan zapowiada nadejście tego, który z mocą dokona sądu. Jezus przychodzący pokornie zanurzyć się w wodach Jordanu nie odpowiada janowemu orędziu. Widzimy więc, że sprzeciw Jan wynika wprost z jego nauczania o Mesjaszu.  Jezus prosi, aby mógł się zanurzyć w ludzki grzech. Jezus przychodzi do człowieka, ale zbawienie nie dokonuje się automatycznie, nie ma w nim przemocy ze strony Boga, lecz pokorna prośba: Pozwól... czytaj dalej

Warto pomyśleć o początku.

Każda sprawa ma swój początek. Niekiedy trudno nam jest go określić. W naszym życiu pojawia się wiele rzeczy, które stają się początkiem dla innych spraw. Mając swój początek – źródło, możemy zbudować wiele pięknych rzeczy w naszej codzienności. Jest w nas wiele dobra, pięknych wspomnień, wydarzeń za którymi tęsknimy – czy uświadamiamy sobie niekiedy jaki jest ich początek, skąd się to wzięło w naszym życiu? Niekiedy myślami próbujemy cofnąć się w czasie, by odkryć gdzie był i jaki był początek danej sprawy. Nie zawsze jednak nam się to udaje. Warto jednak, na tyle na ile możemy zapamiętać te chwile – pamiętać o początkach, źródłach… Dlaczego ważne są początki. Dlaczego ważne jest to, by mieć swoje źródło. Musimy mieć świadomość, że korzystając z czegoś, prędzej czy później się to skończy i trudno byśmy udawali, że sami dla siebie jesteśmy „fabryką dobra”, bo przecież jeszcze nikt nie wymyślił „perpetuum mobile” – samo wystarczającego źródła dla jakiegoś urządzenia. Początek czegoś powinien mieć swoje źródło. Wówczas, gdy już coś realizujemy, możemy na nowo sięgnąć do źródła, odnowić w sobie coś i nadal tym żyć. Wielu ludzi nie ma dziś cierpliwości; wiele osób jest bardzo niespokojnych, wręcz drażliwych. Dlaczego tak jest? Ponieważ coś się w nich skończyło, zużyło i jeśli nie sięgną do źródła, to zwyczajnie pozostaną puści. Początek jakiejś inicjatywy – działania, jest znakiem naszego zaangażowania, chęci które wkładamy w realizację życia. Może świadomość, że TU i TERAZ mogę właśnie rozpocząć coś pięknego, niekiedy nieco uskrzydli nasze myślenie, postępowanie. Właśnie te momenty, początki, są chwilami, w których doświadczyliśmy czegoś niezwykłego, jakiegoś dobra, które popchnęło mnie do jakiegoś konkretnego działania. Jeśli wiemy co stało... czytaj dalej

Źródło dla mojego działania.

Czy kiedy zaczynasz coś realizować w swoim życiu, masz świadomość gdzie tkwi i jaki jest początek tego działania? Czy to w ogóle jest ważne? Obserwując zachowania ludzi, często doszukujemy się źródła dla takiego działania. Szczególnie dzieje się to wówczas, gdy mamy do czynienia ze złym zachowaniem lub działaniem. Jednak, gdy chodzi o dobro, to raczej przechodzimy ponad tym i tylko cieszymy się samym dobrem, nie zastanawiając się często nad tym, gdzie tkwi źródło takiego właśnie działania. Trochę to jednak dziwne, że szukamy tylko źródła zła, a na dobro zwracamy mniejszą uwagę. Może właśnie warto szukać w sobie, jak i też u innych, źródła dobrego działania, bo wówczas będziemy mieli szansę odkryć motywy, jak i też piękno różnych inspiracji dla takiego działania. Może dzięki takiemu działaniu, bardziej rozwinie się w nas system nagród, a nie kar; może będzie w nas wówczas więcej szacunku i wdzięczności, bo docenimy bardziej dobro, które nas otacza, jak i też to, które jest w nas. Można przyjąć od innych ich „początki”, to znaczy przyjąć to, co dla innych stało się źródłem jakiegoś działania, jakiegoś pomysłu, jakiegoś konkretnego rezultatu. Zastanawiając się nad tym tematem, sam w myśli odbyłem nie jedną wycieczkę po różnych historiach mojego życia, aby sięgnąć do początków, by odkryć te „miejsca”, które są dla mnie aktualnymi źródłami dla życia. Przeróżne historie zbiegały się często w czterech charakterystycznych dla mnie punktach, dlatego tylko o nich chciałbym coś więcej napisać, pomijając różne inne, których powtarzalność nie była tak częsta jak właśnie tych, które pragnę wam przedstawić. Pierwszym moim źródłem, do którego najczęściej sięgam, z którego czerpię, jest SŁOWO BOŻE (Pismo Święte). Widzę i doceniam ogromny... czytaj dalej

