Szczęśliwa 13 – rocznica święceń

Szczęśliwa 13 – rocznica święceń

1swiecenia

2swiecenia

3swiecenia

4swiecenia

5swiecenia

11 CZASOWNIKÓW

Zdarzyło się kiedyś, a dokładnie 11 lat temu, że Arcybiskup powierzył mi szczególne zadanie. Kościół zaufał mi i obdarzył mnie szczególnym darem, jakim jest kapłaństwo. Patrząc na różne okresy mojego życia, na przeróżne doświadczenia i zadania, chce dokonać dla siebie pewnego podsumowania. Rozważając nad różnymi kwestiami, chce je scharakteryzować jedenastoma czasownikami. Trudno, abym w nich zawarł wszystko, ale to właśnie one będę pewnymi drogowskazami po moich doświadczeniach, które miały i mają dalszy wpływ na moje życie. Nie dokonam całkowitej oceny samego siebie, z uwzględnieniem negatywnych i pozytywnych stron mojej osoby, ale chce bardziej wyznaczyć sobie, na kolejne lata mojego powołania, kierunki działania i pewne zadania, które ufam, że i wam coś pomogą odkryć. Pewne podsumowywania mają często charakter oceny przeszłości. Wobec tłoczących się wokół nas wszystkich, przeróżnych opinii i ocen, wolę raczej pozostać w obszarze teraźniejszości i przyszłości, aby móc przyjąć to, co słyszę i widzę, jako narzędzia do tworzenia kolejnych doświadczeń, wciąż tworzącej się, mojej historii życia. Niekiedy jestem przerażony różnymi zasłyszanymi opiniami i ocenami i by się im nie poddać, a jednocześnie nie udawać też, że ich nie słyszałem, wprowadzam nieustannie, różne zmiany, które mają przemienić moje życie w jeszcze piękniejszy dar, dla innych.

Mamy dziś bardzo różne wyobrażenia o człowieku, o księdzu… Sprostać dzisiejszym zadaniom, nie jest rzeczą łatwą, a pierwszą sprawą, z którą trzeba walczyć – to sam człowiek, który często sam dla siebie jest niestety niewłaściwym przewodnikiem. Może trochę tchnie pesymizmem we wstępie, ale nie taki ma mieć charakter to moje „podsumowanie”. Każdego dnia staję przed sprostaniem trudnemu zadaniu, którym jest kapłaństwo i widzę, przez to co dzieje się w ogólnym świecie, jak nie wiele potrzeba by zniszczyć jakiekolwiek, nawet, najmniejsze dobro, w sercu człowieka. Wiem, że każdy z nas musi we właściwy sposób, dokonywać wyborów, decydować i określać siebie, ale to zadanie osiada w relacji pomiędzy kapłanem, a Bogiem, a nie pomiędzy kapłanem a ludźmi, którzy mają jakieś swoje, dość krytyczne często spojrzenie na księdza, któremu to zadaniu nie sposób nawet niekiedy sprostać. Dziękuję wszystkim, których Bóg postawił mi na drodze, ale dziękuję również Bogu, za to, że mnie postawił w tych miejscach, wobec tych ludzi, w których historiach w jakiejś mierze mogłem uczestniczyć i wciąż to mogę czynić. 11 czasowników… to moje życie w przeszłości, teraźniejszości i nade wszystko w przyszłości.

1. wzrastać

Przykładam ogromną wagę do formacji… Jest to ważne na każdym etapie życia, niezależnie od stanu, który posiadamy. Każdy z nas potrzebuje „czegoś”, „kogoś”, kto poprowadzi nas, poprzez różne sytuacje, nasze doświadczenia, do odkrywania tego, co ma być naszym udziałem. Bóg obdarza nas szczegółowym powołaniem, które wymga odpowiedniego z naszej strony przygotowania. Formacja nie zakłada tylko rozwoju intelektualnego, ale nade wszystko rozwój jedności pomiędzy człowiekiem, a Bogiem, przy udziale otwarcia się na łaskę, którą ofiarowuje każdemu Bóg. Otwarcie się na dar, daje możliwość właściwego wypełnienia każdego zadania. Wzrost zakłada podążanie za każdym zadaniem, które ofiarowuje mi Bóg. Dlatego im bardziej jestem na Niego otwarty, tym lepiej rozpoznaje dokąd mnie prowadzi, poprzez różne doświadczenia.