Daj mi pić.

Jeśli sięgniesz do Pisma Świętego i przeczytasz fragment J 4,5-19, znajdziesz tam podobne słowa. Dlaczego ta scena ma mną kierować? Ważne, abyśĶy w naszym życiu docenili spotkanie przy studni, przy źródle. Pewnie nie jeden raz odczuliście ogromne pragnienie. Po jakimś wysiłku pragnęliście się napić, a nie mieliście niczego pod ręką. Może szliście podczas niezwykle gorącego dnia i wydawało wam się, że nie da ci rady z powodu braku ochłodzenia, chociażby wodą. Nie tylko takie pragnienia odczuwamy w naszym życiu. Jest w nas wiele tęsknot, które wymagają byśmy udali się na spotkanie przy studni – źródle. To spotkanie przy źródle jest dla nas zasadnicze, bo właśnie ono buduje nas wewnętrznie, jak i staje się fundamentem dla budowania naszego życia. Potrzebujemy źródła, tego „czegoś” co będzie nam dostarczało właściwe elementy dla konstruowania naszego życia. Dla jednych źródłem będzie prawdziwy kontakt z Bogiem i wyznawanie konkretnej religii. Inni mogą odnaleźć swoje źródło w jakiejś idei lub filozofii. Dla innych jeszcze, źródłem może stać się zaspokojenie swoich ludzkich pragnień przez to, co posiadają, a więc jakąś fortunę. To może być w pewnym sensie problematyczne dla współczesnego człowieka, aby znaleźć to jedno, właściwe źródło dla swojego życia. Musimy być obiektywni i zrozumieć, że nasze źródło nie jest po to, by zaspokajać nasze zachcianki, pragnienia, ale po to, by stawiając nam wymagania, kształtować nas i pobudzać do osiągania jeszcze większego dobra. Źródło jest punktem wyjścia, a nie punktem do osiągnięcia. Dlatego poszukiwanie źródła wiąże się z poszukiwaniem „początku” dla swojego życia, dla różnych inicjatyw. Studnia przy której spotykamy Jezusa jest dla nas ratunkiem. Staje się dla nas punktem odniesienia, dzięki któremu wiemy gdzie się obecnie... czytaj dalej

Uroczystość Bożej Rodzicielki – 1.1.2017 – Łk 2,16-21

Uroczystość Bożej Rodzicielki – Łk 2, 16-21  Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.  Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki. 1. Zwróć uwagę na: milczącą Maryję. 2. Odniesienie do… jak czerpać z Niej dziś wzór. 3. Co wynika z tego fragmentu Fakt Bożego Narodzenia zostaje objawione różnymi kanałami. Pierwszymi, którzy dowiadują się o tym fakcie są pasterze. Grupa ludzi, którzy może nie posiadają wielkiego statutu społecznego, ale tym mocniej są oni symbolem tych wszystkich, do których pragnie dotrzeć Bóg. Radość pasterzy jest tak wielka, że porzucają swoją pracę i idę do miejsca o którym się dowiedzieli. Ujrzawszy dziecko, nie mają w sobie wątpliwości, że to Ten, który stanie się ich Wyzwolicielem.  Autor fragmentu, w zachowaniu pasterzy pokazuje nam kilka bardzo ważnych postaw. Pierwsza to – zobaczyli i opowiedzieli. Druga postawa – wielbią i wysławiają Boga. Trzecia postawa wracają i przekazują innym to co zostało im powiedziane. W tych trzech postawach, możemy dostrzec bardzo mocno misję każdego człowieka, który spotkał Boga. Adorowanie, wielbienie, głoszenie… Warto, byśmy zastanowili się jak realizujemy my sami te trzy postawy. Cała scena odbywa się jakby na tle milczącej Maryi. Ona mimo całego wydarzenia, staje w centrum – tuląc do... czytaj dalej

Niedziela – 18.12.2016 – Mt 1, 18-24

4 niedziela adwentu (A) – Mt 1, 18-24 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. 1. Zwróć uwagę na: znaki, które towarzyszą narodzinom Jezusa. 2. Odniesienie do… kim dla mnie osobiście jest Jezus? 3. Co wynika z tego fragmentu Narodzenie Jezusa jest początkiem nowego stworzenia!  Ewangelista z naciskiem podkreśla, że Józef był człowiekiem sprawiedliwym, to znaczy pełnym czci wobec Boga, zawsze wiernym Jego Prawu. Ta wierność Bogu wymaga nieraz heroizmu. Józef znajduje się w sytuacji niezwykle trudnej i bolesnej: z jednej strony nie widzi możliwości zamieszkania z Maryją i uznania Jej dziecka za swoje, z drugiej zaś – nie chce jej skrzywdzić przez dochodzenie swoich praw jej kosztem. Gdy po intensywnym rozważaniu problemu Józef podjął najwłaściwszą według swego rozeznania decyzję, otrzymuje światło z góry, objawienie tajemnicy, które zmienia całkowicie jego życiowe plany. Słowo od Boga, dociera do niego... czytaj dalej

Niedziela – 11.12.2016 – Mt 11,2-11

3 niedziela adwentu (A) – Mt 11, 2-11 Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on». 1. Zwróć uwagę na: wyjaśnienie misji Jana i Jezusa. 2. Odniesienie do… Jak ja rozumiem sens planu Boga. 3. Co wynika z tego fragmentu Początek misji Jezusa jest równocześnie zakończeniem działalności proroka. Jan jedynie nasłuchuje tego, co mówi się o Jezusie. Pomimo uwięzienia, Jan nie czuje się zwolniony ze swojej misji przygotowania drogi temu, który przyjdzie chrzcić Duchem Świętym i ogniem. Jan nie zapomina o zadaniu, które zostało mu powierzone i chce rozpoznać obiecanego Mesjasza, któremu poprzez swoją działalność przygotowywał drogę do ludzkich serc.  Jezus nie udziela bezpośredniej odpowiedzi uczniom Jana, ale każe im przyjąć świadectwo Jego nauczania oraz Jego czynów. Tym, co ma wartość niepodważalną... czytaj dalej

Niedziela – 4.12.2016 – Mt 3,1-12

2 niedziela adwentu (A) – Mt 3, 1-12 W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: «Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie». Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego». Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spo śród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: «Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». 1. Zwróć uwagę na: symboliczne postępowanie Jana 2. Odniesienie do… Jak wygląda mój czas nawrócenia i przygotowania. 3. Co wynika z tego fragmentu Jan przedstawiony jest jako kēryx – herold obwieszczający w imieniu władcy, z mocą i autorytetem orędzie, które domaga się posłuszeństwa i wykonania. To naglące, uroczyste wezwanie Mt... czytaj dalej

Być dobrym człowiekiem – XII/16

Stoją przed nami niekiedy różne próby, które każą nam zadawać sobie pytanie: „kim jestem?” Odpowiedzi na to pytanie jest wiele i są bardzo różne. Pytanie o swoje człowieczeństwo jest głębszym pytaniem niż tylko o nasz charakter, uczucia, czy życiowe zadania. Jezus staje się jedyną właściwą odpowiedzią. On stał się człowiekiem, aby nas zbawić. W tym mogę szukać nadziei dla siebie, a przede wszystkim w Nim mogę szukać mądrości, aby odpowiedzieć sobie na istotne pytania dotyczące mojego człowieczeństwa. 1. Co o życiu mówi mi Auschwitz? 2. Trudno być „dobrym człowiekiem”. 3. Dla nas stał się Człowiekiem.... czytaj dalej

Co o życiu mówi mi Auschwitz?