2 . uczyć się

Wiedza nie jest rzeczą ostateczną, ale jej brak powoduje, że trudniej stawiać czoła temu, co tworzy codzienność. Uczenie się, uważam raczej za sposób właściwego wykorzystywania doświadczeń, które ofiarowuje mi wola Boża, w moim życiu codziennym, niż za zdobywanie wiedzy teoretycznej. Największą lekcją dla każdego człowieka jest życie, dlatego warto zastanawiać się, wciąż na nowo, w jaki sposób podchodzimy do różnego rodzaju doświadczeń: sytuacji, ludzi, natchnień, które towarzyszą nam w każdej chwili, naszego życia. Czy umymy się przez to, co przeżywamy? Czy doświadczenia czegoś nas uczą? Lekcja odbywa się niezależnie od nas, życie toczy się, a kolejne chwile, podarowują nam tak wiele, ale czy wykorzystujemy to. Dla mnie ogromną lekcją jest miejsce: parafia; wydarzenia: spotkania, rozmowy; wspólnoty: duszpasterstwo parafii oraz Dzieło Maryi; osoby: kapłani, wszyscy świeccy. Słuchając ich i wpatrując się w to, co mnie otacza, doświadczam za każdym razem jakiegoś duchowego daru, który ofiarowuje mi przez te wszystkie sprawy sam Bóg.

3. odkrywać

Kształtujemy się w jakiś konkretnych środowiskach, które rządzą się określonymi, własnymi zasadami. Wejście w te środowiska, wymaga każdorazowo odkrywania tego wszystkiego, co w sobie zawierają. Nowe miejsca, zadania, są tymi elementami, które najpierw trzeba odkryć, poznać, nauczyć się ich, a później dopiero we właściwy sposób w nie wejść i żyć w nich. Nowe parafie to za każdym razem nowe doświadczenia, nowe zadania. Sama już nazwa parafii i kościoła, zobowiązuje do pochylenia się nad tajemnicą, którą trzeba w jakiś kontekstach rozeznać, przyjąć i podjąć się nimi żyć. Księża się zmieniają, a parafia pozostaje, a szczególnie wezwanie kościoła. Dlatego moment nowej parafii, jest dla mnie odkryciem tego, co zawiera się w nazwie, teraz odkrywam wezwanie: Zwiastowanie, które każdego dnia pozwala mi odkryć moje zadanie duchowe i fizyczne, które bardzo ściśle związane jest z tą tajemnicą. Odkrycia stają się też dla mnie duchowymi przewodnikami po kolejnych chwilach i wydarzeniach mojego życia.

4. poszukiwać

Nie można się nigdy zatrzymać na gotowych rozwiązaniach, jakiś schematach. Gotowość do straty tego, co już gotowe na rzecz czegoś nowego, to otwartość na poszukiwanie. Każda chwila naszego życia, powinna być współpracą z wolą Bożą. Dlatego nie ma jednej gotowej woli Bożej, ona nieustannie się objawia wobec zdarzeń, osób i mnie samego. Chęć poszukiwania, to pragnienie nieustannego wyruszania za Jezusem. Każdy z nas, w otaczającym go świecie, może dostrzec wiele znaków, które są zaproszeniem do poszukiwania czegoś głębszego. Człowiek ze względy na Jezusa w nas, jest „studnią bez dna”, stąd wciąż możemy wejść w siebie i odkryć coś nowego, coś co należy rozwinąć, ukonkretnić itd. Myślę, że wielu z nas to typ człowieka – podróżnika, który lubi poszukiwać w swoim życiu szczególnego elementu, „czegoś więcej”, co jeszcze nie zostało odkryte. Jesteśmy dla siebie tajemnicą, stąd otaczający nas świat, również jest tajemnicą. Rozważanie Słowa Bożego, różnych tematów, nowe dziedziny naukowe… wszystko to jest dla mnie okazją do nieustannego poszukiwania „czegoś więcej”, co w danym momencie, na moje możliwości i przeżycia, pragnie ukazać mi Bóg.

5. wymagać

Sposób pracy… Wymagam od siebie bardzo wiele, dlatego też z trudem przychodzi mi wymagać od innych znacznie mniej. Przypominają mi się słowa św. Jana Pawła II, który powiedział do młodych: „wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. Obowiązki i zadania, które sobie nakładam, zarówno te w sensie parafii, jak i też dotyczące mnie osobiście, zawsze wymagają wielu sił, czasu i pracy. Jednak owoce spływają i często staram się nimi dzielić, czy poprzez spotkania, czy kazania, czy za pośrednictwem strony internetowej. Ta ostatnia rzecz, szczególnie jest wymagająca, gdyż organizowanie materiałów, poszukiwanie nowych tematów, robienie zdjęć itd., wymaga organizacji, systematyczności i stałej dyscypliny. Nieustanne zadania: rozważania, pisanie artykułów, nowych spotkań itp. jest rzeczywiście wymagające, ale przynoszące też wiele osobistej satysfakcji.