Są miejsca bardzo wymowne, które w różny sposób do nas przemawiają. Wracam do doświadczenia sprzed kilku lat, aby znów zastanowić się nad tym: KIM JEST CZŁOWIEK? Mój dziesięciodniowy pobyt w Oświęcimiu w 2008 roku, pamiętam doskonale. Tak jak inne, niekiedy ważne doświadczenia, z biegiem czasu ulatują, tak codziennie wizyty w obozach koncentracyjnych, chyba nigdy nie zapomnę. Piszą ten artykuł sam zadałem sobie pytanie: dlaczego nigdy wcześniej nie napisałem żadnego materiału związanego z tym miejscem? Dziś również trudno mi to uzasadnić, ale chyba po prostu dlatego, że nigdy dotąd nie był właściwy czas, a dziś w kontekście tematu, wydaje mi się, że nie mogę tego pominąć. Moja podróż do tego miejsca była odpowiedzią na osobiste pragnienie rozważania tematu duszpasterskiego: „Otoczmy troską życie”. Już przed wyjazdem niektóre osoby, ironizowały, że miejsce, które wybrałem do osobistych rozważań, raczej jest chyba mało związane z tym tematem. Moje jednak odczucie było zupełnie inne, miałem osobiste przynaglenie, aby udać się z tą sprawą właśnie do Auschwitz. Trudno, abym opisał wszystkie moje myśli – rozważania. Chcę ograniczyć się do czterech zasadniczych miejsc i refleksji. 1. Brama. „Ironia” tego miejsca – „praca czyni wolnym”, tak jakby ci, którzy wracają z pracy w innych miejscach obou, przechodząc przez tę bramę, mieliby mieć nadzieję, że ich praca kiedyś zaowocuje wolnością. Przechodząc przez tę bramę, uświadomiłem sobie, jak wiele mam praw, możliwości, których chyba nie do końca we właściwy sposób szanuję i wykorzystuję. Człowiek wolny przechodząc przez tę bramę, może pomyśleć o własnej godności, którą zaprzepaszcza przez swoje działanie. Jestem wolny, ale żyję tak, jakbym tej wolności nie posiadał? Czy niezbyt łatwo oddaje swoje prawa, przede wszystkim moją wolność? Dobrowolnie... czytaj dalej

Trudno być „dobrym człowiekiem”.

Każdy z nas jest inny i reprezentuje zupełnie inne podejście do życia. Czy w tej różnorodności jest jakiś wzór na to, by być dobrym człowiekiem? Kiedy słyszę hasła: „żyć dobrze” lub „być dobrym człowiekiem” albo „dobrze postępować” itp., mam zawsze wrażenie, że wymyślamy sobie jakieś teoretyczne hasła, które mają nas zmobilizować do stawiania sobie różnych celów do osiągnięcia. W tworzeniu teorii jesteśmy wręcz doskonali i chyba nic tak nam dobrze nie wychodzi, jak stwarzanie kolejnych teorii. Jednak one, w niektórych względach pomagają nam pewne rzeczy określić. Chociażby mówiąc „dobre życie” możemy wytyczyć taki rodzaj zachowań, które nie jedną osobę zainspirują do jeszcze piękniejszego postępowania. Jednak, czy można wszystkich ludzi mierzyć jedną miarą. I tutaj chyba pojawia się trudność rozstrzygnięcia, co faktycznie oznacza: „żyć dobrze”, „być dobrym człowiekiem” itd. Kiedy dorosła osoba, z perspektywy swojego życia spojrzy na młodego człowieka, to pewnie mogłaby znaleźć wiele powodów do krytyki. Jednak czas, możliwości, wiek tej młodej osoby różni się od dorosłej i ma do tego prawo. Trudno, aby komuś narzucać sposób życia. „Dobre życie” – może być dobrym przykładem dla innych; punktem wyjścia dla osobistego życia. JAKIE NASUWAJĄ SIĘ TOBIE MYŚLI , GDY SŁYSZYSZ HASŁO: „DOBRY CZŁOWIEK”? Częstej ocenie poddawane jest zachowanie człowieka i pewnie od tej rzeczywistości jest nam najłatwiej rozpocząć. Mimo różnorodności panujących w zachowaniu, myślę, że tym, co szczególnie wyróżnia i sprawia, że nazywamy ich dobrymi jest wszelka działalność na rzecz innych osób. Wszelka ofiarność, dobroduszność, a więc serce skierowane ku drugiemu człowiekowi, jest w opinii wszystkich traktowana jako dobra. Stąd takie zachowanie sprawia, że całego człowieka określamy jako „dobrego człowieka”. To jest jakby wyjście, a wszelkie działania wyłaniają... czytaj dalej

Dla nas stał się Człowiekiem.

Podoba mi się myśl Abrahama Szwajcera: „Przeznaczeniem człowieka jest być coraz bardziej człowiekiem”, która stała się inspiracją dla tego artykułu i dla moich tegorocznych adwentowych rozważań. „Łatwo stać się gorszym, niż się jest naprawdę (ks. J.Kaczkowski), ale o wiele trudniej stać się dużo lepszym człowiekiem, niż się nim było. Tak to już jest, że wystarczy jedno, nawet niewinne potknięcie, a może posypać się wszystko, a tak trudno jest odbudować to, co się przez swoje potknięcie utraciło. To nie złośliwość życia, ani kolejne z praw Murphy’ego. Po prostu dobro jest niebywale piękne i cenne, ale też niezwykle kruche. Mamy wiele do stracenia, dlatego powinniśmy zadbać o każdą część swojego życia. Co możemy powiedzieć o sobie, o swoim życiu… Pozostaje w nas wiele treści jeszcze nie odkrytych, bo jesteśmy rzeczywiście bardzo skomplikowani, a czasami trudno, bez odpowiednich narzędzi, zrozumieć samych siebie. Potrzebujemy odpowiedniego sposobu, by poznać siebie, by dzięki tej wiedzy móc pójść dalej i głębiej w swoje życie. Możemy pozostać na zewnątrz, egzystować jakoś w życiu, ale powinno nam zależeć na czymś więcej niż tylko na jakimś tam przeżyciu naszego życia, ale na w pełni uczestniczeniu w tym, co stanowi naszą codzienność. Tajemnica Wcielenia jest kluczem dla naszego życia. Fakt, że Jezus stał się człowiekiem staje się odpowiednim źródłem dla naszej wiary, później też dla prawdy o sobie samym; źródłem dla naszej codzienności. Pomocą może być dla nas przeglądanie się osobie Jezusa, jako człowieka, oczywiście nie zapominając, że jest Bogiem. Jego ludzkie życie jest dla nas szczególnym drogowskazem. Dla wielu świętych, to właśnie sceny z Jego życia, stawały się treścią ich życia, więzi z Bogiem i źródłem wiedzy. To dało... czytaj dalej

Rozbudzić w sobie kierunki.