6. kształtować

Wiele grup, pięknych doświadczeń wspólnotowych wypełnia moje życie. Wiele z nich pozostało gdzieś w pamięci jako żywe obrazy czegoś, co da się jednak zrobić, mimo że wszyscy twierdzą, że tak się nie da. Wyobraźnia i doświadczenia, które rozwinęły się dzięki doświadczeniu rocznej szkoły formacyjnej, jeszcze bardziej się piętrzą we mnie i pragną konkretnej, życiowej realizacji. Jednak do wszystkiego trzeba dojrzeć, trzeba w sobie kształtować odpowiednie postawy, które w jasny sposób zaowocują późniejszymi rezultatami. Najpierw trzeba w sobie zapoczątkować jakieś postawy, dopiero później można nimi zarażać innych, dając wyraźne świadectwo własnym życiem. Chciałoby się kształtować innych, w duchu, który odkryłem, ale i to również uważam za znak Boga, że kiedy to umożliwi, zależy tylko od Niego. Dzięki rozważaniom o duchowości ruchu, częstym doczytywaniu różnych materiałów o liturgii, a w szczególności o Eucharystii, jeszcze bardziej kształtuje w sobie świadomość tych wydarzeń, ich tajemnicę oraz moje zaangażowanie w tych wydarzeniach.

7. ćwiczyć

Każda myśl, pragnienie rodzące się w sercu, często napotyka na wiele oporów, które wstrzymują człowieka przed ucieleśnieniem tych spraw w życiu. Przeciwności, lub piękne plany wymagają od nas nieustannego ćwiczenia się. Z jednej strony, wobec przeciwności, musimy ćwiczyć się w cierpliwości, w pokoju, a z drugiej strony, wobec pięknych planów, musimy ćwiczyć się w wyborze właściwych decyzji, narzędzi itd. Nie możemy pozostawać bierni wobec życia i tego, co się w nim dzieje. Ćwiczyć się – to zakładać jakieś działanie, które przyniesie nam nowe sposoby postępowania, zarówno wobec tego co trudne, jak i wobec tego, co dobre. Widzę, jak wiele razy życie wymaga ode mnie nieustannego ćwiczenia się w wartościach, ale i też w umiejętnościach, które posiadam. Musi nam się chcieć! A to już samo w sobie trudne ćwiczenie.

8. współtworzyć

Jeszcze bardziej odkrywam i akcentuje to, że nie do końca ważne jest to, co robimy, ale jak tworzymy, że tworzymy coraz więcej rzeczy razem. Istotne dla współczesności jest to, aby na nowo odkryć i docenić wymiar wspólnotowy, na którym bardzo mi zależy, a który sam odkrywam we wspólnocie kapłanów, w której jestem. Wspólnie tworzyć… Chciałoby się tę rzeczywistość przenieść na wiele sfer naszego życia, uczyć innych o tym i pokazywać jak cenne i piękne doświadczenia płyną z życia wspólnotowego. Osiągnięcie celu nie jest tak piękne w pojedynkę. O wiele piękniejsze i żywsze są doświadczenia, gdy czynimy coś wspólnie, gdy jakaś idea, zamysł, rodzi się pośród wielu ludzi, szukających właściwych rozwiązań.

9. modlić się

Już trochę lat minęło, a doświadczenie modlitwy nieustannie mnie zdumiewa. Odrywanie tej szczególnej łaski, jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego, jak ważne jest to, aby każdą inicjatywę, działanie, myśl, przemodlić, zrodzić na modlitwie. Kiedyś więcej było działania, a później szukałem czasu na modlitwę, dziś jest inaczej. Najpierw modlitwa, później działanie. Dlatego wiele rzeczy, pomysłów, rodzi się właśnie wciągu modlitwy – adoracji. Dla księdza powinno to być niby takie oczywiste, ale i tutaj Pan Bóg mnie też zaskakuje i daje mi neizwykłe, proste doświadczenia, swoją obecność dzięki której wiele rzeczy jawi się prostszymi, piękniejszymi. Rzeczywistość modlitwy ma ogromny wpływ na każdą rzecz, w naszej codzienności, przez co każdą chwilę odróżania i ukonkretnia.