Trafiasz na punkt w swoim życiu, z którego wydaje ci się, że albo nie ma innych dróg dalszego rozwoju, albo masz świadomość, że istnieją, ale to ty nie potrafisz ich znaleźć lub wyobrazić. Jeśli twój dzień, życie, przyjmują już jakiś stabilny kształt, niekiedy możesz nie mieć w sobie wystarczającej odwagi, albo wyobraźni, by zmienić coś w swoim życiu. Ten moment wcale nie musi oznaczać jakiejś katastrofy. To może być naturalna kolej rzeczy, w której poniekąd wezwany jesteś, aby wejść albo w życie (całościowo), albo w jakiejś konkretnej dziedzinie, na kolejny, wyższy poziom działania.  Rozwiązanie tej sprawy w jednych przypadkach będzie powodował, bardziej kosmetyczny zabieg – zmianę w życiu; w innych sytuacjach, może to być bardzo strategiczny moment i wybór. Musimy sobie uświadomić, że często naszym zadaniem jest zdobywanie wyższych poziomów, a więc wspinanie się na kolejne szczeble pewnych rzeczywistości. Oczywiście mamy możliwość pozostania na dotychczasowym poziomie, ale istnieje wówczas zagrożenie, że nie osiągniemy właściwego poziomu, a wewnątrz nas, pojawi się pewnego rodzaju rozdarcie, które przejawiać się będzie tym, że odczuwać będziemy ciężar niespełnionego zadania. Częstym naszym zachowaniem, w takich punktach granicznych, jest rezygnacja. Wydaje nam się, że nie ma rozwiązania, że jest to sytuacja patowa. Musimy mieć jednak przynajmniej świadomość, że to, że ja nie widzę kierunku dla dalszego działania, nie oznacza, że takiego kierunku nie ma. Bywa to często naszym usprawiedliwieniem, a nie stwierdzeniem faktu. Mając świadomość możliwości istnienia różnych kierunków, musimy mieć siłę, aby poszukiwać ich w kontekście jakiejś sytuacji. Mając tę szczególną łaskę – pragnienie poszukiwania dróg rozwiązań, rozwijajmy i zdobywajmy potrzebną nam mądrość. Rozwiązania – kierunki, możemy odnaleźć w sobie, ale możemy również znaleźć je... czytaj dalej

Niedziela – 27.11.2016 – Mt 24,37-44

1 niedziela adwentu (A) – Mt 24, 37-44 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.  Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». 1. Zwróć uwagę na: jak Ty realizujesz swoje życie. 2. Odniesienie do… spróbuj ocenić swoją postawę serca względem życia. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus odpowiadając uczniom na pytanie kiedy nastąpi koniec świata i jakie znaki będą temu towarzyszyć porównuje przyjście Syna Człowieczego do starotestamentalnego wydarzenia potopu za czasów Noego. Podkreśla przy tym, że potop przyszedł w sposób nieoczekiwany powodując duże spustoszenie wśród tych wszystkich, którzy się go nie spodziewali. W wyrażeniu „jedli i pili, żenili się i za mąż wychodzili” ukazana jest ludzka egzystencja osadzona na materialnych potrzebach. Mowa jest tu o naturalnych czynnościach człowieka (jedzenie, picie, zawieranie małżeństw). Czynności te jednak mogą być wykonywane przez ludzi nieprawych, którzy nie odnoszą swego życia do  Boga i do wartości duchowych. Postawę taką można porównać do ludzi nierozsądnych, którzy nie widzą potrzeby wypełniania nauki Boga... czytaj dalej

Gdzie muszę iść?

Czujemy niekiedy wewnętrzne przynaglenie, aby dokonać wewnętrznej – duchowej podróży. Oczywiście każdy z nas, ma inny punkt wyjścia, w zależności od osobistej sytuacji. Przeglądając Pismo Święte, możemy znaleźć „62” fragmenty biblijne, które wprost używają, w różnej formie, słowa „kierunek”. Nie będę wszystkich omawiał, bo wiele z nich w formie znaczenia są podobne, dlatego najistotniejszy jest klucz do poznania i zrozumienia tego słowa.  Słowo kierunek i jego znaczenie można pogrupować w następujący sposób: 1. kierunek dotyczący miejsc geograficznych: pustynia, morze, góra, wyżyny 2. pod czyimś kierunkiem 3. kierunek jako wybór. Te trzy charakterystyczne grupy, będą stanowić dalszą część mojego rozważania. Warto oczywiście mieć swój cel, który będziemy poszukiwali w tych różnych biblijnych propozycjach. Miejsca geograficzne, takie jak pustynia, morze, góra, wyżyny, mają swoje szczególne znaczenie. Symbolika tych miejsc jest bardzo różna, dlatego kierunki, które obiera się, by do nich dojść, stanowią przykład niekiedy bardzo skrajnych postaw człowieka. Nasze potrzeby, pragnienia, kierują nas w różne miejsca. Dzięki nim odkrywamy z jednej strony swoje ograniczenia i możemy je w jakiś sposób zmienić, a z drugiej strony odkrywamy możliwości, które możemy rozwijać dzięki właściwym kierunkom. Pustynia i góra były częstymi punktami, poniekąd duchowymi wyzwaniami, które stawiają przed człowiekiem nowe zadania, pozwalały człowiekowi na nowo odkryć siebie i pokierować swoim życiem w odpowiedni sposób. Morze symbolizowało gniew przeciwko Bogu, bo częste burze, sztormy, były oznaką nieprzyjaźni. Ale ten symbol w innych miejscach był oznaką Bożych epifanii – objawień (Jonasz, uczniowie na jeziorze, itp.) Wyżyny natomiast były częstym miejscem składania ofiar, niekiedy również bałwochwalczych. Dziś możemy również poszukiwać miejsc, które dadzą nam chwile duchowych wytchnień, odkryć i zmian. Potrzebujemy ich, choć często może wydawać nam... czytaj dalej

Niedziela – 20.11.2016 – Łk 23,35-43

34 niedziela zwykła – Łk 23, 35-43 Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». 1. Zwróć uwagę na: Nie wszyscy wykorzystują szansę bliskości Boga. 2. Odniesienie do… czy potrzebuję Boga w moim życiu? 3. Co wynika z tego fragmentu Wisząca na krzyżu Jezus jest przedmiotem pogardliwej reakcji ze strony ludu i przywódców. Przywódcy szydzą z Jezusa podkreślając motyw zbawczej mocy Jezusa, który w upokorzeniu i niemocy wisi na krzyżu. Jezus spotyka się także z szyderstwem ze strony żołnierzy, którzy podając mu ocet z drwiną podkreślają Jego niemoc i bezradność jako rzekomego króla żydowskiego. Osoba skazana na miejsce egzekucji niosła tabliczkę z napisem swojej winy, aby wszyscy świadkowie widzieli jaki był motyw skazania.  Jezus zostaje ukrzyżowany w obecności dwóch złoczyńców. Jeden z ukrzyżowanych złoczyńców z ironią i kpiną odnosi się do Jezusa. Drugi złoczyńca karci swojego kolegę zarzucając mu brak bojaźni Bożej czyli... czytaj dalej

Niedziela – 13.11.2016 – Łk 21,5-19

33 niedziela zwykła – Łk 21, 5-19 Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz „nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie». 1. Zwróć uwagę na: zapowiedzi czasów trudnych dla wierzących w Chrystusa. 2. Odniesienie do… W jaki sposób przyjmuję trud wiary i jak ją w takich sytuacjach realizuję. 3. Co wynika... czytaj dalej

32 Niedziela – Łk 20,34-38

32 niedziela zwykła – Łk 20, 34-38  Jezus powiedział do saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.  A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją». 1. Zwróć uwagę na: jakimi prawami kieruje się nowy świat – Niebo 2. Odniesienie do… Czym jest zmartwychwstanie? 3. Co wynika z tego fragmentu Saduceusze to ważne stronnictwo religijne, którego nazwa nawiązuje do postaci Sadoka –kapłana z czasów Dawida. Do ugrupowania tego należała zamożna i wpływowa jerozolimska arystokracja, przede wszystkim z rodów kapłańskich, ściśle związana ze Świątynią i z pałacem królewskim, a zatem mająca znaczny udział we władzy zarówno religijnej jak i politycznej. Pod względem religijnym uznawali jedynie autorytet Tory czyli Pięcioksięgu Mojżesza, odrzucając inne księgi ST, zwłaszcza proroków. Dlatego saduceusze to ludzie, którym idea zmartwychwstania nie była do niczego potrzebna, i z tego powodu niezwykle trudno było głosić im Ewangelię.  Jezus udziela swoim rozmówcom poważnej odpowiedzi na niepoważne pytanie. Wychodzi od opisu „tego świata”, zamkniętego w doczesności i poddanego nieubłaganemu prawu rodzenia i umierania, by następnie ukazać „tamten świat”, w którym człowiek będzie uczestnikiem chwały i nieśmiertelności Boga. Dominuje w nim działanie Boga, który obdarza życiem wolnym od prawa rodzenia i umierania. Sensem życia i... czytaj dalej