10. służyć

Jednym z zadanich naglących, które coraz częściej mi towarzyszą to: odkrywanie Jezusa w drugim… Każdorazowo spotykając człowieka, mam w sercu to szczególne zadanie odkrywania, a co za tym idzie służenia też Jezusowi w tej osobie. Służyć to podejmować się zadań, których niekiedy nikt nie chce; wprowadzać rzeczy, których inni być może nie zauważają. Służyć to nieustannie spalać się dla drugiego, nie oczekując z miłości niczego w zamian. Coraz mocniej odkrywam też, jak moja posługa jako człowieka, kapłana, staje się służba dla jedności, dla przykazania miłości wzajemnej, dla Chrystusa Ukrzyżowanego… Podejmowanie się tych zadań, daje ogromną siłę do służenia w imię „Czegoś” znacznie wznioślejszego. Służyć to nie tylko działać, działać, działać… Służyć to nade wszystko najpierw kochać i to jest pierwsza wartość przed wszystkim. Wówczas służba, działanie ma sens jeśli jest poprzedzona prawdziwą Miłością.

11. uświęcać

Rozwijać „swój warsztat…” Mimo tego, że mam jakieś zdolności i umiejętności nie mogę pozostawać w miejscu, ciesząc się tym, co mam. Dary się pomnażają wtedy, gdy są używane. Dlatego rozwój poprzez uświęcenie… osobiste, ale i też innych. Odkrywanie, że to, co mnie uświęca może również uświęcać innych, dlatego muszę stawiać sobie nowe cele i je osiągać, aby móc dzielić się z innymi nowymi doświadczeniami. Moja wiara, postawa, przeżywanie różnych spraw, staje się świadectwem bardzo czytelnym, gdy sam jestem szczery w tym, co sam czynię. Jeśli uświęcam się poprzez sakramenty, to moim podstawowym zadaniem, jest wprowadzać innych w tę „studnię łaski”, z której czerpię, a z której zaczerpnąć może przecież każdy z nas.

12. budować (nowe)

Historia życia toczy się dalej, a codzienność kształtuje kolejne charakterystyczne postawy. Koleje rocznice mobilizują do zastanowienia. Co w kolejnym roku było takiego charakterystycznego, aby mogło stać się hasłem tego roku? Pomyślałem o małych kamykach – cegiełkach, które próbowałem zbierać i układać w jedną całość. Każdy z nas tak ma. Jednak, czy wiemy, co chcemy zbudować i kiedy? Codzienność przynosi nam materiał, który musimy we właściwy sposób wykorzystać. Relacje z osobami, wspólnotami, codziennie obowiązki – to jedne z wielu elementów, które możemy rozwijać, pielęgnować. Dzięki nim możemy budować nowe rzeczy. Każdy ma ogromną radość z budowania, a szczególnie wtedy, gdy widzimy że wyrosła budowla jest trwała. Niestety nie wszystko co budowałem przetrwało. Choć zawsze pozostaje radość z tego, co towarzyszyło mi w trakcie budowania. Każde miejsce i zadania, pozostawiają w sercu wiele różnych doświadczeń.

13. rozumieć (nowe)

Kiedy pojawia się nowe miejsce i nowe zadania, dla mnie bardzo istotnym elementem w takiej rzeczywistości jest rozpoznanie – zrozumienie zarówno nowego miejsca, nowych osób, jak i też zadań, które na mnie czekają. Moją rolą jest służyć innym. Trudno jest służyć, jeśli nie rozumiem ludzi, ich sytuacji, spraw którymi żyją. Wydawałoby się, że każde miejsce jest takie same, ale tak nie jest. Choć problemy i radości bywają podobne, to jednak samo miejsce już wpływa na to, jak te sprawy się rozumie i realizuje. Nie powiem, że kolejny rok znacznie mnie przybliżył w rozumieniu. Stwierdzę nawet, że niektóre sprawy jeszcze mniej rozumiem niż rozumiałem. „Rozumieć” – to szczególne wyzwanie, które tak naprawdę nie ma końca. Proszę Boga o tę szczególną łaskę rozumienia ludzi w różnych sytuacjach – czy to w konfesjonale, czy to podczas rozmów, czy wtedy, gdy mówię homilię…

a tak wygląda ekipa w 2016 (nie wszyscy)

2016kurs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *